Dla większości Polaków cała sprawa zaczęła się od ogromnego skandalu, który kamery zarejestrowały w grojeckiej parafii 4 października. Wówczas odwiedził ją tamtejszy ordynariusz, bp Roman Pindel. Hierarcha spotkał się z Radą Parafialną w związku z odwołaniem proboszcza. Urząd ten sprawował od 1997 roku ks. Józef Zborek. Z jego odejściem nie mogą pogodzić się parafianie, którzy postanowili przed kościołem zaprotestować przeciwko decyzji biskupa (ostatecznie zaakceptowanej przez Stolicę Apostolską). Doszło do wyjątkowo gorszących scen. Zgromadzeni nie chcieli wypuścić biskupa z terenu parafii. Na nagraniach możemy zobaczyć, że doszło do rękoczynów – stojący na czele bielsko-żywieckiego diecezji duchowny był szarpany przez członków agresywnego tłumu.
Dlaczego odwołano proboszcza?
Kuria nie poinformowała o powodach karnego odwołania proboszcza zastrzegając, że z uwagi na troskę o jego prywatność, jedynie on sam może zdecydować się na ujawnienie takiej informacji. Ks. Zborek długo milczał, więc swoimi ustaleniami dzieliły się media. Wedle relacji „Rzeczpospolitej”, z uwagi na popularność ks. Zborka, z intencjami mszalnymi przychodzili do niego również osoby spoza parafii. Okoliczni księża natomiast zwracali uwagę, że notorycznie łamie on przepisy dotyczące maksymalnej liczby Mszy św., które może sprawować kapłan. „Informatorzy »Rz« mówią, że jednego dnia takich mszy mogło być nawet 10. Dodatkowo proboszcz nie odmawiał nikomu odprawienia mszy w danej intencji, a jeśli liczba nabożeństw przekraczała fizyczne możliwości kapłana, oddawał intencje zaprzyjaźnionym księżom z innych parafii. Mówiono nawet, że proboszcz założył swojego rodzaju »spółdzielnię« obsługującą intencje wiernych” – podała „Rzeczpospolita”.
Wreszcie 13 października opublikowano oświadczenie ks. Zborka. Zaznaczając, że czuje się potraktowany niesprawiedliwie i decyzja o odwołaniu pozostaje dla niego niezrozumiała, duchowny przyznał, że „został oskarżony o popełnienie przestępstwa przeciwko sakramentom, tj. bezprawnego czerpania korzyści z ofiar mszalnych, określonego w kan. 1383 Kodeksu Prawa Kanonicznego, a także o przestępstwo zniszczenia dokumentu kościelnego, tj. księgi intencji mszalnych, o którym stanowi kan. 1391 n. 1 Kodeksu Prawa Kanonicznego”. To powody odwołania przekazane w bardzo skąpej formie. Na bogatszą zdecydowało się ostatecznie Centrum Informacyjno-Medialne Diecezji Bielsko-Żywieckiej. Poinformowano, że ks. Zborek codziennie odprawiał dwie Msze Święte, a w niedzielę sprawował ich nawet po sześć. Co więcej, kiedy w czasie związanej z tymi nadużyciami wizytacji wezwano proboszcza do okazania księgi intencji mszalnych, ten poinformował, że spalił zarówno aktualną księgę, jak i te z poprzednich lat.
„Kościół ma szczególny obowiązek zabezpieczenia i ugruntowania sacrum Eucharystii” – św. Jan Paweł II
Abstrahując od sprawy z Grojca – winy lub niewinności ks. Zborka, sposobu jego odwołania i postawy władz diecezji – nierozumienie wywołuje już sama informacja o tym, że księdzu nie wolno odprawiać więcej niż jednej Mszy dziennie. Skoro Msza Święta jest najważniejszą modlitwą, to czy nie powinna odnosić się do niej zasada: „im więcej, tym lepiej”? W Kościele jednak wypracowano zasadę zupełnie odwrotną – ograniczającą liczbę sprawowanych celebracji.
Pierwszy raz całkowity zakaz kilkukrotnego celebrowania przez kapłana Mszy Świętej w jednym dniu wydał w 1206 roku papież Innocenty III. Dziś kwestię tę reguluje Kodeks Prawa Kanonicznego z 1983 roku. Zakłada on, że poza pewnymi wyjątkami, kapłanowi Eucharystii „nie wolno celebrować więcej niż raz dziennie” (kan. 905). Wyjątki te wymieniono w Ogólnym Wprowadzeniu do Mszału Rzymskiego. Są to: Wielki Czwartek, Wielkanoc, Boże Narodzenie, 2 listopada oraz pewne koncelebry o szczególnym znaczeniu (OWMR 204).
Na co dzień – zwłaszcza w niedziele na małych parafiach – spotykamy się jednak z rzeczywistością, w której jeden ksiądz odprawia Mszę Świętą dwa, a nawet trzy razy. Dzieje się tak, ponieważ z uwagi na konkretne potrzeby wiernych biskup może pozwolić na celebrowanie przez kapłana dwóch (binacja), a w niedziele i święta nawet trzech Mszy (trynacja).
Konstytucja o Liturgii Świętej Sacrosanctum Concilium przypomina, że „Nasz Zbawiciel podczas Ostatniej Wieczerzy, tej nocy, kiedy został wydany, ustanowił eucharystyczną Ofiarę swojego Ciała i Krwi, aby w niej na całe wieki, aż do swego przyjścia, utrwalić ofiarę krzyża i tak powierzyć Kościołowi, umiłowanej Oblubienicy, pamiątkę swej męki i zmartwychwstania, sakrament miłosierdzia, znak jedności, więź miłości, ucztę paschalną, podczas której przyjmujemy Chrystusa, duszę napełniamy łaską i otrzymujemy zadatek przyszłej chwały”. Eucharystia jest zatem szczególnie cennym skarbem Kościoła i jako taka domaga się wyjątkowej ochrony. Właśnie ochronie godności Najświętszej Ofiary służą te przepisy, zapobiegając jej instrumentalizacji. Ich przestrzeganie ma stać się gwarancją, że Msza Święta nie zostanie sprowadzona do prywatnego aktu pobożnościowego, wykorzystywanego wedle osobistych interpretacji poszczególnych księży. Samych księży przepisy te chronią przy tym przed popadnięciem w rutynę i mechanicznym sprawowaniem Najświętszej Ofiary bez należytego przygotowania. „Byłoby spłyceniem kan. 905 § 1 traktowanie go jedynie jako czysto dyscyplinarnego zakazu, bez uwzględnienia racji, jakimi kierował się już od wieków i nadal kieruje ustawodawca. Zasada jednej Mszy św. w ciągu dnia ma swoją głęboką, historycznie uzasadnioną eklezjalną wymowę, wartość i cel. Jej ostatecznym uzasadnieniem jest troska o świętość Sakramentu Ołtarza” – zauważył w pracy „»Non licet sacerdoti plus semel in die celebrare« – znaczenie normy kan. 905 § 1 o jednokrotnym sprawowaniu Eucharystii w ciągu dnia” ks. prof. Piotr Majer.
Aby Msza Święta nie stała się sposobem na biznes
Jak podkreśla sam KPK, wręczając kapłanowi ofiarę za odprawienie Mszy św. w zamówionej intencji, wierni „przyczyniają się do dobra Kościoła oraz uczestniczą w jego trosce o utrzymanie szafarzy i dzieł” (kan. 946). Możliwość przyjmowania ofiar za sprawowane Msze wystawia jednak Eucharystię na ryzyko zrobienia z niej narzędzia do zarabiania pieniędzy, uczynienia swoistą „usługą na zamówienie”. Przed tym ryzykiem chronią kolejne przepisy KPK, zgodnie z którymi – poza Bożym Narodzeniem – kapłan może zostawić sobie ofiarę za tylko jedną z odprawionych w ciągu dnia Mszy Świętych. Jeżeli przyjął dwie lub trzy intencje, pozostałe ofiary musi przekazać na wyznaczony przez biskupa cel. Gwarancję wiernego przestrzegania tych przepisów ma natomiast zapewnić obowiązek prowadzenia przez proboszcza specjalnej księgi, „w której należy dokładnie zapisywać liczbę Mszy Świętych do odprawienia, wraz z intencją i złożoną ofiarą, jak również ich odprawienie” (kan. 958 § 1). Do celowego zniszczenia tej właśnie księgi miał przyznać się proboszcz z Grojca.
Przepisy, które chronią ogromne dobro
Eucharystia jest wielkim dobrem, które wymaga konkretnej ochrony. Ma ją zapewnić m.in. dokładne określenie liczby Mszy Świętych, które kapłan może odprawić jednego dnia. To ochrona przed banalizacją liturgii, rutynowym jej sprawowaniem czy wykorzystaniem do zarabiania pieniędzy. Lekceważenie tych przepisów przez kapłana, dla którego troska o Najświętszą Ofiarę powinna być priorytetem, nie jest sprawą błahą. W tym świetle decyzja o odwołaniu proboszcza, który miał te zasady notorycznie łamać, staje się o wiele bardziej zrozumiała.