Rosja

Rosja wydobędzie najmniej ropy od 17 lat

Jak donoszą zachodnie media, rosyjski sektor naftowy zaczyna coraz wyraźniej odczuwać skutki wojny przeciw Ukrainie. Według rządowego projektu prognozy, do którego dotarł Reuters, wydobycie ropy w Rosji ma w 2026 roku spaść do najniższego poziomu od 2009 roku. Jednocześnie Międzynarodowa Agencja Energetyczna ponownie obniżyła własne prognozy dla Moskwy. Przyczynami są sankcje, problemy z eksportem oraz coraz skuteczniejsze ukraińskie ataki na rosyjską infrastrukturę energetyczną.

mp 11.09.2026 Aktualizacja 11.09.2026 5 min czytania
Władimir Putin, ropa

Dla Kremla to szczególnie niebezpieczny trend, ponieważ ropa pozostaje jednym z podstawowych źródeł dochodów państwa i finansowania wojny. Spadek wydobycia łączy się przy tym z rosnącym deficytem budżetowym, wysokimi stopami procentowymi oraz problemami z produkcją paliw na krajowy rynek.

Najniższe wydobycie od 2009 roku

Według projektu rosyjskiej prognozy gospodarczej produkcja ropy ma w tym roku spaść o 17,2 mln ton, do 494,2 mln ton, czyli około 9,88 mln baryłek dziennie. Byłby to najniższy roczny poziom od 17 lat. Moskwa obniżyła także prognozy produkcji na lata 2026–2029 o 16–20 mln ton w porównaniu z przewidywaniami przedstawionymi jeszcze w maju.

Jeszcze bardziej pesymistycznie sytuację ocenia Międzynarodowa Agencja Energetyczna. IEA obniżyła prognozę rosyjskiego wydobycia ropy na 2026 rok o kolejne 125 tys. baryłek dziennie, do średnio 8,7 mln baryłek, a w 2027 roku przewiduje już tylko 8,6 mln. Różnice między prognozą rosyjskiego rządu a wyliczeniami IEA wynikają m.in. z odmiennej metodologii, ale oba źródła wskazują ten sam kierunek – produkcja spada.

W sierpniu, według IEA, Rosja wydobywała jedynie 8,36 mln baryłek dziennie. To o 200 tys. mniej niż w lipcu, aż o 940 tys. baryłek mniej niż w styczniu i o 695 tys. mniej niż rok wcześniej. OPEC także odnotował sierpniowy spadek, choć jego szacunki były nieco wyższe.

Moskwa od kwietnia 2023 roku nie publikuje pełnych oficjalnych danych o produkcji ropy, co dodatkowo utrudnia ocenę skali problemów.

Drony, sankcje i coraz większa dziura w rosyjskim budżecie

Na rosyjską branżę naftową uderza jednocześnie kilka czynników. Po rozpoczęciu pełnoskalowej wojny Unia Europejska zakazała większości importu rosyjskiej ropy i produktów naftowych. Moskwa zdołała przekierować dużą część surowca do Chin i Indii, ale oznaczało to większe koszty transportu, rabaty dla odbiorców oraz uzależnienie od znacznie mniejszej grupy klientów.

Do tego dochodzą ukraińskie uderzenia dronowe na rafinerie i inne elementy infrastruktury energetycznej. Reuters wskazuje, że ataki ograniczyły produkcję paliw i doprowadziły do niedoborów benzyny w samej Rosji. Moskwa musiała wprowadzać ograniczenia eksportu diesla, benzyny i paliwa lotniczego, aby zabezpieczyć krajowy rynek.

Według rządowej prognozy eksport rosyjskich paliw ma w tym roku spaść aż o 27,3 mln ton, do 98,5 mln ton. To jednocześnie o ponad 24 mln ton mniej niż zakładano jeszcze kilka miesięcy wcześniej.

Problemy sektora energetycznego nakładają się na coraz trudniejszą sytuację całej rosyjskiej gospodarki. Deficyt budżetowy wzrósł w okresie od stycznia do lipca do 2,8 proc. PKB, podczas gdy oficjalny cel na cały rok wynosi 1,6 proc. Rosyjskie władze muszą podnosić podatki i zwiększać zadłużenie, aby finansować przedłużającą się wojnę.

Władimir Putin próbuje uspokajać Rosjan.

– „Biorąc pod uwagę, że mamy jeden z najniższych poziomów długu publicznego na świecie, nie ma tutaj nic krytycznego” – przekonywał rosyjski prezydent podczas forum gospodarczego we Władywostoku.

Tyle że coraz więcej danych pokazuje, iż presja narasta. Rosyjski bank centralny utrzymuje główną stopę procentową na poziomie 14 proc., gospodarka wyraźnie zwalnia, a ataki na rafinerie powodują niedobory paliw i podbijają koszty transportu oraz inflację.

Szczególnie ważne jest to, że kryzys zaczyna dotykać sektora, który przez lata pozwalał Kremlowi amortyzować skutki sankcji i finansować ogromne wydatki wojskowe. Rosja nadal pozostaje jednym z największych producentów ropy na świecie, a wysokie ceny surowca mogą częściowo rekompensować mniejszą produkcję. Jednak perspektywa najniższego wydobycia od 17 lat pokazuje, że koszty wojny coraz mocniej uderzają również w energetyczny fundament rosyjskiej gospodarki.

Powiązane wpisy

Kolejne materiały z tej samej kategorii

Rosja werbuje sabotażystów przez Telegram. „Jednorazowi agenci” mieli podpalać także w Polsce

Rosja

Rosja werbuje sabotażystów przez Telegram. „Jednorazowi agenci” mieli podpalać także w Polsce

Jak podają media na podstawie ustaleń CIA, rosyjskie służby coraz częściej nie potrzebują zawodowych szpiegów z fałszywymi paszportami i wieloletnim przygotowaniem. Wystarczy Telegram, obietnica pieniędzy i człowiek gotowy wykonać pojedyncze zadanie. Najnowsze międzynarodowe śledztwo dziennikarskie opisuje sieć takich „jednorazowych agentów”, którzy mieli być wysyłani do aktów sabotażu w państwach Unii Europejskiej – także w Polsce.

Donald Trump, logo Banku WTB na budynku, Władimir Putin

Rosja

Drugi największy bank Rosji na czarnej liście USA. Już po raz drugi

Amerykański Departament Stanu poinformował w poniedziałek o przywróceniu sankcji wobec rosyjskiego banku WTB (Wniesztorgbank) w związku z jego zaangażowaniem w pomoc Iranowi w obchodzeniu restrykcji finansowych. Decyzję ogłosiła administracja Donalda Trumpa, a Waszyngton wystosował jasne ostrzeżenie do wszystkich firm współpracujących z rosyjską instytucją – kontakty biznesowe z bankiem mogą teraz oznaczać ryzyko własnych sankcji.