Opinia

Susujew o korupcji w MON Ukrainy: Zełenski nie zapobiegnie kolejnej fali protestów

M. Susujew analizuje, jak Zełenski poradził sobie z protestami po dymisji szefa MON Fedorowa. Wskazuje, że przy skali korupcji kolejne protest są nie do uniknięcia.

Mikołaj Susujew 05.08.2026

Protesty w ukraińskich miastach wciąż trwają, ale ich skala dość mocno spadła po odwołaniu przez prezydenta dotychczasowego naczelnego dowódcy Sił Zbrojnych Ukrainy, gen. Syrskiego, i mianowaniu w jego miejsce popularnego generała Drapatego. Czy to już koniec kryzysu politycznego? Spróbujmy zrozumieć, co tak naprawdę wydarzyło się na Ukrainie i dlaczego do tego doszło.

Przypomnę, że demonstracje rozpoczęły się po dymisji młodego (35-letniego) ministra obrony, Mychajła Fedorowa. Prezydent tłumaczył tę decyzję konfliktem szefa resortu z głównodowodzącym gen. Syrskim, co mogło wprowadzić chaos w łańcuchu dowodzenia armią podczas wojny. W ukraińskim społeczeństwie od dłuższego czasu narastała jednak frustracja z powodu mnożących się problemów w wojsku. Wyszły na jaw liczne afery ukazujące złe traktowanie zmobilizowanych żołnierzy w nowo formowanych jednostkach szturmowych, brak poszanowania dla życia żołnierzy i tym podobne. To wszystko położyło się cieniem na reputacji gen. Syrskiego i stworzyło wokół niego aurę dowódcy starej, radzieckiej szkoły w najgorszym możliwym sensie. Przesłoniło to w dużej mierze niewątpliwe zasługi tego oficera z początku rosyjskiej inwazji w 2022 roku.

Z kolei Fedorow stał się powiewem świeżości w strukturach ministerstwa obrony – rozpoczął szeroko zakrojone reformy w wojsku oraz w samym resorcie, uderzając dość mocno w korupcję obecną przy zakupach sprzętu i amunicji. I nagle ten człowiek, który dopiero inicjował głębokie zmiany, zostaje odwołany. To przelało czarę goryczy i ludzie wyszli na ulice, pomimo realnego strachu przed rosyjskimi uderzeniami rakietowymi.

Wołodymyr Zełenski przez kilka dni aktywnie konsultował się z dowództwem armii, rozmawiając osobiście lub zdalnie ze wszystkimi dowódcami korpusów oraz rodzajów sił zbrojnych. W wyniku tych ustaleń odwołał generała Syrskiego i mianował w jego miejsce oficera powszechnie traktowanego jako symbol zmian i nowego podejścia do żołnierzy – czyli generała Drapatego. Zostało to bardzo dobrze odebrane przez protestujących i wyraźnie rozładowało napięcie społeczne. Prezydent zaproponował również Fedorowowi różne inne wysokie funkcje w aparacie władzy, związane z rozwojem technologii militarnych i przemysłu zbrojeniowego – poza tą jedną, czyli kierowaniem MON-em. Fedorow z kolei odmówił, tłumacząc, że ma już rozpoczęty program głębokich reform i żadne inne stanowisko nie pozwoli mu na ich kontynuację. Dodał, że skoro generał Syrski nie dowodzi już armią, to nie ma żadnego powodu, by on sam nie mógł kontynuować pracy w resorcie. Zełenski stał jednak przy swoim i w efekcie tych rozmów Fedorow definitywnie opuścił obóz władzy.

W ten sposób prezydent w umiejętny sposób zniwelował protesty, formalnie spełniając jedno z kluczowych żądań ulicy i zadowalając armię nominacją popularnego dowódcy. Jednocześnie nie rozwiązał jednak kwestii, która znajdowała się u podłoża całego kryzysu – modernizacja ukraińskiego MON-u została storpedowana. Istnieje wiele teorii, dlaczego Zełenski usunął Fedorowa. Jedna z najpopularniejszych wskazywała na zbyt wysoką popularność młodego ministra, która w ewentualnych wyborach mogłaby zagrozić pozycji samego prezydenta. Ta hipoteza została jednak w dużym stopniu zweryfikowana przez działania Zełenskiego, ponieważ proponował on Fedorowowi funkcje, które pozwoliłyby mu dalej zyskiwać sympatię społeczną bez jednoczesnego odpowiadania za trudne reformy, obarczone dużym ryzykiem niepowodzenia. Prezydentowi nie przeszkadzała więc obecność Fedorowa na stanowisku powiedzmy wicepremiera do spraw rozwoju technologii. Z jakiegoś powodu uparł się jednak, że nie dopuści go ponownie do kierowania MONem.

W tej sytuacji niestety pozostaje tylko jedna poważna przyczyna, która mogła wpłynąć na decyzję prezydenta. Mianowicie chodzi o realną walkę z korupcją w ministerstwie. Jedną z kluczowych reform wprowadzonych przez Fedorowa były szeroko zakrojone zmiany w systemie zakupowym sprzętu i amunicji dla wojska. Nowe procedury miały być o wiele bardziej przejrzyste i konkurencyjne, oparte na systemie przetargów. Przypomnę, że w realiach ukraińskich około 30% zaopatrzenia jednostek jest zdecentralizowane i oddane w ręce samych brygad. Natomiast 70% to zamówienia składane przez centralę MON u producentów krajowych lub zagranicznych zgodnie z zapotrzebowaniem armii. Fedorow proponował wdrożenie obiektywnej oceny sprzętu opartej na danych z pola walki, pozyskiwanych i analizowanych przez AI. Ministerstwo miało na tej podstawie kupować najlepszy sprzęt w najniższej cenie. Przynajmniej dotyczyłoby to najbardziej popularnych typów uzbrojenia. Oczywiście mogło to mocno uderzyć w interesy wielu działaczy, którzy pozostają w cieniu i zarabiają dzięki powiązaniom z resortem, zyskując kontrakty dla swoich firm bez konieczności dostarczania najlepszych produktów. I właśnie ta reforma mogła okazać się najważniejszą przyczyną dymisji ministra.

Teraz może się wydawać, że Zełenski umiejętnie zarządził kryzysem i wyszedł z niego obronną ręką. Jest to jednak złudzenie. Społeczeństwo wyciągnęło z tej sytuacji jednoznaczny wniosek: w całej sprawie chodzi o korupcję i próbę obrony powiązanych z prezydentem ludzi, którzy zarabiają na zamówieniach państwowych. To niechybnie ściągnie uwagę niezależnych mediów oraz dziennikarzy śledczych. Nowe publikacje i kolejne afery prędzej czy później doprowadzą do kolejnego wybuchu społecznego. W realiach ukraińskich jest to po prostu nieuniknione.

Źródło: fronda.pl

O autorze

Mikołaj Susujew