Wychodzących z białą flagą obrońców Poczty Polskiej, terytorium RP w Wolnym Mieście Gdańsku, dyrektora Jana Michonia i naczelnika Józefa Wąsika, zamordowano na oczach Niemców z Gdańska, ich sąsiadów.
Michonia zastrzelono, Wąsika spalono miotaczem ognia. Nie zrobili tego bezimienni funkcjonariusze SS Heimwehr Danzig gen. Eberhardta ani policjanci Hellmuta Froboesa.
Do dziś znani ze skrupulatności Niemcy, pana rodacy, nie ujawnili nazwisk tych zbrodniarzy.
Nie jest znany żaden wysiłek państwa niemieckiego, by okoliczności tego mordu wyjaśnić, a sprawców wskazać.
Ich dowódcy, Willy Bethke i Johannes Schaefer, kierujący 1 września napadem na polską placówkę pocztową, nie doznali po wojnie żadnego despektu.
Były kanclerz RFN, Willy Brandt, składając w 1970 roku kwiaty pod Pomnikiem Bohaterów Getta w Warszawie, spontanicznie ukląkł, poruszony rozmiarem zbrodni wyrządzonej przez swoich rodaków.
„KNIEFALL”
„Nad przepaścią historii i pod ciężarem milionów zamordowanych zrobiłem to, co robią ludzie, kiedy zabraknie słów”.
Brandt padł na kolana.
1 września w Gdańsku, jak co roku, rytualnie złoży kwiaty niemiecki konsul. Teraz to Karl Matthias Klause. To nic nie kosztuje i nie boli. Kark zgina się dyskretnie, a garnitur chroni przed ubrudzeniem.
Dyplomatyczna gimnastyka.
Dopóki reprezentant państwa niemieckiego, Karl Matthias Klause, lub ktokolwiek inny, na przykład Manfred Weber, specjalista od palenia ogniem przeciwników, nie wskaże sprawców publicznego mordu na obywatelach Polski, jego publiczna obecność przed pomnikiem Obrońców Poczty Polskiej jest całkowicie zbyteczna. To persona non grata chowająca twarz i odpowiedzialność za rytualnym wieńcem za 500 złotych.
Chyba że przedstawiciel państwa niemieckiego padnie w Gdańsku w 2026 roku na kolana jak Brandt w 1970 w Warszawie.
Ale tego nie zrobi. Bo, jak wykrzyczał Manfred Weber, szef EPL, figura w CDU, a historia Gdańska, Westerplatte, KL Stutthof, Piaśnicy, Szpęgawska to przecież potwierdza, reprezentuje wyższą kulturę starej demokracji, oddzielanej zaporą ogniową od jej przeciwników.
Jaki więc, Herr Klause, niezależny sąd wydał wyrok na dyr. Michonia i naczelnika Wąsika? Bo 1 września nie działały jeszcze nawet uchodzące w niemieckim społeczeństwie obywatelskim za wzór praworządności policyjne sądy doraźne powołane przez dowódcę Wehrmachtu, zbrodniarza, też bezkarnego, feldmarszałka von Brauchitscha!
To m.in. na podstawie ich wyroków zorganizowano i przeprowadzono ZBRODNIĘ POMORSKĄ, wymordowano polską inteligencję Wolnego Miasta Gdańska w dwóch egzekucjach w lesie opodal Stegny.
Jeśli nie wie Pan, jeśli nie chce pan wiedzieć, jeśli nie chce pan wyjaśnić sprawców mordu na polskich pocztowcach, proszę lepiej zostać w konsulacie. Albo spędzić miło czas, jak niedawno, w muzeach Prus Wschodnich i Zachodnich. Pochylać się nad losem rodaków „dotkniętych ucieczką i wypędzeniem” z terenów wcześniej skolonizowanych. Pomyśleć, że to wszystko dzięki nazistom, trzeba trafu Pana rodakom...
Panie Klause, na placu przed budynkiem Poczty Polskiej jest miejsce tylko na prawdę.
Marek Formela