11.09.15, 12:53

Terlikowski: To nie islamiści zabiją Europę, to aborcjoniści

Wstyd i hańba! Tak najkrócej podsumować można wyniki głosowania w polskim Sejmie. Posłowie po raz kolejny odrzucili choćby możliwość dyskusji nad projektem całkowicie zakazującym zabijania nienarodzonych. I w ten sposób zupełnie jasno pokazali, jaki jest ich stosunek do współczucia, empatii i innych tego typu wartości. Jeśli ktoś nie ma współczucia dla własnych mordowanych przez „lekarzy” dzieci, to nie będzie go miał także dla nikogo innego.

Ale to głosowanie, po raz kolejny uświadamia jeszcze jedną, bolesną prawdę. Otóż z rąk aborterów rocznie ginie o wiele więcej Europejczyków niż z rąk islamskich terrorystów. A ujmując rzecz jeszcze mocniej: tylko w Polsce z rąk aborterów ginie więcej ludzi, niż w całej Europie Zachodniej z rąk islamskich terrorystów. Jeśli więc chcemy, jako kontynent, jako naród, przetrwać, to w pierwszej kolejności musimy przerwać aborcyjną rzeź, w wyniku której giną miliony osób. Za ich krew przyjdzie nam kiedyś odpowiedzieć. Bóg nie pozostawia jej bez odpowiedzi. Ona krzyczy o pomstę do nieba. I ta pomsta, jeśli się nie powstrzymamy, jeśli nie zaczniemy pokutować, przyjdzie. Kto wie, czy nie z rąk muzułmanów.

Prawda jest zatem taka, że to nie islam zniszczy Europę, on będzie, co najwyżej narzędziem tego zniszczenia. Europa niszczy się sama. Wyabortuje, wyeutanazjuje, zniszczy. I z Polską wcale nie jest inaczej. Dzisiejsze głosowanie jest kolejnym krokiem ku przepaści, bowiem w nim właśnie polscy posłowie powiedzieli jasno – nie pierwszy raz – że życie ludzkie nie ma dla nich znaczenia, że ważniejsza jest wygoda rodziców, albo pochodzenie dziecka, niż jego fundamentalne prawo do życia.

Ale my się nie poddajemy. Walka trwa. Post, pokuta i różaniec mogą uratować i Polskę i Europę. Pytanie tylko, czy jesteśmy w stanie podjąć je, tak jak prosiła o to Matka Boża w Fatimie. I pytanie, czy mamy polityków, którzy znajdą w sobie dość odwagi, by dalej walczyć o życie, by wprowadzić ten absolutny fundament człowieczeństwa do prawa? Oby, bo inaczej zagłada jest blisko.

Tomasz P. Terlikowski

Komentarze

anonim2015.09.11 13:02
Proszę o odpowiedź na pytania: Czy kobieta ma rodzić, nawet jeżeli ciąża zagraża jej życiu? Czy to nie stawia życia nienarodzonego dziecka wyżej niż jej życia? Które życie jest ważniejsze - kobiety czy nienarodzonego dziecka? Proszę tylko bez odpowiedzi typy "to takie trudne, wymaga dyskusji, czekania". To są sytuacje A lub B.
anonim2015.09.11 13:03
Moja żona jest w ciąży, ciąża zagraża jej życiu. Jej życie jest dla mnie ważniejsze, niż tego nienarodzonego dziecka. Rozumiem, że podejmujecie za mnie decyzję i narażacie życie mojej żony?
anonim2015.09.11 13:20
@Niezalezny Udowodnij to. Słuchałem właśnie debaty sejmowej na YT... Marszałek Wenderlich powinien, ze względu na swój czarujący głos powinien być wzięty pod uwagę w ewentualnym kastingu na nowe "Igraszki z diabłem" z pierwszego miejsca...
anonim2015.09.11 13:30
@marekwu: nie rozumiem, co mam udowodnić? Zagrożenie życia mojej żony? Tzn. przychodzi do mnie lekarz i mówi, że stan jest taki, a taki, mogą oceniać, że jest bardziej prawdopodobne, że żona nie przeżyje niż przeżyje.
anonim2015.09.11 13:33
Jeżeli gremium lekarskie mówi, że w tym przypadku jest 51% na to, że kobieta umrze, to obecna ustawa stawia wyżej życie nienarodzonego dziecka nad życiem kobiety.
anonim2015.09.11 13:42
"O, Niepokalane Serce! Pomóż nam odeprzeć groźbę zła, które tak łatwo zakorzenia się w sercach ludzi współczesnych, a którego nieobliczalne skutki ciążą już dziś nad naszym życiem i zdają zamykać drogi ku przyszłości" św. Jan Paweł II
anonim2015.09.11 13:42
..a "wrażliwy" marszałek myśli że jak wyłączy mikrofon to zmieni rzeczywistość i zabijanie przestanie być zabijaniem. No więc wrażliwy czerwony marszałek nawet gdyby sobie uszy zakitował i oczy wydłubał żeby nie widzieć tych rozszarpanych małych dzieci to nie zmieni faktu, że jest wśród tych którzy są za ustawą, która pozwala na mordowanie nienarodzonych. I uciszanie czy pouczanie przez czerwonego marszałka pani Godek jakich słów może używać mówiąc o zabijaniu nienarodzonych pokazuje, że aborcjoniści dobrze wiedzą jaka jest prawda a w ten sposób chcą zagłuszyć swoje sumienie.
anonim2015.09.11 13:51
Cyt. Niezalezny; "Proszę o odpowiedź na pytania: Czy kobieta ma rodzić, nawet jeżeli ciąża zagraża jej życiu?". itd... Decyzja należy do matki. Jeżeli ciąża zagraża życiu kobiety, szczególnie w sposób 100%, to można ją przerwać, ale i nie trzeba. Matka kierująca się dobrem wyższym, życiem zaczynającym się, wykazuje najbardziej heroiczną postawę, kiedy decyduje się urodzić dziecko. Nie ma dwóch takich samych sytuacji, bo ciąże też mogą być realnie zagrożone w mniejszym lub większym stopniu. To też ma wpływ na to co słuszne, a co nie. Ale życie dziecka, ma prym w nauczaniu Kościoła. Do przerwania ciąży, musi być realny mocny powód, a nie widzi mi się. Życie kobiety i dziecka jest tak samo cenne. W takich sytuacjach, widać najlepiej, czyje życie jest cenniejsze dla kobiety - jej, czy dziecka. Czy potrafi zobaczyć siebie w innym człowieku i na ile wierzy. Ona może podjąć decyzje tylko kosztem życia, tu swojego dziecka, lub własnego życia. I musi sobie to uświadomić. Dziecko nie ma możliwości głosu. Życie doczesne, to nie prym w nauczaniu KK. Jeżeli życie żony jest ważniejsze dla ciebie niezależny, niż tego nienarodzonego dziecka, a zadajesz pytanie, które z tych żyć jest ważniejsze, to odpowiadam; robisz błąd. Ps - odpowiedzi typu A lub B, spotkasz na uniwerku.
anonim2015.09.11 14:11
Z afery (kolejnej już zresztą) rozpętanej przez trio Godek & Terliki wynika jednoznacznie: polski kościół katolicki jest już tak słaby, że nie potrafi wymusić na wiernych brak aborcji i antykoncepcji, więc potrzebuje do tego władzy centralnej! Czyżby pleban nie miał już siły przebicia, bo i ławy puste, a na kolędę coraz mniej osób przyjmuje?
anonim2015.09.11 14:14
@evan82 Ja pytam o to, jak sprawę stawia(ła) proponowana (teraz odrzucona) ustawa, bo nie jest to dla mnie jasne. Załóżmy, że wchodzi ta ustawa. Gremium lekarskie mówi, że jest bardziej (50%+) prawdopodobne, że kobieta nie przeżyje. Co robimy? 1. Kobieta decyduje, ma prawo się nie poświęcać, ma prawo zachować ciążę? TAK/NIE 2. Kobieta ma rodzić, bez względu na skalę zagrożenia i konsekwencje po porodzie (stan dziecka)? Dla mnie to jest A i B. B stawia wyżej życie dziecka niż matki. Koniec kropka. To jak jest z tą ustawą?
anonim2015.09.11 14:16
Terlikowski miał na myśli tych wszystkich, którzy przeginają w kierunku sankcjonowania aborcji bez ważnego powodu. Podchodzenie do tematu aborcji na luźnie, jest sprzeczne z Bożym prawem. To co napisałem wcześniej, nie jest. To jest Prawo Miłości. Natomiast z drugiej strony jest lansowanie tematu aborcji i rozluźnianie zasad - prowadzi to do degeneracji duszy ludzkiej. Łatwość aborcji, spowoduje łatwość usuwania ciąży niechcianych czy przygodnych. Wpłynie dodatnio na skalę rozwiązłości. Nie piszcie mi o podziemiu aborcyjnym. Bandytów nie powstrzyma żadne prawo. Wahających się, tak. Dzieci są niewinne. Wierzący łatwo dziecka nie usunie. Prawo jest dla niewiernych, a Miłość, dla ufających. Mamy do czynienia z aktem poświęcenia swojego życia za kogoś [dziecko] kogo kochamy. Nie ma większej miłości niż ta, kiedy ktoś oddaje życie, za przyjaciół swoich.
anonim2015.09.11 14:16
Czy lekarz ma ratować dziecko, czy matkę gdy ciąża zagraża życiu? Etyka katolicka jest tutaj jasna- lekarz ma ratować wszystkie osoby, które sa do uratowania. Jest jak ratownik, który mając do czynienia z dwiema osobami musi dołożyć wszelkich starań aby uratować obie. Czasami jednak jest tylko możliwość uratowania jednej osoby, ze względu na brak środków musimy zaniechać ratowania drugiej. Np. na dachu płonącego wieżowca są dwie osoby, a helikopter zabierze tylko jedną. Wtedy trzeba dokonać selekcji kierując się sumieniem i rozumem. Można wiąć dziecko albo matkę, można pozwolić zadecydować ratowanym. Sprawa dotyczy sumienia ratownika i nikt procedury nie napisze (chociaż pewne ogólne wskazówki można znaleźć). Jedyne czego nie można zrobić to pozbawić jedną z tych osób godności ludzkiej, odczłowieczyć. Zresztą to hamletyzowanie zwolenników aborcji, wymyślanie sytuacji, gdy ciąża zagraża życiu (Ile tego realnie jest? 1 przypadek na 5 lat? Pewnie nie więcej...) służy nie temu, aby ratować kobiety, a jedynie temu aby odczłowieczyć, umniejszyć nienarodzone dziedzi. Bo wtedy jest łatwiej zabijać.
anonim2015.09.11 14:18
Znam dużo lepsze sposoby na ratowanie Polski i Europy. A mordercom matek, typu Terlikowski, Godek i im podobnym pokazuję środkowy palec.
anonim2015.09.11 14:27
Dopóki nie odłożymy szpachli na budowach, nie odłożymy pił w warsztatach i nie usuniemy Żydów z urzędów w Polsce, to polskie dzieci będą tylko na nawóz.
anonim2015.09.11 14:27
@evan82: kluczysz trochę. To jest A i B. A. Kobieta ma prawdo decydować o tym czy rodzić B. Kobieta nie ma prawa decydować, ma rodzić To jest takie proste. Wszystko ostatecznie sprowadza się do A lub B, tylko, że B może wyniknąć z A. 1. Pokładamy nadzieję w Bogu, że będzie dobrze to faktycznie B, bo nie przerywamy ciąży 2. Robimy wszystko aby ratować oboje to B, bo nie przerywamy ciąży Czy nowa ustawa to tylko B? Jeżeli tak, to stawia wyżej życie nienarodzonego dziecka, niż kobiety - czyjejś matki, żony, córki, siostry. Jeżeli ustawa to A, to dopuszcza też B.
anonim2015.09.11 14:27
Niezależny, ja ci napisałem według prawa, które ustalił Bóg. Ja należę do Kościoła Katolickiego i jego prawo mnie obowiązuje. Nie odpowiadam za ziemskie sejmowe regulacje. Spytaj twórców ustaw, a zrozumiesz, że jedni i drudzy, dyktują Bogu co i jak. Poprawka zła, nie może polegać na nadpisaniu nowej ustawy. Skoro ludzie nie chcą kierować się tym, co mówi Pan, tym, czego naucza KK, to jest bałagan. Nie moja wina. Daj spokojnie pomyśleć żonie, szanuj życie dziecka. Decyzja trudna. Nie miej pretensji, sam prosiłeś.
anonim2015.09.11 14:32
To jest właśnie prymitywizm i banalność zła. Chcę zabic Kowalskiego, to co robię? Przecież nie powiem po prostu zabijmy Kowalskiego bo mi on przeszkadza, o nie. Przecież jestem taki wrażliwy, taki moralny, aj waj. Zapytam lepiej, czy jak byśmy mieli do wyboru ratować Kowalskiego, czy Nowaka, to kogo uratujemy? No przecież, że Nowaka, bo Nowak ma dobrą pracę, piękną żone itd. a ten Kowalski jakiś taki niewydarzony, nikomu niepotrzebny... Kto w ogóle pomyśli, że można ratować Kowalskiego?!
anonim2015.09.11 14:34
@chumbaba- to ty jeśteś fanatykiem, mój drogi.
anonim2015.09.11 14:37
evan82: napisałeś, że zależy to od decyzji matki. Czyli wybrałeś A. Bo A może oznaczać to, że kobieta przerwie ciążę. Może, ale nie musi. Można dyskutować, że A stawia wyżej życie matki nad życiem nienarodzonego dziecka. Można się spodziewać, że mniej kobiet poświęci się, niż zdecyduje ratować siebie. Rozumiem, że pan Terlikowski wybiera B, które jednoznacznie stawia życie dziecka nienarodzonego nad życiem matki, gdyż faktycznie pozbawia ją prawa do decyzji.
anonim2015.09.11 14:38
Równie dobrze mógłbym udowadniać, że śmierdzą ci nogi. To się po prostu czuje.
anonim2015.09.11 14:39
@bird To nie tak. To jest 1. Ratować życie kobiety, która jest czyjąś matką, żoną, siostrą, córką na tej ziemi, z którą już ileś lat jesteśmy; 2. Ratować dziecko, które nie oglądało świata.
anonim2015.09.11 14:41
Kwestia IQ.
anonim2015.09.11 14:42
@niezależny Tak, tak wiem. Przecież pisałem, że Kowalski taki niewydarzony, kto by go ratował.
anonim2015.09.11 14:50
Prym ma życie dziecka z uwagi na to, że to nowe życie, przy założeniu, że dziecko jest całkiem zdrowe, co innego gdy ciąża jest zagrożona. Czyli: matka ryzykuje wówczas dwa życia. Jeżeli to robi z miłości, zyskuje dwa życia. Poprowadź potem oboje przed ziemski sąd. Nie ma A i B, jest tylko prawo Boże. Ziemskie regulacje są dwuznaczne, bo ludzie dzielą się na dobrych i błądzących i to wszystko. Łańcuch ma to do siebie, że trzyma w ryzach opornych, ale wpływa także na chwiejnych. Czasami wybór własnej śmierci nie jest aż tak trudny dla kogoś, kto prawdziwie kocha.
anonim2015.09.11 14:59
Już się określiłem. Ziemskie prawo mnie nie określa.
anonim2015.09.11 15:07
Jeżeli wprowadzą ziemskie prawo, że należy zabić żonę, jeżeli wprowadzą prawo, że należy zabić dziecko, to co stoi wyżej, wola Boga, czy ziemskie ludzkie prawo?
anonim2015.09.11 15:24
Prawo Boże dotyczy wszystkich, nawet buntowników. Nie pisz mi o regulacjach ziemskich, bo zmienią się czasy i regulacje się zmienią, a prawo Boże jest niezmienne. Skoro jesteś ślepy, to jesteś ślepy i tyle.
anonim2015.09.11 15:37
"Jeśli człowiek ratuje jedno życie, to jest tak, jak gdyby uratował cały świat” (Talmud Babiloński, Sanhedryn, 37a). Wiecie, przedmówcy, na jakim to medalu widnieje?
anonim2015.09.11 15:53
@ arbiter: O! Wszystkowiedzący (od którego m-ca?)! Wróciłeś, aby obnażyć brudne intencje obrońców życia. Jakże cudnie!
anonim2015.09.11 16:07
@evan: zwyczajnie przyznam, że nie rozumiem ciebie. Tzn. przyjmuję do wiadomości, że uznajesz prawo Boże, ale faktycznie piszesz wszystko tak pokrętnie, że nie rozumiem jaką decyzję byś podjął na ziemi, czego się po tobie spodziewać. Myślałem przez chwilę, że dopuszczasz decyzję kobiety, ale potem wszystko zagmatwałeś. Dajmy na to, że Twoja żona leży nieprzytomna, lekarz pyta Ciebie co robić, wskazując na ciążę jako jednoznaczną przyczynę możliwego zgonu żony. A. Nie usuwajcie ciąży B. Usuńcie ciążę
anonim2015.09.11 16:16
Nikt nie uważa, że aborcja to fajna sprawa, nie ma kogoś takiego jak aborcjoniści - po prostu niektórzy uważają, że nie wolno zmuszać ludzi do znoszenia ciężarów, których nie są w stanie unieść (zwłaszcza że nikt im w tym nie pomoże). Podobnie moglibyśmy stworzyć prawo, które zmusi małżeństwa do adopcji jednego dziecka z domu dziecka. Problem porzuconych, zaniedbanych dzieci od razu by się rozwiązał. Aha, i nie piszcie, że te dzieci w domach dziecka są odbierane za biedę, bo to margines, niestety ten temat poznałam bezpośrednio, a nie z mediów.
anonim2015.09.11 16:21
@Niezalezny Nie chcę wchodzić w jałowe spory w temacie anonimowej wiarygodności na forach internetowych. Powiem o swoim doświadczeniu. Sześcioro dzieci. Niektóre ciąże zagrożone w znacznym stopniu, inne nie...Różnie bywało. Czasy ciężkie, wolny rynek, bieda w kraju, lęki, niepewność jutra...Normalka. Nigdy w życiu nie dopuściliśmy nawet jednej myśli o aborcji! Po prostu. Nie istnieje diagnoza 100%. Nie jeden raz lekarze się przeliczyli, casus śmierci mózgowej i wiele innych przypadków. Tyle wiem.
anonim2015.09.11 16:39
Problem w tym, że sssyny propagujące aborcję to ta sama banda zbrodniarzy co banda demoralizująca dzieci w szkołach seksedukacją, ta sama banda która robi dobrze gejostwu, ta sama banda która niszczy nas wyzyskiem podatkowym, ta sama banda napadła na państwa arabskie i teraz goni do europy rzekę szlamu ludzkiego. Wszystko z nienawiści do Katolicyzmu. Nawet im bomby atomowe na Japonię pospadały przypadkowo tak, aby wymordować japońskich katolików...
anonim2015.09.11 17:23
Niezalezny, to jest moja sprawa, co bym zrobił. Oparł bym się na Bogu. On wie wszystko. Problem twej żony zależy od tego, w co wierzysz, a tego nie wiem. Ja wiem, co bym zrobił, ale ty nie musisz tego wiedzieć.
anonim2015.09.11 17:45
sabacie, nie rozśmieszaj nas. nie wiesz co to znaczy 'robić dobrze gejostwu'? jak to co? Rozpowszechniać ich propagandę, pokaż mi polityka który śmie się tej bandzie przeciwstawić... Za przeciwstawienie się nienawistnym napaściom gejowatych idzie się na tzw zachodzie do pierdla. Normalnie - nowa rasa nadludzi. Rozumiem zdanie 'chorych malców lepiej zamordować'. Okej, to jest przynajmniej uczciwe przyznanie sie do poglądów. Ale wypuszczam pawia na widok załganych udawaczy że tak można 'bo to nie człowiek'. Krosie, jakbyś nie był pałowany testami w gimnazjum, wiedział byś jak to z celem dla Fatmana było.
anonim2015.09.11 17:49
PS. sabacie, tylko nie pisz, że zabicie malca może być 'dla dobra rodziny'. Rozumiem, że tej nienarodzonej również? Uważasz, że zaszlachtowanie malca w wyjątkowo okrutny sposób jest dla jego dobra? Można kogoś obedrzeć żywcem ze skóry bo będzie miał np słabe serduszko i długo nie pożyje? Ja bym polemizował...
anonim2015.09.11 19:01
Chumbawamba, wet za wet, ale bez powodu z twojej strony. Może jesteś uprzedzony do mnie, trudno. Nie wiem, nie oskarżam. Skąd mam wiedzieć, co zrobi ktoś inny i co jest dla niego dobre w danym momencie? Ktoś może celowo dokonać aborcji ze złej woli bez powodu. Bo prawo ziemskie może być złe, lub ludzie mogą je nadużywać. Nie ma doskonałego prawa na ziemi, bo nie ma doskonalszego prawa nad Prawo Boże. Ktoś może mieć ważny powód do aborcji - jest to uzasadnione, dopuszczone i w prawie Pana. Ono jest niezmienne, bo Ten który je ustalił, jest Niezmienny. Nie rozpoznasz, gdy patrzysz na człowieka tego wszystkiego. Skąd mam wiedzieć, jak to było? Czy siedzę w sercu ludzkim? Czy język mój, krąży po ziemi? Pierwszy przypadek aborcji jaki podałem w tym poście, to droga śmierci wiecznej, jeżeli wiadomo, że bez ważnego powodu ktoś działał, drugi jest dopuszczalny, jeżeli zagrożenie życia matki, jest duże. Nie prawem ziemskim jest to mierzone, lecz Prawem Najwyższego. Ale jednocześnie, jeżeli kobieta zdecyduje się urodzić mimo zagrożenia swego życia - robi to z miłości do dziecka [dar od Boga] [bo inaczej siły mieć nie będzie], to jest to piękne. Ona decyduje, nie piszę o zmuszaniu. Bóg jest od osądzania, a nie ja. Wbrew temu, co prawdopodobnie myślisz, nie uważam siebie za ideał. Ale nikogo bym nie śmiał zmuszać do tego, co ma nakazywać swojej żonie, a czego nie i czy ma jej coś nakazywać. Czasami z tym ostatnim - tak trzeba nakazywać, względnie doradzać, a czasami nie. Niekiedy trzeba decydować, tak jak pisał Niezależny. Żona jest nieprzytomna. Niezalezny. Czy nie znasz swej żony, by wiedzieć, jaką decyzję by podjęła? Czy wiesz co jest dobre, a co złe? Sam rozumiesz. Czy żona jest twoim bogiem, a może ty jej? Chumbawamba Wiesz ilu ludzi jest na ziemi, a każdy jest inny i żądasz ziemskiego doskonałego jak pisałeś gotowca? Stojącego nad prawem Boga Żywego? Czy zaliczą cię w poczet głupców, czy mądrych? Czy ja to wiem? Możliwa jest tylko ziemska regulacja dla ogółu, w osobistej relacji z Bogiem coś więcej, ale tylko ciebie to dotyczy. Nie ma dwóch takich samych relacji - tylko Chrystus zbawia, a Kościół, to Jego Mistyczne Ciało. My wiemy co robić. Prawo Boże dopuszcza bunt, więc nie musisz się ze mną zgadzać w kwestii wiary, ale Prawo działa nadal, bo dopuszcza bunt, choć jest on zabroniony prawem Miłości, a nie tyrańskiego nakazu. Czytaj bez uprzedzenia, a zrozumiesz, a jeżeli nie, to nie. Ja się nie wykręcam. Stoję tylko po stronie Bożej. "Miłosierdzie odnosi tryumf nad sądem".
anonim2015.09.11 21:18
sabacie przecież ty też 'nie przeżyjesz'. Ani ja. Jedyna kwestia to czy nie przeżyjesz roku czy 50 lat. Od jakiego okresu 'nie przeżycia' można go ciachnąć do zera? czuma, nie bycie radykałem to raczej powód do wstydu. umiarkowanie w zwalczaniu zła to hańba.
anonim2015.09.11 21:52
Zerro. Umiarkowanie w zwalczaniu zła, to rzecz względna - radykalizm [faryzeizm] od Pana nie pochodzi, a umiarkowanie w nienawiści, to cnota. To nie jest przytyk tylko, prawda. Ludzie, którzy są rozczarowani, lub opłaceni, wpadają łatwo w skrajności. Niektórzy traktują radykalizm jako jedyny środek, bo KK jest bombardowany przez zło, zgadzam się. Ale prawdziwy radykalizm jest złem. Prawo Boże można rozumieć opacznie w jedną, lub w drugą stronę. Być zbyt radykalnym lub zbyt liberalnym. Obydwie rzeczy pochodzą od szatana. Tak jest, kiedy w wierze nie ma Miłości, tylko nakaz. Tak jak z przykazaniem: "Nie zabijaj". A w obronie własnego życia, masz prawo zabić, ale i masz prawo nie zabić, [typ Chrystusa] [Nie jest to aluzja do sprawy aborcji z mojej strony]. Bezwzględnie kobieta jest powołana, by rodzić i stawić temu czoło, a nie szukać wymówek. Ale Bóg nie jest też tyranem, który mówi; masz urodzić bez względu na wszystko, bo inaczej cię potępię. Nie tylko czyn się liczy, ale i okoliczności i tyle. Jestem za ochroną nienarodzonych, ale nie w myśli faryzejskiej, tylko według nauki Chrystusa. "Bowiem Syn Człowieczy jest panem szabatu". Przestrzegam jednak tych wszystkich, którzy mogą dopatrywać się w mym tekście przyzwolenia na łatwe aborcje. Nie taki był zamysł. Skoro ktoś nagina prawo Boże, sam poniesie konsekwencje. A znacie to Prawo?
anonim2015.09.11 22:16
Chciałbym jeszcze dodać, że przy aborcji zawsze ginie człowiek, dziecko, i to dziecko wasze. Kto dokonuje tego ot tak sobie, dokonuje zbrodni. Bóg przydziela człowiekowi anioła stróża w momencie zawiązania się pierwszych komórek. Człowiek dostaje imię znane tylko Bogu. Jest istotą niepowtarzalną od początku, [tak jak i matka], bo ludzie nie są manekinami. Należy się odnosić do tej istoty z najwyższym szacunkiem, bo jest bezbronna. Aborcję więc należy traktować jako dopust i tylko w ostateczności. Najlepiej iść śladem Chrystusa i wypić kielich, który podał Ojciec. Amen!
anonim2015.09.12 9:03
W ramach sprostowania, podaję fragment mojego tekstu, w który wkradł się szatan - mój błąd - cyt" "Pierwszy przypadek aborcji jaki podałem w tym poście, to droga śmierci wiecznej, jeżeli wiadomo, że bez ważnego powodu ktoś działał". dotąd dobrze, i dalej cyt ;" drugi jest dopuszczalny." - błąd. Lepiej użyć zwrotu - jest odpuszczalny. I na koniec jedna uwaga. Każda matka która kocha swoje dziecko i słucha Pana nie usunie go bez względu na wszystko. Typ Maryi. Ona gdyby trzeba było umarła by, wydając na świat Chrystusa Pana. Ale są różne sytuacje, i nie każdy jest Maryją. Kto leży na łożu śmierci, ten jest w innej sytuacji od tego, kto siedzi za biurkiem. Przypadek skrajny. Kobieta dokonuje aborcji zwiedziona prawem państwa, godzi się na nią, bo prawo państwowe na to pozwala. Ulega strachowi, bo wie że w 100% umrze [a tego nigdy nie wiadomo], ale ulega. Po aborcji już 5 minut później, szczerze żałuje i nakłada się na nią ekskomunikę. Tak, nie jest mocna. A KK musi wykazywać twarde stanowisko w sprawie aborcji. A miłosierdzie Pana jest bezgraniczne. Znajdźcie złoty ziemski Środek. Przypadek tej kobiety traktuję jako dopust, a nie dopust aborcji w całości. Proszę by przez pryzmat tego mego ostatniego pod tym tematem postu, czytano wszystkie moje poprzednie. I tak mam dziś wyjątkowo ciężki kielich. I nawołuję do słuchania wykładni kościoła, jak i przypominam, że też mogę popełnić niezamierzony błąd.
anonim2015.09.12 13:33
Po dokładnym zastanowieniu się i przemyśleniu wszystkiego, muszę tu przeprosić, za wszystkie wtręty, z jakich mogło by wynikać, że popieram aborcję. Jednak ja nie pisałem w złej wierze, za aborcją. Wiem co czułem, wiem co pisałem. Jeżeli się otworzy furtkę dla aborcji, to będzie to droga upadku ludzkości, rzeź niewinnych dzieci i szkody duchowe wielkiej skali. Wiadomo, jak wygląda dzisiejszy świat. Nie znam się dobrze na medycynie, ale tak zwany opisywany przeze mnie przypadek 100% pewności śmierci kobiety przy porodzie to właściwie w dzisiejszych czasach mrzonka. W teorii to działa, ale w praktyce medycyna jest dzisiaj na innym poziomie niż w średniowieczu. Mam nadzieję, że moje wpisy posłużą obronie nienarodzonych, a nie odwrotnie. Z resztą, to już zależy od Boga. Błędy popełniłem, niezamierzone błędy. Jednak jedno jest pewne. Nie można rozróżniać między lepszym i gorszym życiem. Dziecko ma prym, bo jest bezbronne i niewinne. Ale są też sytuacje, w których i matki są bezbronne i nie do końca winne, zwiedzione przez prawo, zasady, nie ufające, bo z dala od Boga, po prostu zagubione. Nie piszę o morderczyniach, czy naciągaczkach. Matka to często ostatnia i największa ofiara aborcji. I utwierdziłem się w przekonaniu, że zawsze trzeba zakazywać aborcji, z tego względu. Żyjemy w świecie doczesnym. Jeżeli ktoś jest zły, to guzik go obchodzi, czy usunie dziecko, czy nie. Tamą dla zła jest zakaz aborcji i to ostatecznie popieram. Nie można inaczej. Ten sam zakaz chroni także przed traumą poaborcyjną zapobiegawczo, jeżeli ktoś jest słaby. Jeżeli ktoś przekroczy zakaz, ma traumę, bo dobrze nie zrobił. A zakaz aborcji, nade wszystko, chroni życie dziecka i matki, wpływa na przyszłe. Bóg ma prawo decydować o tym, kto umrze, a kto nie, a nie człowiek. Trzeba wypić kielich który podał Ojciec - zaufać Panu i rodzić. Nic się nie traci, tym bardziej w wypadku śmierci własnej. Człowiek wierzący, nie lęka się śmierci doczesnej, a jeżeli, tak to ma polegać na Chrystusie. On też czuł strach. Natomiast jeżeli się popuści cugle, to bardzo szybko zjedzie się do piekła, także tego na ziemi. Łatwo wpaść, ale trudniej się z niego wygrzebać. Ale prawdziwą miarą zaufania do Chrystusa, jest dar nie tracenia nadziei i umiejętność przyznania się do błędu, o ile się go naprawdę popełniło, do grzechu i powrót do domu Ojca nawet wówczas, kiedy wszystko wydaje się być stracone i mroczne. Miłosierdzie. Pan potrafi naprawić każdy błąd, co nie oznacza, że należy być lekkomyślnym. Tylko Bóg może decydować o życiu i śmierci i sam widzę, jak to co wiem potrafi mi nieraz uciec w wirze dyskusji. Myślę, że teraz wszystko już jest jasne.