Terlikowski o konwencji antyprzemocowej: To walka z religią i rodziną - zdjęcie
07.02.15, 10:37

Terlikowski o konwencji antyprzemocowej: To walka z religią i rodziną

76

Zdaniem Terlikowskiego, serwowana w konwencji o przeciwdziałaniu przemocy teza, o tym że inne podejście do płci, nauczanie o ideologi gender, spowoduje spadek przemocy wobec kobiet w Polsce, jest absurdalna. Środowiska lewicowe próbują nam wmówić, ze "będzie mniej przemocy, jeśli wprowadzimy płeć społeczno-kulturową".

Sejm uchwalił wczoraj ustawę ws. ratyfikacji konwencji o zapobieganiu przemocy. Za głosowało 254 posłów, przeciwko 175, wstrzymało się 8.

Terlikowski przytoczył przykład Słowacji, gdzie cenzuruje się akcje społeczne, które chcą udowadniać, że jedynym normalnym związkiem jest związek kobiety i mężczyzny, a dzieci potrzebują zarówno ojca, jak i matki.

– W Polsce, jeśli zacznie się wprowadzać w życie tę konwencję, też tak będzie. Matka i ojciec zostaną sprowadzeni do stereotypów kulturowych, szykujmy się na to, to może nastąpić – stwierdził. Zaznaczył przy tym, ze dziś na Słowacji trwa referendum, w którym ludzie mają wyrazić swój stosunek m.in. do małżeństw homoseksualnych i adopcji przez nie dzieci.

Jedyną szansą na niedopuszczenie do wejścia w życia konwencji jest niepodpisanie dokumentu przez prezydenta.

– Komorowski ma szansę udowodnić, że jest katolikiem. Niemcy i Wielka Brytania odmówiły, więc dlaczego Polska ma to robić – dopytywał.

mod/Telewizja Republika

Komentarze (76):

anonim2015.02.7 11:02
konwencja ma sens w krajach tupu Francja, GB, Holandia, gdzie jest spora mniejszość muzułmańska. kobiety mają ograniczone prawa a są aranżowane małżeństwa małych dziewczynek, przemoc, zabójstwa "honorowe" w Polsce taka konwencja nic nie daje i nie jest potrzebna
anonim2015.02.7 11:03
Widać po wpisach, że niektórzy( vide poeta et consortes) wyssali lemingozę z mlekiem macochy)
anonim2015.02.7 11:04
zzęstochowski poeta - świetny post gratuluje poczucia humoru !
anonim2015.02.7 11:06
MANIFEST DŻENDERYSTY Joachima Joachima na festiwalu różnorodności -POMADA- "Mam dosyć waszych zasad, nakazów mówienia, kim mam być lub kim nie mam być. Mam dosyć błagania o to, żeby ktoś mnie tolerował, by pogodził się z moim istnieniem. (…) Moje ciało, jak sama nazwa wskazuje, jest moje i nie jest istotne, co z nim robię. Co cię interesuje, w co się ubieram lub nie. (…) Dość wmawiania, że kiedyś dorosnę i się zdecyduję. Nie każdy musi być kobietą, nie każdy musi być mężczyzną, będę balansować na tej granicy dopóty, dopóki będę mieć na to ochotę. Wyjmijmy wreszcie samych siebie z szafy (…). Wyjdźmy na ulice wszyscy razem, dziwki i dżentelmeni, damy i żigolaki, kurtyzany i alfonsi, napalone queery i wyzwoleni feminiści, cudzołożnice i jawnogrzesznice, dominy i niewolnice, ladacznice i stręczyciele, dewiantki i puszczalscy, prostytutki i sprośni utrzymankowie, sodomitki i zbereźnicy, poliamorystki i swingerzy, wszetecznice i rozpustnicy, nimfetki i satyrzy, bezwstydnice i erotomani, cykliści i pedały, barowe lesby i darkroomowe cioty, dragi i cross dreserzy, genderystki i biseksualiści, mężatki i ojcowie oraz wszyscy ci, których pominąłem."
anonim2015.02.7 11:08
Jeśli "dziadek Bronek ze WSI" podpisze tę konwencję, to PRZEMOC DOPIERO SIĘ ZACZNIE!!!!
anonim2015.02.7 11:55
wpsółczuję politykom rozjeba..go mózgu
anonim2015.02.7 12:04
Konwencja nikogo nie ochroni przed pomocą. Podpisanie Konwencji jest krokiem dającym prawo seksedukatorom z LGTB do przymusowej demoralizacji nie swoich dzieci. Do tego sprowadza się sens całej tej Konwencji.
anonim2015.02.7 12:11
Pani Środa sama przyznała że Gender jest ideologią. Piszę to dla tych, co twierdzą że gender nie jest ideologią. http://wiadomosci.radiozet.pl/Polska/Wiadomosci/Prof.-Sroda-Ideologia-gender-nie-jest-zla
anonim2015.02.7 12:22
Moc prawna Konstytucji jest większa niż uchwala o konwencji. To zorganizowani rodzice w swoich środowiskach, zdecydują jak mają być wychowywanie ich dzieci. Pani Kopacz gada takie bzdury jakby nie czytała konwencji.
anonim2015.02.7 12:31
Odkrywam Konwencja jest kartką papieru, która niczego nie może "rozbić". Rodzina jest tworem kulturowym i jako taka podlega ewolucji. Problem polega na tym, ze niektóre rozwiązania prawne przyczyniają się do tworzenia kontekstu kulturowego, który wzmacnia instytucję rodziny, inne rozwiązania prawna tworzą taki kontekst kulturowy który osłabia instytucję rodziny. Konwencja napisana w duchu ideologii neomarksistowskiej ewidentnie przyczyni się do osłabienia instytucji rodziny, Osłabienie instytucji rodziny to jeden z głównych postulatów neomarksizmu. Pozostałe dwa to walka z religią oraz walka z edukacją. Wprowadzenie tej konwencji to jest kolejny element rewolucji kulturowej, która ma na celu zaprowadzenie na świecie neomarksistowskiego "nowego porządku". Jeśli ta rewolucja się uda, jej konsekwencje będą o wiele straszniejsze niż konsekwencje rewolucji proletariackich z pierwszej połowy XX wieku.
anonim2015.02.7 13:02
AirWolf Dokładnie: zaszczekały psy czyli posłowie SLD oraz Twojego Ruchu. Przyszłość tych "szczekaczek" jest już raczej przesądzona. Polacy na razie nie zdają sobie do końca sprawy z konsekwencji z jakimi wiąże się wprowadzenie tej konwencji. Jak się zorientują marny los stanie się także udziałem polityków PO. Pytasz na czym polega demoralizacja? Odpowiem Ci na przykładzie: Ty uważasz że Kościół Katolicki cokolwiek komukolwiek "narzuca". I to jest kompletna bzdura, którą jak każda szczekaczka wykrzykujesz bezmyślnie gdziekolwiek się tylko da! Kościół w Polsce ani w ogóle na świecie nie ma żadnej swojej reprezentacji politycznej odpowiedzialnej za stanowienie prawa. Kościół Katolicki posiada jednak wypracowaną przez stulecia zdolność do odkrywania pełnej Prawdy o człowieku i ma obowiązek tę Prawdę głosić. Jeśli jacyś politycy stosują się do wskazań Kościoła, to znaczy ze żyją w tej Prawdzie jaką Kościół głosi i tym samym dobrze służą społeczeństwu. Jeżeli nie, to wówczas konsekwencje ich błędów ponoszą obywatele nad którymi owi politycy sprawują władzę polityczną. Kościół Katolicki jako taki żadnej władzy politycznej nie sprawuje, stąd niczego nikomu narzucać nie może. Jeżeli Kościół jest słuchany przez polityków oraz innych obywateli, to dlatego ponieważ wciąż cieszy się ogromnym autorytetem moralnym i duchowym w społeczeństwie. Wszelkie afery jakie wybuchają w Kościele ostatecznie zawsze prowadzą do oczyszczenia i wzmocnienia moralnego oraz duchowego autorytetu Kościoła. Autorzy Konwencji jaka została uchwalona przez polski parlament, działają w oparciu o całkowicie fałszywą, sprzeczną z prawdą o człowieku ideologią neomarksistowską. Ta ideologia oparta w całości na fałszu wykorzystuje prawo państwowe do narzucania siłą wszystkim obywatelom takiego sposobu życia jaki wynika z tej ideologii. Szczekacie jak wściekłe psy widząc lekcje religii w szkołach publicznych. Zapominacie jednak że te lekcje naprawdę nie są obowiązkowe. Rozwiązania neomarksistowskie na żadną dobrowolność nie zostawiają miejsca. Ta ideologia narzuca siłą, wszystkim bez wyjątku obywatelom taki model edukacji, jaki wynika z założeń tej obłędnej ideologii. Demoralizacja młodzieży w wydaniu ideologów neomarksistowskich polega głównie na pogardzie dla ludzkiej wolności wyboru, zwłaszcza w kwestiach światopoglądowych i opiera się na przymusowym wdrażaniu przez państwo zasad tej niby "jedynie słusznej" ale w istocie kompletnie obłąkanej ideologii. Kościół głosi Prawdę i zwycięża siłą Prawdy, którą każdy człowiek przyjmuje w wolności swojego sumienia. Ideologia neomarksistowska głosi kłamstwo i zwycięża siłą podstępnie wprowadzanych rozwiązań prawnych, do których pod groźbą represji będą musieli stosować się wszyscy obywatele. Teraz widzisz różnicę szczekający piesku..?
anonim2015.02.7 13:03
"Konwencja nikogo nie ochroni przed pomocą. Podpisanie Konwencji jest krokiem dającym prawo seksedukatorom z LGTB do przymusowej demoralizacji nie swoich dzieci. Do tego sprowadza się sens całej tej Konwencji." Gandalfie nam z kolei natura wbudowała przymusową obronę KONIECZNĄ, to też w obronie godności naszych potomków nie możemy przebierać w środkach. Odechce im się przymusów.
anonim2015.02.7 13:10
Komunizm jako zło samo w sobie dotarłszy do kresu swoich możliwości w niszczeniu ludzkości, przedefiniował się na spółki - córki nie tracąc nic ze swej istoty. Jak coś złego w samej swojej istocie bytowej może być trochę dobre i trochę poprawione...Całe pokolenia filozofów pracowały nad tym, żeby ludzie byli w stanie zaakceptować takiego potworka logicznego. To jest tylko kolejne narzędzie wysługujące się złu. I żadne powoływanie się na rzekome dobro nie jest w stanie tego zmienić.
anonim2015.02.7 13:21
"Konwencja z założenia walczy z przemocą w rodzinie". Z marketingowego punktu widzenia tak to jest przedstawiane. W istocie Konwencja nie wnosi żadnych nowych rozwiązań prawnych mających na celu zwalczanie jakiejkolwiek przemocy. Jedyną nowością jest sztuczne powiązanie przemocy z religią czy tradycją. To powiązanie jest tak nieostre i niejasne, że praktycznie każdy akt przemocy będzie można teraz uzasadnić wpływem religii czy tradycji. Co za tym idzie każdy akt przemocy będzie mógł teraz stanowić podstawę do walki z religią czy tradycją w ogóle. Sam ostatnio czytałem wypowiedź pewnej kompletnie zblazowanej "Francuzki" z Polski, która porównywała terroryzm islamski do fundamentalizmu katolickiego, na podstawie bójki jakichś dwóch czy trzech "katolików" znajdujących się zapewne pod wpływem alkoholu, sprowokowanej jaką "dyskusją" na tematy religijne. Ta bójka mogła być równie dobrze sprowokowana wyglądem krawata jednego z "dyskutantów" albo jego "nieodpowiednia fryzurą". Ale to dla tej zblazowanej "Francuzki" nie ma żadnego znaczenia. Ta bójka jest dla tej pani doskonałym dowodem na szerzący się w Europie fundamentalizm katolicki z którym trzeba zdecydowanie walczyć. I do tego celu jest jej potrzebna ta Konwencja! Tymczasem obelżywe, pełne nienawiści i pogardy do innych ludzi, prowokujące rozlew krwi na masową skalę, wypowiedzi ateistycznych nihilistów z pewnej redakcji nie budzą ani słowa sprzeciwu ze strony tej zblazowanej "Francuzki". Ot i cała wykładnia "moralności" neomarksistowskich postmodernistów!
anonim2015.02.7 13:25
niemy W Konwencji nie ma zła. W konwencji jest walka z prawdą o człowieku. W Konwencji jest promocja zła!
anonim2015.02.7 13:35
@SaraL Jak uważasz , czy mówienie dzieciom:"małżeństwo jest to związek kobiety i mężczyzny a homoseksualizm to dewiacja i grzech" jest przemocą w rodzinie?Jak to jest wedle konwencji?Czy kobieta pracująca w domu a mężczyzna poza domem ,czyli jak najbardziej stereotypowa,tradycyjna wizja ról kobiety i mężczyzny w małżeństwie to już przemoc w rodzinie?Czy konwencja nie pozwala na taką interpretację?
anonim2015.02.7 13:52
Konwencja przeszła w Polsce bardzo niewielką ilością głosów. Została ratyfikowana głównie dzięki posłom skrajnej lewicy, która nie ma już żadnych szans na pojawienie się w nowym parlamencie. Stąd negatywne oddziaływanie skutków tej złej Konwencji będzie mogło być skutecznie ograniczane przez władze państwowe wyłonione w wyniku nowych wyborów. Najistotniejsze jest to aby najbliższe wybory parlamentarne nie zostały sfałszowane tak jak ostatnie wybory samorządowe. Stąd aktywnośc obywatelska jest tu niezwykle potrzebna. Już nie marsze ale skrupulatne liczenie głosów i niedopuszczanie do władzy zdemoralizowanych ideologów neomarksizmu.
anonim2015.02.7 14:02
Skoro ta "konwencja" lansowana jest przez feministki i tak zwane środowiska LGBT, to komentarz nasuwa się sam. Zawodowe feministki, to osoby, które podjęły rolę piątej kolumny w Polsce; od wielu lat wciskają do głów nieopierzonych nastolatek mądrości, że rodzina jest przeżytkiem, więzieniem, względnie obozem pracy dla kobiet; kobieca wolność może się zatem urzeczywistniać poza rodziną, zwłaszcza katolicką. A samiec to największy wróg (co innego wydelikacony samiec ubrany w sukienkę). Natomiast obecność wśród obrońców owej "konwencji" tego ludzkiego ścieku, tj. tzw. środowiska LGBTQP... chyba nie wymaga komentarza. Cała ta "konwencja" częściowo dubluje kompetencje kabaretowego tzw. Pełnomocnika Rządu do spraw Równego Traktowania, więc już chociażby z tego powodu jest zbędna, nie mówiąc już o tym, iż w Polsce funkcjonuje policja, sądy, które są od zapobiegania przestępstwom i ich karania. Tak się jednak wydaje nam, nienadążającym za "postempem" i "europą" ciemniakom. Bo to, czym sądy, ani policja się nie zajmują, a w owej "konwencji" można znaleźć, to tzw. płeć społeczno-kulturowa, a więc fundament dżenderyzmu, o którym największy żyjący jego autorytet, prof. Środa przyznała, że to jest i d e o l o g i a. Z kolei prof. Fuszara, również znana jest z promocją dżenderu, ale też i z zachęcania do - łagodnie rzecz ujmując - swobodnego podejścia do kazirodztwa.
anonim2015.02.7 14:07
Konwencja uchwalona przy wydatnej pomocy tracącego na znaczeniu w Polsce środowiska skrajnej lewicy, najprawdopodobniej zostanie świstkiem papieru bez znaczenia! Zwłaszcza przy coraz większej aktywizacji środowisk prawicowych.
anonim2015.02.7 14:25
Rewolucyjny komunizm nie jest receptą na szczęście. Wiemy o tym teraz, bogatsi o tragiczne wydarzenia XX wieku, gdy już wtedy co bardziej spostrzegawczy dostrzegli, iż marksizm wykorzystuje jedynie robotników w charakterze materiału do zabawy pod tytułem: dynamika rewolucyjna. Feminizm i dżender to nowe wcielenie komuny, więc interes kobiet jakieś tam feministki również mają w d...alekim poważaniu - o pederastach nie wspominając. Istotą lewicy jest tylko i wyłącznie nieustanna rewolucja, podtrzymywanie poczucia niezadowolenia, chaosu, słowem wywracanie zastanej rzeczywistości do góry nogami. Teraz na celowniku znalazła się rodzina.
anonim2015.02.7 14:38
@SaraL Dziękuję za odpowiedź.Przepisy dotyczące przemocy w naszym prawie już są.Konwencja wprowadza "nowości" takie jak te o które Cię pytałem.Sama więc widzisz ,że zaczyna obowiązywać Nowy Jedynie Słuszny Światopogląd . Ps.:Jak myślisz czy w tych dzielnicach np.:Londynu w których de facto obowiązuje szariat takie "konwencje" mają jakiś praktyczny wymiar?
anonim2015.02.7 14:51
Dżenderyści wzięli się na sposób i tę zakrojoną na wielką skalę wywrotową akcję nazwali "konwencją o zapobieganiu przemocy", toteż gdy ktoś się temu sprzeciwi, z automatu dostanie przydomek: wróg kobiet i ukryty sadysta. Natychmiast też pojawiają się pod takimi artykułami komentarze płatnych trolli bądź naiwnych lemingów, jakie to niedoczekanie polskiego duchowieństwa, no i w ogóle i takie tam. Osoby, które się tej "konwencji" sprzeciwiają pragną żyć w n o r m a l n y m świecie, tak jak nasi ojcowie i praojcowie. Rodzina jest podstawową komórką społeczną i zniszczenie jej więzów ma znacznie większą rangę niż niszczenie przez unijną neokomunę więzów narodowych. Dlatego nie dziwi nadanie "konwencji" takiego rozgłosu i przekonywanie Polaków o jej bezalternatywności (jak nie Unia, to Białoruś) oraz wyłącznie szlachetnych pobudkach i trosce o kobiety, jakie kierują jej entuzjastom wywodzących się z kręgów Ruchaczy od Palikota, Platformy Oszustów i betonu Płatnych Zdrajców Pachołków Rosji. Na końcu pozostanie jeno bezkształtna masa pozbawiona wyższych wartości, takie bezrefleksyjne bydełko jak ta lalunia co gorliwie pluła na groby. Zaczipuje się takich, zlikwiduje papierowy pieniądz pozostawiając elektroniczne sterowanie posłuszeństwem i będzie można strzyc barany ile wlezie.
anonim2015.02.7 15:04
@AnitaF - "Płci społeczno-kulturowej nie musimy "wprowadzać", bo ją już mamy, od zawsze, to element każdego społeczeństwa i kultury" To ciekawe. Skąd zatem taka chęć jej wprowadzania? No chyba, że nie chodzi o zmianę tejże "płci społeczno-kulturowej", czyli mówiąc oględnie nachalne zachęcanie mężczyzn do przejmowania ról kobiecych - i na odwrót. "To, że dziś mniejszości kulturowe są w Polsce nieliczne nie oznacza, że zawsze tak będzie. Należy się wręcz spodziewać, że będą się rozwijać, czy nie lepiej więc się uprzednio przygotować?" Pewnie, że można, a nawet należy. Tak samo pewnie myślą wyznawcy istnienia istot pozaziemskich. Dla nich też wypadałoby zmienić prawo "na zaś".
anonim2015.02.7 15:09
@ SaraL - "Liberalizm obyczajowy to kwintesencja wolności, a walczą z nim wyłącznie Ci, którzy chcą innych dyskryminować" Liberalizm obyczajowy tolerujemy na przykład u psów, których kopulacje na trawniku choć sprzeczne z ludzkimi konwenansami tolerujemy, ponieważ to są tylko psy. Wygląda na to, iż ześlizg cywilizacyjny człowieka do poziomu zwierząt ma tutaj wielu entuzjastów.
anonim2015.02.7 15:10
@nieMy @SaraL Czyli kary za samo wygłaszanie poglądów.A aresztowania i odebranie dzieci pewnie na podstawie donosu:"a mój tata powiedział" złożonego przez dziecko w czasie lekcji nakładania kondona na banana.
anonim2015.02.7 15:12
SaraL G.W.F. Hegel - ur. 1770 zm. 1831 K. Marks - ur. 1818 zm. 1883 neomarksizm - ruch który powstał po kompromitacji marksizmu leninowskiego pod koniec pierwszej połowy XX wieku. Pisanie o marksizmie heglowskim jest albo jakimś oksymoronem albo jakimś gigantycznym skrótem myślowym wskazującym na poważne braki w wykształceniu. Twoja koncepcja jednostki zupełnie "wyzwolonej" spod wpływów tradycji, kultury, religii, społeczeństwa, państwa jest całkowitą utopią. Każdy człowiek żyje zawsze w bardzo konkretnych uwarunkowaniach społecznych i kulturowych. Genderyzm siłą rzeczy zakłada tworzenie takich "uwarunkowań". Często czyni to na drodze przemocy uzyskiwanej poprzez pozedmokratyczne wykorzystywanie instytucji państwowych bądź instytucji międzynarodowych, do własnych czysto ideologicznych celów. Opierając się na fałszywej wizji człowieka zapominasz że "wyzwalanie" człowieka z wszelkich "uwarunkowań społecznych i kulturowych" jest "wyzwalaniem" człowieka z jego człowieczeństwa. Jest zatem działaniem utopijnym i na dłuższą metę dla samej jednostki zgubnym! A jeżeli tego rodzaju "wyzwalanie" dokonuje się na drodze instytucjonalnej przemocy państwowej to takie "wyzwalanie" szybko przeradza się w zniewalanie! W demokratycznym państwie prawa żaden polityk nie jest wybierany przez wszystkich obywateli, zatem żaden polityk nie reprezentuje wszystkich obywateli. W demokratycznym państwie prawa każdy polityk jest wybierany przez grupę obywateli, która podziela taką wizję porządku społecznego jaką przedstawia dany polityk. Stąd prezentowanie własnej wizji państwa nie jest jakąś "prywatną" sprawą polityka ale jest jego obowiązkiem publicznym! Takich wizji w każdym pluralistycznym społeczeństwie zawsze jest kilka co najwyżej kilkanaście. Miejscem, w którym takie wizje się ścierają jest parlament. To tam właśnie politycy będący przedstawicielami obywateli wyznających różne światopoglądy w drodze dyskusji, debaty, dialogu a czasem tylko zwykłej "gry politycznej" tworzą reguły obowiązujące wszystkich obywateli. Kościoły, czy związki wyznaniowe złożone z obywateli podzielających daną religię, wyznanie czy światopogląd mają prawo i obowiązek wyrażać publicznie swoje poglądy na temat zasad rządzących całym społeczeństwem oraz zobowiązywać wybranych przez siebie polityków do wprowadzania tych zasad w życie zgodnie z zasadami jakimi kieruje się demokracja parlamentarna. Źródłem przemocy jakiej dopuszcza się człowiek może być wszystko to co ludzkie. A zatem nie tylko religie czy kultury ale także ideologie w tym także ideologie genderowe. Próba narzucania siłą całemu społeczeństwu rozstrzygnięć ideologicznych wynikających z genderyzmu jest tego dobitnym przykładem. Uchwalanie Konwencji, której jedyną racją bytu ma być stygmatyzacja religii czy kultury poprzez utożsamienie ich ze źródłem przemocy, jest działaniem ideologicznym, mającym na celu przymusowe "nawracanie" całych społeczeństw na swoją własną wizję rzeczywistości. Na takie działania nigdy nie będzie zgody wszystkich obywateli żadnego państwa. Owszem, jakaś kompletnie zideologizowana większość może na czas jakiś narzucić mniejszości swoje własne rozwiązania ideologiczne. To jest możliwe ale zawsze istnieje możliwość odrzucenia tego rodzaju rozwiązań i wprowadzenia rozwiązań radykalnie innych. Dlatego walka o tworzenie warunków życia społecznego w sposób odpowiadający pełnej Prawdzie o człowieku oraz w sposób służący autentycznemu dobru człowieka na pewno będzie się toczyła nadal. Świstek papieru zatwierdzony przez kilkanaście społeczeństw ogarniętych obłędną genderową ideologią, może jeszcze pozostać świstkiem papieru bez znaczenia. Zwłaszcza wtedy gdy zgubne skutki przestrzegania jego zapisów staną się w całej swojej pełni widoczne i odczuwalne.
anonim2015.02.7 15:35
Jest Bóg na niebie. Na szczęście dzisiaj sobota, Sara pójdzie na imprezkę i odetchniemy...
anonim2015.02.7 15:48
SaraL napisała: Tradycyjna" rodzina jest jak najbardziej w porządku, problem w tym że jest ona zaledwie jednym z modeli. Rodzina to także para homosexualna, struktura poliamoryczna i każde inne rozwiązanie, w ramach którego ludzie realizują się za obopólną zgodą. Wskazywanie jedynie słusznego modelu jest złe, bo piętnuje inne. Absurdem jest też twierdzenie, że inne modele zagrażają "tradycyjnemu". Przecież każdy może żyć tak, jak chce - jeśli wybiera "tradycyjny" o przecież może. W jaki sposób np. małżeństwa homosexualne miałyby zagrozić "tradycyjnym"? To jest właśnie cała "kwintesencja" postmodernistycznej ideologii genderowej. A zarazem jest to cała kwintesencja genderowej głupoty. Głupota nie jest szkodliwa, jeżeli jest stosowana na własny użytek. W momencie w którym z głupoty czyni się narzędzie ideologicznej propagandy głupota staje się nie tylko szkodliwa ale niebezpieczna. Prawdą jest że rodzina jest wytworem kultury. Ale kłamstwem jest że każda rodzina, wytworzona przez każdą kulturę jest równie dobra! Kobiety w arabskich haremach też bywały szczęśliwe! Nie oznacza to jednak, że model rodziny złożonej z jednego mężczyzny oraz kilku "szczęśliwych" z nim kobiet jest modelem akceptowalnym z jakiegokolwiek a zwłaszcza z antropologicznego punktu widzenia! Fundamentem każdej rodziny jest związek jednego mężczyzny i jednej kobiety. Tego rodzaju "rozwiązanie kulturowe" jest najlepsze z możliwych nie z tego powodu, że wytworzyła je taka czy inna kultura "lepsza" lub "gorsza" niż inne kultury ale dlatego że rodzina zbudowana na takim i tylko takim związku najlepiej odpowiada naturze osoby ludzkiej. Owszem rzeczywistość społeczna jest taka że w społeczeństwie pojawiają się osoby o takich czy innych wynaturzonych skłonnościach. Takie osoby istnieją i na pewno nie należy ich w żaden sposób prześladować czy dręczyć. Takie działanie jest zawsze niedopuszczalne. I tutaj działania antyprzemocowe sa jak najbardziej na miejscu. Jednakże uznawanie jakichkolwiek wynaturzeń za normę społeczną jest również poważnym błędem. Każde uznanie wynaturzenia za normę społeczną staje się bowiem automatycznie faktem kulturowym. A takie fakty zawsze oddziaływują na całe społeczeństwo. Tak wprowadzone fakty kulturowe tworzą zupełnie nowe uwarunkowania kulturowe, w których są zmuszeni funkcjonować wszyscy ludzie. Jeżeli tego rodzaju uwarunkowania posiadają wynaturzony charakter, to cała kultura ulega wynaturzeniu i samodegradacji a co za tym idzie wszystkie jednostki objęte wpływem takiej samodegradującej się kultury, podlegają stopniowemu wynaturzeniu.. Słyszałaś Moja Droga o kulturach ludożerców czy łowców głów? Słyszałaś o tym co robili przedkolumbijscy Majowie? Zapewniam Cię że członkowie tych plemion jako jednostki byli zupełnie szczęśliwi! Ich ofiary też w pełni akceptowały los jaki wynikał z obyczaju jakiemu podlegali! Jeżeli dla Ciebie kryterium szczęścia ma być obcinanie głowy jednemu człowiekowi przez drugiego człowieka pod warunkiem że dokona się to za "obopólną zgodą", to wybacz, że się Ciebie zapytam: też zaakceptujesz takie "multi-kulti"?
anonim2015.02.7 16:11
I jeszcze jedno: Oto dowód jak kłamie SaraL Ta zblazowana "Francuzka" żyje ponoć we Francji i żadnych "dzielnic islamskich" tam nie obserwuje. Oto link do kilkunastu zdjęć z dzielnic Paryża. Dzielnic Paryża a nie artykułów na Frondzie: https://www.google.pl/search?q=dzielnice+islamskie+pary%C5%BC&newwindow=1&tbm=isch&tbo=u&source=univ&sa=X&ei=JCnWVPj_DMveaumvgZgL&ved=0CDUQsAQ&biw=1057&bih=503#imgdii=_&imgrc=m1JCK3UBt2MaGM%253A%3Bme_4R0vaYQdKdM%3Bhttp%253A%252F%252Fizrael.org.il%252Fimages%252Fstories%252Fislam_paris.jpg%3Bhttp%253A%252F%252Fizrael.org.il%252Fterroryzm%252F4510-klieger-francja-traci-kontrole-nad-swoim-panstwem.html%3B670%3B446 No cóż jak ktoś śpi na golasa w zamkniętym "apartamencie" niezależnie od tego ilu akurat "gości" tam przebywa, to nie ma się czemu dziwić że ktoś taki nie ma bladego pojęcia o tym co dzieje się za drzwiami owego "apartamentu"!
anonim2015.02.7 16:16
I jeszcze jeden link dla kłamczuszki SaryL http://www.euroislam.pl/index.php/2010/09/islamizacja-paryza-ostrzezenie-dla-zachodu/ Wystarczy? A może to nie jest laicka i postmodernistyczna Francja tylko fundamentalistyczna katolicka Polska?
anonim2015.02.7 16:48
SarciuL A to widziałaś? http://www.euroislam.pl/index.php/2015/02/zakazane-strefy-fakt-czy-fikcja-cz-1-francja/ Tam są bardzo konkretne filmy. One naprawdę nie pokazują katolickiego fundamentalizmu rodem z Polski. Naprawdę Ci nie wstyd tak kłamać? A przepraszam zapomniałem... Ty nie masz wstydu! Ty jesteś "wyzwolona" genderowo!
anonim2015.02.7 16:52
@SaraL "Być może problem właśnie w tym, że nie rozumiesz tego faktu i wierzysz, że można zmienić np. orientację sexualną - jeśli tak, to wyprowadzam z błędu - medycyna nie zna żadnego przypadku zmiany orientacji sexualnej," Przecież sporo osób twierdzi, że ich orientacja seksualna zmieniła się - mówią o tym publicznie, a ich wypowiedzi są przytaczane przez media katolickie i prawicowe (bo wiadomo, że lewicowe będą takie niewygodne doniesienia przemilczać). Można dyskutować nad tym, czy ludzie ci mieli jakiś wpływ na swoją zmianę orientacji, czy zmiana ta zaszła samoistnie, ale Twoja teza, że nie ma nawet możliwości, by orientacja seksualna człowieka zmieniła się podczas jego życia, jest bardzo śmiała i daleko idąca. Oczywiście te osoby mówiące o zmianie orientacji seksualnej mogą zwyczajnie kłamać, ale przyjmowanie z góry takiego założenia jest nieuczciwe intelektualnie, bo w ten sposób można obalić niemal każdy argument świadczący przeciwko wyznawanym poglądom. Fakty są takie, że kwestie dotyczące orientacji seksualnej są przez medycynę/biologię bardzo słabo zbadane i wciąż owiane tajemnicą. "wiadomo też, że orientacja determinowana jest przed urodzeniem i absolutnie żadne czynniki nie są w stanie jej zmienić." Skąd to niby "wiadomo"? Tego właśnie nie wiadomo, stawiasz niesamowicie śmiałą i daleko idącą tezę. Ja przychylam się do opinii, że czynniki środowiskowe mogą mieć bardzo duże znaczenie dla całej seksualności człowieka, w tym orientacji seksualnej. Oczywiście nie mam na to twardych dowodów, po prostu taka jest moja intuicja. Nie wiem, dlaczego niby orientacja seksualna - będąca elementem ludzkiej psychiki, czyli czegoś bardzo plastycznego, podatnego na czynniki zewnętrzne - miałaby być czymś tak stabilnym, niezmiennym i absolutnie niezależnym od otoczenia. Twoja teza wydaje się niestety czysto ideologiczna, sprzeczna ze wszelką intuicją i doświadczeniem, oraz wcale niemająca podparcia w faktach naukowych. Jeśli orientacja seksualna jest tak stabilna, niezachwiana, jednoznacznie zdeterminowana i ustalona na całe przyszłe życie już w fazie prenatalnej, to dlaczego tak często młodzież w okresie dojrzewania przejawia zachowania biseksualne, a później im to przechodzi? ;)
anonim2015.02.7 17:10
@SaraL - słowo "dyskryminacja" też jest przez lewicowców odmieniane przez wszystkie przypadki. Dwoje ludzi, którzy zechcą spółkować na trawniku bo prawo im kiedyś na to pozwoli, wg "postępowej" wykładni również będzie tylko ofiarą dyskryminacji, nietolerancji i unoszącego się wciąż nad Polską nieznośnego smrodu kościelnych kadzideł. Chciałbym zobaczyć jak pierwsza na przyratuszowej rabatce przełamujesz okowy zbytecznego wszak wstydu.
anonim2015.02.7 17:36
@CzęstochowskiPoeta - o, jesteś "gejem"? Mnie się podoba prosty, klarowny sposób identyfikacji pederastów zaproponowany przez Korwina: i tak, tzw. geje to krzykliwe, bezczelne bydło np. z parad dewiantów wykorzystywane przez lewicę do swoich celów. Ci zaś obywatele naszego kraju, którzy się ze swoim wstydliwym kalectwem nie obnoszą byli od zawsze i nikomu nie przeszkadzają. Jeśli "Ani Grodzi" to ma być "Grodzkie", to nie mam pojęcia, kto mu do mieszkania cegły wrzuca. Najprawdopodobniej ono samo sobie wrzuca. Przecież trzeba co jakiś czas podsycać w Polakach poczucie zagrożenia życia zboczeńców, które to nastroje michnikowszczyzna odpowiednio w swoich mendiach naszkicuje, a potem wyeksportuje do państw zachodniego "postempu".
anonim2015.02.7 18:05
@ SaraL - "w jaki sposób rozszerzenie pojęcia rodziny zagraża "tradycyjnej rodzinie"" Nie obraź się, ale nie nadążasz za nurtem "postempu", który znalazł i na takie problemy receptę. Nie dawno te, pożal się Boże, feministki postulowały zniesienie w ogóle instytucji małżeństwa. Czy to nie genialne? Znikłyby spory, na przykład między Tobą i mną!
anonim2015.02.7 18:34
@Częstochowski Poeta, A co to jest "spełniony gej"? Też kiedyś tak myślałem, bardzo mocno afirmowałem tę swoją przypadłość. Jednak na szczęście mój rozum wtedy jeszcze jakoś działał, aby móc ostatecznie dojść do przekonania, jakim syfem jest ten cały homoseksualizm, gdy się w niego brnie i jakim kłamstwem jest otoczka, którą się wokół niego tworzy, opowiadanie o szczęśliwych, wiernych sobie parach (nie spotkałem ani jednej, a znałem bardzo dużo). Tam seks jest jak oddech, bez tego żyć się nie da, im więcej tym lepiej i ciągły niedosyt..To co w relacjach heteroseksualnych uchodzi jeszcze za patologię, wśród gejów jest normą. Zaraz się odezwą frondowe szczekaczki postępowe, że to stereotyp, nieprawda. Ale ja wiem, że to prawda, latami w tym siedziałem i wiem o czym mówię i na szczęście spotykam coraz więcej homoseksualistów, którzy mają dokładnie takie same obserwacje. To jest cały homoseksualizm. A nie tam bzdury o alternatywnej i równoprawnej formie pożycia (bajki dla dzieci i koleżanek fanek gejów), które piewcy "piewcy postępu i modernizacji Podkarpacia" starają się nam "ciemnym" przybliżyć. Więc jeszcze raz dla wszystkich: jako osobnik dotknięty przypadłością homoseksualną, nie taki który to ukrywał gdzieś pod kołdrą i teraz straumiony i przepełniony self-hate pisze na forum, ale taki który tkwił w tym po uszy i comingoutował się dumnie przed każdym, biegał na wykłady z queer theory, po latach obserwacji i dojściu do wielu interesujących wniosków, stwierdzam, że homoseksualizm to bardzo, bardzo smutny stan, a cała otoczka wokół niego czyni go jeszcze smutniejszym, bo nie pozostawia żadnej nadziei na zmianę.
anonim2015.02.7 18:37
SaraL - "Genderyzm wynika wprost z nauki gender" Gender to nie jest żadna nauka, a zestaw bajek - i jeszcze można by to tolerować, gdyby wychodziły z ust satyryków względnie kabareciarzy. Nawiasem pisząc, tak się jakoś składa, iż większość z fascynatów ideologią dżender stanowią osobnicy uważający z kolei religię katolicką za zestaw bajek, ale nie widzą dyskryminacji w sytuacji, gdy na wyższych p a ń s t w o w y c h uczelniach tworzy się wydziały indoktrynujące młodzież dżenderem przy jednoczesnym pryncypialnym potępianiu nauki religii w szkołach. A już strach pomyśleć jaki byłby rejwach, gdyby - dla zachowania równości - Kościół zażądał finansowania na UW wydziału "Myśli i dzieła ojca Rydzyka".
anonim2015.02.7 18:52
@SaraL - "Szkodliwe uprzedzenia dowolnego pochodzenia (także kulturowe i religijne) należy penalizować i zwalczać wszelkimi sposobami" Piękny przykład totalniactwa. "Uprzedzenie" to słowo pojemne. "W każdym środowisku od zawsze istnieją przeróżne mniejszości LGBTQ, ich istnieje jest więc normą" No tak! W każdym środowisku istnieją mniejszości złodziei, gwałcicieli, więc ich istnienie też ani chybi jest normą! Tak, ale tylko w Twojej chorej głowinie.
anonim2015.02.7 19:05
@ SaraL - Aha, witaj w klubie. Ja też jestem osobą cheteroseksualną i też spałem z kolegą, ba, nawet parę razy. Ale nie w ramach prezentu urodzinowego. Po prostu po imprezie nie miał się gdzie przekimać. Zresztą, co tam kolega! Spałem też z mamą, z kuzynkami, a swego czasu jednocześnie z mamą, ciocią i dwoma kuzynkami jednocześnie!
anonim2015.02.7 19:09
SaraL Dziecinko! Co ty piszesz??! Po kompromitacji marksizmu zwolennicy nurtu (jakiego nurtu?!) zaczęli się odwoływać do heglowskiej interpretacji (interpretacji czego? heglowskiej interpretacji marksizmu?! ) Czy Ty zdajesz sobie sprawę z tego jak bredzisz? Neomarksizm powstał po kompromitacji marksizmu w wydaniu leninowskim. Marksizm w wydaniu leninowskim główną przyczynę niesprawiedliwości społecznej widział w wyzysku ekonomicznym, spowodowanym przez klasę posiadaczy. Stąd postulat rewolucji proletariackiej, której głównym celem było odebranie środków produkcji wyzyskiwaczom i przekazanie ich proletariatowi. Gdy ta koncepcja rewolucji proletariackiej poniosła klapę, neomarksizm w wydaniu, np A. Gramschiego a później całej szkoły frankfurckiej główne źródło zniewolenia człowieka zaczął upatrywać w kulturze a zwłaszcza w religii, rodzinie, szkole. Stąd naczelnym postulatem neomarksistów był postulat rewolucji kulturalnej. Genderyzm jest jednym z elementów tejże rewolucji kulturalnej, wymierzonym głownie w walkę z rodziną. Z Heglem to wszystko miało mniej więcej tyle samo wspólnego co z Platonem! Ucz się dziecinko historii bo od spania na golasa w obecności poliamorycznych gości rozumu na pewno Ci nie przybędzie! Nie ma na świecie człowieka, który nie byłby w jakiś sposób uwarunkowany kulturowo , to że mówisz po polsku, nawet jeśli myślisz już "po francusku" to jest też uwarunkowanie kulturowe. Wytworem kultury Dziecinko jest nie tylko naród czy religia! Wytworem kultury jest także język, system wartości zbiór przekonań ecc. Twój genderyzm czy postmodernizm to jest także wytwór kultury! Jeżeli jesteś takim właśnie człowiekiem jakim jesteś, to jesteś taka dlatego, ponieważ w sposób bardziej lub mniej świadomy i dobrowolny poddałaś się oddziaływaniu bardzo określonych trendów kulturowych. Według mnie poddałaś się jednemu z najgłupszych trendów kulturowych jakie istnieją w Europie. Ale to jest już Twój wybór! Prawo każdego państwa, nawet najbardziej liberalnego zawsze, w jakimś stopniu ogranicza wolność jednostki. Takie ograniczenie wynika z samej istoty prawa państwowego. Prawo państwowe w państwach demokratycznych, nawet najbardziej liberalnych, jest stanowione przez polityków skupionych w różnych partiach politycznych, reprezentujących poglądy różnych grup społecznych. To jest podstawa wszelkiej demokracji parlamentarnej. Wymaganie od każdego polityka aby reprezentował poglądy oraz interesy każdej jednostki w państwie jest totalnym absurdem i całkowitą utopią. Twierdząc że każdy polityk jest urzędnikiem państwowym gadasz totalne bzdury! Zadaniem urzędnika jest tylko i wyłącznie stosowanie i egzekwowanie prawa. Polityk może również to prawo stanowić w ramach procedur jakie obowiązują w jego kraju! Dziecinko,Ty nie masz nawet elementarnych podstaw z zakresu wiedzy o społeczeństwie! Polityk uczestniczący w procesie stanowienia prawa państwowego ma prawo i obowiązek kierować się głosem swoich wyborców, także wyborców posiadających przekonania religijne i skupionych w różnych organizacjach, wspólnotach, instytucjach, związkach czy Kościołach. Przykład sfanatyzowanej ideologią laicką Francji dla nikogo nie musi być tutaj ani wzorem ani zobowiązaniem! Genderyzm dziecinko, nikomu godności nie zapewnia! Każdy człowiek posiada swoją godność z racji swojego urodzenia a nie z racji zapewnienia mu jej przez genderową ideologię! Genderyzm może co najwyżej próbować chronić godność człowieka, Tyle tylko że genderyzm zamiast chronić ludzką godność najzwyczajniej w świecie ją deprecjonuje! O tym co jest wynaturzeniem a co nim nie jest nie decyduję ani ja ani żaden inny człowiek. O tym decyduje sama natura. Mężczyzna, który z powodu wrodzonej lub nabytej niezdolności do pokochania matki własnego dziecka jest mężczyzną wynaturzonym. Nikt nie mówi że tak wynaturzony mężczyzna nie może znaleźć jakiegoś zaspokojenia seksualnego w relacji z innym mężczyzną albo że w takiej relacji nie może znaleźć jakiejś innej formy swojego subiektywnego szczęścia, To jest jego prywatna sprawa. Jednakże obiektywna norma spoleczna jest inna: Każde dziecko posiada jednego ojca i jedną matkę. I to raz na całe życie. Dlatego każde dziecko do swojego prawidłowego rozwoju potrzebuje miłości jednego ojca i jednej matki. To jest podstawowa i zupełnie obiektywna norma społeczna. Wszelkie inne normy zawsze są anomaliami bardziej lub mniej akceptowalnymi społecznie, Taką akceptowalną społecznie normą jest na przykład adopcja dziecka przez parę małżonków. "Normą" całkowicie nieakceptowalną społecznie jest oddanie dziecka do "adopcji" parze ludzi homoseksualnie wynaturzonych. I to są normy jak najbardziej obiektywne. To że podważaniem tych norm zajmuje się tak obłąkana ideologia jaką jest neomarksistowski genderyzm jest poważnym zagrożeniem dla całego społeczeństwa! Dziecinko, Niedawno pisałaś że we Francji nie ma żadnych dzielnic muzułmańskich. Teraz twierdzisz że są, bo stworzyły je "francuskie korporacje"! Czy te francuskie korporacje też zorganizowały publiczne modły muzułmanów na ulicach Paryża (zakazane wszak przez francuskie prawo)? I czy te francuskie korporacje też odradzają wchodzenie policji to tych w pełni muzułmańskich dzielnic w jakich bez przeszkód działa prawo szariatu? Szariat w muzułmańskich dzielnicach Paryża też zaprowadziły francuskie korporacje? Obejrzałaś sobie wszystkie filmy z linków jakie Ci podesłałem? SaroL, Twoje zaklinanie rzeczywistości na nic się nie przyda! Qń jaki jest każdy widzi!
anonim2015.02.7 19:22
@CzPoeta - ja do Ciebie nic nie mam; rzekłbym nawet, iż jesteś tutaj jedną z kulturalniejszych osób, przynajmniej z tych z drugiej strony barykady, niecenzuralnych słów nie stosujesz;-) Twoje kąśliwe uwagi o Kaczorze, czy o.Rydzyku toleruję przecież, bo każdy ma jakieś sympatie i antypatie. Tym niemniej tytułując siebie "gejem" ustawiasz się w jednym szeregu z tymi, co paradują półnago z piórkami w d..ach, albo propagują powszechną sprzedaż i dostępność książek z opisami lizania rowów.
anonim2015.02.7 19:45
SaraL Rozumiem, że otwarcie linku to dla Ciebie za duży wysiłek. Dlatego cytuję. Same tylko francuskie media podają: Fabrice Balanche, znany francuski naukowiec zajmujący się islamem na Uniwersytecie w Lyonie, powiedział niedawno na antenie Radio Télévision Suisse: „We Francji są terytoria, takie jak Roubaix czy północna Marsylia, gdzie policja nie wjeżdża, a organy władzy państwowej są całkowicie nieobecne. Zostały tam utworzone mini państwa islamskie”. Éric Zemmour, pisarz i publicysta (pochodzi z Algierii), autor książki “Francuskie samobójstwo” powiedział w wywiadzie dla telewizji BFM: „Są dziś miejsca we Francji, zwłaszcza na przedmieściach, które nie są tak naprawdę we Francji. Salafici islamizują niektóre dzielnice czy przedmieścia i tam zamiast Republiki Francuskiej mamy republikę islamską”. Jego zdaniem wielokulturowość i reżim politycznej poprawności zniszczą kraj. Francuski polityk Franck Guiot donosi, że w części Évry (miasteczka na południowych przedmieściach Paryża) są strefy, do których policja nie wchodzi z obawy przed atakiem, ponieważ politycy dążący do utrzymania spokoju społecznego zakazali policjantom używania broni, nawet w samoobronie. Gilles Demailly, socjalistyczny prezydent miasta Amiens, twierdzi, że „zakazaną strefą” jest dzielnica Fafet-Brossolette, gdzie nie można już zamówić pizzy lub domowej wizyty lekarza. W Roubaix 2Rok 2012 – Manuel Valls, wówczas min.spr. wewnętrznych, odwiedza Fafet-Brossolette, dzielnicę Amiens ogłoszoną „szczególną strefą bezpieczeństwa” Europe1, jeden z czołowych nadawców we Francji, odniósł się do Marsylii jako „zakazanej strefy”, gdy w trakcie zamieszek rząd został zmuszony do rozmieszczenia specjalnych oddziałów policji do konfrontacji z walczącymi w mieście gangami muzułmańskimi. Francuskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych oświadczyło, że była to próba odbicia 184 kilometrów kwadratowych Marsylii, które znalazły się pod kontrolą muzułmańskich gangów. Francuski dziennik „Le Figaro” nazwał centrum Perpignan prawdziwą „zakazaną strefą”, gdzie agresja, zachowania antyspołeczne, handel narkotykami, muzułmański komunalizm, napięcia na tle rasowym i przemoc plemienna zmuszają niemuzułmanów do wyprowadzania się. Gazeta donosi, że także dzielnica Les Izards w Tuluzie jest „zakazaną strefą”, w której ulicami rządzą arabskie gangi handlarzy narkotyków. Osobno „Le Figaro” informuje, że we francuskich „zakazanych strefach” krążą duże ilości karabinów szturmowych. Politolog Sebastian Roché powiedział: „Za kilkaset dolarów można kupić kałasznikowa. To cena iPhone’a!”. Dziennik „France Soir” opublikował wyniki ankiety pokazujące, że prawie 60% obywateli francuskich jest za wysyłaniem wojska na niespokojne przedmieścia, w celu przywrócenia porządku. Gazeta „Le Parisien” nazwała osiedle Grigny, na południowych przedmieściach Paryża, „strefą bezprawia” nękaną przez dobrze zorganizowane gangi muzułmanów, których członkowie uważają się za „panów świata”. Tygodnik „Le Point” opisywał spiralę muzułmańskiego bezprawia w Grenoble. Magazyn „L’Obs” (dawniej znany jako „Le Nouvel Observateur”) poinformował o sprawie pogarszającego się bezpieczeństwie w Roubaix, mieście w północnej Francji, przy granicy z Belgią – lokalni mieszkańcy żyją tam na wygnaniu we własnym kraju. Tamtejsza policja boi się konfrontacji z muzułmańskimi gangami, więc obywatele chcą stworzyć własną, obywatelską milicję, aby przywrócić porządek. Według magazynu „Valeurs Actuelles” („Współczesne wartości”) Francja ma ponad 750 obszarów bezprawia, gdzie nie stosuje się już prawa Republiki Francuskiej. Pod nagłówkiem „Piekło we Francji” czytamy, że wiele części kraju przeżywa dyktaturę hołoty, gdzie policja witana jest przez ogień moździerzy i pociskami zmuszana do odwrotu. Osobno „Valeurs Actuelles” poinformował o bezprawiu w Trappes pod Paryżem, gdzie radykalny islam i endemiczna przestępczość idą w parze. Według szefa lokalnej policji, Mohammeda Duhana, przestępcy kontynuują pracę islamskich fundamentalistów narzucających alternatywne społeczeństwo i zerwanie powiązań z Republiką Francuską. Policjant dodaje, że chodzenie tam jest niewskazane: „Zostaniesz zauważony przez tzw. „szoferów” (ochronę handlarzy narkotyków), rozebrany i pobity”. „Valeurs Actuelles” poinformował także o „zakazanych strefach” w Nantes, Tours i Orléans, które zamieniły się w pola bitwy, gdzie nieliczni pozostali rodowici Francuzi mają do czynienia z muzułmańskim komunalizmem, zanikiem swoich kulturowych odniesień i szerzącą się falą zbrodni." Jeśli nie wierzysz są na to filmy, zdjęcia, dokumenty! A Ty nadal nawijaj że równie groźny jak fanatyzm islamski jest katolicki fundamentalizm! Ja zawsze wiedziałem że genderyzm ogłupia! Ale że aż tak bardzo to nawet nie przypuszczałem!
anonim2015.02.7 20:17
SaraL jak słabo znasz francuski, to przeczytaj po polsku: Niektóre z najbardziej znanych „zakazanych stref” we Francji leżą w departamencie Seine-Saint-Denis, na północnych przedmieściach Paryża, gdzie znajduje się jedno z największych skupisk muzułmanów w tym kraju. W dzielnicy mieszka 1,4 miliona ludzi, z czego 600 tysięcy to muzułmanie, głównie z północnej i zachodniej Afryki. Departament Seine-Saint-Denis jest podzielony na 40 okręgów administracyjnych, nazywanych miasteczkami, z których 36 znajduje się na oficjalnej, rządowej liście „wrażliwych stref miejskich”. Obszar znany jest też z jednego z najwyższych we Francji wskaźników bezrobocia (ponad 40% osób poniżej 25 roku życia pozostaje bez pracy) oraz wskaźników przestępczości z użyciem przemocy i handlu narkotykami. W październiku 2011 roku opublikowano przełomowy, obszerny raport pt. “Banlieue de la République” („Przedmieścia Republiki”). Zespół sześciu naukowców pod kierownictwem Gillesa Kepela, cenionego politologa i specjalisty od islamu, przygotował raport na zlecenie niezależnego francuskiego ośrodka badawczego L’Institut Montaigne. Czytamy w nim, że Seine-Saint-Denis i inne paryskie przedmieścia stają się „odrębnymi społecznościami islamskimi”, odciętymi od struktur państwowych, gdzie islamskie prawo szariatu szybko wypiera francuskie prawo cywilne. Raport mówi, że muzułmańscy imigranci coraz częściej odrzucają francuskie wartości, a zamiast tego zanurzają się w radykalnym islamie. Dodatkowo sprawę zaostrzają radykalni islamscy kaznodzieje, którzy promują marginalizację społeczną imigrantów muzułmańskich w celu stworzenia we Francji równoległego społeczeństwa muzułmańskiego rządzonego przez prawo szariatu. Autorzy raportu wskazują, że Francja, w której obecnie mieszka 6,5 miliona muzułmanów (największa populacja muzułmanów w Unii Europejskiej), znajduje się na krawędzi poważnego wybuchu społecznego, spowodowanego niepowodzeniem integracji muzułmanów ze społeczeństwem francuskim. Badania przeprowadzono przede wszystkim w Clichy-sous-Bois i Montfermeil, w departamencie Seine-Saint-Denis na przedmieściach Paryża, które były „strefą zero” muzułmańskich zamieszek jesienią 2005 roku, kiedy tłum podpalił ponad 9000 samochodów. W raporcie Seine-Saint-Denis został opisany jako „nieużytki deindustrializacji”, gdzie w niektórych obszarach trzecia część mieszkańców nie posiada francuskiego obywatelstwa, a wielu z nich jest zafascynowanych tożsamością islamską. Innym miasteczkiem departamentu Seine-Saint-Denis jest Aubervilliers – czasem określane jako jedno z utraconych terytoriów Republiki Francuskiej – gdzie więcej niż 70% ludności stanowią muzułmanie. Trzy czwarte młodych ludzi (poniżej 18 roku życia) to obcokrajowcy lub Francuzi obcego pochodzenia, głównie z krajów Maghrebu i Afryki Subsaharyjskiej. Mówi się, że francuska policja rzadko zapuszcza się w najbardziej niebezpieczne części miasteczka. Południową część Aubervilliers zamieszkuje prężna społeczność chińskich imigrantów, z ich hurtowniami odzieży i tekstyliów, magazynami i centrami handlowymi. W sierpniu 2013 roku tygodnik „Marianne” poinformował, że gospodarcza dynamika chińczyków w Aubervilliers sprawiała, że muzułmańscy imigranci poczuli się upokorzeni. Dlatego nękali i atakowali chińskich przedsiębiorców, którzy w coraz większym stopniu stawali się ofiarami rozbojów i wymuszeń. Sytuacja miała się tak źle, że wymagała osobistej interwencji ambasadora Chin. Socjalistyczny burmistrz Aubervilliers Jacques Salvator zasugerował, że przemoc może być zatrzymana, jeśli chińskie firmy zgodzą się zatrudnić więcej Arabów i Afrykanów. Według „Marianne” Chińczycy twierdzili, że muzułmanie nie pracują tak ciężko jak oni, mają bardziej roszczeniową postawę i za dużo narzekają. Gdy lokalni urzędnicy odmówili działania, w obliczu rosnącej muzułmańskiej przemocy, Chińczycy zagrozili, że w takim razie wezwą dla ochrony chińską mafię. Muzułmanie odpowiedzieli wystosowaniem petycji mającej na celu wypędzenie Chińczyków z okolicy. Magazyn „Charlie Hebdo” odnotował w 2012 roku, że władze miejskie w Aubervilliers zobowiązywały niemuzułmanów, którzy chcieli poślubić muzułmanki, do wcześniejszej konwersji na islam, choć Francja jest republiką świecką. Frédéricowi Gilbertowi, dziennikarzowi, powiedziano: “Możesz przejść konwersję w jakimkolwiek meczecie w ciągu trzech minut. Wszystko, co musisz zrobić, to powtarzać „z przekonaniem i szczerze” to zdanie: „Uznaję, że nie ma boga prócz Allaha, a Mahomet jest jego prorokiem”, a imam potwierdzi, że przeszedłeś na islam”. W tekście zatytułowanym “Gdy imamowie są burmistrzami” „Charlie Hebdo” napisał: “Innymi słowy, w przypadku małżeństw mieszanych prawo marokańskie przeważa nad prawem francuskim. Ta sama sytuacja dotyczy innych byłych kolonii francuskich, takich jak Tunezja i Algieria, a także Egiptu. Według „Le Parisien”, praktyka fałszywych nawróceń na islam jest powszechna, ponieważ większość niemuzułmańskich kawalerów woli fałszywą konwersję niż męczarnie przechodzenia komplikacji administracyjnych. W 2014 roku „Le Figaro” opublikował treść dokumentu, który wyciekł ze służb wywiadowczych, Ostrzega on o próbach stosowania islamskiego prawa szariatu w szkołach państwowych zlokalizowanych w muzułmańskich gettach. Dokument zawiera 70 konkretnych przykładów działań wskazujących na to, że muzułmańscy radykałowie są prawdopodobnie bliscy przejęcia szkół świeckich w całym kraju. Te przykłady to miedzy innymi zasłony na placach zabaw, posiłki halal w stołówkach, przewlekłe absencje w czasie świąt religijnych (dochodzące do 90% w niektórych częściach Nîmes i Tuluzy), konspiracyjne modlitwy na siłowniach lub korytarzach. Raport szczegółowo opisuje samozwańczych młodych strażników islamskiej ortodoksji. To wszystko stanowi obejście ustawy z marca 2004 r, zakazującej symboli religijnych we francuskich szkołach. Dyrektor marsylskiego liceum przyznał, że niektórzy z jego uczniów modlą się z takim zapałem, że mają siniaki na czołach. To tez wszystko dzieło "francuskich korporacji"?
anonim2015.02.7 20:26
@SaraL - trudno odpowiedzieć na pytanie w jaki sposób rozszerzenie pojęcia rodziny zagraża "tradycyjnej" rodzinie, skoro nie ma czegoś takiego jak "nietradycyjna" rodzina tak jak nie można być w połowie w ciąży. Takie zwierzę po prostu nie istnieje:-) Uparte sugerowanie, że jest inaczej i eksponowanie tego gdzie się da, zapewne na zasadzie "brednia powtarzana 1000 razy staje się w oczach ludzi prawdą" to próba zaczarowania rzeczywistości poprzez zmianę w języku. To, że nazwiemy szambo perfumerią nie sprawi, że nagle szambo wyda z siebie pozytywne efekty zmysłowe. Rodzina to podstawowa komórka każdej społeczności i państwo, któremu zależy na zdrowym rozwoju swych obywateli winno mieć jej interes jako jeden z głównych priorytetów. Natomiast obecnie polskojęzyczny rząd w Warszawie jest zainteresowany bardziej swobodnymi "związkami partnerskimi". Ja nie mam nic przeciwko mieszkaniu ze sobą dwóch homoseksualistów, ale nazywanie dwóch zboczonych ludzi rodziną to chęć obniżenia w społeczeństwie autorytetu normalnego gniazda, w którym mały człowiek ma zapewnioną komplementarną matczyną i ojcowską rękę. Zerknij na mój wpis o 5:41 po południu: http://www.fronda.pl/a/zwiazki-partnerskie-wracaja-do-sejmu,46957.html I na koniec dzisiejszej pogawędki: czy dziewczynki i chłopcy bawiące się w rodzinę naśladują dwóch żyjących razem ze sobą pederastów, czy mamę i tatę?
anonim2015.02.7 20:31
Trzeba przyznać, Gandalfie, iż zacytowane opisy przerażają; nie byłem świadom, że zaszło to we Francji aż tak daleko. Przyznać też muszę, żeś człek obdarzony anielską cierpliwością do tak szczegółowego nakreślenia oczywistych oczywistości użytkowniczce SaraL, zwłaszcza że obawiam się, iż do zabetonowanej mózgownicy odpornej na prawdę i tak nic nie dotrze:-)
anonim2015.02.7 20:43
Jack Masz rację do jej zabetonowanego mózgu naprawdę nic nie dotrze! Odnoszę wrażenie, że nawet jak francuscy islamiści kiedyś ją porwą i sprzedadzą do islamskiego burdelu to ona i tak będzie uważała że to jest wina "katolickiego fundamentalizmu". Ta kobieta jest po prostu chora nieuleczalnie...
anonim2015.02.7 20:58
@SaraL "Medycyna jest nauką ścisłą i w związku z tym wolną od ideologii." Medycyna wolna od ideologii? Medycyna, mimo że z założenia jest nauką ścisłą, przejawia bardzo wysoką wrażliwość na wszelkiej maści ideologiczne naciski. Wolna od ideologii jest matematyka. Jej teorie są po prostu całkowicie neutralne światopoglądowo, nikt nie może poczuć się dotknięty twierdzeniem matematycznym, w niczyje interesy ono nie godzi, dlatego żadne grupy ideologiczne nie polemizują z matematycznymi wzorami. Inaczej jest w przypadku stwierdzeń medycznych, takich jak np. "homoseksualizm jest chorobą", które to stwierdzenia mogą budzić (i budzą) w licznych środowiskach rozmaite kontrowersje. Nikt nie ma powodu, by protestować przeciwko twierdzeniu Lebesgue'a o zbieżności zmajoryzowanej, ale są grupy ludzi, które mają interes w sprzeciwie wobec uznania homoseksualizmu za chorobę bądź zaburzenie. Dlatego medycyna nie ma szans na wolność od ideologii. Nawet wokół fizyki, która jest nauką "ściślejszą" od medycyny, toczyły się zawsze spory ideologiczne, głównie na tle religijnym - że Ziemia nie jest centrum wszechświata, że wszechświat powstał w wyniku Wielkiego Wybuchu miliardy lat temu itd. Medycyna z założenia jest nauką ścisłą, ale w praktyce wychodzi różnie, bo choć czerpie oczywiście z metodologii prawdziwych nauk ścisłych (fizyka, chemia) i dzięki temu odnotowuje liczne sukcesy, to jest jeszcze druga strona medalu, jak choćby mętne definicje, np. nieścisła definicja choroby. W matematyce, chemii i fizyce definicje są w 100% ścisłe, niedająca miejsca na żadne kłótnie. W medycynie tak nie jest, dlatego jest duże pole do rozmaitych interpretacji faktów, jak w przypadku dylematu, czy homoseksualizm jest chorobą, który to dylemat został rozwiązany przez WHO w sposób mało naukowy - poprzez demokratyczne głosowanie. Dzisiejsza medycyna jest wyraźnie pod presją środowisk skrajnie liberalnych obyczajowo. Bywały też w historii inne naciski ideologiczne, np. naukowcy w nazistowskich Niemczech próbowali budować medycynę podporządkowaną rasistowskim tezom kilku pomyleńców. Tak to już z medycyną jest. Nie jestem w stanie powiedzieć, czy homoseksualizm jest chorobą, zaburzeniem, czy normą, bo definicja choroby jest mało ścisła. Natomiast nie zgadzam się na nazywanie stwierdzenia "homoseksualizm to nie choroba i nie zaburzenie" faktem naukowym. "I to medycyna stwierdza, że nie da się zmienić orientacji," Czy dysponujesz jakimiś źródłami, które potwierdzają, że medycyna tak jasno i stanowczo stawia sprawę? Orientujesz się może, w jaki sposób dowiedziono, że się nie da tego zrobić? Bo to, że jak dotąd się nie udało, nie oznacza, że nigdy się nie uda. Czasami tak jest, że pod długotrwałych wysiłkach coś się nauce udaje, co nie udawało się wcześniej ;) "orientacja nie jest zero-jedynkowa, tylko biegunowa. na jednym biegunie jest hetero, na drugim homo, na równiku bi. Sexualność człowieka leży gdzieś pomiędzy biegunami, przy czym zwykle uaktywnia się ta silniejsza, a słabsza nie jest uświadomiona do momentu sytuacji znalezienia się w środowisku złożonym wyłącznie z przedstawicieli własnej płci." Czyli to nie jest tak, że się człowiekowi zmieniła orientacja seksualna, tylko po prostu od dawna już miał taką, jak ma teraz, ale wcześniej było ona "nieuświadomiona"? W jaki sposób odróżnia się zmianę orientacji seksualnej od ujawnienia się dotąd nieuświadomionej orientacji? Skąd wiemy, że to ten drugi wariant się wydarzył, a nie ten pierwszy? "Dodatkowo można farmakologicznie całkowicie wyłączyć popęd sexualny - nazywamy to kastracją farmakologiczną. osoba poddana takie terapii ne odczuwa żadnego pociągu sexualnego." I czego to dowodzi? "Poza tym wyodrębniono część mózgu, którego budowa najprawdopodobniej odpowiada za orientację. Ponadto istnieją metody pozwalające stwierdzić do jakiej płci dany osobnik odczuwa pociąg sexualny." No, np. podać mu Playboya i przyjrzeć się reakcji. A czy istnieją skuteczne metody prognozowania u małego bobaska, czy będzie homo, czy hetero? Powinna być taka możliwość, skoro już wtedy orientacja seksualna jest u niego jednoznacznie określona. "Naturalne jest też, że jeśli się czegoś nie wie, to pyta się specjalistów." Tak, ale obowiązuje też zasada ograniczonego zaufania ;) Zwłaszcza w przypadku takiej nauki, jak medycyna, do której już nieraz ktoś usiłował przemycić swoją ideologię. Nie mówiąc już o naukach humanistycznych, jak "nauka gender", socjologia, psychologia, do których moje zaufanie jest zerowe. "orientacja sexualna nie jest też składnikiem psychiki, jest prawie na pewno determinowana budową mózgu." To, że jest determinowana budową mózgu, nie oznacza, że nie jest składnikiem psychiki. Wiele elementów psychiki człowieka jest z pewnością determinowanych budową mózgu. Psychika jest jednak również plastyczna i zmienna, można na nią wpływać. Poza tym, nie bardzo wiem, co oznacza Twoje "prawie na pewno". "Zachowania bisexualne młodzież przejawia dla experymentu." Kto Ci przyznał prawo wypowiadania się w imieniu całej młodzieży? Poza tym, jeśli według Ciebie mężczyzna może w ramach "eksperymentu" zmusić penisa do wzwodu na widok drugiego mężczyzny, to dlaczego w takim razie nie może w ogóle zmienić orientacji seksualnej? I właściwie dlaczego ludzie mieliby podejmować takie eksperymenty wbrew swojej naturze i ukierunkowaniu własnego popędu płciowego? Czy tymczasowe biseksualne skłonności chłopców w okresie dojrzewania nie wydają się prostszym i o wiele bardziej racjonalnym wytłumaczeniem? ;) "Ja też kiedyś w ramach prezentu urodzinowego przespałam się z przyjaciółką, choć jestem cheterosexualna." Aha. W sensie, że Twoja przyjaciółka jest bi, albo homo, i to był prezent dla niej?
anonim2015.02.7 21:10
@SaraL Widzę, że wszyscy Ci odpisują esejami, masz trochę do poczytania ;) Mam nadzieję, że mimo wszystko mi odpiszesz, bo jestem bardzo ciekaw dalszego przebiegu dyskusji :)
anonim2015.02.7 21:18
Konkwistador "Dyskusja" z SaraL jest naprawdę fascynująca. Z takim "koncentratem" kobiecej głupoty jakim jest SaraL naprawdę trudno się spotkać w realnym świecie. Przypuszczam że SaraL w rzeczywistości nie jest taka głupia jakby na to wskazywały jej wpisy. Gdyby tak było, to w realnej rzeczywistości nie przetrwałaby za długo. Tutaj ktoś na nią zwraca uwagę i ona przez to w jakiś sposób czuje się dowartościowana. Im głupszy tekst SaraL napisze tym większa nadzieja na to, ze ktoś na te jej wpisy zareaguje i ją "dowartościuje". Ja odpoiwadam na wpisy SaraL bo mam przy tym wyśmienitą zabawę! Pozdrawiam :)
anonim2015.02.7 22:57
SaraL Gdybyś sięgnęła do źródeł, to dowiedziałabyś się, że marksizm w ogóle wywodził się z filozofii heglowskiej. Opowiadanie o tym że neomarksizm wywodzi się z myśli heglowskiej jest udowadnianiem tego że masło jest maślane, czyli powtarzaniem truizmów. Marksizm klasyczny (wyrażony w manifeście komunistycznym) główną przyczynę niesprawiedliwości społecznej upatrywał w nierównej dystrybucji dóbr materialnych, wytwarzanych przez wąską klasę wyzyskiwaczy kosztem o wiele liczniejszej klasy proletariuszy. Jedynym remedium na ten stan rzeczy miała być rewolucja proletariacka. Ta wersja marksizmu skompromitowała się w wyniku działań prowadzonych w Rosji Sowieckiej. Neomarksizm za główna przyczynę niesprawiedliwości uznał kulturę a zwłaszcza religię, rodzinę i szkołę. Stąd wywodzi się stricte neomarksistowski postulat "rewolucji kulturalnej" zapoczątkowanej pod koniec lat 60 ubiegłego stulecia i stopniowo realizowanej do czasów współczesnych, między innymi poprzez systematycznie wspieranie ruchów LGTB oraz propagowanie ideologii gender. Czyli tych wszystkich faktów kulturowych które mają na celu zniszczenie instytucji rodziny, Kościoła oraz zastąpienie rzetelnej edukacji w szkołach neomarksistowską ideologią. To są bardzo konkretne zależności ściśle ze sobą powiązane. Liberalizm obyczajowy jakkolwiek wywodzi się z nieco innej tradycji filozoficznej niż heglizm czy marksizm, w ostatnich latach w znacznym stopniu został zawłaszczony przez myśl neomarksistowską, skutkiem czego współcześni neomarksiści chętnie nazywają się "liberałami obyczajowymi" w istocie jednak uparcie realizują neomarksistowski ideał państwa totalitarnego. Czyli takiego państwa, które kontroluje wszystkie aspekty życia obywateli pod kątem zasad jedynie słusznej ideologii neomarksistowskiej. Wspieranie ruchów LGTB oraz ideologii genderowych przez neomarksistowskich "liberałów obyczajowych" jest tego doskonałym przykładem. Takie czy inne osiągnięcia poszczególnych jednostek w określonych dziedzinach życia nie są żadnym wyznacznikiem norm obowiązujących w całym społeczeństwie.Nie wiem ile prawdy jest w tym co piszesz o swoich osiągnięciach w dziedzinie nauk ścisłych. Twoje wypowiedzi nie dają mi podstaw do tego aby traktować te informacje jako wiarygodne. Zwłaszcza że Twoje wypowiedzi wskazują wyraźnie na silne tendencje do zakłamywania rzeczywistości oraz takiego tworzenia jej obrazu, który byłby zgodny z Twoimi osobistymi wyobrażeniami. Za wiarygodną uznaję Twoje wyznanie że we wczesnej młodości nie znalazłaś odpowiedzi na nurtujące Cię pytania natury religijnej czy filozoficznej. Najwidoczniej brakło Ci albo determinacji albo zwykłej inteligencji niezbędnej do tego aby takie odpowiedzi uzyskać. Stąd popadłaś w jakieś obłędne ideologie, którym starasz się usilnie nadawać charakter jakiegoś powszechnego oraz uniwersalnego systemu wartości. Odkrywanie zasad uniwersalnych jakie są obecne we własnej kulturze, nie jest oznaką słabości, owczego pędu czy braku autonomii. Jest wręcz przeciwnie! Odkrywanie takich zasad powoduje że człowiek, zamiast być "wiecznym tułaczem" szukającym po całym świecie coraz to nowych i coraz to bardziej ulotnych wrażeń, staje się osobą coraz bardziej dojrzałą, która coraz lepiej rozumiejąc własną kulturę, odkrywając ukryte w niej wartości uniwersalne z czasem staje się w pełni autonomicznym protagonistą własnej kultury, autorytetem dla swojego otoczenia, osobą zdolną do prowadzenia odpowiedzialnego dialogu z przedstawicielami innych poważnych kultur. Papież Jan Paweł II jest wręcz idealnym wzorem takiego człowieka! Zresztą takich ludzi było więcej! Wystarczy wspomnieć Mahatmę Gnadhiego, Dalajlamę czy wiele innych autorytetów, które wniosły w życie społeczeństw całego świata wiele wartości wywodzących się wprost z własnej kultury, tradycji czy religii. Ty zrobiłaś z siebie zwykłego "koziołka matołka" który nieustanie "błąka się po całym świecie", po to tylko aby "dojść do swego Pacanowa"! I to ma być godne szacunku? Nie! To jest raczej: tragikomiczne! Widać to ja na dłoni we wszystkich Twoich wpisach! Godność człowieka Moja Droga nie polega na dokonywaniu jakichkolwiek nawet najbardziej idiotycznych wyborów! Godność człowieka polega na dokonywaniu wyborów rozumnych to znaczy takich wyborów, które pozwalają człowiekowi odkryć pełną prawdę o swoim człowieczeństwie. Czasem takie wybory wymagają od człowieka wysiłku i samozaparcia, także w kwestiach dotyczących jego życia moralnego i duchowego. Uleganie własnym zachciankom i kaprysom nigdy nie prowadzi do odkrycia pełnej prawdy o własnym człowieczeństwie, zawsze jednak prowadzi do jego degradacji. Twierdzenie że jakiś polityk ma reprezentować interesy wszystkich obywateli, jest twierdzeniem właściwym dla wszelkich totalitaryzmów! W systemach demokratycznych każdy polityk, reprezentuje określoną grupę obywateli. Ponieważ tych grup zawsze jest kilka, żaden polityk nie ma możliwości narzucenia swojej woli całemu społeczeństwu. Stąd tak ważną rolę w każdym społeczeństwie odgrywa zwykła demokratyczna opozycja, dzięki której co jakiś czas dochodzi w społeczeństwie demokratycznym do swoistej zmiany warty na wszystkich stanowiskach politycznych. Rozumiem, że zamknięta w swoich schematach myślowych, swoich apartamentach i swoich czysto hedonistycznych doznaniach, nie znasz rzeczywistości kraju w jakim żyjesz. Informacje dotyczące islamizacji Francji jakie Ci podałem są łatwe do sprawdzenia: tam są nazwiska, daty, publikacje, zdjęcia dokumenty! Czego Ci jeszcze trzeba abyś wreszcie przejrzała na oczy? Szczęśliwego "bujania w obłokach" Ci życzę! Nie obudź się jednak zbyt prędko z ręką w nocniku.... Bo takie przebudzenie może okazać się nad wyraz dla Ciebie niemiłe!
anonim2015.02.7 23:25
SaraL Poczytaj, zobacz, pomyśl: http://natemat.pl/125357,islamskie-patrole-strefy-zakazane-dla-bialych-wszechobecne-gangi-marsylia-muzulmanska-stolica-europy I to ma być to Twoje "francuskie el dorado"? Czy Ty nie widzisz jak żałośnie wyglądasz w konfrontacji z realiami świata na jakim żyjesz? Zupełnie francuskiego świata, moja Droga Panno z algierskiej Marsylii!
anonim2015.02.7 23:30
@SaraL "W matematyce i w fizyce nie wszystko jest ścisłe. W matematyce mamy logikę rozmytą wykorzystywaną między innymi do modelowania mózgów neuronowych, w fizyce mamy czasoprzestrzeń z nieokreślonością mechaniki kwantowej..." Możesz mi wytłumaczyć, co jest nieścisłego w logice rozmytej, albo w zasadzie nieoznaczoności Heisenberga? Logika rozmyta jest absolutnie ścisłą teorią, podobnie zasada Heisenberga jest ścisła, jednoznaczna, nie ma tysięcy różnych jej interpretacji. I nie było głosowania decydującego o tym, czy jest prawdziwa :) "Niemniej jednak nauki ścisłe w sposób jednoznaczny i obiektywny odpowiadają na pytanie tak czy nie. Jeżeli uważasz, że podejmuję decyzję jak leczyć pacjenta w oparciu o ideologię albo że od ideologii zależy stosowana terapia to, kolego, ulegasz teoriom spiskowym. osobiście zawsze jestem zdeterminowana żeby pacjenta wyleczyć, nawet jeśli czasami muszę nagiąć zasad lub wykorzystać terapię w fazie (testów niedopuszczoną jeszcze do stosowania na ludziach) to robię to poinformowawszy go uprzednio co zamierzam. Jeżeli myślisz, ze ideologia ma tu jakieś znaczenie, to ja Cię bardzo przepraszam, ale pomyliłeś bajki - w mojej jest miejsce na współczucie i empatię, nie na ideologię w rozumieniu stosowania rozwiązań medycznych." Ominęłaś sporą część moich argumentów świadczących za tezą, że świat medycyny może ulegać ideologicznym naciskom. Przecież nie oskarżyłem Ciebie o żadną nieuczciwość, nie powiedziałem ani słowa o Tobie. Ale musisz przyznać, że "podejmowanie decyzji, jak leczyć pacjenta, w oparciu o ideologię" zdarza się i zdarzało. Żeby pomóc Ci to zrozumieć, posłużę się przykładem, który będzie Ci na pewno odpowiadał - są psychologowie ślepo wierzący w możliwość zmiany orientacji seksualnej pod wpływem odpowiedniej terapii i oni te "terapie" stosują (choć podobno nie ma dowodów na ich skuteczność). Mnie jednak w moim wywodzie nie chodziło o takie indywidualne działania pojedynczych lekarzy/terapeutów, tylko generalnie o "świat nauki", proces ustalania "prawd naukowych". Fakty są takie, że świat medycyny głosował nad kwestiami dotyczącymi klasyfikacji homoseksualizmu jako zaburzenia. Uchwalanie "faktów naukowych" poprzez głosowanie, to bardzo nienaukowa metoda dociekania prawdy i do mnie tak ustanowione "fakty" nie przemawiają. Faktem z kolei jest, że szczęśliwe dla środowisk LGBT głosowanie WHO nad kwestią homoseksualizmu było poprzedzone bardzo intensywną walką i naciskami tychże środowisk. I to żadna teoria spiskowa, tak po prostu było i w wielu miejscach można o tym poczytać, nawet na Wikipedii. "A definicje pojęć są ścisłe - wystarczy zadać sobie trud i je przeczytać, do czego zachęcam." Myślałaś, że nie zadając sobie trudu przeczytania tych definicji, wymyśliłem sobie, że są nieścisłe? Przykre, że tak mnie oceniasz :( Ogólnie widziałem kilka definicji i nie wiem, która jest ta "najoficjalniejsza". Na Wikipedii piszą, że do niedawna funkcjonowała "stara" definicja choroby, a teraz jest jakaś "nowa" definicja i jest tam przytoczona, tyle że moderator postawił przy niej znacznik "[potrzebne źródło]". Obie definicje z Wikipedii są nieścisłe i można bawić się w setki różnych interpretacji. A oto definicja pochodząca z encyklopedii PWN: "Choroba - dynamiczna reakcja ustroju na działanie czynnika chorobotwórczego; prowadzi do zaburzeń naturalnego współdziałania narządów i tkanek, a w następstwie — do zaburzeń czynnościowych i zmian org. w narządach i całym ustroju;". Definicja ta jest, delikatnie mówiąc, ułomna. Definiujemy chorobę jako wynik działania czynnika chorobotwórczego. A co to jest czynnik chorobotwórczy? Za Wikipedią: "Patogen, czynnik chorobotwórczy – ciało obce, twór biologiczny lub mikroorganizm WYWOŁUJĄCY CHOROBĘ u danego organizmu.". Po pierwsze - mamy tu książkowy przykład błędu w budowaniu definicji: definiujemy pojęcie A, używając pojęcia B, po czym definiujemy pojęcie B, używając pojęcia A. Wybacz, ale w matematyce i fizyce takie rzeczy się nie zdarzają ;) Po drugie - gdzie jest w świetle tych definicji miejsce na choroby psychiczne? "Na temat niezmiennego charakteru orientacji można przeczytać na każdej stronie medycznej i rządowej w dowolnym języku. Zachęcam do stron z rozszerzeniem domeny ".edu"." Obawiałem się właśnie tego, że w obronie swoich racji zaczniesz się w końcu nade mną wywyższać intelektualnie. Nieładnie. Demonstracyjne podkreślanie swojej wyższości intelektualnej nad rozmówcą paradoksalnie wcale o tej wyższości nie świadczy ;) "Nieuświadomiony pociąg do płci, do której nie odczuwa się normalnie pociągu pojawia się w sytuacjach, w których przez długi czas osoba cheterosexualna przebywa wyłącznie w towarzystwie osób własnej płci - to chyba jasno wynikało z tego, co napisałam wcześniej." Za to nie zrozumiałaś mojej odpowiedzi. Skąd wiesz, że w takiej sytuacji ujawnia się nieuświadomiony dotąd (homoseksualny) aspekt orientacji seksualnej tej osoby, a nie po prostu zmienia się jej orientacja (z hetero na bi)? "Kastracja farmakologiczna dowodzi tego, że z tego, ze ktoś był zainteresowany przedstawicielami płci przeciwnej, a potem przestał, nie wynika że zmienił orientację." A co oznacza termin "orientacja seksualna" w odniesieniu do kogoś, kto został nieodwracalnie pozbawiony jakiegokolwiek pociągu seksualnego? "Też nieprzekonuje mnie wiele badań socjologicznych." Miło, że tu się zgadzamy. "Nie wypowiadam sę w imieniu całej młodzieży w dziedzinie zachowań bisexualnych - wypowiadam się w imieniu sporej jej części. Cała młodzież przecież nie podejmuje takich prób. Ja na przykład nie podjęłam, a swój pierwszy raz przeżyłam mając 17 lat, czyli nieprawdopodobnie późno." No, strasznie późno, cudem wyrobiłaś się przed menopauzą. "Dlaczego ludzie mieli by podejmować takie experymenty? Z ciekawości oczywiście." Tylko dlaczego ta ciekawość kończy się na istotach ludzkich? Jeśli młody chłopak z "ciekawości" decyduje się na eksperyment homoseksualny, dlaczego nie ciekawi go wizja eksperymentu z kozą, krową, drzewem, czy czym tam jeszcze? "Nie, bisexualne upodobania w okresie dojrzewania w żadnym wypadku nie wydają mi się prawdopodobne." W takim razie homoseksualne zachowania chłopców w okresie dojrzewania są wynikiem ich zmuszania się do takich zachowań? Zmuszają się do nich, wbrew ukierunkowaniu swojego popędu, z czystej ciekawości? Skąd w nich te pokłady masochizmu? "Tak, przespałam się z przyjaciółką i był to dodatkowy prezent dla niej." To miłe z Twojej strony.
anonim2015.02.7 23:47
SaraL Nasz świat dobiega końca? Popatrz na Chiny, popatrz na Indie, popatrz na Amerykę Południową, popatrz na Afrykę. Te "światy" dobiegają końca? A tam chrześcijaństwo rozwija się coraz prężniej! Końca dobiega zblazowana pozbawiona jakichkolwiek wartości Europa zalewana przez barbarzyńców z południa. Chrześcijaństwo trwa i rozwija się na wszystkich kontynentach świata. Podczas gdy potęga postkolonialnej Europy to jest kolos na glinianych nogach. Jeszcze 15-30 lat a ten kolos runie z wielkim hukiem! Religia i kultura przetrwają. Sądzę że muzułamanie w kontakcie z chrześcijanami wyzwolonymi spod panowania świeckich władców zrujnowanej Europy dogadają się o wiele lepiej i o wiele szybciej niż z fanatykami laicyzmu, genderyzmu, neomarksizmu czy postmodernizmu! Ale najpierw będzie w Europie niezła "jatka"! Ciekawe tylko czy Ty dożyjesz tych "ciekawych czasów" ?
anonim2015.02.8 0:09
SaraL Dziecinko, O historii filozofii, to Ty się już raczej nie wypowiadaj. Bredzisz jak po piątej lampce koniaku. Słuchać hatko! Twój problem polega na tym że Ty tylko "czujesz". Ja oprócz tego że "czuję", to także jeszcze myślę! Nigdy i nigdzie nie ośmieszałem żadnych wartości. Kpię i szydzę z wszelkich antywartości zbudowanych na obłąkańczych ideologiach. A Ty w takich obłąkańczych ideologiach jesteś zatopiona po same uszy! Nigdy w życiu się nie biczowałem ani nie uprawiałem żadnej ascezy. To co mnie odróżnia od Ciebie to zdolność do odkrycia we własnej religii oraz w kulturze własnego narodu wartości uniwersalnych. I jest to efekt mojego całkowicie osobistego a zatem także autonomicznego wysiłku. Mnie akurat żaden "Pacanów" nie jest do niczego potrzebny. Zwłaszcza, iż wiem że podkuwanie kóz jest zajęciem zupełnie oderwanym od rzeczywistości. No chyba że Kozy same kują. Ale to jest już problem owych Kóz a nie mój. Ja mam ciekawsze zajęcia. :) Genderyzm jest jedną z wielu ideologii funkcjonujących w ramach demokratycznych państw Europy. Z tym że ta ideologia nie wyrasta ze zdrowej kultury Europejskiej i dlatego jest wprowadzona wyłącznie przy zastosowaniu państwowego aparatu przymusu. Kiedy ta ideologia zacznie przynosić swoje zgubne owoce na pewno spotka się z ostrym oporem społecznym. O ile oczywiście nie będzie już za późno! A tak dla Ciebie: wybierz się kiedyś w te miejsca Twojej wspaniałej Francji o jakich Ci tu pisałem. I przejdź się roznegliżowana po zmroku... Bo widzę że jak nie "dotkniesz" to nie uwierzysz.. Albo jak Ciebie nie "dotkną" to nie uwierzysz.. No cóż zabetonowany mózg jest zabetonowany i Kropka! Ja Ci Dziecinko podaję cytaty konkretnych ludzi, zdjęcia, nagrania, statystyki, badania.. a Ty dalej chowasz głowę w piasek i twierdzisz że skoro nic nie widzisz to nic Ci nie zagraża! Tymczasem mylisz się i to mylisz się bardzo! Demografia robi swoje! A świat francuskich wartości jest dla imigrantów z południa wyłącznie światem własnych korzyści. Obyś kiedyś nie przekonała się o tym na własnej skórze!
anonim2015.02.8 1:53
@SaraL "Przez ścisłe rozumiemy tautologie, czyli zdania, które można jednoznacznie uznać za prawdę albo za fałsz, ewentualnie opuszcza się wartość NULL, czyli brak odpowiedzi. W logice rozmytej istniej wiele wartości logicznych, zatem jest ona nieścisła z powodu nie podlegania zasadom logiki matematycznej (w tradycyjnym "zero-jedynkowym" rozumieniu). Logikę rozmytą stosuje się w modelowaniu mózgów neutronowych na użytek prac nad sztuczną inteligencja, ponieważ okazało się, że świadomość nie funkcjonuje w ramach logiki matematycznej." Przyznaję, że z logiką rozmytą nigdy nie miałem styczności i zawsze wiedziałem w zasadzie tylko tyle, co teraz właśnie przytoczyłaś, czyli tylko taki mglisty zarys. Ciężko mi więc dyskutować o ścisłości tej teorii, niemniej podejrzewam, że chyba po prostu inaczej rozumiemy pojęcie "ścisłości" nauki. Podejrzewam, że twierdzenia logiki rozmytej są jednoznaczne i nie można ich interpretować na różne sposoby. To właśnie odróżnia nauki ścisłe od nauk humanistycznych. "Jeżeli chodzi o zasadę nieoznaczoności Haisenberga, to mamy do czynienia z sytuacją, w której nie jesteśmy jednoznacznie wyznaczyć położenia i pędu, jedynie ich superpozycję. Wiadomo ile cząstek się ugnie, ale ni wiadomo czy jeśli wybierzemy jedną konkretną przed ugięciem to czy i w jakim stopniu ulegnie ugięciu na szczelinie. To świadczy o tym, że czasoprzestrzeń jest z natury nieprzewidywalna w pewnych aspektach, a więc nieścisła." Więc na pewno inaczej rozumiemy słowo "ścisłość". Zasada nieoznaczoności stwierdza obiektywny fakt - nie jesteśmy w stanie jednocześnie wyznaczyć położenia i pędu elektronu. Jest to stwierdzenie jednoznaczne, a jego prawdziwość jest ściśle udowodniona. I to jest właśnie sens nauk ścisłych. Operujemy na pojęciach jednoznacznie zdefiniowanych i stawiamy jednoznaczne tezy na bazie tych pojęć. Nauki humanistyczne nie należą do ścisłych dlatego, że posługują się niejednoznacznymi pojęciami, pełne są niejednoznacznych sądów, dających pole do różnych interpretacji, a wytłumaczenia zjawisk, którymi się te nauki zajmują, zawierają zawsze sporą dozę domysłu. Świetnym przykładem jest historia - historycy na podstawie różnych źródeł starają się tłumaczyć zachodzące w przeszłości zjawiska, ich przyczyny i skutki, dokonują rozmaitych ocen tego, co się działo. I wiadomo, że prawie żaden ich sąd nie jest obiektywnie prawdziwy, nie da się go niezbicie udowodnić (poza stwierdzeniami banalnie prostymi, np. kto kogo zabił). Co oczywiście nie oznacza, że taka nauka jest nic nie warta! "Jeżeli chodzi o "leczenie homosexualizmu", to świat nauki dopuścił się wielu skrajnych nadużyć. Stosowano między innymi elektrowstrząsy, w skrajnych przypadkach lobotomie po to, żeby zmienić orientację. Zacietrzewienie w tych działaniach wynikało przede wszystkim z fanatyzmu religijnego. Efekty tych prowadzonych przez ponad 100 lat brutalnych działań wskazują na absolutne zero efektów - nikomu żadną metodą czy to medyczną czy psychologiczną nie udało się doprowadzić do zmiany orientacji. Dość oczywiste jest, że należało przerwać to szaleństwo... nie uważasz?" Oczywiście, że tak uważam, ale chciałem Ci pokazać, że świat medycyny jest podatny na ideologię. Bo "fanatyzm religijny" to oczywiście ten czynnik ideologiczny, który w tym przypadku wypaczał sens nauki. Wtedy wypaczenia szły w kierunku skrajnie antyhomoseksualnym, obecnie idą bardzo w kierunku realizacji marzeń środowisk LGBT. A co do "leczenia homoseksualizmu" - kluczową kwestią jest oczywiście dobrowolność. Jeśli kiedyś dałoby się zmienić czyjąś orientację seksualną, to taka decyzja musi być w pełni suwerenną decyzją pacjenta. To jest podstawa. Trzeba się najpierw upewnić, czy pacjent rzeczywiście tego chce i czy nie ulega jakimś zewnętrznym naciskom. Natomiast nie widzę powodów, by żadni naukowcy nie poszukiwali sposobów na zmianę orientacji seksualnej człowieka. Skoro jest na to zapotrzebowanie, to wręcz należy wyjść naprzeciw osobom, które tego pragną. Realizuje się marzenia osób pragnących zmiany swej płci biologicznej, więc dlaczego nie realizować potrzeby zmiany orientacji seksualnej niektórych osób? A to, że do tej pory nie udało się zmienić niczyjej orientacji seksualnej, nie oznacza, że się nie da. Nie wynaleziono do tej pory skutecznego leku na raka, ale nie wiemy, czy nigdy się to nie uda ;) "Międzynarodowe definicje terminów medycznych znajdują się na stronie WHO. Niektóre państwa - często z przyczyn ideologicznych - mają własne definicje niektórych pojęć funkcjonujące w ramach języka urzędowego i nie pokrywają się z powszechnie przyjętymi. Wikipedia nie jest miarodajnym źródłem informacji." Dlatego zacytowałem definicję z encyklopedii PWN. Jak ją oceniasz? "Skąd wiem, że orientacja się nie zmienia w warunkach przebywania w otoczeniu przedstawicieli własnej płci cheterosexualisty? Stąd, ze wszystko idealnie pasuje do obowiązującej teorii biegunowości - powód do jej podważania byłby wtedy, gdyby pojawiały się sprzeczności. Ponieważ ich nie ma nie ma podstaw do kwestionowania modelu aktualnego. Ten model wyjaśnia bardzo wiele rzeczy, choć oczywiście być może kiedyś ktoś wprowadzi jakiś inny lub go uzupełni." No niestety, nie jestem w stanie polemizować, bo nie mam pojęcia o szczegółach teorii biegunowości i w jaki sposób ona wszystko tłumaczy. Niby w takiej sytuacji powinienem uwierzyć Tobie, jako osobie obeznanej w temacie, ale fakty, które już przytaczałem, nie pozwalają mi mieć pełnego zaufania do medycyny w zakresie podejścia do kwestii orientacji seksualnej. Chodzi oczywiście o to, w jaki sposób zmieniało się to podejście, o to, jak te zmiany przebiegały, i o to, że duży udział miały w tym protesty środowisk LGBT, co wieje ideologicznymi "naleciałościami" w medycynie. Niestety, za cienki jestem, by samemu porządnie zapoznać się z medycznymi argumentami. "Jeżeli ktoś nie ma pociągu sexualnego to jest asexualny. Asexualny jest około 1% populacji. Kastracja farmakologiczna nie ma charakteru permanentnego i polega na wyłączeniu aktywności mózgu odpowiedzialnego za popęd sexualny." Ale to nie dowód, że orientacja seksualna nie jest częścią psychiki. Jest masa leków wpływających na psychikę, przede wszystkim leki psychotropowe. "Porównywanie generalnie stosunków sexualnych dojrzałych i świadomych ludzi do pedofilii i zoofilii jest obrzydliwe. Nie rozróżniasz dobrowolności od gwałtu i wykorzystywania? Na prawdę?" Wygrywałaś olimpiady matematyczne, a zamykasz swe oczy na logikę, gdy dyskutujemy na tematy, które Cię emocjonują ;) Nie porównuję seksu dorosłych ludzi do zoofilii pod względem moralnym. W ogóle nie w tym kontekście przytoczyłem ten przykład. Chodziło mi o tzw. eksperymenty młodzieży w okresie dojrzewania - dlaczego zamykają się one w granicach gatunku ludzkiego, jeśli przyczyną tych eksperymentów jest tylko ciekawość? Jeśli chłopca po prostu ciekawi, jak to jest z drugim chłopcem, to tym bardziej powinno go ciekawić, jak to jest w ogóle z innym gatunkiem - to jest przecież jeszcze dziwniejsze, jeszcze bardziej oryginalne i trudniejsze do wyobrażenia sobie. Nie wmówisz mi, że jedyne, co powstrzymuje młodzieńca przed takim eksperymentem, jest empatia wobec zwierzaka. Myślę po prostu, że młodzieniec ów nie odczuwa pociągu seksualnego do zwierząt, a do drugiego młodzieńca odczuwa, bo jest w takim wieku, że ciągnie go trochę w obie strony. Oczywiście nie każdego to dotyczy, ale wielu chłopców przez ten etap przechodzi. Nie wiem, co na to oficjalnie nauka, ale słyszałem o tym od psychiatry. "Nie cechuje Cię ciekawość? Jest cechą bardzo ludzką, a jej wykazywanie szczególnie w okresie dojrzewania jest bardzo normalne." Tak, ale uważam, że do stosunku płciowego nie może człowieka popchnąć sama ciekawość. Ta ciekawość musi być jednak połączona z nutką erotycznego podniecenia ;) "Tak, wiem że prezent był miły i sprawiłam nim wiele radości." Kurczę, urodziny muszą być naprawdę udane, gdy ma się tak zdolną do poświęceń przyjaciółkę :) ;)
anonim2015.02.8 10:11
Ludzie... Po co dyskutujecie z tym dobrze zorganizowanym Trollem? Wiedza osobnika SaraL opiera się na artykułach z Fokusa, których nawet nie potrafi przeczytać ze zrozumieniem, jak w przypadku słynnego cytatu: "Japonki nagminnie masturbują dzieci". Wchodzicie w dyskusję z celowo stworzoną obrazoburczą abstrakcją. Obrazek roznegliżowanej dziuni w kapeluszu i regularnie sprzedawane tekściki z życia intymnego w stylu, kiedy przeszła inicjację, kiedy chodzi nago, z kim spółkuje itd. ma sprowokować niezdrowe zainteresowanie tą osobą. Podobnie, jak stworzenie wrażenia jakiejś znajomości świata przez "byłam tu i tam". Nie pisze niczego nowego, czego wcześniej nie napisał arbiter, fascination, genesis lub któryś z samolotów. Albo więc dajecie satysfakcję trollowi, który się świetnie bawi lub desperacko szuka uwagi, albo w najgorszym wypadku utrudniacie terapię komuś, kto ma problem z nimfomanią lub ekshibicjonizmem. Jedno i drugie, choć ciekawe i kuszące, uważam za nieetyczne ;)
anonim2015.02.8 13:47
@Witt - coś w tym jest, a upewniłem się co do tego w chwili wyznania Gandalfowi, że codziennie obserwuje ona Francję i nie ma tam żadnego problemu z muzułmanami, które on przytacza:-)
anonim2015.02.8 14:19
Witt "Nieetyczność" tej dyskusji polega na tym że "dziunia" o wdzięcznej ksywie SaraL sama z siebie robi skończoną idiotkę. Stąd jej rozmówcy stoją przed poważnym dylematem moralnym: albo przyznać jej rację utwierdzając ją w idiotyzmach, które ta "dziunia" wygłasza albo próbować uświadomić jej ogrom własnych idiotyzmów, co jak widać jeszcze bardziej utwierdza naszą "dziunię" w jej idiotycznych poglądach. Można też zupełnie "olać" czyli zlekceważyć wpisy naszej "dziuni" ale jak pokazuje praktyka, to również nie wpływa na obniżenie poziomu jej idiotyzmu. Skoro żadne działania "naprawcze" nie odnoszą spodziewanych skutków, pozostaje już tylko zwykła zabawa. Mamy przecież środek karnawału! Nieprawdaż? Mówiąc szczerze takiego "koncentratu" babskiej głupoty jaki prezentuje SaraL nawet na Frondzie trudno się doszukać. Pozdrawiam :)
anonim2015.02.8 14:51
@SaraL "Zasada nieoznaczoności Heisenberga to tylko jeden z wyznaczników obok braku zasady zachowania masy w mechanice kwantowej. Wiele faktów jasno wskazuje na to, że mimo iż nauczyliśmy się myśleć wielowymiarowo i traktować materię jak właściwość czasoprzestrzeni i interpretować ją przez pryzmat modelu standardowego ciągle nie rozumiemy jej istoty. Dla nas czasoprzestrzeń ciągle pozostaje nieścisła i z lukami..." No ale przecież nie to rozumiemy przez stwierdzenie, że dana nauka jest ścisła, bądź nie jest ;) Nauka jest ścisła, jeśli sądy przez nią formułowane są jednoznaczne i weryfikowalne - można je jednoznacznie obalić lub jednoznacznie wykazać ich prawdziwość. Myślę, że mocno naciągasz tutaj sens pojęcia "ścisłość" w odniesieniu do nauki, mówiąc że czasoprzestrzeń jest dla nas "nieścisła" i wyciągając z tego wniosek, że w takim razie fizyka jako nauka nie jest do końca ścisła. Czasoprzestrzeń jest, jaka jest, a my ją badamy i opisujemy, a żeby miało to jakikolwiek sens, robimy to w sposób ścisły. "żywo interesuję się tematem i jestem na bieżąco z odkryciami w dziedzinie kosmologii i mechaniki kwantowej. Należę też do 3 promili osób populacji światowej zdolnych od początku do końca zaprojektować bombę atomową." Jeśli wszystko, co o sobie tutaj mówisz (odnośnie kwestii naukowych), jest prawdą, to jestem pełen podziwu i uznania. "Choć nie przyznaję się do tego oficjalnie nie uważam przedstawicieli nauk humanistycznych za równych sobie. Być może jest to krzywdzące, ale uważam swój doktorat za po prostu lepszy od doktoratu dowolnego humanisty. ;)" Też tak to widzę, co nie oznacza, że nauki humanistyczne są zbyteczne, bo przecież nie są. "Na temat "leczenia homosexualizmu" napisałam po prostu prawdę. Być może jest ona politycznie niepoprawna, być może należało by ubrać to jakoś ładnie, ale jestem zwolennikiem prawdy, kimś, kto wierzy, że prawda wyzwala i jest na prawdę ważna." Problem tylko w tym, że zmieniasz temat. Nie neguję tego, co powiedziałaś o dawnych, niehumanitarnych próbach "leczenia homoseksualizmu". Nie ma sporu co do tego. Chodzi o to, że kilka postów temu kategorycznie stwierdziłaś, iż "medycyna jest całkowicie wolna od ideologii". Więc pokazuję Ci, że to nieprawda - na świat medycyny zawsze są wywierane ideologiczne naciski i medycyna zawsze trochę tym nasiąka. Była nasiąknięta rasizmem, była nasiąknięta "homofobią" (nie lubię tego słowa, ale nie wiem, czym je tu zastąpić), dzisiaj jest nasiąknięta postulatami LGBT. Tak po prostu z medycyną jest - na żadną inną naukę ścisłą nie ma tak silnych nacisków ideologicznych. "Czy należy podejmować próby zmiany orientacji? Na dzień dzisiejszy wiemy który obszar mózgu jest odpowiedzialny za orientację. Wiemy jak wygląda mózg osoby z pociągiem do kobiet a jak do mężczyzn. Nie jesteśmy w stanie tego zmodyfikować, choć potrafimy wyłączyć cały obszar mózgu odpowiedzialny za orientację za pomocą odpowiednich preparatów. Sprawa ma też inny aspekt - mianowicie taki, że wmawianie pacjentom szansy na zmianę orientacji jest podobne do wmawiania im, że odrośnie im ręka. Nie potrafimy tego robić, co nie znaczy że w przyszłości nie będziemy potrafili. Na pewno jednak konieczna będzie interwencja chirurgiczna, wszelkie działania psychologiczne są na pewno bezcelowe." Nie mówię, że działania czysto psychologiczne mogą tu hipotetycznie coś zmienić. Ja po prostu tego nie wiem. Chodzi mi tylko o to, że nie ma żadnego powodu, by nie poszukiwać skutecznego sposobu na zmianę czyjejś orientacji seksualnej, skoro są osoby, które tego pragną. Być może interwencja chirurgiczna jest tu konieczna, ale nie widzę w tym nic złego - do zmiany płci biologicznej również niezbędna jest interwencja chirurgiczna i jest to czynione ;) "Dlaczego experymenty sexualne zamykają się w granicach gatunku? Z powodu empatii." O nieee, tego mi nie wmówisz ;) Po pierwsze - taki młodzieniec niekoniecznie wie, że zadaje cierpienie zwierzęciu, z którym chciałby "poeksperymentować", to nie jest wcale takie oczywiste. Zresztą, wcale nie jest powiedziane, że każdy kontakt seksualny między człowiekiem a zwierzęciem musi wiązać się z krzywdą tego drugiego. "Środowiska skłonne do takich experymentów cechuje zwykle otwartość,a ta idzie zwykle w parze ze zrozumieniem dla innych nawet bardzo się różniących, co z kolei idzie w parze z empatią. Osoby skłonne do takich expermentów nie wykazują tendencji do znęcania się, czym w istocie jest zoofilia." Myślę, że zoofilia nie musi wiązać się ze znęcaniem się nad zwierzakiem ;) "Trudno powiedzieć, czy experymenty sexualne muszą wiązać się z nutką podniecenia. Dwukrotnie zdarzyło mi się w trakcie uprawiania sexu dojść do wniosku, że jednak tego nie chcę z tym akurat partnerem. A do zbliżenia doprowadziłam sama z ciekawości, bez nutki podniecenia. Sprawa jest dyskusyjna. Skłaniam się jednak do twierdzenia, że sama ciekawość wystarczy do zainicjowania takiego experymentu." Może w przypadku kobiety jest to możliwe, ale w przypadku faceta ciężko, żeby do czegokolwiek doszło bez zaistnienia pociągu seksualnego... ;) A skoro już mówiliśmy o empatii - nie uważasz, że to mało empatyczne, doprowadzić do stosunku płciowego z drugą osobą jedynie z ciekawości, bez rzeczywistego zainteresowania erotycznego tą osobą? Wprowadzasz ją w błąd, a moment, w którym zda sobie ona z tego sprawę, będzie z pewnością przykry.
anonim2015.02.8 14:57
SaraL Merytorycznie to obnażasz własną indolencję intelektualną, moralną i duchową. Żyjesz w jakimś wyimaginowanym świecie własnego indywidualizmu i hedonizmu patrząc na świat wyłącznie przez różowe okulary ideologii kompletnie wypaczającej obraz realnej rzeczywistości! Przecież to widzi każdy rozumny człowiek czytający Twoje wypowiedzi! Z Twoich wypowiedzi wyłania się obraz rozbuchanej seksualnie kobietki kompletnie odizolowanej od rzeczywistości świata na jakim ta kobietka żyje! Dziewczyno, czy Ty nie widzisz tego, że żyjesz w świecie swoich własnych iluzji, imaginacji, chorych fascynacji, który skończy się znacznie szybciej niż cywilizacja do której siłą rzeczy należysz?! Jeżeli mi nie wierzysz, to wybierz się kiedyś roznegliżowana do którejś z francuskich dzielnic o jakich Ci piszę! Wybierz się tam i przekonaj się na własnej skórze! Zaręczam Ci, aby odczuć w całej pełni rozmiar swojej głupoty nie musisz udawać się tam po zmroku. Wybierz się tam z dużym dekoltem i w spódniczce mini w samo południe. Po trzech godzinach sama przekonasz się w jakim będziesz stanie i na jakim w ogóle świecie żyjesz! Powodzenia!
anonim2015.02.8 15:28
Dziecko coś tam liznęło czytając rubrykę "naukową" w GW lub podobne źródła i teraz bredzi. Wymyśla sobie, że zasada zachowania masy nie obowiązuje w mechanice kwantowej (!!!). Owszem obowiązuje i w porównaniu do mechaniki klasycznej została jedynie uszczegółowiona: mówi się o masie spoczynkowej i o równoważności masy i energii dla ciała w ruchu. To wszystko, choć może nie oczywiste dla każdego, jest ścisłe jak cholera! Bredzi o logice rozmytej rzekomo służącej do projektowania sztucznej inteligencji (buachacha), potem bełkocze o czasoprzestrzeni (jakoby nieścisłej- co ma piernik do wiatraka? Konkwiskador tłumaczył pojęcie ścisłości, ale dziecko nie pojęło) i na koniec, wisienka na torcie, podaje się za jedną z trzech promili populacji co jest w stanie zaprojektować bombę atomową. Po pierwsze dziecko prawdopodobnie ma problemy z prostymi rachunkami (udało się zdać maturę z matmy, koledzy pomogli?). 3 promile z 5 miliardów ludzi daje nam 15 milionów konstruktorów bomb atomowych! Nieźle. Nb jakby dziecko wiedziało o czym mówi, to by się tym nie chwaliło. Bo sama zasada budowy BA jest prosta jak budowa cepa. Bierze się dwa kawały plutonu (albo innego metalu ciężkiego) o masie podkrytycznej i umieszcza w obudowie razem z ładunkiem konwencjonalnym z zapalnikiem. W momencie eksplozji ładunek konwencjonalny wystrzeliwuje ku sobie oba kawałki plutonu tworząc jeden o masie nadkrytycznej i mamy bum. Proste prawda? Pojmie to nawet sześciolatek. Jak to zrobić praktycznie nie wie większość profesorów fizyki, bo do produkcji BA nie potrzeba wielu ludzi a taką wiedzę można zdobyć pracując w odpowiedniej firmie. Dlatego na świecie niewielu to wie i dlatego taki Iran zapewne nieźle płaci tym, co wiedzą (czytaj rosyjskim emigrantom- rosyjskim inżynierem od BA Saral nie jest, bo to inteligentni ludzie, a nie frondowe dyzmy). Gandalf, Konkwiskador- naprawdę warto z kimś takim wchodzić w polemikę? Jej jest potrzebny lekarz psycholog a nie życie w świecie urojeń i konfabulacji.
anonim2015.02.8 16:06
bird Nie ma się co tak napinać! :) Mamy przecież środek karnawału a SaraL w roli karnawałowej głupotki sprawdza się znakomicie! Ale dzięki za wpis! Ciekawe jak teraz zareaguje nasza dziunia! Zrobi nam jakiś show "w prezencie"? Wszak to jest już nasza bardzo bliska "przyjaciółka"! Tyle szczegółów z jej osobistego intymnego erotyczno-seksualnego życia jakie nam przedstawiła świadczy o tym aż nadto dobitnie! Teraz wypadałoby te szczegóły uwiarygodnić w sposób nieco bardziej empiryczny! :D :D :D Bird, To ona przecież robi z siebie idiotkę! I robi to wyłącznie na własne życzenie ! Nie ma w tym żadnej naszej winy. My mamy z nią świetną zabawę. I co w tym złego? Pośmiać się nie wolno..?
anonim2015.02.8 16:46
SaraL Moralność nie ma charakteru subiektywnego tylko jak najbardziej obiektywny. Problem polega na tym że normy moralne mają to do siebie że trzeba je z dość dużym trudem odkrywać i z jeszcze większym trudem trzeba ich przestrzegać. To co Ty nazywasz normami moralnymi, z żadnymi normami moralnymi nie mają nic wspólnego, To co Ty nazywasz normą moralną jest co najwyżej celem twoich hedonistycznych dążeń i niczym więcej! Świat o jakim mi tu piszesz nie ma nic wspólnego z żadnym realnym światem. Świat o jakim mi tu piszesz, to jest świat Twoich urojeń, imaginacji, fascynacji, erotycznyych doznań i hedonistycznych wrażeń. To wszystko nie ma nic wspólnego ani z żadnym obiektywnym dobrem ani z żadną obiektywną prawdą ani z żadnym nawet w pełni ludzkim szczęściem! Nie rozumiesz podstawowych zasad rządzących społeczeństwami demokratycznymi, w których ścierają się najprzeróżniejsze poglądy, światopoglądy, wizje i programy. Wszystko ustawiasz według prostych, neomarksistowskich, postmodernistycznych czy genderowych schematów podporządkowanych Twojej wyimaginowanej wizji rzeczywistości. To co piszesz jest po prostu tragikomiczne i świetnie zdaje egzamin z rozbawiania towarzystwa w czasie karnawału! Co do muzułmańskich dzielnic, Dobrze! Nie ma we Francji żadnych muzułmańskich dzielnic! Masz rację! Nic takiego nie istnieje! Ale są we Francji konkretne francuskie miasta, które można znaleźć na całkiem francuskiej mapie. Na planach tych francuskich miast można znaleźć nazwy konkretnych francuskich ulic, wchodzących w skład konkretnych francuskich dzielnic. W linkach, które Ci podałem znajdują się nazwy tych miast, nazwy, tych dzielnic, nazwy tych ulic. Wybierz się tam kiedyś na wycieczkę w swoim stroju "wyzwolonej" francuskiej nimfomanki ekshibicjonistki. Pospaceruj sobie tymi francuskimi ulicami tych francuskich miast sama albo w towarzystwie jakiegoś swojego francuskiego pieska przez parę godzin. Jak wrócisz, to pogadamy o rzeczywistości!
anonim2015.02.8 18:48
@Gandalf Znasz może prowokacje Sokala? To fizyk, który zakpił sobie z ludzi, którzy pisali o teorii względności, czy o fizyce w ogóle na sposób Saral- nie mając o tym zielonego pojęcia (jedna pani doktor np. nie odróżniała prędkości od przyśpieszenia). Tak samo Saral nie wie o czym mówi, bo google daje informacje, ale nie daje zrozumienia i się biedaczka miota pisząc brednie o fizyce kwantowej w sposób typowy dla kompletnych laików. Już maturzysta zdający fizykę na pewno by takich głupot nie pisał, bo ma w podręczniku napisane, że zasada zachowania masy, jako pochodna zasady zachowania energii jak najbardziej obowiązuje w mechanice kwantowej- generalnie nie ma czegoś z niczego i na odwrót. W tej chwili zresztą nasza dziunia weszła na taki poziom ogólności, że ilość treści nt fizyki czy logiki rozmytej w jej ostatnich wpisach równa się okrągłe zero (poza tymi głupotami nt zachowania masy, ładunku itd.) Gdy jej napisałem jak to jest z liczeniem promili i budową BA, to odpisała, że "Do budowy bomby atomowej wcale nie potrzeba plutonu ani uranu. Rozumiem, że wspomniany przez Ciebie zapalnik sobie urodzisz". I znowu biedaczka nie wie o czym pisze. Oczywiście do budowy BA jest potrzebny uran albo pluton, bo właśnie te materiały pozwalają na wywołanie reakcji łańcuchowej, ale to nie jest najzabawniejsza cześć tej wypowiedzi. Lepsza jest ta druga, w której wspomina o zapalniku. Produkcję zapalnika do inicjacji wybuchu jakiejkolwiek bomby (atomowej także) mamy opanowaną od grubo ponad 100 lat i da się to zrobić w warunkach domowych na bazie ogólnodostępnych w handlu materiałów. Z całego cholernie złożonego procesu jakim jest produkcja bomby A wybiera akurat to, co jest proste- zapalnik. To tak jakby w produkcji komputera najtrudniejsze było zrobienie obudowy. Taka jest "elitarna", promilowa wiedza Saral. Gdy więc Saral pyta: "Rozumiem, że wspomniany przez Ciebie zapalnik sobie urodzisz". To bird odpowiada: Nie, nie urodzę. Półprodukt kupię w supermarkecie, jest tego tam od groma w okolicy Sylwestra, albo na odpuście razem z korkowcem dla syna. Resztę (zapalnika, nie bomby A) mógłbym zrobić sam.
anonim2015.02.8 20:21
@SaraL "Przestrzeń fizyczna jest z natury nieprzewidywalna, a prawa nią rządzące wykluczają przewidywanie przyszłości bez marginesu błędu. Dzisiaj wiemy, że teza Newtona mówiąca że na bazie samych położeń i pędów cząstek można przewidzieć przyszłość jest błędna i że z natury przestrzeni wynika, że nigdy nie będzie się dało tego zrobić. Nie wynika z tego, że fizyka nie jest nauką ścisłą tylko że pojęcie ścisłości związane z tą nauką obarczone jest pewnymi ograniczeniami." Oczywiście, że jest obarczone ograniczeniami, ale tym sposobem uciekłaś od tematu - mówiłem, że medycynie jako nauce brakuje w kwestii "ścisłości" nieco do fizyki i jeszcze więcej do matematyki. Na poparcie swojej tezy podkreśliłem, że definicje z zakresu medycyny nie są tak precyzyjne i jednoznaczne, jak te z zakresu fizyki, nie mówiąc już o matematyce. W matematyce nie ma wielkich kłótni i głosowań nad tym, czy średnia arytmetyczna jest nieobciążonym estymatorem wartości oczekiwanej nieznanego rozkładu probabilistycznego, czy nim nie jest, bo definicja estymatora nieobciążonego jest absolutnie jednoznaczna i nie ma się o co kłócić - wystarczy, że kiedyś wykazano obciążoność i koniec wszelkiej dyskusji. W medycynie natomiast są spory o to, czy coś klasyfikować jako chorobę, czy nie, i są to spory na tyle trudne do rozstrzygnięcia, że kończy je dopiero demokratyczne głosowanie - a umówmy się, nie jest to rozwiązanie czysto naukowe ;) "Głównym powodem dla którego zaniechano prac nad zmianą orientacji jest fakt, że nie rozumiemy mechanizmów działania odpowiedzialnych za to struktur." Ale można starać się te mechanizmy zrozumieć i potem próbować zmieniać orientację seksualną ochotników. "Sprzeciw wobec tego typu praktyk uprawianych przez szarlatanów wynika z etyki - dają ludziom nadzieję na coś, co wykracza poza możliwości medycyny. Czy to jest ideologia? Jak dla mnie to po prostu empatia i ochrona przez złudną nadzieją." Ale ja nie wypowiadałem się na temat jakichś psychoterapeutów, którzy zapewniają, że umieją "leczyć homoseksualizm", a w rzeczywistości nie mają ku temu żadnych podstaw. Chodzi mi w ogóle o prace badawcze nad tym, co przyczynia się do takiej, a nie innej orientacji, jak to działa i jak można by to korygować. Nie widzę nic złego w takich dociekaniach - powinno się do tego dążyć, bo są ludzie, którzy pragną zmiany swojej orientacji seksualnej. "Nie widzę powodu dla którego mielibyśmy nie szukać sposobu na zmianę orientacji. Na pewno terapie psychologiczne są w tym zakresie drogą do nikąd, a tylko takie terapie są dzisiaj oferowane przez różnego rodzaju szarlatanów." Ok, ale co mnie obchodzą ci szarlatani? W ogóle nie o nich rozmawialiśmy. Chodzi mi właśnie o naukowe poszukiwanie sposobu na zmianę orientacji seksualnej człowieka. "Nie, nie uważam za nieetyczne doprowadzanie do stosunku z ciekawości. Zawsze sprawa jest jasna - chodzi o sex i zabawę, nie o angażowanie się emocjonalne." Sprawa jest jasna dla Ciebie - bo taki masz pogląd na seks i jego rolę w relacjach międzyludzkich. A czy zawsze masz pewność, że druga osoba ma równie luźny stosunek do seksu? Poza tym, seks to dla wielu ludzi (np. dla mnie) delikatna sprawa - wpływa na samoocenę, poczucie własnej wartości itp. Nie sądzę, by Twój partner seksualny poczuł się dobrze, gdy odkryje, że choć zainicjowałaś stosunek, to nie czułaś wobec niego żadnego pożądania, a z pewnością tak na początku interpretował Twoje zachowanie. Może to być po prostu przykre rozczarowanie - myślał, że Cię pociąga fizycznie, a potem okazuje się, że to tylko Twoja "ciekawość".
anonim2015.02.8 20:58
@Konkwiskador "Przestrzeń fizyczna jest z natury nieprzewidywalna, a prawa nią rządzące wykluczają przewidywanie przyszłości bez marginesu błędu. Dzisiaj wiemy, że teza Newtona mówiąca że na bazie samych położeń i pędów cząstek można przewidzieć przyszłość jest błędna i że z natury przestrzeni wynika, że nigdy nie będzie się dało tego zrobić. Nie wynika z tego, że fizyka nie jest nauką ścisłą tylko że pojęcie ścisłości związane z tą nauką obarczone jest pewnymi ograniczeniami." Przecież na podstawie powyższego cytatu jasno widać, że nasz doktor, przepraszam, "doktorka" nauk ścisłych nie odróżnia determinizmu od ścisłości. Coś tam dziecko czytało, zdecydowanie za dużo jak na możliwości intelektualne i za mało, aby coś sensownego napisać. Saral to mitomanka, dlatego jej wynurzeń nt bogatego życia seksualnego też nie brałbym na poważnie. Chociaż, z drugiej strony, puszczać się na prawo i lewo jest zdecydowanie łatwiej niż np. opanować fizykę na poziomie maturalnym.
anonim2015.02.8 21:27
SaraL Dziuneczko Kochana! Małżeństwo monogamiczne naprawdę nie jest wymysłem jakiejś "moralności katolickiej" tego rodzaju małżeństwa istnieją, funkcjonują także w kulturach, które z moralnością katolicką nigdy nie miały nic wspólnego. Katolicyzm opierając się nie tylko na Objawieniu Bożym ale także na czysto ludzkim rozumie odkrył z łatwością oczywistą, obiektywną normę moralną według której najlepszym a w zasadzie jedynie akceptowalnym modelem małżeństwa jest małżeństwo oparte na dozgonnym związku jednego mężczyzny i jednej kobiety. Jeżeli w innych kulturach jest inaczej, to niestety ale należy uznać, że te kultury bardziej lub mniej daleko odeszły od obiektywnych norm moralnych dotyczących życia małżeńskiego i rodzinnego! Nie wszystko moja Droga Dziuniu co wytworzyła jakaś kultura musi być z gruntu tak samo dobre jak to co wytworzyła inna kultura! W przeciwnym wypadku kultura łowców głów byłaby tak samo dobra jak kultura pożeraczy serc wrogów. Tymczasem obydwa te twory kulturowe są absolutnie sprzeczne z obiektywnymi normami moralnymi, których twórcom, tychże kultur po prostu nie udało się w żaden sposób odkryć. I dlatego przyjęte w nich normy moralne są absolutnie nieakceptowalne! Dziuneczko Kochana! Cały czas kładę Ci do głowy jak chłop gnój na taczki, że w demokracji parlamentarnej niemożliwe jest całkowite zdominowanie jednej opcji politycznej czy światopoglądowej przez inną opcję. Jest to niemożliwe dzięki zasadzie pluralizmu światopoglądowego oraz politycznego która wyraża się w działaniu opozycji parlamentarnej. jeżeli nawet teraz została ratyfikowana w Polsce Konwencja napisana w duchu ideologii neomarksistowskich czy genderowych, to spotkało się to z ostrą reakcją opozycji, która teraz będzie starała się na wszelkie dopuszczalne prawem sposoby minimalizować negatywne skutki tejże Konwencji. Stąd opowiadanie przez Ciebie durnotek w rodzaju: "Kościół Katolicki chce kogoś zdominować", albo "mój świat zdominował Wasz świat" jest wyrzucaniem z siebie jakichś frustracji wynikających w zapatrzenie w jakieś "światy wirtualne" z całkowitym lekceważeniem dla świata realnego. I jeszcze jedno Dziuneczko Kochana Model kulturowy jaki wytworzyły demokracje europejskie w tym także oparta na fundamentalizmie laickim demokracja francuska nie jest wieczny i też podlega erozji. Ta erozja postępuje w lawinowy wręcz sposób wraz ze wzrostem napływu imigrantów z Północnej Afryki oraz Bliskiego i Środkowego Wschodu. Tej lawiny już się zatrzymać nie da! Zmiany kulturowe spowodowane tego rodzaju czynnikami demograficznymi są nie do uniknięcia. Twój styl życia singielki ekshibicjonistki-nimfomanki, gdyby był przyjęty przez większość europejskich Francuzek spowodowałby jeszcze szybszy upadek owego "Twojego świata" niż Ci się to wydaje! Pozdrawiam Cię serdecznie nasza Dziuniu Kochana! Co my byśmy bez Ciebie w tym Karnawale zrobili? Czarna rozpacz by była! A tak przynajmniej jest radość i wesele!
anonim2015.02.8 21:41
@bird "Przecież na podstawie powyższego cytatu jasno widać, że nasz doktor, przepraszam, "doktorka" nauk ścisłych nie odróżnia determinizmu od ścisłości." Takie można odnieść rzeczywiście wrażenie, ale ja staram się jednak wierzyć w to, co druga osoba pisze o sobie podczas dyskusji, bo sam nie czuję się na tyle oświecony, by przesądzać o tym, czy rozmówca może być doktorem, czy być nim nie może. Wiadomym jest za to, że zarówno doktorowi, jak i nawet profesorowi, zdarza się popełnić błąd merytoryczny, pomyłkę itp. Pamiętam taką sytuację, jak pani profesor matematyki (od topologii) powiedziała coś w oczywisty sposób głupiego (a były to absolutne podstawy) i studenci przez pięć minut kłócili się z nią, wybijając jej z głowy tę głupią tezę, aż nagle w końcu ją olśniło i cała się zaczerwieniła ze wstydu. Dotarło do niej. A ogólnie bardzo kumata kobieta, ale po prostu dopadło ją jakieś zaćmienie umysłowe ;) A w przypadku SaryL i dyskusji o "ścisłości", to wydaje mi się, że parę postów temu rzuciła po prostu niedbale pewną mało trafną uwagę, a teraz nie za bardzo chce przyznać się do popełnionego błędu ;) Nie wykluczam, że robi sobie z nas jaja, mocno wyolbrzymiając swój geniusz, ale uważam, że również z taką osobą warto czasem podyskutować. Co do historii erotycznych - to również może być forma prowokacji, bo przecież jest to forum o zabarwieniu mocno konserwatywnym, zatem takie odważne wyznania mogą być obliczone na wywołanie w konserwatywnych użytkownikach szoku, albo nawet zbulwersowanie ich ;) Aczkolwiek czasy są, jakie są, i nic mnie szczególnie nie zdziwi, jeśli chodzi o "te sprawy", więc również nie widzę powodu, by nie dawać naszej dyskutantce wiary w to, co pisze. Chociaż, gdy napisała, że utrata dziewictwa w wieku 17 lat, to "nieprawdopodobnie późno", wtedy powiało trochę prowokacją i drwiną z zatwardziałych konserwatystów :D Ale kto wie, jakie realia panują wśród dzisiejszych nastolatków ;)
anonim2015.02.8 21:58
@SaraL "Jeżeli mówimy o samych mechanizmach życia, to odpowiadają za nie procesy fizyczne i chemiczne i to na pewno jest ścisłe. Natomiast są pewne kwestie, co do których należy się umówić i ustalić nazewnictwo." Tak jest, w każdej nauce ścisłej ustala się nazewnictwo. Ale definicje buduje się w sposób ścisły i jednoznaczny - taki, że jeśli już mamy zbudowaną definicję, to na jej podstawie jesteśmy w stanie jednoznacznie ocenić, czy dany obiekt należy do klasy, którą zdefiniowaliśmy, czy też nie. Najwyraźniej definicja choroby jest niejednoznaczna, a tak w nauce ścisłej być nie powinno. "Mamy leworęcznych i homosexualnych - obie te grupy występują od zawsze w każdym środowisku i stanowią mniejszość. Czy to, że jest ich mniej wystarczy, żeby zaklasyfikować ich odmienność jako odchylenie od normy? Tego bardziej dotyczyło to głosowanie." Zależy, co rozumiemy przez normę. Jeśli jesteśmy naukowcami i chcemy wydać naukowy werdykt, czy coś jest "odchyleniem od normy", czy nie, to musimy jasno sprecyzować pojęcie "norma" - co przez to rozumiemy. Nauka ścisła musi operować na dobrze zdefiniowanych pojęciach - jeśli nie zdefiniowaliśmy danego pojęcia (chyba że jest to tzw. "pojęcie pierwotne", jak prosta, czy punkt), a rozumiemy je tylko intuicyjnie (czyli każdy po swojemu), nie powinniśmy o nim naukowo dyskutować. Czy homoseksualizm jest "odchyleniem od normy" - to nie jest pytanie dla naukowców, dopóki nie zdefiniują oni "normy". Poza tym, omawiane głosowanie wpłynęło na wykreślenie homoseksualizmu z listy chorób. Dlaczego naukowcy nie byli w stanie dojść do naukowego konsensusu w kwestii, czy homoseksualizm jest chorobą, czy nie jest? Dlaczego zdecydowało zdanie większości? Tak się w nauce nie rozstrzyga sporów. "Żeby podejmować próby zmiany orientacji należy najpierw zrozumieć odpowiedzialne za nią mechanizmy. Jestem jak najbardziej za prowadzeniem takich badań tak samo, jak generalnie uważam że powinniśmy dążyć do rozumienia wszelkich aspektów otaczającej nas rzeczywistości." No to świetnie - tutaj się zgadzamy. Aczkolwiek myślę, że nasza opinia w tej kwestii jest kontrowersyjna - niejeden reprezentant środowiska LGBT oburzyłby się na wieść, że być może ludzie będą mieli możliwość i prawo zmienić orientację seksualną z homo na hetero ;) "Nie jestem sadystką - partner się nie zorientował. Po prostu nie było następnego razu." Jak się nie zorientował, to dobrze. Ale zabawa jest ryzykowna, bo któryś się może zorientować i będzie mu przykro. Generalnie, jak się domyślasz, jestem całkowicie przeciwny takiemu beztroskiemu podejściu do spraw intymnych, ale to temat-rzeka, jestem konserwatystą i tutaj na bank się nie dogadamy ;)
anonim2015.02.8 22:09
SaraL Króciutko: Publiczne wyrażanie poglądu według którego niektóre rozwiązania kulturowe są złe i głupie nie jest formą narzucania komukolwiek swojego światopoglądu. Czas najwyższy abyś to zrozumiała! Konflikt między wykluczającymi się światopoglądami jest nieunikniony a drogą jego rozwiązywania jest otwarta choć czasem ostra debata publiczna. Nihiliści z Charlie Hebdo wykazali się w tej debacie wyjątkowym chamstwem czym sprowokowali akty agresji, które rozlały się nie tylko na Francję ale także na wiele sąsiednich krajów. Krytyka nihilistów z Charlie Hebdo jaka przetacza się przez wiele krajów Europejskich nie polega na dążeniu do jakiejś penalizacji tego rodzaju wypowiedzi. Ta krytyka ogranicza się do wykazywania głupoty i nieodpowiedzialności nihilistów z redakcji tej gazety. Wykazywanie komuś głupoty i nieodpowiedzialności nie jest próbą narzucania komukolwiek jakiegokolwiek światopoglądu. Wykazywanie komuś głupoty i nieodpowiedzialności jest aktem odwagi obywatelskiej jaką powinien kierować się każdy obywatel Europy! Kościół Katolicki od ponad 2000 lat funkcjonuje na wszystkich kontynentach, we wszystkich kulturach i wszystkich systemach politycznych, i ciągle się rozwija pomimo tego że (poza państwem Watykan) Kościół Katolicki nie posiada żadnej swojej reprezentacji politycznej w ścisłym tego słowa znaczeniu. Fundamentalizm laicki liczy sobie niecałe 200 lat i w konfrontacji ze światem islamu obecnym na ulicach Paryża, Marsylii oraz innych francuskich miast zaczyna chylić się ku upadkowi. Muzułmanie Francuzi, których jest teraz we Francji ok 10 procent (20 lat temu nie było ich nawet 1 procenta) przestrzegają francuskie prawo tylko tam gdzie jest ich zdecydowanie mniej niż Francuzów Europejczyków. W momencie gdy francuskich muzułmanów będzie 20 albo 30 procent, skończy się laicka Republika Francuska. Biorąc pod uwagę tempo zmian demograficznych będzie to okres najbliższych 15-20 lat. No chyba że wcześniej wybuchnie jakaś wojna. Byłaś na wycieczce w tych miastach i tych miejscach o jakich Ci pisałem?
anonim2015.02.8 22:30
@Saral "Nie jesteś partnerem do rozmowy" Bingo! Ja zdecydowanie nie jestem dla Ciebie partnerem do rozmowy. Pozwalam sobie jedynie na komentowanie Twoich wpisów- bo dlaczego nie? W końcu liberalizm mamy... @Konkwiskador Za to co piszesz- dzięki. Twoja dobra wola, wyrozumiałość, cierpliwość mi imponują. Do tego udowadniasz, że nawet dyskusja z trolem może być ciekawa.
anonim2015.02.9 0:40
SaraL Dziecinko kochana! Nie masz żadnych środków ani żadnej możliwości zabronienia organizowania się ludzi w różnego rodzaju wspólnoty religijne, organizacje światopoglądowe, czy partie polityczne.Ludzie zawsze będą się takie wspólnoty organizowali bo to wynika z samej społecznej natury człowieka. Te wspólnoty, organizacje, partie różnią się także pod względem światopoglądowym i nie masz żadnego wpływu na to aby to zmienić. Nawet w Twojej Francji działają partie socjalistyczne, konserwatywne, narodowe, których programy opierają się na różnych światopoglądach. W zależności od tego jaka partia zwycięża w życie wprowadzany jest program sprawowania władzy wynikający z określonego światopoglądu. Gdyby tak nie było, we Francji byłaby tylko jednak partia polityczna, która dbałaby o szczęście i dobrobyt wszystkich obywateli. Tego rodzaju poglądy już przerabialiśmy w Polsce i we Wschodniej Europie. To się nazywało: realny socjalizm! W sensie zupełnie odideologizowanym to był zwykły totalitaryzm. Twoje poglądy to jest: albo czysty totatlitaryzm: odebrać wszystkim obywatelom prawo do wpływania na życie publiczne poprzez zakaz zrzeszania się w różnego rodzaju grupy i organizacje o charakterze światopoglądowym i powierzyć to prawo bezideowemu aparatowi władzy państwowej. albo czysta anarchia: każdy niech robi co chce. W istocie Twoje poglądy to,jest czysta utopia. System o jakim piszesz nie funkcjonuje nigdzie na świecie. W demokracjach europejskich i to wszędzie różnice światopoglądowe są i będą podstawą pluralizmu politycznego leżącego u samych podstaw tychże demokracji. Muzułmanów we Francji jest teraz tylko 10 procent jak ich będzie 30, 40, czy pięćdziesiąt procent, to się wtedy przekonasz. Ja rozumiem, że będąc zupełnie zapatrzona w swoje utopijne wizje, nie masz czasu spojrzeć na realny świat. Ja Ci podałem konkretne filmy, zdjęcia, audycje radiowe, audycje telewizyjne, reportaże! A Ty sobie i tak klepiesz swoje: wszyscy muzułmanie we Francji są laickimi fundamentalistami! Przecież to jest totalna bzdura! Powtarzam raz jeszcze: zejdź z obłoków na ziemię i wybierz się osobiście do jakiegokolwiek z tych miejsc o jakich tam jest mowa a przekonasz się na własne oczy i na własnej skórze! Pojedź, zobacz, dotknij!
anonim2015.02.9 1:08
@SaraL "Najbardziej przemawia do mnie definicja choroby jako odstępstwa od stanu pełnego zdrowia, czyli braku jakichkolwiek dolegliwości. Nie jest może do końca ścisła," I o to mi chodziło od samego początku. Definicja choroby nie jest ścisła i jednoznaczna. W medycynie jest pewien problem z takimi definicjami, dlatego uważam, że: 1. Pod względem "ścisłości" nie można medycyny postawić na równi z takimi naukami, jak matematyka, czy fizyka. W medycynie jest dużo więcej miejsca na niejednoznaczności i dylematy nierozstrzygalne w sposób stricte naukowy. W żaden sposób nie umniejszam tu wartości medycyny jako nauki - podkreślam tylko, że należy ona do zupełnie innej kategorii nauk niż pozostałe nauki ścisłe, jak fizyka, chemia, czy matematyka. I jest po prostu "mniej ścisła". 2. Właśnie wskutek tych pojawiających się niejednoznaczności w sferze nazewnictwa i definiowania medycyna jest wysoce narażona na wtręty ideologiczne, dużo bardziej niż pozostałe nauki ścisłe. I niestety, zawsze te elementy ideologiczne są w pewnych obszarach medycyny widoczne. Również dzisiaj. "ale sprawę uściślenia mocno komplikują choroby psychiczne, których nie da się (zwykle) zrzucić na problemy z określonym organem." Oczywiście, sprawa jest szalenie skomplikowana i nie dziwię się, że nie udało się do tej pory wypracować zadowalającej, jednoznacznej definicji choroby. Rozumiem też, że w związku z tym konieczne jest istnienie jakiejkolwiek tymczasowej, niedoskonałej jeszcze definicji, pozostawiającej pole do pewnych wątpliwości, ale w praktyce użytecznej. Niemniej jednak nie możemy się oszukiwać - ta definicja jest niedoskonała, niejednoznaczna, a rozstrzygnięcia sporów na jej podstawie niestety nie mogą być całkiem przekonujące naukowo, dlatego dylematy rozwiązane już poprzez demokratyczne głosowania z pewnością będą jeszcze powracały na nowo. Mam nadzieję, że kiedyś uda się precyzyjnie scharakteryzować, czym jest choroba. "W świetle takiej definicji homosexualizm czy leworęczność nie są chorobami, bo nie wiążą się z dolegliwościami." Homoseksualiści odczuwają nierzadko dolegliwości psychiczne z powodu swojej orientacji. Oczywiście można winę za to zjawisko zrzucisz na "opresyjne społeczeństwo", ale nie jestem pewien, czy jacyś badacze zajęli się kiedykolwiek w pełni uczciwie i obiektywnie tym tematem. Może orientacja homoseksualna wiąże się jednak z jakimś dyskomfortem psychicznym? Ponadto mamy kolejną nieścisłość, kolejne niejasności. Jeżeli o tym, czy coś jest chorobą, decyduje istnienie dolegliwości, to czy karłowatość jest chorobą? Przecież nie każdy karzeł musi cierpieć z powodu swojej karłowatości, można się nią w ogóle nie przejmować. "chyba najuczciwiej będzie jeśli pacjent sam oszacuje ryzyko i zdecyduje czy chce się poddać tego typu ingerencji." Dokładnie tak uważam. Kończąc tę dyskusję (bo niebawem artykuł zjedzie do podziemia), nie wiem, ile z tego, co o sobie piszesz, jest prawdą, nie mam jak tego zweryfikować, ale mniejsza z tym - dzięki, że poświęciłaś tyle czasu na debatę ;) A jeśli rzeczywiście te wszystkie osiągnięcia (w dziedzinie nauki) nie są dziełem Twojej wyobraźni, to gratuluję i trzymam kciuki za Twoją dalszą karierę :)
anonim2015.02.9 1:23
@bird "Za to co piszesz- dzięki. Twoja dobra wola, wyrozumiałość, cierpliwość mi imponują. Do tego udowadniasz, że nawet dyskusja z trolem może być ciekawa." Bardzo mi miło, że tak pozytywnie oceniasz moją postawę. Bez względu na to, czy SaraL jest "trollem" i nas wrabia, czy pisze samą prawdę na swój temat, to z pewnością wyraża tutaj pewne poglądy i najprawdopodobniej są to jej prawdziwe poglądy, albo przynajmniej bliskie jej prawdziwym poglądom, więc choćby z tego powodu warto podyskutować. Dodam jeszcze, że taka rozmowa, nawet z osobą o skrajnie odmiennym światopoglądzie, może być po prostu miła. Ja naprawdę lubię paru stałych tutejszych "trolli", jak AirWolf, albo CzęstochowskiPoeta (ten prawdziwy, nie podróba), dawniej również Fascination, której od dłuższego czasu tu niestety nie widuję. Te osoby szanują swoich rozmówców, potrafią być sympatyczne, nie obrażają nikogo i bardzo to w nich cenię. Z SarąL rozmawiam po raz pierwszy, ale widzę, że z nią również można prowadzić pełną wzajemnego szacunku dyskusję.
anonim2015.02.9 8:42
SaraL Ależ ja doskonale rozumiem Twoje poglądy wzięte z sufitu i odnoszące się do świata wirtualnego, dlatego właśnie uważam je za kompletnie utopijne. Wolność zrzeszania się ludzi w różne partie polityczne zróżnicowane pod względem światopoglądowym implikuje w sposób konieczny zdobywanie władzy politycznej a co za tym idzie władzy legislacyjnej przez partie zbudowane na różnych założeniach światopoglądowych. W konsekwencji ta partia, która zdobywa władzę polityczną uzyskuje też możliwość stanowienia prawa w oparciu o własną wizję świata czyli własny światopogląd. Oczywiście władza ta nie ma charakteru absolutnego ani wiecznego ponieważ jest ograniczana wpływem partii opozycyjnych, które po pewnym czasie również mogą zdobyć władzę polityczną oraz możliwość stanowienia prawa. Stąd demokracja parlamentarna zakłada w sposób konieczny ścieranie się różnych światopoglądów także na forum życia publicznego oraz życia politycznego. Gadanie durnotek o jakimś politycznym wpływie religii na władzę państwową to są fobie odziedziczone po dawno minionych stuleciach. To są pozbawione podstaw fobie z którymi "walczą" takie jak Ty "Don Kichoty z La Manchy". Religia jest to łączność człowieka z Bogiem i nie ma na celu dążenia do uzyskiwania jakiejś władzy politycznej. Nie oznacza to jednak jak Ty błędnie uważasz że obywatele wyznający taka czy inną religię nie mogą się skupiać w określonych wspólnotach związkach czy kościołach posiadających także charakter instytucjonalny czyli publiczny. Jeżeli tak jest a tak jest nawet w kraju fundamentalizmu laickiego jakim jest Francja, to obywatele mają prawo przenosić swoje poglądy w tym także religijne na sferę życia publicznego. Oczywiście to prawo dotyczy obywateli skupionych we wszystkich związkach wyznaniowych czy kościołach jakie są zarejestrowane w danym kraju. Zakaz powoływania się na poglądy religijne w procesie sprawowania władzy albo w procesie stanowienia prawa charakterystyczny dla fundamentalizmu laickiego jaki wciąż obowiązuje we Francji jest reliktem minionych stuleci. W Polsce Moja Droga Dziecinko, prezydentem kraju był katolik, agnostyk, protestant a może nim być nawet wyznawca Wielkiego Manitu. Każdy z tych prezydentów otwarcie i publicznie przyznawał się do swoich poglądów religijnych czy filozoficznych biorąc udział jako Głowa Państwa w różnych wydarzeniach o charakterze religijnym czy światopoglądowym. Co więcej nigdy nie prowadziło to do jakiegoś "siłowego" narzucania swoich poglądów innym obywatelom. Dogmat fundamentalizmu laickiego zakazujący osobom publicznym powoływania się na swoje przekonania religijne czy filozoficzne jest reliktem minionych stuleci wprowadzonym zresztą nie na drodze powszechnego konsensu ale na drodze jednej z najbardziej krwawych i zbrodniczych rewolucji jakie dotknęły Europę. Francja była kolebką idei jakie legły u podstaw tej zbrodniczej rewolucji i Francja będzie pierwszym krajem, który poniesie tragiczne skutki konsekwencji tych chorych idei. Demografia Moja Droga, to nie jest "teoria spiskowa". Demografia rządzi się swoimi prawami. Dziesięć lat temu muzułmanów we Francji było kilka procent za parę lat będzie ich kilkanaście procent za lat kilkanaście będzie ich kilkadziesiąt procent a wówczas sama zobaczysz jakimi "wartościami tak naprawdę kierują się ci ludzie! Po raz kolejny zachęcam: zamiast patrzeć w sufit i pisać duby smolone wybierz się kiedyś na przedmieścia Marsylii, i przejdź się po tych ulicach i dzielnicach o jakich wyraźnie Ci pisałem, wówczas sama naocznie się przekonasz jak wielkie są rozmiary Twojej głupoty!
anonim2015.02.10 0:36
A na czym polega walka z religia w ramach tej konwencji?