Opinia

Semka dla Frondy: 1 stycznia 1995 roku – początek wielkiej denominacji, czyli jak Polacy przestali być milionerami

Piotr Semka 07.11.2026
Denominacja
Denominacja · fot. Grafika wygenerowana komputerowo

Ten banknot dziś wywołuje zdziwienie u młodszego pokolenia. 10 listopada 1992 roku Narodowy Bank Polski wprowadził do obiegu banknot o nominale dwóch milionów złotych. Ten ozdobiony wizerunkiem Ignacego Jana Paderewskiego znak płatniczy pozostanie już na zawsze symbolem absolutnego piku polskiej inflacji. Ale zanim władze nowo odrodzonej III RP zdecydowały się na denominację – decyzję tę poprzedziły bardzo długie przygotowania i dyskusje. 

Trzeba pamiętać, że Polacy wyszli z epoki PRL z głębokim przekonaniem, że działania władzy zazwyczaj mają na celu ich poszkodowanie. Starsze pokolenie miało jeszcze w pamięci ponure doświadczenie z 1950 roku. Wtedy to tzw. wymiana pieniędzy, przeprowadzona z zachowaniem daleko idącej tajności i zaskakująca zdecydowaną większość Polaków – solidnie trzepnęła ich wówczas po kieszeni. Wtedy to złotówka nie tylko straciła 2/3 swojej wartości, ale wszyscy posiadacze niezgłaszanych państwu oszczędności w tej walucie nie mieli szans na wymianę dawnych banknotów na nowe.

Dlatego ilekroć pojawiał się temat denominacji, wybuchała taka fala podrażnienia społecznego, że władza wycofywała się z takich planów. Niekiedy też decydowały czynniki czysto praktyczne. Gdy w epoce rządów Władysława Gomułki w latach 60. pojawił się kolejny plan wymiany pieniędzy, porzucono te idee wobec braku metali kolorowych do bicia monet i braku dewiz na sprowadzanie specjalnego papieru do druku nowych banknotów. Ale inflacja nie czekała na decyzje Komitetu Centralnego PZPR. Ceny szły w górę już w latach 70., przyspieszyły w latach rządów ekipy Jaruzelskiego, aby po 89 roku poszybować jak rakieta. W grudniu 1990 roku ceny były już o 585,8% wyższe niż w grudniu 1989 roku. Do kwestii denominacji wrócono na początku lat 90. i zamówiono nawet pierwszą partię nowych banknotów w RFN. Ale rozwijający się wówczas rynek fałszerzy pieniędzy skłonił speców NBP do wniosku, że zamówione banknoty mają zbyt mało zabezpieczeń. Nowe banknoty sprowadzone z Niemiec postanowiono zniszczyć, a zadanie przygotowania jeszcze bardziej „bezpiecznych” znaków płatniczych zlecono firmie z Wielkiej Brytanii.

Trzeba pamiętać też, że lata 1990–1993 to okres bardzo burzliwych konfliktów społecznych i kolejne rządy nie chciały dokładać sobie do politycznych problemów – ewentualnej fali niezadowolenia z denominacji. Byka postanowił chwycić za rogi dopiero wicepremier i minister finansów Grzegorz Kołodko. Była na to najwyższa pora, gdyż średnia płaca w Polsce sięgała sześciu milionów ówczesnych złotych. Sejm zaakceptował program denominacji i na moment jej rozpoczęcia wybrano datę 1 stycznia 1995 roku. Ówczesna szefowa Narodowego Banku Polskiego Hanna Gronkiewicz-Waltz osobiście zaangażowała się w kampanię uspokajania Polaków. Popularny wówczas slogan lansowany wówczas w mediach głosił: „rach ciach ciach cztery zera”. Slogan ten popularyzował przekaz, że 10 tysięcy starych złotych zastępował teraz jeden nowy złoty. Symbolem tej nowej waluty był międzynarodowy skrót PLN, oznaczający polskiego złotego, który wszedł do mowy obiegowej, gdzie szczególnie młodzi uwielbiali używać określenia pe-el-eny. Bardzo szybko zaczęły być odczuwane korzyści z odcięcia kilku zer.

Ceny stały się o wiele bardziej przejrzyste, a księgowe nie musiały tracić wzroku na liczenie gigantycznej liczby zer. Sama denominacja nie zwiększyła siły nabywczej jednostki pieniężnej, ale pomogła utrzymać inflację w ryzach. W tym sensie była dodatkowym elementem wizerunkowo-symbolicznym procesu wielu innych działań, które wzmocniły polską gospodarkę. Podobnie szybko rozwiały się obawy, że denominacja jest jakąś ukrytą formą złupienia obywateli lub też ukrycia podwyżki cen podstawowych produktów. Te nowe pieniądze krążyły równolegle do 31 grudnia 1996 roku. Na dodatek, aby rozwiać wszelkie obawy o chęć uderzenia po kieszeni ludzi, którzy gromadzili „w skarpecie” starą walutę, stare banknoty można było wymieniać w bankach niezwykle długo, bo aż do 31 grudnia 2010 roku.

Nowe banknoty były bardzo atrakcyjne i przedstawiały kolejnych władców Polski. Nota bene była to też wskazówka, jak bardzo konserwatywnym państwem była wtedy Polska. W wielu krajach zachodnich, jak np. Norwegia, przystępowano wtedy w ramach ideologii politycznej poprawności do usuwania postaci historycznych bądź wizerunku koronowanych głów z banknotów na rzecz atrakcyjnych wzorów czy motywów przyrodniczych. Duża w tym zasługa autora projektu graficznego obowiązujących do dziś banknotów – Andrzeja Heidricha. Ten znakomity polski grafik, absolwent Wydziału Grafiki Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie, wpierw był autorem wielu znaczków pocztowych, potem autorem projektów banknotów od lat 70. do 90., by wreszcie stać się autorem poprawek godła Polski obowiązującego po 1989 roku. W podzięce dla jego kunsztu w 2011 roku na zlecenie Narodowego Banku Polskiego powstał film dokumentalny „Wielki człowiek małej grafiki”. Owoc kunsztu Andrzeja Heidricha, który zmarł 20 października 2019 roku, każdy z nas może podziwiać, sięgając do własnego portfela.

Piotr Semka

__________

Cykl: Z dziejów III RP

Źródło: mp/Fronda.pl

O autorze

Piotr Semka