Ostatnia fala kontrowersji wokół agenturalnej przeszłości Lecha Wałęsy skłoniła byłego prezydenta do gniewnych tyrad, w których wypomniał swoim krytykom, że nie zauważają jego zasług w wycofaniu wojsk sowieckich z Polski w 1993 roku. Istotnie, 17 września 1993 roku, właśnie za czasów prezydentury Lecha Wałęsy, wojska sowieckie zakończyły wycofywanie swoich oddziałów z garnizonów na terenie Polski. Łącznie nasz kraj opuściło 60 tysięcy krasnoarmiejców. Te oddziały dzierżawiły 1m2 tys. budynków mieszkalnych, czyli ok. 10 tys. mieszkań i 2,5 tys. budynków koszarowych. Po 1945 roku na terenie sowieckich baz Sowieci wznieśli 332 budynki koszarowe, 800 magazynów i 240 domów mieszkalnych.
Ten ogromny kapitał stał się punktem wyjścia do zapomnianej już koncepcji, która mogła spowodować trwałe przedłużenie obecności rosyjskiej na terenie Polski. Był to pomysł, który pojawił się w otoczeniu Lecha Wałęsy. Na terenie sowieckich baz wojskowych planowano stworzyć polsko-rosyjskie spółki joint venture. Koncepcja ta została umieszczona w projekcie traktatu o przyjaźni i dobrosąsiedzkiej współpracy, który powiązany był z układem o wycofaniu wojsk rosyjskich z Polski. W projekcie dokumentu, w tzw. artykule 7 protokołu finansowego, umieszczono zapis, który przewidywał możliwość przekazywania nieruchomości i infrastruktury po bazach Północnej Grupy Wojsk Armii Sowieckiej w ręce mieszanych polsko-rosyjskich przedsiębiorstw handlowych i usługowych.
21 maja 1992 roku prezydent Lech Wałęsa przebywał z zaplanowaną wcześniej w Moskwie, gdzie miał następnego dnia podpisać wynegocjowany traktat. Wieczorem 21 maja 1992 roku premier Jan Olszewski, który dowiedział się w ostatniej chwili o znaczeniu i zagrożeniach płynących z artykułu 7, wysłał w trybie pilnym do Lecha Wałęsy oficjalny rządowy szyfrogram. Zawierał on kategoryczny sprzeciw wobec podpisania umowy w pierwotnym kształcie. W jakich okolicznościach doszło do wprowadzenia tak niebezpiecznego dla suwerenności Polski zapisu?
Problem polegał na tym, że w ówczesnym rządzie Jana Olszewskiego stanowisko ministra spraw zagranicznych zajmowało paru tzw. prezydenckich ministrów ze wskazania Lecha Wałęsy. Co charakterystyczne, należał do nich Krzysztof Skubiszewski jako minister spraw zagranicznych. Prowadził on politykę pod bardzo mocnym wpływem otoczenia Lecha Wałęsy. Tu dominującą postacią był szef gabinetu Wałęsy, Mieczysław Wachowski. To właśnie on prowadził politykę otaczania parasolem ochronnym grupy byłych oficerów komunistycznego wywiadu, którzy zdominowali ówczesne wojskowe służby informacyjne (WSI). Środowisko to utożsamiane było z wieloma działaniami na styku wojskowości i biznesu. I prawdopodobnie tam pojawił się pomysł, aby wykorzystać dawne relacje z sowieckimi wyższymi oficerami wojska dla stworzenia miejsc do nieograniczonego wręcz handlu z analogicznymi grupami wojskowo-biznesowymi wykształconymi w rozpadającej się wówczas Armii Czerwonej. Znaczenie tego kluczowego artykułu 7. zostało zauważone przez urzędników rządu Jana Olszewskiego stosunkowo późno. Premier Jan Olszewski stał na stanowisku, że bazy takie łatwo mogłyby się zamienić w eksterytorialne eksklawy, na terenie których bardzo trudne byłoby monitorowanie rosyjskich działań. Rezultat mógłby być taki, że Polska zamknęłaby sowieckie bazy, a jednocześnie otworzyła swoiste „śluzy” do przeprowadzania podejrzanych interesów przez ludzi wywiadów z obu stron. Co więcej, tolerowanie takich dziwacznych hybryd biznesowo-wojskowych mogłoby zablokować polskie starania o wejście do Paktu Północno-Atlantyckiego. Otoczenia Lecha Wałęsy takie zagrożenia nie obchodziły, bo ówczesny prezydent sam lansował koncepcję tzw. NATO-bis, czyli czegoś w rodzaju szarej strefy bezpieczeństwa, zbudowanej na bazie dawnych krajów Paktu Warszawskiego.
Nacisk ze strony premiera Olszewskiego przyniósł efekt. Lech Wałęsa przeprowadził osobistą rozmowę z prezydentem Rosji Borysem Jelcynem. W wyniku negocjacji doszło do ostatecznego wykreślenia kontrowersyjnego zapisu o spółkach. Faktem jest, że w podpisanym następnego dnia traktacie, w dniu 22 maja 1992 roku, już zakwestionowanego przez rząd zapisu nie było. Wałęsa uległ wtedy Olszewskiemu, ale storpedowanie niepokojącego zamiaru, który, jak się zdaje, był inicjatywą Mieczysława Wachowskiego, szybko doprowadziło do wykrystalizowania się planów obalenia rządów Olszewskiego. Jan Parys, ówczesny minister obrony narodowej, lojalny wobec Jana Olszewskiego, w wywiadzie dla „Do Rzeczy” wspominał: „(ten spór) dotyczył tak naprawdę naszych relacji z Rosją. Czy Polska będzie od Federacji Rosyjskiej niezależna, czy też dalej będzie to jakaś forma podległości, zależności. To by spór daleko wykraczający swoim znaczeniem poza kwestie tego, czy z kimś będzie się handlowało, czy nie. (...) Lech Wałęsa wspierał moskiewskie żądanie, by te spółki w Polsce były. Podobnie jak wcześniej popierał postulatu NATO-Bis i EWG-Bis, czyli tego, by Polska współtworzy porządek alternatywny wobec zachodniego”. Dziś tamtejsze niepokojące tendencje w polityce Lecha Wałęsy są w zaskakującym stopniu zapomniane. Wtedy, w 92 roku, tylko determinacja Jana Olszewskiego zapobiegła wplątaniu Polski w trudne do określenia formy uzależnienia od Rosji. Na tym tle dzisiejsze przechwałki Lecha Wałęsy o swoich zasługach w wypchnięciu Rosjan z Polski jawią się jako wyjątkowo perfidna manipulacja.
Piotr Semka
Seria: Z dziejów III RP