Pewnie większości z Państwa zdarzyło się kiedyś słyszeć w kościele „kazanie” świeckiego. Zdarza się – rzadko, ale się zdarza – że ksiądz zaprosi na ambonę zakonnicę albo świeckiego działacza czy działaczkę i prosi o „słowo”. To, co w Polsce jest jakąś patologią wynikającą z lenistwa duchownego, w wielu diecezjach w Niemczech, Austrii, Szwajcarii czy Belgii – to norma. Świeccy po prostu głoszą tam kazania: nie na zasadzie wyjątku „bo akurat przyjechała siostra z Tanzanii i opowie o misji”. Nie, na ambonę regularnie wychodzi pani Helga Schmidt albo pan Johann Fritz – i wygłaszają regularną homilię.
Kodeks Prawa Kanonicznego tego nie przewiduje – i Watykan niedawno przypomniał o tym Niemcom. Na początku 2026 roku pismo do Rzymu wysłał aktualny szef niemieckiego episkopatu, biskup Heiner Wilmer. Poprosił o specjalną zgodę Stolicy Apostolskiej dla Republiki Federalnej – właśnie na kazania świeckich. Taki pomysł zrodził się na Drodze Synodalnej i biskup Wilmer uznał, że ma obowiązek przedłożyć to papieżowi.
Kuria Rzymska odmówiła. W piśmie z czerwca kardynał Arthur Roche z Dykasterii ds. Kultu Bożego wyjaśnił, że nie można się zgodzić na kazania świeckich, bo homilię musi wygłosić duchowny – i tyle.
Na tym publiczna dyskusja powinna się była zakończyć. Wiadomo, oczywiście, że w Niemczech kazania świeckich są – i jakiś list z Rzymu nie sprawi, że nagle znikną. Biskupi tolerują tę praktykę od bardzo dawna, a Watykan przymyka oczy. Zareagował dopiero wtedy, kiedy biskup Wilmer oficjalnie poprosił o zgodę. Biskupi zza Odry mogliby mieć choć tyle przyzwoitości, by nie opowiadać publicznie o tym, jak łamią prawo. A jednak…
W sierpniu wypowiedziało się w tej sprawie dwóch – Peter Kohlgraf z Moguncji oraz sam Heiner Wilmer, od niedawna biskup Monastyru (Münster). Obaj stwierdzili mniej więcej to samo: szanujemy dekrety z Rzymu i respektujemy prawo Kościoła, więc jest faktem, że świeccy nie mogą głosić kazań; ale w naszych diecezjach jest akurat tak, że jednak głoszą – i to też bardzo szanujemy, więc tak już zostanie. Niemożliwe? A jednak, proszę sprawdzić. „W praktyce ustaliło się jednak tak, że tu i ówdzie to się jednak zdarza [scil. głoszenie kazań przez świeckich – P. Ch.]. Nie będę tam tego zmieniać” – powiedział Kohlgraf, rozmowa z portalem Katholisch.de. „Mam wielki szacunek wobec tej wyrosłej tu tradycji [scil. głoszenia kazań przez świeckich – P. Ch.] i odczuwam wobec niej głęboką wdzięczność” – stwierdził Wilmer, rozmowa z portalem Kirche-und-leben.de.
Stolica Apostolska publikuje zatem Kodeks Prawa Kanonicznego, później na bezpośrednie zapytanie Niemców odpowiada, że kazań świeckich być nie może, a ci… no właśnie.
Żeby chodziło tylko o kazania świeckich! Jednak takich problemów jest znacznie więcej: skandaliczne formuły błogosławienia związków tej samej płci, udzielanie Komunii świętej protestantom, o Eucharystii dla rozwiedzionych w powtórnych związkach nawet nie wspominając… Nie tylko Niemcy, ale również Austriacy, Szwajcarzy, Belgowie czy liberalni biskupi we Włoszech, Hiszpanii, Brazylii, Argentynie, USA – robią, co chcą, a reakcji nie ma.
W tej sytuacji naprawdę można zrozumieć reakcję wszystkich katolików, których oburza pryncypialne stanowisko Stolicy Apostolskiej w sprawie święceń biskupich w Écône w Bractwie Kapłańskim św. Piusa X, których udzielono 1 lipca tego roku. Watykan natychmiast ogłosił, że takie święcenia oznaczają schizmę, a ich uczestnicy zaciągnęli karę ekskomuniki. Cóż, dobrze, takie są reguły prawne, tak funkcjonuje Kościół… tylko dlaczego ogłaszaniu twardych sankcji wobec Bractwa nie towarzyszy stosowna reakcja wobec rozpanoszonych progresistów? Można argumentować, że ciężar konsekracji biskupich bez zgody Watykanu jest większy, niż sprawa kazań świeckich; to prawda. Kiedy jednak złoży się razem wszystkie odstępstwa i dewiacje w Kościele w Niemczech czy Belgii, sytuacja zaczyna wyglądać już zupełnie inaczej.
Na tym właśnie polega fundamentalny kryzys Kościoła katolickiego w naszych czasach: na zupełnej bezkarności progresizmu. Pracujmy i módlmy się, aby ten fatalny stan rzeczy wreszcie się zakończył.
Autor jest publicystą portalu PCh24.pl