Opinia

Semka dla Frondy: Saksońskie kościoły wybierają „aktywizm”

Piotr Semka 04.09.2026

Eisleben w landzie Saksonia-Anhalt to miasto, w którym w 1546 roku zmarł sam Marcin Luter.

Naprzeciwko staromiejskiej kamieniczki, w której twórca reformacji odszedł na łono Abrahama, wznosi się XVI-wieczny kościół św. Andrzeja.

Na świątyni zawieszono duży transparent. Kółeczko z krzyżykiem wyborczym oraz wyrazisty napis: „Serce zamiast szczucia (na innych)”.

To oczywista aluzja do wyborów 6 września, po których, jak wskazują sondaże, szanse na samodzielne zdobycie władzy ma prawicowa partia Alternative für Deutschland. Ale nie tylko spadkobiercy reformatora z Wirtembergii włączają się w agitację przeciwko Alternatywie dla Niemiec.

Na katolickiej katedrze w nieodległym Magdeburgu banery z napisem: „Miłość bliźniemu, dialog, solidarność, wyczulenie na drugiego człowieka” i wreszcie wezwanie: „Głosuj świadomie!”.

To właśnie w tej katedrze niedawno biskup magdeburski Gerhard Feige przestrzegał po mszy w aluzyjny sposób przed głosowaniem na AfD. Użył wtedy określenia „nie głosujcie na niebiesko”, co oznacza też „na ślepo”. Oba te określenia po niemiecku brzmią tak samo. Wierni nagrodzili go długotrwałą owacją. Powód? Niebieski to kolor wyborczy AfD.

I właśnie biskup Feige jest najbardziej bezkompromisowy w angażowaniu się w kampanię. W rozmowie z państwowym portalem Deutsche Welle mówi: „Kurs AfD jest bez wątpienia przejawem nacjonalizmu etnicznego. Dotąd Saksonia-Anhalt miała motto »myśleć nowocześnie«. Teraz AfD chce je zastąpić hasłem »myśleć po niemiecku«”.

W wywiadzie Gerhard Feige oburza się, że AfD chce przywrócić w szkołach tzw. apel flagowy – wciąganie flagi na maszt i śpiewanie hymnu narodowego. Jak mówi: „Tak było w czasach nazistowskich, a potem przejęła to NRD. Teraz miałoby to wrócić? To nie do przyjęcia!”.

AfD jest istotnie partią, do której lgnie elektorat, który wykazuje stary, pruski nacjonalizm. Ale to wyraziste zaangażowanie duchownych ewangelickich i protestanckich wywołuje też krytykę. Część wiernych pyta, dlaczego biskupi obu wyznań nie reagowali równie ostro, gdy do władzy dochodziła w latach 90. i w nowym wieku lewica z SPD, która przeforsowywała ustawodawstwo aborcyjne i wprowadzała przywileje dla homoseksualistów. Oczywiście biskupi unikają bezpośredniego apelowania, by głosować na tę czy inną partię, ale ich retoryka i banery ewidentnie celują jedynie w AfD.

Paradoks polega na tym, że tego typu akcje dodatkowo jeszcze osłabiają wpływ obu kościołów na wyborców konserwatywnych. Bo ci z lewicy i centrum przestali kierować się tym, co mówią duchowni, już bardzo dawno temu. Lewica, która zawsze, gdy jest to dla niej niewygodne, oburza się na mieszanie księży do polityki – w tym akurat wypadku jest zachwycona. Moderatorzy telewizji publicznej z chęcią zapraszają do studiów biskupów obu wyznań i zachęcają do atakowania AfD.

Alternatywa odpłaca się pięknym za nadobne i wzywa do likwidacji przymusowego opodatkowania wiernych na rzecz wspólnot religijnych. W odpowiedzi na to księża, zarówno ewangeliccy, jak i katolicy w RFN, formułują tezę, że AfD to partia wroga kościołom.

I w tym wypadku sprawa nie jest czarno-biała. Wiele osobowości, które życzą obu kościołom jak najlepiej, wskazuje już od dziesięcioleci, że przymusowe finansowanie kościołów z podatków najbardziej szkodzi samym wspólnotom religijnym. Ale teraz jakoś nikt o tym nie mówi. O wiele wygodniejsze jest pochylanie się nad kościołami jako ofiarami złych planów AfD. Już za 48 godzin przekonamy się, czy ta akcja hierarchów katolickich i ewangelickich wpłynie w jakimkolwiek stopniu na wynik wyborów. Na pewno jednak iluś wyborców, którzy poprą Alternatywę, przestanie traktować wskazania hierarchów jako coś zobowiązującego.

Za wszystko się płaci.

Piotr Semka

Źródło: mp/Fronda.pl

O autorze

Piotr Semka