Opinia

Paweł Chmielewski dla Frondy: Biskupi „z marginesu” ratują Kościół

Gdyby w Kościele zabierać głos mieli tylko aktualnie rządzący biskupi, sytuacja katolicyzmu byłaby o wiele gorsza. Prawowiernej doktryny bronią dziś najgłośniej ci, którzy z różnych przyczyn znajdują się na marginesie.

Paweł Chmielewski 10.09.2026
Fot. screenshot: YouTube (KATH.NET - Katholische Internetzeitung, Biały Kruk, Wydawnictwo Esprit)
Fot. screenshot: YouTube (KATH.NET - Katholische Internetzeitung, Biały Kruk, Wydawnictwo Esprit)

W ostatnich tygodniach uwagę światowych mediów przykuł biskup Rob Mutsaerts z Holandii. Niczym nie rządzi. Jest biskupem pomocniczym w diecezji s’-Hertogenbosch, ale jak informują niderlandzkie media, nieco skonfliktowany z ordynariuszem prowadzi bardzo ograniczoną działalność diecezjalną. Być może właśnie dzięki temu może zaangażować się na rzecz obrony wiary. Media zainteresowały się nim, kiedy opublikował obszerny list do papieża Leona XIV, wskazując na patologie procesu synodalnego. Pytał zupełnie otwarcie, jakie korzyści przyniósł ten proces Kościołowi – bo on żadnych nie dostrzega, tylko chaos i narastanie wątpliwości wśród wiernych. List otwarty biskupa Mutsaertsa był jednak tylko jedną z wielu jego inicjatyw. Pasterz bardzo często publikuje artykuły w sieci, gdzie polemizuje z protestantami albo lewicowymi progresistami. Trudno wskazać innego biskupa z Europy, który byłby tak silnie obecny w dyskusji o najważniejszych sprawach dotyczących relacji Kościoła ze współczesnym światem. 

Inny przykład biskupa „z marginesu” stanowi kardynał Walter Brandmüller. Swego czasu pełnił prominentne role, pracował w Watykanie… Ma jednak 97 lat i z tej przyczyny nie musi poświęcać czasu na żadne wewnątrzkościelne gierki. Brandmüller nie tylko za pontyfikatu Franciszka, ale również za Leona XIV pozostaje jednym z najbardziej celnych krytyków procesu synodalnego. Kilka dni temu opublikował tekst na blogu włoskiego watykanisty, Sandro Magistra, gdzie wskazywał na utrzymujące się pomieszanie pojęciowe. Choć Watykan nadal mówi wciąż o „synodalności”, to nadal nikt tego nie sprecyzował – i jednym terminem określa się zupełnie różne, często wręcz przeciwstawne inicjatywy. Kardynał zaapelował o to, by zamiast bawić się w naśladowanie wzorców demokratyczno-protestanckich, postawić raczej na przywrócenie znaczenia prawdziwego synodu – czyli spotkania biskupów, którzy zbierają się w danym regionie po to, by nauczać katolickiej wiary.

Wreszcie, kardynał Gerhard Müller – były prefekt Kongregacji Nauki Wiary, de facto wyrzucony przez Franciszka, dziś niezaangażowany w żadne kościelne prace i funkcje. 8 września wygłosił kazanie, w którym bardzo ostro zwrócił się przeciwko nowym modernistom: ludziom, którzy traktują Pismo Święte jak zbiór mitów podlegających nieustannej dekonstrukcji. Kardynał wskazywał na fundamentalny błąd poznawczy, za którym kryje się funkcjonalny ateizm – przekonanie o tym, że nawet Objawienie dane Kościołowi w Piśmie Świętym może być przedmiotem naszych analiz prowadzących aż do jego podważania. Rzadko dziś słyszy się tak mocne głosy w obronie prawdziwości przekazu biblijnego.

Biskupów, którzy z „marginalnych” pozycji zabierają głos w obronie ortodoksji, jest więcej: Joseph Strickland, Athanasius Schneider, Marian Eleganti, Hector Aguer… Fakt, że ordynariusze nie pełnią takiej samej funkcji, nie jest pocieszający, ale wynika z bardzo trudnej funkcji biskupa jako administratora diecezji, zmuszonego do nieustannego dialogu ze światem polityki, biznesu i do prowadzenia rozmaitych kościelnych gier. Chociaż zgodnie z właściwym porządkiem to właśnie ordynariusze powinni stać na straży autentycznej katolickiej doktryny, dobrze, że z Bożego zrządzenia robią to chociaż biskupi emerytowani, odsunięci od realnej władzy, odesłani do odległych krajów, gdzie nie mają nawet wiernych, którymi mogliby się zajmować. Dzięki globalnemu obiegowi informacji ortodoksyjna postawa tych ludzi sprawia, że obok rozmiękłego „centrum” Kościoła pojawia się pewien geograficznie rozproszony, ale zarazem bardzo stabilny mur, o który mogą oprzeć się wierni szukając przewodników w trudnych czasach pełnych fałszywych doktryn i herezji. Bogu dzięki za biskupów „z marginesu”.

 

Autor jest publicystą portalu PCh24.pl

Źródło: Fronda.pl

O autorze

Paweł Chmielewski