Opinia

Mikołaj Susujew: Rosyjska zdolność do adaptacji

Rosjanie całkiem sprawnie i szybko dostosowują się do zmian zachodzących na polu walki.

Mikołaj Susujew 06.08.2026

Przy czym widać w tym systemowe podejście. Na poziomie instytucjonalnym mają dedykowane do tego ośrodki analityczne, które swoją robotę wykonują, wyciągają wnioski, reagują na problemy, znajdują i wdrażają rozwiązania. Mało tego, jedną z mocnych stron Rosjan jest też to, że są przeciwnikiem zdolnym wytrzymać nacisk. Nie martwią ich straty, nie wzbudzają te straty i różne niepowodzenia niepokojów, które by się przełożyły na zmianę kursu na poziomie politycznym. Na poziomie strategicznym to może wcale dobre nie jest... Natomiast to powoduje, że ich armia, zamiast odnieść porażkę i się rozsypać, zdolna jest w trudnych warunkach dalej kontynuować walkę. Ponieważ struktury tej armii sytuację analizują i zmiany cały czas wprowadzają, wojsko zdolne jest dotrwać do tych zmian. To jest to, co się nazywa „zdolnością do regeneracji swoich sił i zdolności”. Rosjanie to mają i warto to odnotować i uświadomić sobie... A być może też zadać pytanie, czy polskie siły zbrojne w wypadku konfliktu będą miały taką zdolność.

Ale dlaczego w ogóle o tym piszę? Jest konkretny przykład i pewien proces, który trwa właśnie teraz. Rosjanie adaptują się do utraty dostępu do Starlinka. Jak dobrze wiemy, utracili możliwość korzystania z amerykańskiego szybkiego satelitarnego internetu na początku bieżącego roku. Wtedy wszyscy uznali, iż daje to stronie ukraińskiej zdecydowaną przewagę, która się przełoży na lepszą łączność i koordynację sił na froncie. I rzeczywiście tak było, ale zarazem wielu ekspertów dodawało, że prawdopodobnie jest to przewaga tymczasowa. I dokładnie to się obecnie dzieje.

Po pierwsze, Rosjanie zaczęli wprowadzać na froncie szereg rozwiązań, które są gorszą alternatywą dla Starlinka. Kombinację szeregu różnych systemów. Na dronach na przykład mocno rozwinęli technologię sieci MESH. Po drugie, na front zaczęły w większej ilości trafiać systemy zagłuszania łączności satelitarnej o nazwie „Wołna Kupoł Garant”. I ukraińscy wojskowi przyznają, że te urządzenia są skuteczne, więc na tyłach rosyjskiego frontu pojawiły się już rejony, gdzie Starlink praktycznie nie działa. Systemy te mają swoje ograniczenia ... tym niemniej są skuteczne. Po trzecie, Rosjanie uruchomili swoją łączność satelitarną dla wojska... Chodzi o projekt o kryptonimie Rasswiet-3, w ramach którego do końca roku planują mieć na orbicie ok. 150 satelitów, chociaż do teraz udało się ich wyprowadzić na orbitę tylko 15. Tak czy inaczej, system jest w tej chwili testowany i Rosjanie opracowują terminal dla swoich sił zbrojnych do niego. Rasswiet nie będzie oczywiście dawał takiej jakości łączności jak Starlink, ale nie ma też takiej potrzeby. Pozwoli za to kierować każdym bezzałogowcem na żywo w każdym punkcie, gdzie jest on w stanie dolecieć. Shahed więc może zamienić się w ogromny dron FPV w ten sposób. Ale to tylko jeden obszar, gdzie taki satelitarny internet jest wojsku niezbędny – tych obszarów jest więcej. W ogóle całe to dronowe pole walki jako system bez takiej łączności po prostu nie działa.

Ukraińcy również mają podobny własny projekt. Ale są w tyle za Rosjanami, bo w tym roku planują mieć tylko pierwszego swojego satelitę na orbicie. Jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem, co też nie jest pewne. Rosjanie rzucili na ten swój Rasswiet do 4 mld dolarów inwestycji. Kijów w tej chwili jeszcze wciąż korzysta z przewag, które daje mu Starlink w wojnie... To okienko jeszcze się nie zamknęło, a mimo to jest już jasne, że ono nie tylko niedługo się zamknie, ale też przewaga może się zamienić z czasem w wielki problem. Ukraińcy zbytnio polegają w chwili obecnej na Starlinku, co nie daje im takiej motywacji do rozwoju alternatyw, jaką mają w tej chwili Rosjanie. Co z kolei powoduje, że nie pracują aktywnie nad podobnymi rozwiązaniami, które Rosjanie już opanowali. A one mogą być niezbędne już niedługo... Ukraińscy wojskowi i eksperci piszą o tych problemach publicznie, ale czy decydenci widzą je – to się okaże.

Jak dobrze widać z tego tekstu, ta wojna jest cały czas wielkim wyścigiem, gdzie spierają się nie tyle armie, co zdolności organizacyjne dwóch stron, dwóch systemów... Ich i ich sojuszników. Kto wcześniej przewidzi problem, lepiej i szybciej zaprojektuje i wdroży rozwiązanie, ten ma przewagę. Tak jest w każdej wielkiej co do skali wojnie... Ten, kto nie jest w stanie wytrzymać pierwszego uderzenia i dalej cały czas się adaptować, cały czas zmieniać doktryny i kształt swoich sił zbrojnych – PRZEGRYWA.

Źródło: Facebook

O autorze

Mikołaj Susujew