Opinia

Semka dla Frondy: Warszawska kariera złotego dziecka NZS

Piotr Semka 26.09.2026
Pawel Piskorski
Pawel Piskorski · fot. via Wikipedia.org

30 marca 1999 Paweł Piskorski zostaje prezydentem Warszawy.

Do polityki Pawła Piskorskiego wciągnęły ponure lata rządów ekipy generała Jaruzelskiego. Już jako uczeń XLI Liceum Ogólnokształcącego im. Joachima Lelewela w Warszawie związał się z grupami oporu „Solidarni”. Od 1987 roku, już jako student Wydziału Historii Uniwersytetu Warszawskiego, zaczyna działać w podziemnym Niezależnym Zrzeszeniu Studentów. W 1989 roku, gdy zaczynały się rozmowy Okrągłego Stołu, w środowisku tym wybuchła dyskusja: czy przyjmować zaproszenie do rozmów przy Okrągłym Stole, czy też trzymać się z dala od tego przedsięwzięcia. Zdecydowane poparcie Piskorskiego dla udziału w tzw. podstoliku młodzieżowym przełamało wówczas całkiem wątpliwości i opory.

Być może o zwycięstwie opcji udziału w rozmowach okrągłostołowych zadecydowało przekonanie, że akces do rozmów proponuje akurat przedstawiciel radykalnie antykomunistycznego skrzydła NZS. Piskorski był w tamtych latach uznawany za „zadymiarza”. Był szefem tzw. Akademickiego Biura Interwencji NZS, które powstało w październiku 1988. W rezultacie Piskorski jako jeden z dwóch przedstawicieli NZS uczestniczył w rozmowach podstolika, ale nawet wtedy uważany był za reprezentanta prawej strony NZS.

To lewicy solidarnościowej zachowywał dystans. W tej sytuacji zainteresował się środowiskiem gdańskich liberałów. Druga tura pierwszego quasi-legalnego zjazdu NZS w 1989 roku odbyła się właśnie w Sopocie. Gdy w 1990 roku w łonie NZS doszło do podziału zwolenników prezydentury Tadeusza Mazowieckiego w opozycji do studentów, którzy wspierali kandydaturę Lecha Wałęsy, Piskorski wsparł tego drugiego. Akurat wtedy liberałowie gdańscy też wspierali najsłynniejszego elektryka świata, więc Piskorski pasował do obozu ówczesnego zaplecza politycznego Wałęsy. Gdy w 1990 roku powstaje rząd Jana Krzysztofa Bieleckiego z Kongresu Liberalno-Demokratycznego, Piskorski zostaje jego doradcą ds. młodzieżowych. Będący na politycznym dorobku KLD na gwałt potrzebuje rozbudowania struktur warszawskich i dlatego chętnie otwiera swoje podwoje przed młodymi aktywistami NZS. Właśnie Piskorskim oraz Andrzejem Halickim i Tomaszem Siemoniakiem. Wraz z tym Piskorski przeżywa pierwszy awans polityczny. W 1991 roku wchodzi do Sejmu jako poseł KLD. Wtedy jeszcze takie szybkie kariery budziły zdumienie. Piskorski miał tylko 23 lata, a już zabłysnął na politycznym firmamencie.

Przez dawnych kolegów z NZS przezywany jest z racji swojej zręczności „Piskorzem”.

Przez kolejne dwie kadencje pełnił funkcję posła, wpierw KLD, a potem, po zjednoczeniu tej partii z Unią Demokratyczną, polityka powstałej na bazie obu tych formacji nowo powstałej Unii Wolności. W tym czasie angażuje się w kwestie integracji Polski z NATO. Ale tak naprawdę, jak twierdzą znajomi Piskorskiego, zawsze ciągnęło go do dużych pieniędzy. W 1999 roku zostaje prezydentem Warszawy na czele koalicji ze wsparciem postkomunistów z SLD. W tym czasie Piskorski staje się obiektem wielu oskarżeń o rozmaite afery. Wtedy też w prasie pojawia się określenie tzw. układu warszawskiego, czyli bardzo agresywnej i drapieżnej układanki lokalnych działaczy UW i SLD, którzy mają dzielić polityczne i gospodarcze wpływy w mieście. Piskorski jest niezwykle sprawny w dziedzinie pijaru. Zdobywa pewną popularność inicjatywą umieszczenia na szczycie Pałacu Kultury i Nauki ogromnej tablicy zegarowej o średnicy 6,3 metra. Jak podawała z zachwytem ówczesna prasa, wskazówka godzinowa zegara miała 2,7 m długości, a wskazówka minutowa aż 3,54 m długości. Zegar zamontowano w Sylwestra 2000 roku i jego bicie otworzyło wejście Warszawy w stulecie, w którym daty roczne zaczęły mieć dwójkę na początku.

I znów weterani NZS kpili, że Londyn ma zegar „Big Ben”, a chronometr na Pałacu powinien nosić nazwę „Big Piskorz”.

Innym ciekawym pomysłem ówczesnego prezydenta Warszawy była idea odtworzenia najciekawszych XIX-wiecznych kamienic warszawskich zburzonych w czasie II wojny światowej na odcinku między dzisiejszym Rondem Dmowskiego a Dworcem Centralnym. Była to chęć choć minimalnego odtworzenia wielkomiejskiej zabudowy Warszawy, zniszczonej wpierw w czasie ostatniej wojny, a potem dobitej w czasie czyszczenia terenu pod budowę przyszłego Pałacu Kultury.

Były jednak i pola, na których Piskorski wykazywał zaskakującą obojętność wobec uczuć warszawiaków. Za jego rządów dalej bez żadnego efektu debatowano nad ewentualnym Muzeum Powstania Warszawskiego na terenie gruzów dawnego Banku Polskiego przy ulicy Bielańskiej. Z planów tych nic nie wyszło. A ruiny z czasem zostały zaadaptowane i włączone w nowo zbudowany obiekt biurowo-handlowy „Senator”, który stanął przy ulicy Bielańskiej i został ukończony w 2012 roku.

Nazwisko Piskorskiego silnie powiązywane było też z tzw. aferą mostową. Skłoniła ona media i część polityków opozycji do oskarżenia Piskorskiego o nieprawidłowości przy realizacji mostów Siekierkowskiego i Świętokrzyskiego oraz przy budowie tras dojazdowych do obu przepraw. W końcu prokuratura podjęła śledztwa, w trakcie których prowadzono badanie, czy prawdą jest, że ceny inwestycji były sztucznie zawyżane, a przetargi wygrywały firmy, których szefowie byli powiązani rodzinnie z prominentnymi radnymi Unii Wolności. Co ciekawe, zarzuty te, które media podejmowały w 2003 roku, były na tyle poważne, że władze PO zawiesiły w tym czasie kilku samorządowców oraz posłów w członkostwie w Platformie. W wypadku Piskorskiego utracił on funkcję przewodniczącego Regionu Mazowieckiego PO.

Przekonanie, że w Warszawie panują niepokojące układy, ułatwiło w 2004 r. zwycięstwo Lecha Kaczyńskiego w wyścigu o fotel prezydenta miasta.

Kandydat PiS wygrał, ale Piskorski nie został na lodzie. W 2006 PO umieściła go na listach do Europarlamentu. „Złoty chłopak z NZS” zyskał mandat i wyjechał do Brukseli.

Próby postawienia Piskorskiego przed sądem podejmowała prokuratura za rządów PiS w latach 2005–2007. Ale w 2008, gdy już Donald Tusk był premierem, prokuratura stołeczna umorzyła śledztwo w sprawie afery mostowej. Komunikat prokuratury, który wywołał oburzenie sporej części mediów, głosił, że prokuratorzy dopatrzyli się braku cech przestępstwa w działaniach urzędników magistratu, którzy poddani byli badaniu.

Ale kłopoty przyszły ponownie w 2006 roku. Gazeta „Dziennik” poinformowała o zakupie w 2005 roku przez Pawła Piskorskiego wraz z żoną ponad 320 hektarów ziemi pod zalesienie. Zapłacił za to sumę 1,25 mln złotych. Były prezydent Warszawy tłumaczy, że sumę tę zebrał na drodze sprzedaży mieszkań, pozyskania kredytu i skorzystania z własnych oszczędności. Jednak sum tych nie było w deklaracjach majątkowych Piskorskiego jako ówczesnego eurodeputowanego z ramienia PO. Tym razem sam Donald Tusk uznał, że jego kłopotliwy podopieczny przekroczył limit kontrowersji. Dzień po publikacji „Dziennika” Zarząd Krajowy PO ogłosił wykluczenie z partii wraz z dziesiątką jego współpracowników, w tym Piotrem Foglerem. Jak wyjaśniono w komunikacie, Piskorski „szkodził wizerunkowi PO”. Odepchnięty przez dawnych kolegów z obozu liberałów, trzy lata później Piskorski wstępuje do Stronnictwa Demokratycznego. Ale to już temat na osobny felieton z cyklu „Dzieje III RP”.

Piotr Semka

__________

Seria: Z dziejów III RP

O autorze

Piotr Semka