Opinia

Mikołaj Susujew dla Frondy: Korupcja niszczy Zełenskiego

Mikołaj Susujew 01.09.2026

Sześć dni temu w Kijowie wybuchła kolejna wielka afera korupcyjna. Minęło ledwie kilka tygodni od dymisji ministra obrony Ukrainy Mychajła Fedorowa i kryzysu politycznego związanego z ulicznymi protestami, których uczestnicy domagali się przywrócenia ministra na jego stanowisko oraz kontynuowania rozpoczętych przez niego reform. Wydawało się, iż prezydentowi Ukrainy udało się uspokoić sytuację i zażegnać kryzys, aż nagle ukraińskie Narodowe Biuro Antykorupcyjne (NABU) publikuje kompromitujące materiały z nagrań wysoko postawionych urzędników administracji Zełenskiego i aresztuje ich. Oprócz nagrań, NABU publikuje również materiały przeprowadzonego w tej sprawie śledztwa, które wskazuje, iż grupa wyżej wspomnianych urzędników, działając wspólnie, w sposób bezprawny przejmowała nieruchomości, przedsiębiorstwa i majątek różnego rodzaju firm w Kijowie. Oskarżenia usłyszała zastępczyni szefa administracji prezydenta, jeden były i jeden czynny deputowany parlamentu z partii rządzącej, a także szereg urzędników niższego szczebla. NABU odkryło bezprawną działalność tej grupy w momencie, kiedy korupcyjne środki próbowano wykorzystać, by zapłacić kaucję i zwolnić z aresztu pana Hermana Hałuszczenkę, byłego ministra energetyki, aresztowanego w ramach innej wielkiej operacji NABU rok temu. Przy czym wyżej wspomniana grupa przestępcza próbowała wykorzystać znajdujący się w państwowych rękach Sense Bank do wyprania tych brudnych pieniędzy. Mówimy w tym wypadku o kwocie wysokości ok. 15 mln zł.

Warto w tym miejscu zauważyć, że podobnej skali korupcja na szczytach ukraińskiej władzy nie jest tak naprawdę niczym zaskakującym. Niestety praktycznie każda ukraińska ekipa rządząca była pełna podobnych ludzi. Nowe natomiast jest to, że po wielu latach i pomimo sprzeciwu skorumpowanego systemu władzy udało się na Ukrainie wybudować pełnowartościową infrastrukturę pozwalającą na skuteczną walkę z korupcją. Składa się ona z biura antykorupcyjnego, wyspecjalizowanej antykorupcyjnej prokuratury i najwyższego sądu antykorupcyjnego. Ważne jest, aby podkreślić, że te struktury zbudowane są w ten sposób, by nie podlegały one żadnym innym służbom czy standardowemu systemowi sprawiedliwości kraju. Te trzy organy stworzone zostały od zera na zupełnie nowych zasadach i nie ma powiązań ze starym systemem, a wybór głównych funkcjonariuszy i kierowników tych organów odbywa się w wyniku długotrwałej procedury na podstawie otwartych konkursów, z zaangażowaniem społeczeństwa i oczywiście też przedstawicieli państw zachodnich. Więc niewątpliwie istnieje tutaj pewnego rodzaju element zewnętrznego wpływu ze strony tych państw, które przecież finansują wysiłek wojenny ukraińskiego państwa, wydając na ten cel grube miliardy euro i dolarów. Ani prezydent, ani premier czy parlament nie mogą mianować czy odwołać szefów tych trzech organów antykorupcyjnych. Ta niezależność i zaufanie ze strony społeczeństwa pozwalają NABU i antykorupcyjnej prokuraturze prowadzić śledztwa i otwierać sprawy karne nawet w stosunku do urzędników najwyższej rangi, co jeszcze dekadę temu było na Ukrainie nie do pomyślenia. To jest jedna z przyczyn, dlaczego aresztowani przez NABU urzędnicy działają w tak bezczelny sposób, będąc łapanymi z powodu ich tak mocno nieroztropnych posunięć, jak próba zapłacenia kaucji w sprawie korupcyjnej z wykorzystaniem pieniędzy zdobytych w sposób korupcyjny. Wszystko za sprawą tego, że bliskość do najwyższej władzy przez lata na Ukrainie oznaczała bezkarność.

Zresztą oskarżeni o korupcję urzędnicy z ekipy Zełenskiego świetnie sobie zdawali sprawę, iż praca NABU w takim trybie wcześniej czy później ich zniszczy. Na jednym z opublikowanych przez służby nagrań usłyszeć można dyskusję odnośnie do sposobów postawienia całej tej antykorupcyjnej infrastruktury pod swoją kontrolę, by uniknąć odpowiedzialności. Warto też przypomnieć, że rok temu, latem 2025 roku, pierwszy od czasu rozpoczęcia inwazji rosyjskiej na Ukrainę wielki kryzys polityczny w tym kraju został uruchomiony z powodu próby zlikwidowania przez prezydenta niezależności NABU, antykorupcyjnej prokuratury i sądu antykorupcyjnego. Wtedy nieudolnie próbowano ten ruch tłumaczyć rosnącymi wpływami rosyjskimi w tych służbach. Dowodów, które by stały za tymi oskarżeniami, brakuje do dziś. Można więc być pewnym co do tego, że zarówno ekipa Zełenskiego, jak i sam prezydent zdają sobie sprawę z tego, że niezależna praca antykorupcyjnego biura Ukrainy zagraża jego władzy, wpływom i nielegalnej aktywności urzędników jego ekipy.

Do dziś NABU nie ma żadnych konkretnych pretensji bezpośrednio do prezydenta Ukrainy i wszystkie te afery i sprawy karne dotyczą wyłącznie jego otoczenia, ale tak czy inaczej, działania służb niszczą przede wszystkim reputację i poparcie społeczne lidera państwa. Szczególnie negatywny wpływ te afery mają na popularność prezydenta po wydarzeniach sprzed roku, kiedy pierwszy wielki kryzys polityczny doprowadził do dymisji wieloletniego szefa administracji Zełenskiego, Andrija Jermaka. Jermak przez długi okres służył za swoisty piorunochron w systemie władzy Zełenskiego, koncentrując na sobie negatywne emocje obywateli generowane przez podobne afery, chroniąc w ten sposób polityczny kapitał prezydenta. W tej chwili Zełenski już nie jest chroniony. Prezydent Ukrainy ma tendencję do eliminowania ze swojego otoczenia tych postaci, które mogą stać się dla niego konkurentami w sensie politycznym – osób, które zyskują swoje własne ambicje polityczne. Ale w ten sposób Zełenski faktycznie izoluje samego siebie. Budując system władzy, gdzie tylko on sam może podejmować kluczowe decyzje i mieć wpływ na wszystkie kluczowe w państwie procesy, prezydent Ukrainy również jest obarczany przez obywateli odpowiedzialnością za każde niepowodzenie i każde przestępstwo popełniane przez dowolnego urzędnika w systemie, którego jest zwierzchnikiem. W ten sposób nieważne, kto konkretnie popełnia przestępstwo – z czasem to w coraz bardziej dotkliwy sposób uderza osobiście w Zełenskiego. NABU w ten sposób niszczy perspektywy polityczne prezydenta Ukrainy.

Źródło: Fronda.pl

O autorze

Mikołaj Susujew