Opinia

Paweł Chmielewski: Zapora przed tęczowym Tuskiem

Rządy Donalda Tuska to czas kulturowej rewolucji. Koalicja Obywatelska szła do wyborów w 2023 roku z radykalnie lewicowymi hasłami na sztandarach – i stara się te hasła wdrażać w życie. Dotychczasowy bilans pokazuje jednak, że choć Tuskowi udało się sporo osiągnąć, to trafił też w ważnej sprawie na zaporę nie do przejścia.

Paweł Chmielewski 02.08.2026

Rządy Donalda Tuska to czas kulturowej rewolucji. Koalicja Obywatelska szła do wyborów w 2023 roku z radykalnie lewicowymi hasłami na sztandarach – i stara się te hasła wdrażać w życie. Dotychczasowy bilans pokazuje jednak, że choć Tuskowi udało się sporo osiągnąć, to trafił też w ważnej sprawie na zaporę nie do przejścia. 

Chodzi o związki homoseksualne. Ekipa Tuska zapowiadała, że zrobi wszystko, co w jej mocy, by przeforsować w Polsce tęczowe „homomałżeństwa” albo przynajmniej jakąś formę legalnych związków, które byłyby do tego przygotowaniem.

Najpierw otrzymał wsparcie od sądów, które posiłkując się uzurpatorskim stanowiskiem unijnego Trybunału „Sprawiedliwości” UE uznały, że Polska… musi legalizować homozwiązki zawarte za granicą. Do gry wszedł od razu Rafał Trzaskowski i jeszcze w maju 2026 roku przeprowadził pierwszą transkrypcję aktu homomałżeństwa z Berlina. Minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski postanowił przygotować z kolei specjalne rozporządzenie, które miałoby umożliwić łatwą transkrypcję takich aktów w całej Polsce. Na to nie zgodził się jednak Trybunał Konstytucyjny. Orzekł, że jest to zwyczajnie niezgodne z konstytucją. Okazało się w praktyce, że Prawo i Sprawiedliwość w latach 2015 – 2023 zdołało zachowało Trybunał w takim kształcie, który pozwala na ochronę polskiego porządku konstytucyjnego przed ideologiczną tęczową nawałą. 

Uwaga – to wcale nie było takie oczywiste! W wielu krajach świata zachodniego homorewolucja dokonywała się właśnie odgórnie, drogą sądową – wbrew woli obywateli, niekiedy nawet wbrew woli wiodących polityków. Sędziowie stwierdzali, że takie są „normy” międzynarodowe i trzeba na homozwiązki przystać. W Polsce okazało się to na szczęście niemożliwe.

Homoofensywę Tuska powstrzymał też prezydent Karol Nawrocki. Zawetował ustawę o tak zwanym statusie osoby najbliższej. Ta propozycja nie mówiła wprost o związkach czy małżeństwach jednopłciowych, ale miała na celu pewnego rodzaju prawną normalizację takich związków. Ktoś powie, że to niewiele… Cóż, z perspektywy rewolucji najważniejsze jest dokonanie pierwszego wyłomu, a później coraz łatwiej o rozerwanie tamy i zalanie całego kraju ideologią. Prezydent okazał się kolejnym stabilnym elementem systemu, który nie pozwolił rządzącej ekipie na poważne zepsucie polskiego porządku prawnego.

Niestety, nie wszędzie zapora działa tak samo skutecznie. Jeszcze w grudniu 2023 roku Sejm przegłosował rozszerzenie finansowania in vitro, czyli procedury, która wiąże się z wielokrotną aborcją zarodków i rozrywa naturalność aktu poczęcia. Ustawa przeszła głosami nie tylko Koalicji Obywatelskiej i jej sojuszników, ale również niektórzy posłowie PiS – w części ci, którzy dziś odeszli z partii Jarosława Kaczyńskiego razem z Mateuszem Morawieckim. 

W kolejnych miesiącach, już całkowicie „własnymi” siłami, ekipa Tuska rozpoczęła rozmontowywanie systemu edukacji. Barbara Nowacka przeforsowała „edukację zdrowotną” – niby nieobowiązkową, ale wprowadzoną do szkół tak, że wypisanie się z tego przedmiotu stało się nieco problematyczne. Teraz Nowacka przyspiesza; edukacja zdrowotna ma być już obowiązkowa, a fakultatywna staje się tylko jej część dotycząca seksualności. Do czasu, metoda „ministry” jest oczywista: krok po kroku, ale konsekwentnie dąży do celu, czyli objęcia liberalną ideologią w dziedzinie małżeństwa, rodziny i seksualności wszystkich uczniów. 

Wreszcie, rządowi Tuska udało się też niejako obejść decyzję Trybunału Konstytucyjnego z 2020 roku, która zakazywała zabijania chorych dzieci poczętych. Sprytne wybiegi prawne sprawiły, że liczba legalnych aborcji niemal wróciła do tej sprzed wyroku TK. 

W tych wszystkich obszarach istnieje zatem konieczność przeprowadzenia kontrrewolucji, czyli podjęcia działań na rzecz wycofania szkodliwych osiągnieć rządu Tuska. To wielkie zadanie dla nowego rządu w Polsce. 

Fakt, że wysiłkiem Trybunału Konstytucyjnego i prezydenta Karola Nawrockiego udaje się powstrzymać próby legaliacji homozwiązków pokazuje, że to da się zrobić. Polska nie jest skazana na powtarzanie degrengolady moralnej i prawnej innych krajów europejskich. Możemy iść naprzód własną drogą. Potrzeba tylko politycznej determinacji – i silnych struktur oraz instytucji, które będą stanowić skuteczną zaporę przed rewolucyjną ideologią.

Paweł Chmielewski

Autor jest publicystą portalu PCh24.pl

Źródło: mp/Fronda.pl

O autorze

Paweł Chmielewski