Opinia

Susujew o umowie Trumpa i Putina: to nie koniec kryzysu energetycznego, tylko pułapka dla Ukrainy

Trump podziękował prezydentowi Rosji i stwierdził, że to natychmiast wpłynie na rynek paliw w USA i przyczyni się do znaczącego obniżenia cen na stacjach w Stanach. W twierdzeniu tym jest jednak pewien problem – nie ma ono żadnego sensu.

Mikołaj Susujew 11.10.2026
Władimir Putin, Donald Trump
Władimir Putin, Donald Trump · fot. The White House (Wikipedia), domena publiczna

W piątek dziewiątego października prezydent USA Donald Trump ujawnił światu porozumienie zawarte osobiście przez niego i prezydenta Rosji Władimira Putina w sprawie zniesienia amerykańskich sankcji na eksport rosyjskiego oleju napędowego (potocznie zwanego dieslem) na rynki światowe, w tym rynek amerykański. W porozumieniu ma chodzić o bardzo konkretną ilość tego typu paliwa, którą Rosja ma wyeksportować – 300 000 ton natychmiast, 500 000 w ciągu następnego miesiąca i w kolejnych miesiącach dodatkowe 4 miliony ton. Trump podziękował prezydentowi Rosji i stwierdził, że to natychmiast wpłynie na rynek paliw w USA i przyczyni się do znaczącego obniżenia cen na stacjach w Stanach.

W twierdzeniu tym jest jednak pewien problem – nie ma ono żadnego sensu. Z tego prostego powodu, iż w tym porozumieniu chodzi o dość niewielką ilość oleju napędowego, który w dodatku Rosja będzie eksportować na rynki światowe, a nie tylko do USA. Żeby zobrazować, o jaką skalę dostaw chodzi: łączny wymiar tego eksportu, wynoszący ok. 4,8 mln ton w ciągu wielu miesięcy, byłby w stanie pokryć wewnętrzne zapotrzebowanie na paliwo diesel w USA w ciągu zaledwie ok. 10 dni. Ale poza tym, że to jest bardzo niewielka ilość, która nie jest w stanie zmienić ceny, to w dodatku Rosja w tej chwili tego paliwa nie ma, ponieważ z powodu ukraińskiej kampanii niszczenia jej rafinerii Federacja Rosyjska sama ma deficyt oleju na swoich własnych stacjach i musi sprowadzać to paliwo z zagranicy. Inaczej mówiąc, istnieją poważne wątpliwości, czy Rosja byłaby w stanie wywiązać się z takich zobowiązań, pomimo tego, że i tak są to liczby, które na nic zasadniczo nie wpłyną.

Natomiast porozumienie pomiędzy Trumpem a Putinem może mieć inny sens – polityczny. Dla Donalda Trumpa to jest sposób na pokazanie własnym wyborcom, jak dba o ich interes i jak bardzo chce ograniczyć wzrost cen w USA co ma ogromne znaczenie przed nadchodzącymi wyborami. Dla Rosji zaś to jest fantastyczna wiadomość, dlatego że po raz pierwszy od wielu lat USA zdejmują z Rosji sankcje na eksport jej zasobów, zamiast wprowadzać kolejne. Być może najważniejsze w tej całej historii dla Rosji jest jednak to, że Amerykanie faktycznie ratują ich sektor energetyczny i w perspektywie mogą uratować ich sypiący się budżet, w którym dziura rośnie z roku na rok z powodu degradacji eksportu ropy, gazu i benzyny. Donald Trump zastawił na Ukraińców prawdziwą pułapkę. Od ponad miesiąca wszyscy urzędnicy ekipy Trumpa zaczęli aktywnie tworzyć narrację, w ramach której to nie wojna USA z Iranem i blokada kluczowych cieśnin powodują wzrost cen, tylko Ukraina poprzez swoje uderzenia na rosyjskie rafinerie. W obecnej sytuacji Ukraińcy faktycznie ryzykują otwarty konflikt z Trumpem, jeżeli pomimo zawartego dealu będą atakować rosyjski sektor energetyczny. Trump już ma przygotowaną do tego narrację, by po jakimkolwiek ukraińskim ataku na rosyjską rafinerię czy ropociąg ogłosić Amerykanom, że to Zełenski storpedował jego „przepiękne” porozumienie z Rosją, przez co Amerykanie nie zobaczą lepszych cen na stacjach. Ukraina ma być kozłem ofiarnym, na którego Trump zamierza zrzucić całą winę za własne błędy, w tym za rosnące w USA ceny.

Ukraińskie kierownictwo od dłuższego czasu proponowało symetryczne zawieszenie broni, w ramach którego Rosja nie atakowałaby ukraińskiej energetyki, a Ukraina powstrzymałaby się od niszczenia rosyjskich rafinerii. W obecnej sytuacji na Ukrainie faktycznie wymusza się zaprzestanie atakowania rosyjskich tyłów pod presją ze strony USA przy jednoczesnym braku jakichkolwiek ograniczeń dla rosyjskich uderzeń na tyły ukraińskie – na jej elektrownie i system przesyłowy energii elektrycznej.

Jak w tej sytuacji postąpi Kijów? Czy zaryzykuje konfrontację z USA i będzie kontynuował swoje ataki, czy jednak się wstrzyma i straci lewar nacisku na Rosję? Czas pokaże.

Źródło: fronda.pl

O autorze

Mikołaj Susujew