"Zachód reaguje tylko wówczas, gdy w grę wchodzą polityczne interesy" - zdjęcie
24.01.15, 17:46Samir Khalil Samir (fot.Wikipedia)

"Zachód reaguje tylko wówczas, gdy w grę wchodzą polityczne interesy"

3

- Trzeba bronić wolności słowa, jednak nie można zgadzać się na wulgarność satyry, jak ta w „Charlie Hebdo”. Nie znajduję w niej nic humorystycznego ani pomagającego refleksji, a taki jest cel trafnej karykatury. Oczywiście nikt nie ma prawa używać przemocy fizycznej wobec tych, którzy stosują przemoc literacką, ale to, co zrobiły francuski rząd i cała Europa, jest polityczną manipulacją. Nigdy wcześniej tak wielu prezydentów i przywódców państw nie wyszło razem na ulice w proteście. Jeśli chcieli zademonstrować, że świat dłużej nie może milczeć wobec przemocy, to jestem to w stanie zrozumieć. Jeśli nie nastąpią kolejne wspólne protesty przeciw przemocy na świecie, oznaczać to będzie, że Europa jest zainteresowana tylko samą sobą, a nie prawdziwą wolnością czy sprawiedliwością. Zauważmy, że nikt nie protestuje przeciw okrutnej przemocy na Bliskim Wschodzie - mówi w rozmowie z Beatą Zajączkowską ks. Samir Khalil Samir SJ.

Duchowny przypomina, że nikt też nie reagował, gdy Państwo Islamskie mordowało i wypędzało mieszkańców Mosulu, czy gdy Izrael masakrował niewinne rodziny i niszczył ich domy w Gazie. „Odnosi się wrażenie, że świat zachodni reaguje tylko wówczas, gdy w grę wchodzą materialne i polityczne interesy” - zauważa. Przykładem amerykańska interwencja w Afganistanie i Iraku. - My, mieszkańcy Bliskiego Wschodu, od początku mówiliśmy, że doszło do niej nie dlatego, by bronić ludności czy zaprowadzić demokrację, ale dlatego, że są tam potężne złoża ropy naftowej - mówi ks.Samir Khalil Samir. 
 
Jak zaznacza, ataki terrorystyczne w obronie muzułmańskiej wiary i Mahometa przybierają na sile również na Zachodzie. - Te wydarzenia muszą nas zmusić do refleksji nad tym, czy islam jest religią przemocy, czy tylko tak interpretują go niektórzy wyznawcy. Po wydarzeniach w Paryżu słyszeliśmy wielokrotnie: to nie jest islam. A przecież napastnicy swe akcje zaczynają okrzykiem: „Allah jest wielki!”. To formuła używana przez muzułmanów, kiedy przystępują do wojny. W tych słowach zawarte jest też przeświadczenie, że Allah da im zwycięstwo - przestrzega duchowny.

All/Gość Niedzielny

Komentarze (3):

anonim2015.01.24 18:20
@ Darth_Misiek Prawdopodobnie ksiądz odruchowo dodał do bogatego w ropę Iraku, Afganistan. Nawiasem mówiąc Afganistan odpowiada za 93% światowej produkcji opium więc Amerykanie mają co importować...
anonim2015.01.24 18:52
Niestety, wszystko co mówi to smutna prawda...
anonim2015.01.25 15:39
@ Darth_Misiek Trochę się tylko tym interesuję. Afganistan ma bardzo słabe gleby (prawie wyłącznie gleby górskie) więc jedyne co się tam opłaca uprawiać to mak lekarski. Od zawsze chłopi tym się zajmowali, niezależnie kto rządził. Amerykanie po zajęciu Afganistanu rozpoczęli zwalczać opium, które jest w olbrzymich ilościach eksportowane do Europy i USA. Problem tylko w tym, że chłopi rezygnując z uprawy maku zostali zepchnięci na skraj nędzy (przecież na tych glebach pszenica nie urośnie) a wielu u handlarzy narkotyków zadłużyło się by rozpocząć uprawę bądź ją powiększyć. Amerykanie uprawy zniszczyli, co wkurzyło wieśniaków, którzy zostali pozbawieni źródła dochodu a dodatkowo musieli spłacić długi zaciągnięte u handlarzy. Pieniędzy nie mieli więc musieli oddawać córki do burdeli a synów na dzihadystów (taki zazwyczaj niedługo potem wysadzał się w powietrze). Po wyjściu USA z Afganistanu problem z opium ponownie powraca. Rząd w Afganistanie nie walczy z produkcja opium, bo po co ma uciskać wieśniaków, chłopi wreszcie mogą lepiej zarobić a handlarze liczą zyski i korumpują polityków by się nie wtrącali. Sprawę zaczyna być poważna ponieważ talibowi w znacznej mierze kontrolują handel opium i tym finansują swoją działalność. Sama heroina (pochodna opium) jest bardziej szkodliwa i uzależniająca od kokainy.