Opinia

Semka dla Frondy: Efekt Gibały w Częstochowie

Piotr Semka 26.10.2026
Łukasz Gibała
Łukasz Gibała · fot. Screenshot - YouTube (Miasto Kraków)

Aż 96,97 mieszkańców Częstochowy uznało, że prezydent Krzysztof Matyjaszczyk musi odejść ze swego stanowiska. Nie spełniły się nadzieje Matyjaszczyka, że słaba frekwencja unieważni głosowanie. Do urn wybrało się 32,77% mieszkańców miasta, czyli 51 844 osoby.

Tak zakończyła się kariera kolejnego „wiecznego” prezydenta. Kiedy w listopadzie 2010 roku wybrano go, był jako 36-latek najmłodszym prezydentem w historii Częstochowy. Ten urodzony w 1994 roku polityk wydawał się być wręcz personifikacją nadziei na nową generację w tej postpezetpeerowskiej partii. Do polityki włączył się w czasie studiów na Politechnice Częstochowskiej, kiedy wstąpił do Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Już w 2002 roku został radnym w wieku 28 lat. Potem został przewodniczącym częstochowskiego SLD i wiceprzewodniczącym Rady Wojewódzkiej w Katowicach. W 2007 roku otrzymał tytuł posła do Sejmu. A w 2010 roku został wreszcie prezydentem Częstochowy, zwyciężając w II turze Izabelę Leszczynę z PO. Wygrał wtedy zdecydowanym wynikiem 70,89%, a jego rywalka zdobyła tylko 29,11%. Prezydentura Częstochowy była atrakcyjna, w związku z tym wyborem wygasł jego mandat poselski. Obronił swoje stanowisko w kolejnych wyborach w 2014 i w 2018 roku.

Tyle że potem zaczęły się kłopoty. Po wyborze w 2024 roku na IV kadencję w lutym 2026 roku został zatrzymany przez funkcjonariuszy CBA. Prokuratura Krajowa przedstawiła mu zarzuty korupcyjne, które dotyczyły ustawiania przetargów pod z góry ustalonych przedsiębiorców. Nowa Lewica, która była następcą SLD, zawiesiła go w prawach członka. Co więcej, prokurator podjął decyzję zawieszenia go w obowiązkach służbowych prezydenta miasta, a nawet nakazał mu niepojawianie się w urzędzie miejskim. Miastem więc rządził jeden z jego zastępców, a jego sytuacja sprzyjała referendum na rzecz odwołania gospodarza miasta, który znalazł się w dziwacznym klinczu.

Wszystko to sprawia, że porażka Matyjaszczyka może być porównywania do odwołania w Krakowie Aleksandra Miszalskiego, a jednocześnie też widać duże różnice. Zacznijmy od podobieństw z Krakowem. Odwołanie Matyjaszczyka to mimo wszystko porażka środowiska kierowanego przez Włodzimierza Czarzastego. Lewica, która od wielu lat oscyluje między 6 a 8% w sondażach, zawsze szczyciła się pewną liczbą prezydentów miast średniej wielkości. Ludzie Nowej Lewicy rządzą Włocławkiem, Świdnicą, Będzinem czy Ostrowią Wielkopolską. W Krakowie, Wrocławiu i Rzeszowie współtworzą koalicję wspierającą tamtejszych prezydentów miast. Odejście Matyjaszczyka to jednak cios w legendę postkomunistów mocnej pozycji wśród samorządowców. A jakie są różnice z sukcesem Gibały? Matyjaszczyk startował bez oficjalnego wsparcia swojej partii, więc Włodzimierz Czarzasty może głosić, że ta klęska nie dotyczy jego formacji. Od tej porażki odciął się też Donald Tusk, który podkreślił, że odwołano kogoś, wobec którego za jego rządów prokuratura i CBA podjęło działanie przeciwkorupcyjne.

Ale sukces częstochowski będzie miał wpływ na polską politykę. Okazuje się, że jednak można odwoływać „wiecznych prezydentów”; to zła wiadomość dla Katarzyny Kuczyńskiej-Budka, żony znanego polityka KO Borysa Budki, w sprawie odwołania której zbierane są podpisy. Wszystko to pokazuje, że kończą się złote lata sprawnych samorządowców, którzy wykorzystywali brak aktywności obywateli największych miast. Jakby nie patrzeć, Matyjaszczyk może być łączony z szeroko rozumianym obozem koalicji 13 grudnia. Wiadomo już, że referendum Gliwicach będzie, choć jeszcze nie wiadomo, kiedy zakończy się weryfikacja podpisów. Komisarz wyborczy w Katowicach potwierdził, że otrzymał 18 tysięcy podpisów, co wydaje się przesądzić o referendum w sytuacji, gdy do jego ważności wymagane było 12716 podpisów. Ale oczywiście weryfikacja może przynieść jakieś niespodzianki.

Na pewno ogólnopolskie partie, które zaczynają rozumieć, jak korzystne jest zabłyśnięcie przy okazji ponownych wyborów, wystawią w Gliwicach atrakcyjnych kandydatów. Krótko mówiąc, dość ospała polska polityka zaczyna się dynamizować. Może i wielkie metropolie obudzą się po latach braku realnej konkurencji wobec silnych prezydentów największych metropoliach?

Piotr Semka

Źródło: mp/Fronda.pl

O autorze

Piotr Semka