„»Do stycznia będzie wyzerowany«. Rządzący pewni swego w walce o Trybunał Konstytucyjny – tak nazywa się tekst insiderskiego materiału dziennikarza portalu Interia, który ukazał się w poniedziałek 19 października. Interia to portal daleki od takich mediów jak TV Republika czy „Gazeta Polska”, nie można więc łatwo oskarżyć jego publikacji o chęć czysto politycznego podgrzewania nastrojów dla uzasadniania protestów miasteczka namiotowego pod Trybunałem Konstytucyjnym.
Tytułowe słowa „Do stycznia będzie wyzerowany” wypowiedzieć miał w relacji Rogojsza anonimowy polityk koalicji rządzącej w odniesieniu do sędziów wybranych do TK w obecnej kadencji Sejmu. Pełna wypowiedź brzmi: „Oni dobrze wiedzą, jakie warianty są na stole, co i kiedy się wydarzy. Wiedzą też, co mają zrobić w którym momencie”.
Podstawowe elementy planu Koalicji 13 grudnia składać się mają według Interii z trzech elementów.
Po pierwsze – ścisła koordynacja działań. Z ustaleń dziennikarzy wynika, że „mózgiem” całej operacji ma być minister Maciej Berek, który bezpośrednio ustala z nowymi sędziami wszelkie kroki prawne.
Po drugie – bardzo konkretny horyzont czasowy. Gabinet Donalda Tuska zakłada scenariusz, w którym do stycznia Trybunał zostanie „wyzerowany” i od przyszłego roku odzyska pełną sprawność orzeczniczą po myśli obecnej władzy.
Po trzecie - pełne polityczne uprzedmiotowienie i podporządkowanie sobie części dotychczasowych „starych” członków TK. Plan zakłada m.in. przeciągnięcie na stronę koalicji co najmniej dwójki sędziów ze „starej” ekipy TK (Interia wskazuje na Jakuba Stelinę i Bartłomieja Sochańskiego), co dałoby rządzącym większość potrzebną do decydowania w Zgromadzeniu Ogólnym.
W normalnym kraju takie informacje na temat planu zmiany Trybunału Konstytucyjnego w maszynkę do „klepania” wyroków według harmonogramu przygotowanego przez rząd wywołałyby falę zaniepokojonych komentarzy. Zamiana TK w pas transmisyjny życzeń rządu to klasyczny przykład likwidacji odrębności władzy wykonawczej od sądowniczej. Ale artykuł Interii nie odbił się szerszym echem w innych liberalnych mediach.
O wiele więcej miejsca poświecono incydentowi z Piotrem W., jednym z uczestników protestu pod TK. A sobotnią manifestację pod Trybunałem przedstawia się jedynie jako rozpaczliwą próbę ratowania się PiS przed sondażowymi spadkami. Gdzieniegdzie pojawiają się chłodne i cyniczne diagnozy, że Tusk „nie ma wyboru”. W myśl tego sposobu myślenia – Donald Tusk dla pokazania swej „sprawczości” nie ma rzekomo wyboru i „musi” wyprowadzić siłą prezesa Święczkowskiego z jego gabinetu.
Politolog dr hab. Marek Migalski ogłasza na Facebooku – „Po siłowym przejęciu TK poparcie dla KO wzrośnie, a nie spadnie. Bo władza przestanie być śmieszna, a zacznie być groźna. Ludzie bardziej szanują władzę straszną, niż pocieszną.”
Jak się okazuje, wizja „władzy strasznej” u części elit nie budzi specjalnego sprzeciwu.