Opinia

Semka dla Frondy: Próba generalna Mélenchona

Piotr Semka 09.10.2026
Jean-Luc Mélenchon
Jean-Luc Mélenchon · fot. Screenshot - YouTube (Jean-Luc Mélenchon)

Wszyscy nad Sekwaną już tym żyją. Najważniejszym wydarzeniem i przesileniem politycznym we Francji będzie walka o prezydenturę wiosną 2027 roku. Już dziś wiadomo, że najważniejszymi kandydatami, którzy zetrą się w przyszłorocznym pojedynku, będą dwaj politycy: Jean-Luc Mélenchon, lider wyraziście lewicowej partii La France insoumise, oraz z drugiej strony Marine Le Pen. Bardzo ostre zajścia, do których dochodzi od końca września we Francji, skłania część publicystów do obaw, że Mélenchon, a przynajmniej jego współpracownicy, stoją za wywoływaniem, a następnie eskalowaniem zamieszek, które wstrząsają od dwóch tygodni Francją. Rewolty, która formalnie zaczęła się od protestów uczniów szkół licealnych przeciwko niedoinwestowaniu szkół i oświaty, a zamieniła się w orgię ulicznej przemocy i niszczenia.

Nie chcąc zaogniać sytuacji – przedstawiciele policji i służb specjalnych wspominają o tym półgębkiem. Ale, jak wskazują publicyści z prawej strony, od tego czasu wokół ruchu Mélenchona rośnie ilość radykalnych grup, które nauczyły się inicjować zamieszki o charakterze terroru anarchistyczno-lewackiego, ale co więcej, weszły one w sprawną kooperację z organizacjami islamskimi, które działają na styku ekstremizmu religijnego i świata arabskich gangów narkotykowo-przestępczych.

Ten stan faktycznej bezkarności prowodyrów nie wziął się znikąd.

Wcześniejsze próby okiełznania lewackiej przemocy – były blokowane przez sądowe organy państwa.

Znamienny był jeden z wielu przykładów tej zdumiewającej polityki pobłażania wobec przemocy z lewej strony.

Oto w czerwcu 2023 roku rada ministrów pod przewodnictwem Emanuela Macrona próbowała rozwiązać bojówkarską organizację ekolewacką Les Soulevements de la Terre (Trzęsienia ziemi), która stała za bardzo gwałtownymi zajściami w miejscowości Sainte-Soline.

Prokuratura udowodniła wówczas, że bojówka ta doprowadziła do bardzo ciężkich zajść, w które włączyła się liczna młodzież imigrancka. Jednak Conseil d’État – najwyższy organ sądownictwa administracyjnego w Republice Francuskiej, stanowiący jednocześnie organ doradczy rządu (coś w rodzaju polskiego NSA, ale o znacznie szerszych kompetencjach) – uchylił jednak rządowy nakaz rozwiązania organizacji.

Rada stwierdziła, że organizacja rzeczywiście zachęcała do przemocy wobec mienia, np. rabowania sklepów, ale nie wobec ludzi. Rada uznała więc, że rozwiązanie „Les Soulevements de la Terre” byłoby „środkiem nieproporcjonalnym do rzeczywistego zagrożenia”.

Wszystko to skłania do obaw, że Mélenchon (oczywiście nie sam, ale za pomocą pośredników) potraktuje obecną falę zajść jako swoiste ostrzeżenie: „Jeśli wygra przedstawicielka prawicy, kraj stanie w ogniu”.

Sojusz skrajnej lewicy z wojującym islamem, który już dał się zauważyć w Berlinie w czasie ostatnich wyborów, staje się powoli faktem także we Francji.

Według doniesień części mediów raport oddziału wywiadowczego policji paryskiej wskazuje, że Mélenchon i jego skrajnie lewicowa partia La France insoumise z premedytacją sprowokowały zamieszki młodzieży, które w ostatnich tygodniach pogrążyły znaczną część Francji w chaosie. Na dodatek kandydat lewicy liczy na mobilizację elektoratu imigranckiego.

Mélenchon jest zwolennikiem masowej naturalizacji tych imigrantów, którzy nie mają jeszcze obywatelstwa francuskiego. Robi to, aby uzyskać jak największe zasoby głosów w środowiskach imigrantów, szczególnie w tych z krajów islamskich.

Wszystko to pozwala podejrzewać, że do przyszłorocznych wrześniowych wyborów atmosfera i napięcie polityczne będzie tylko rosnąć. Francja już pokazała, że jest krajem, w którym spora ilość imigrantów stanowi czynnik anarchizacji państwa. Trudno przypuszczać, by obce mocarstwa w rodzaju Iranu czy Rosji nie wykorzystały tej sytuacji do rozchwiania jednego z dwóch najważniejszych państw europejskich.

Piotr Semka

Źródło: mp/Fronda.pl

O autorze

Piotr Semka