Maarten Boudry to robiący medialną karierę belgijski filozof, teoretyk nauki i przedstawiciel ruchu sceptycznego. Jak dotąd znany był z polemiki ze zwolennikami psychoanalizy ale też jest zażartym filozofem polemizującym z pracami dowodzącymi istnienia Boga.
Tym razem jednak Boudry poszedł pod prąd przeciwko sporej części europejskiej lewicy. Ogłosił swoisty manifest: „Islamolewactwo to nie teoria spiskowa. To nieodwzajemniony romans”.
Bezpośrednim impulsem dla wystąpienia belgijskiego filozofa były obrazki z ulic Paryża, gdzie w trakcie niedawnych zamieszek formalnie wywołanych sporami o niedoinwestowanie edukacji – Boudry zwrócił uwagę na ilość flag palestyńskich, które pojawiły się na demonstracjach. To dla belgijskiego badacza jest dowodem, że powstaje nowe zjawisko islamolewicy.
Jak pisze: „»Pożyteczni idioci» z lewicy kroczą ramię w ramię z islamistami, a flaga palestyńska stała się wspólnym symbolem nienawiści wobec zachodniej cywilizacji. Sojusz islamistycznych i lewicowych sił jest we Francji określany mianem islamogauhizme, a w innych krajach sojuszu czerwono-zielonego. Czy taki sojusz rzeczywiście istnieje i w jakim sensie? Czy to zaplanowany spisek czy raczej zbliżenie podyktowane wygodą? To prowadzi do podstawowego wniosku, który formułuje autor. „Jeśli wierzyć większości naukowców i dziennikarzy islamolewicowość to nic innego jak »teoria spiskowa» – wytwór wyobraźni skrajnej prawicy, stawiający ją w jednym rzędzie z koncepcją »wielkiej wymiany« czy »żydokomuny«. W 2021 roku ponad 600 pracowników naukowych stwierdziło to wprost w liście otwartym opublikowanym na łamach „Le Monde”. Jako autor kilku prac naukowych poświęconych teoriom spiskowym, muszę powiedzieć jedno: osoby te nie tylko nie mają pojęcia o czym mówią, ale wręcz stanowią część problemu. Nadużywają użytecznego skądinąd pojęcia „teorii spiskowej” by uciszyć debatę – podobnie jak miało to miejsce w wypadku przedwczesnego odrzucenia hipotezy o laboratoryjnym pochodzeniu wirusa podczas pandemii”.
Boudry wskazuje, że zbliżenie między częścią lewicy a islamem jest widoczne już na pierwszy rzut oka. Jak zaznacza: „Sojusz czerwono-zielony nie opiera się na zakulisowej koordynacji, lecz na pokrewieństwie ideologicznym, wspólnym wrogu w postaci cywilizacji zachodniej, nowoczesności kapitalizmu oraz na sporej dawce naiwności po jednej ze stron.
Jak pisze belgijski naukowiec lewica rozczula się nad islamistami gdyż postrzega wiarę muzułmańską jako religię ludzi poniżonych i uciskanych. „Układ jest prosty: lewicowcy otaczają muzułmanów szczególną troską i traktują ich w sposób uprzywilejowany, w zamian za to muzułmanie oddają glosy na partie lewicowe. Doskonałym ucieleśnieniem tego zbliżenia jest pojęcie islamofobii które służy, by chronić islam przed uzasadnioną krytyką ku wielkiemu zadowoleniu islamistów. Zamiast rozważyć możliwość, że lęk przed islamem może być racjonalna reakcja na określone elementy islamskiej doktryny, takie jak np. kara śmierci dla osób porzucających wiarę oraz na postawy wielu muzułmanów którzy takie zasady popierają – znaczna część lewicy udaje, że jest to rodzaj choroby psychicznej – irracjonalnej paranoi nie mającej żadnego oparcia w faktach”.
Jak zaznacza Boudry ten aktualny sojusz jest oparty na całkowitej miłości strony lewicowej przy jednoczesnym wyrachowaniu islamistów, którzy traktują sojusz z postępowcami jedynie jako chwilą fazę w narzucaniu swoich zasad. Dobrym przykładem na to jest to jak islamiści podchodzą tam gdzie mają całkowitą dominację do środowisk które popierając lewicę jednocześnie wspierają też np. walkę o wolną Palestynę. Boudry pisze: „To nieodwzajemniona, nieszczęśliwa miłość lewicy. Zdarzają się grupy »Queers for free Palestine« ale w samej Palestynie, tam gdzie rządzą islamiści nie ma grup Queer”.
Ostre wystąpienie belgijskiego filozofa pojawia się w momencie kiedy to w Niemczech powszechnie przyznaje się że to mobilizacja imigrantów o korzeniach islamskich spowodowała wygraną postkomunistycznej Die Linke w niedawnych wyborach w Berlinie. Z kolei w trakcie niedawnej fali zamieszek we Francji flagi palestyński były stałym elementem bitewnego krajobrazu. Islamolewica na naszych oczach staje się faktem.