Opinia

AFD rośnie w siłę. Piotr Semka dla Frondy: O pewnej idei, która niewiele pomogła

Piotr Semka 28.08.2026

6 września w landzie Saksonia-Anhalt odbędą się kolejne wybory do parlamentu krajowego. W tych wyborach jak burza idzie do przodu Alternatywa dla Niemiec, na czele z jej liderem Urlichem Siegmundem. Ugrupowanie to w ostatnim sondażu z 12 sierpnia uzyskało aż 43% głosów. Dwa czynniki każą przewidywać, że AFD może uzyskać nawet jeszcze wyższy procentowy wynik. Po pierwsze w sondażach partia Zielonych znajduje się tuż nad progiem wyborczym i jeśli nie wejdzie do parlamentu, dodatkową pulę głosów przejmie właśnie AFD. Po drugie, jak wskazuje część mediów, powszechne potępienie Alternatywy ze strony mediów i rozmaitych autorytetów lokalnych może powodować zafałszowanie i tak już dobrego dla AFD wyniku. Po prostu część osób może nie ufać ankieterom i nie przyznaje się do głosowania na partię Urlicha Siegmunda.  Coraz więcej niemieckich mediów przyznaje, że stosowana od ponad dwóch dekad taktyka politycznego „kordonu sanitarnego” wokół Alternatywy przyniosła niepowodzenie. W sytuacji, gdy wszystkie partie RFN-owskiego mainstreamu  odsądziły AFD od czci i wiary – na zasadzie przekory wyborcy polubili tę partię. Dobrym przykładem nieskuteczności tej polityki jest sama postać Urlicha Siegmunda. Popularny tygodnik „Dier Spiegel” umieścił jego zdjęcie na okładce jednego ze swoich wydań z ogromnym napisem: „najniebezpieczniejszy człowiek w Niemczech”.  Jak zareagował kandydat AFD? Zachęcałby numer kupować i po zakończeniu wiecu z lubością podpisywał się grubym czarnym mazakiem na tej słynnej okładce. Nic dziwnego, że Harald Martenstein, komentator dziennika Die Welt formułuje kwaśne uwagi: 

„Zdecydowanie najważniejszym powodem głosowania na AFD jest obawa przed niekontrolowaną imigracją. Jeśli CDU nie chce upaść, musi rozwiązać ten problem. Ale z SPD i Zielonymi to niemożliwe. (...) SPD, która obecnie ma 12% poparcia w sondażach – wielu chce zmiany kierownictwa. Ale tym co mogłoby uratować socjaldemokratów nie są nowe twarze, które zasadniczo nie różnią się od starej gwardii. SPD potrzebuje zmiany kierunku np. w kwestii przywrócenia praworządności. Ale tacy politycy jak Sigmar Gabriel czy Peer Steinbrück nie mieliby tam dziś szans. Są zbyt prawicowi”. 

Jak wskazuje Martenstein, jest jeszcze nawet gorzej. W obozie SPD wciąż liczni politycy wierzą, że AFD da się zlikwidować środkami policyjno-administracyjnymi. Oto wicekanclerz SPD i lider tej partii Lars Klingbeil nazywa delegalizację AFD w wywiadzie dla „Die Zeit” demokratycznym obowiązkiem. Jak wskazuje publicysta „Die Welt”, Klingbeil oskarża AFD, że chce ścigać przeciwników politycznych, ale nie dostarcza na to żadnych dowodów. Czy można więc dziwić się, że ludzie, którzy widzą na wiecach AFD spokojnego i rzeczowego Urlicha Siegmunda, a potem czytają przesadzone klątwy rzucane przez polityków mainstreamu politycznego dochodzą do wniosku, że trzeba AFD dać szansę. I jak zaznacza Harald Martenstein w „Die Welt”: „W Niemczech jest około 260 tysięcy osób, które prawnie zostały zobowiązane do opuszczenia kraju. Jedną z nich był niedawno mężczyzna, który z powodu frustracji zamordował 6 osób w miejscowości Stade”. Jednak bardzo niewielu migrantów jest faktycznie deportowanych: do 2026 roku liczba ta prawdopodobnie wyniesie około 20 tys. osób. Martenstein w tej sytuacji gorzko prorokuje: „Kolejny atak zapewne nastąpi. Będą kolejne ofiary śmiertelne. To jest pewne jak śmierć i podatki”. Na tych słowach felietonista kończy. A można dodać, że im więcej będzie ataków imigrantów na spokojnych obywateli, tym bardziej AFD będzie rosła w sondażach. I żadne zaklęcia lidera SPD nic w tej kwestii nie zmienią. 

 

O autorze

Piotr Semka