Opinia

Piotr Semka dla Frondy: Gdzie są „groźni”?

Czy zetknęliście się państwo z niemieckim określeniem „Gefährder”? Od biedy można to przetłumaczyć jako „groźni” albo „sprawiający zagrożenie”.

Piotr Semka 11.08.2026

Jest to kategoria czysto policyjna. Federalny Urząd Kryminalny w RFN definiuje, że pod takim określeniem rozumieć należy osobę, wobec której istnieją konkretne przesłanki wskazujące, że może ona popełnić poważne przestępstwo o charakterze politycznym lub religijnym, a w szczególności przygotowywać zamach terrorystyczny, pełnić sprawstwo kierownicze w groźnej grupie lub w rzadszych wypadkach finansować działalność ekstremistyczną.

 

Jest też osobna kategoria osób, definiowanych jako „skłonni do przemocy”, która nie obejmuje sprawców, ale osoby gotowe ukrywać autorów zamachów lub choćby aprobujące przemoc, nawet jeśli same nie są gotowe na jej użycie. Te zawiłe definicje unikają jednego podstawowego aspektu sprawy. W realiach dzisiejszych Niemiec, są to zazwyczaj imigranci lub osoby z rodzin o profilu imigranckim, które jednak są już pełnoprawnymi obywatelami RFN. 

 

Niedawno opisywałem przypadek Abdullaha B., który wjechał furgonetką w tłum uczestników parady LGBT w Berlinie. Abdullah B. został otoczony w miejscu swojej kryjówki i zastrzelony, gdy próbował zaatakować policjantów. Jednak jego przypadek przypomniał Niemcom, że w ich kraju żyje osobna kategoria obywateli, co do których istnieje podejrzenie, że nienawidzą swojego państwa i są gotowi zaatakować swoich Bogu ducha winnych współobywateli. Według danych BKA z 1 lipca 2026 r., jak podaje portal Dojczland.com – w rejestrze policyjnym znajduje się aż 410 osób uznanych za islamistycznych „Gefährderów”. Spośród nich 255 takich podejrzanych osób przebywa obecnie na terytorium Niemiec, z czego około 100 odbywa karę pozbawienia wolności. Dane te jednocześnie oznaczają, że aż 155 takich aktywistów pozostaje na wolności. Oczywiście pod dyskretnym nadzorem służb specjalnych. 

 

Ale to nie koniec. Bo istnieje jeszcze grupa tzw. relevance personen, czyli ludzi, którzy mogą być pomocnikami agresorów. Według BKA, jest ich spośród „groźnych” aż 410, z czego aż 380 przebywa na terenie Niemiec, a 60 uciekło za granicę. I jest jeszcze trzecia kategoria osób zaliczanych do tzw. „islamistycznego potencjału ekstremistycznego”. Są to ludzie, którzy np. uważają, że w Niemczech powinien być wprowadzony szariat. Albo że trzeba utworzyć kalifat Niemiec przynajmniej wobec obywateli RFN wyznających islam. W 2024 takich ludzi było 28280. Wg danych z tego roku, liczba takich osób wzrosła do 28645. Dopiero te suche liczby pokazują, z jaką skalą problemu mają do czynienia nasi sąsiedzi zza Odry. Wszystkich tych groźnych, półgroźnych i ćwierćgroźnych ludzi nie można deportować za granicę. Są takimi samymi Niemcami jak ci najbardziej wzorowi i pokojowi obywatele Republiki Federalnej. 

 

Można ich tylko pilnie kontrolować. Jak się okazuje – nie zawsze skutecznie.

Źródło: Fronda.pl

O autorze

Piotr Semka