Terlikowski: Dawno niewidziany przyjaciel - zdjęcie
30.08.13, 08:58

Terlikowski: Dawno niewidziany przyjaciel

26

Wczoraj był u nas mój, jeszcze z licealnej ławki, przyjaciel. Razem chodziliśmy na pielgrzymki, służyliśmy do mszy świętej, dyskutowaliśmy godzinami i szukaliśmy prawdy. W czasach licealnych spędzaliśmy wiele godzin w tygodniu. Na studiach, choć studiowaliśmy zupełnie co innego, też. On był świadkiem na moim ślubie i jest chrzestnym najstarszej córki. Moja żona była świadkową na ich ślubie...

A potem? Potem było jak zwykle. Praca, rodzina, zaangażowanie oddzieliły nas od siebie. Spotykamy się o wiele rzadziej – dwa, może trzy razy w roku. Mamy inne poglądy polityczne (oj, ten przeklęty POPiS-owy podział), inaczej patrzymy na świat (choć obaj jesteśmy w Kościele), zupełnie inaczej Pan Bóg ułożył nasze życie (ja mam piątkę – z czego jedno w drodze – dzieci, on czekał na swoje jedyne ponad dziesięć lat, i dopiero odkrywa uroki ojcostwa). Słowem dzieli nas bardzo dużo rzeczy, bo nawet gazety czytamy inne.

Tyle, że gdy się spotkamy, to nie ma znaczenia. Zaczynamy rozmowę w przerwanym przed rokiem miejscu. Rozmawiamy, jak dawniej o Kościele, teologii, zagadkach prawnych, które on mi wyjaśnia i o moralności. Wspominamy dawne lata, zastanawiamy się, co słychać u innych, i choć mamy już ponad dwa razy więcej lat, niż wtedy, gdy się poznaliśmy, wiemy, że to, co wtedy się zrodziło, nie mija. I nie przeszkadza temu ani różnica polityczna, bo w istocie – choć obaj jesteśmy zaangażowani, to mamy poczucie, że są rzeczy od niej ważniejsze, ani odmienne doświadczenia. Jesteśmy razem i godziny mijają błyskawicznie. Aż moje dzieci posną na rozłożonych na podłodze kocach, a jego żona, stanie w drzwiach z prostym komunikatem: „jestem już ubrana, jedziemy”.

I choć wiem, że zapewne spotkamy się dopiero za kilka miesięcy, to mam też poczucie, że to nie ma znaczenia. Przyjaźń to bowiem relacja – przynajmniej w męskim wydaniu – w którym, choć czas ma znaczenie, to nie jest kluczowy. Istotna jest relacja, która gdy się zrodzi to trwa. Bez nostalgi, bez przesadnego skupiania się, ale ze świadomością, że gdy będziemy sobie potrzebni, to się do siebie odezwiemy.

Tomasz P. Terlikowski

Komentarze (26):

anonim2013.08.30 9:27
Gratuluje Panu przyjaciela panie Tomaszu. Mam nadzieje, ze bylby On tez "na dobre i na zle". Serdecznie pozdrawiam
anonim2013.08.30 9:28
Dziękuję za bardzo osobisty tekst. Proste i piękne świadectwo !
anonim2013.08.30 9:32
+++
anonim2013.08.30 9:36
Chyba pierwszy raz się mogę z panem Terlikowskim zgodzić w 100%.
anonim2013.08.30 9:39
Dzięki za ten tekst. Męska przyjaźń ma rzeczywiście dość szczególny wymiar. Przez lata miałem sąsiadów, kilku nie tak znów starszych Panów, którzy w starej kamienicy spotykali się okazjonalnie u jednego z nich na brydżyku, wspominając stare dzieje i tocząc ostre polityczne rozmowy. Dzięki różnym pamiątkom znajdującym się w mieszkaniu, przepełnionym dymem z dobrego fajkowego tytoniu, miało się wrażenie obcowania z idylliczną Arkadią. Dwóch z nich, wdowców, nie odstępowało się niemal na krok, uczestniczac w róznych uroczystościach i spotkaniach, a także wspólnych spacerach na krakowskich Plantach. Przez myśl nie przeszłoby mi dopatrywać się w tych kontaktach jakichś paskudnych kontekstów, które dzisiaj wybijane są na pierwszy plan. Trafnie ten rodzaj męskiej przyjażni oddawał śp. kabaret Wasowskiego i Przybory.
anonim2013.08.30 9:48
jeżeli w przeszłości robiło się razem jakieś dobre rzeczy to takie przyjaźnie utrzymują się na całe życie
anonim2013.08.30 10:04
Ten podział jest zasadny, ponieważ kobiety i mężczyźni różnią się od siebie i mogą mieć inne potrzeby, inaczej wyrażać przyjaźń, inaczej budować relację.
anonim2013.08.30 10:05
A co sądzicie o przyjaźni między kobietą a mężczyzną..?
anonim2013.08.30 10:08
Estero, udaje Pani, że wie o co chodzi. Przyjaciele "jadą" na jednej fali, przyjaciółki raczej na różnicach. Zresztą nikt tak nie potrafi zrobić kuku drugiej osobie, jak najbliższa przyjaciółka. Bardzo jestem ciekaw opinii Pań.
anonim2013.08.30 10:33
+
anonim2013.08.30 10:50
Po prostu świetny tekst-tylko tyle i aż tyle.
anonim2013.08.30 10:52
mówienie i pisanie o najprostszych rzeczach (a coraz rzadszych) jest najbardziej potrzebne
anonim2013.08.30 11:03
Mąż się nie liczy :).
anonim2013.08.30 11:10
Bardzo fajnie opisana przyjaźń pomimo różnic.
anonim2013.08.30 11:13
Szanowny Panie Redaktorze, przyjaźń, jeżeli powstanie, to po prostu jest. Jeżeli wiążą się z nią wielogodzinne rozmowy przez telefon, mailowanie itp. - jest to element opcjonalny. Jeżeli przyjaźń jest prawdziwa - przetrwa. Moje przyjaźnie z czasów szkolnych wciąż trwają, nawet, jeżeli nieczęsto trafia się okazja do spotkań. I tu chwała internetowi - to dzięki niemu miałam okazję porozmawiać, choćby wirtualnie, z przyjaciółką z czasów szkolnych - nie widziałyśmy się 25 lat. Może niekoniecznie na tak ambitne tematy jak teologia. Przyjaźń nie ma płci, Panie Redaktorze. Jeżeli Pan uważa inaczej, ciekawe, czy taki pogląd wygłosiłby Pan prosto w oczy swojej żonie/siostrze/koleżance/.../przyjaciółce(?)
anonim2013.08.30 12:08
Mniemanologia. Cała twórczość Koterskiego pokazuje te różnice. Mamy wiele wspólnych cech,ale przeciez to nie one świadczą o naszej odmienności. Koterskim się nie zachwycam. Jego obserwacje mają charakter powierzchowny, ale przecież nikt nie powie, że nie są one trafne.
anonim2013.08.30 12:48
Przecież wystarczy posłuchać rozmowy dwóch pań. Skupiają się na porównaniach (różnicach), ocenach itp.
anonim2013.08.30 12:55
@Artur Lesnodorski: "Przecież wystarczy posłuchać rozmowy dwóch pań. Skupiają się na porównaniach (różnicach), ocenach itp." - :))))))))))) Dobre! A jak posłuchać dwóch panów to w kółko o meczach, piwie, kogo i za co z roboty wywalili itp. :))))))
anonim2013.08.30 13:28
Niechże Paniom będzie, że niczym się nie różnimy...
anonim2013.08.30 14:17
@panie Tomaszu gratuluję pana żonie że spotkała tak fajnego,mądrego i prawdziwego człowieka jak Pan.Teraz zrozumiałam cóż to znaczy stworzone przez frondowych komentatorów określenie homo-terlikus.Ja myślałam że ono ma pejoratywny wydźwiek a tymczasem ono oznacza fajnego,mądrego ,ciepłego człowieka.Więc z przyjemnością na Frondzie dołączam się-oficjalnie- do grupy homo -terlikusów. Bardzo odpoczełam czytając ten tekst.poczułam się jakbym siedziała w ciepłej kuchni z kubeczkiem malinowej herbatki z osobą ktorą bardzo lubię a z ktorą ciągle nie mamy czasu się spotkać.Za oknem zawierucha a my siedzimy i gadamy,gadamy,gadamy... pozdrawiam z całego serca!
anonim2013.08.30 18:09
tez z przyjaciółmi spotykam się okazjonalnie ,nie potzrbuje ciągłych telefonów, obgadywania facetów i kolorów sukieniek ,czy to "męska" przyjaźń ?
anonim2013.08.30 20:10
+++++++++++++++++++++++++
anonim2013.08.30 20:49
O, tym razem się nie zgodzę, że kobiety nie potrafią się w taki sposób przyjaźnic:) Potrafią. Nie lubię osobiście codziennych pogaduszek, ploteczek, czasem nie widuję swojej przyjaciółki tygodniami czasem dłużej (znamy się od podstawówki), a nic się między nami nie zmienia. Bo akceptujemy się takimi, jakie jesteśmy. Inne, różne, z innymi poglądami na wiele spraw, I wiem, że gdybym nagle stanęła w jej drzwiach z walizką, najpierw przyjęłaby mnie pod swój dach, a potem zapytała "co się stało". Pozdrawiam.
anonim2013.08.30 22:09
Dobry temat do przemyśleń. Czy w ogóle i ilu mamy przyjaciół :)
anonim2013.08.31 8:47
a to piąte dziecko to planowane? czy może NPR zawiodło? +
anonim2013.08.31 21:36
@AHAWA uważaj, bo nadwyrężysz sobie tą ostatnią szarą komórkę.