Jej kucharze i kelnerzy zgromadzeni w instytucjach administracyjno-politycznych Unii Europejskiej gotowi są stawiać zapory ogniowe, by chronić oswojony ład przed naporem różnych krzykaczy i recenzentów zagrażających jej ustrojowi.
W Europie przemocą medialną i mechanizmami represji prawnych usiłuje się zainstalować w umysłach ludu przeświadczenie, że tylko liberalna demokracja, zglajszachtowanie rozmaitych narodowych tożsamości i kultur, ubezpiecza wolność i prawa obywateli.
Po zebraniu przez Karola Nawrockiego 10,6 mln głosów stało się jasne, że polska demokracja nie obumiera pod presją nowych mód. Jest mechanizmem, jak napisał Marcel Gauchet, który sprostał jej istocie – sztuką przekonania ludu, a nie jego uciszania.
Demokracja rozumiana jako pluralizm polityczny, jako konkurencja poglądów, ujęta w reżim procedur prawnych, chronić ma obywateli przed zdziczeniem i zasiedzeniem władzy. Autorytaryzm Tuska, wynikający być może z zalęknienia o swoją osobistą przyszłość, jako technika sprawowania władzy nie polepsza jej jakości. Jest warunkiem jej przetrwania, zachowania stanu posiadania przez reżim Tuska, który uwłaszcza się na legitymacji demokratycznej, by ograniczać barwiącą demokrację różnorodność poglądów.
Demokracja Tuska ulega autorytarnej degradacji nie odrzucając jej oficjalnych przymiotów, ponieważ inaczej nie mogłaby przetrwać poddana suwerennej ocenie obywateli. By osłabić ich morale wskazuje się na inspiracje zagraniczne – „osobnicy z latarkami” przy granicy z Królewcem – albo wewnętrzne warcholstwo prowokowane przez niezależne od rządu media – TV Republika, TV wPolsce24 –, których istnienie mechanizm władzy Tuska codziennie obnaża.
W książce „O demokracji w Ameryce” Alexis de Tocqueville zauważył, że w okolicznościach przedłużających się wojen czy konfliktów wystawiona na ryzyko jest wolność, sytuacja taka „ogromnie potęguje znaczenie rządu cywilnego, nieuchronnie centralizując w jego rękach wszelką władzę. Jeżeli nawet nie wprowadza despotyzmu gwałtem, to wiedzie doń powoli przeobrażając zwyczaje”.
Trzymając ręce w kieszeni poseł Tusk stanowi prawo, które premier Tusk wykonuje. Zżera osobiście demokrację, której niestrawione resztki każe pilnować na ulicy policjantom.
Żadna władza w Polsce, która chowała się za kordonem, nie wygrała swojej przyszłości. Przed kordonem staje bowiem zawsze większość społeczeństwa, nie tylko prezes Święczkowski i redaktor Pereira.