Co istotne dla sytuacji partii Jarosława Kaczyńskiego, to Rozwój Plus Mateusza Morawieckiego wg badania nie przechodzi progu wyborczego i uzyskuje jedynie 4,8%. Peleton zamykają kolejne partie, które nie mają szans na wejście do Sejmu, czyli Partia Razem (4,5%), Polskie Stronnictwo Ludowe (3,5%) i wreszcie Polska 2050 (1,2%). Sytuacja, w której PiS-owi brakuje tylko 5% do ugrupowania Donalda Tuska, to oczywiście dobra wiadomość dla głównej siły opozycyjnej. Ale równie ważne jest dla PiS to, że partia Morawieckiego zbytnio nie rośnie. Mijają już dwa miesiące od odejścia z hukiem frakcji byłego premiera, a zapowiadany przez Morawiecczyków „dwucyfrowy wynik” pozostaje, póki co nadal tylko pobożnym życzeniem. A PiS liczy, że część posłów wobec kiepskich wyników Rozwoju Plus zacznie szukać drogi do powrotu, do „Partii matki”. Oczywiście trzeba poczekać do zapowiadanej na połowę października konwencji nowej partii Morawieckiego i zobaczyć, co jego ludzie wymyślą na tym spotkaniu, aby zadziwić Polaków. Ale część obserwatorów sceny politycznej głosi, że z tą inicjatywą może być tak, jak z zasadą dotyczącą nowych premier teatralnych na nowojorskim Brodwayu. W myśl tej zasady, jeśli sztuka nie zdobywa popularności na samym starcie, to potem niezwykle rzadko zdarza się, by z czasem przebijała się do świadomości widzów.
Ale sondaż Social Changes to nie jedyna dobra wiadomość dla „Prawa i Sprawiedliwości”. Oto w Krakowie kandydat PiS Michał Drewnicki wybija się na trzecią pozycję w wyścigu do fotela prezydenta Krakowa, Liderem jest oczywiście niezależny kandydat Łukasz Gibała z wynikiem 39,17%, za nim jest Monika Piątkowska popierana przez KO i PSL (23,74%) a na trzeciej pozycji sytuuje się Michał Drewnicki z poparciem 14,74%. Co więcej, kandydat Korony Michał Klimek uzyskuje jedynie marne 4,03%. Oczywiście Drewnicki zyskuje na fakcie, że kandydat Konfederacji Sławomira Mentzena Bartosz Bocheńczak nie zdołał zebrać wystarczającej liczby ważnych podpisów. Co więcej uparte plotki głoszą, że był to wynik swoistego sabotażu ze strony stronników Krzysztofa Bosaka, wewnętrznego rywala Mentzena w obrębie Konfederacji.
Tak więc, gdy „Konfa” zaplątała się we własne nogi, PiS wraca do roli trzeciej siły w prezydenckiej rozgrywce. A dla partii Jarosława Kaczyńskiego to dwie korzyści. Po pierwsze kampania to rzadka okazja do wyłonienia młodego, zaprawionego w bojach nowego lidera, a po drugie, jeśli Łukasz Gibała będzie chciał uzyskać głosy PiS w drugiej, decydującej turze, to będzie musiał coś Drewnickiemu obiecać. A dla marginalizowanego na wielu polach PiS-u to pierwsza od dawna okazja zdobycia jakichś pól wpływów pod Wawelem. Tak czy inaczej wszyscy ci, którzy spisywali już partię mającą centralę na Nowogrodzkiej – na straty, muszą się teraz zastanowić, czy nie wykazali się zbytnim pośpiechem. PiS nie ma dobrej sytuacji przed wyborami parlamentarnymi, ale część jego liderów przyjmuje słuszną taktykę – walczmy o to, aby być jak najsilniejsi po prawej stronie, a dopiero po wyborach martwmy się jak układać się z rywalami. A w realizacji tego scenariusza każda dawka optymizmu jest dla PiS na wagę złota.