18.03.13, 09:46

Terlikowski: Arcybiskup Głódź, pasterski charyzmat i oskarżenia tygodnika „Wprost”

Gdy zobaczyłem okładkę miałem wrażenie, że w środku może znajdować się bomba. Trzeba mieć bowiem naprawdę mocne argumenty, by w tygodniu, w którym nawet „Newsweek” grzeje papieżem Franciszkiem zdecydować się na okładkę z sugestią, że jeden z biskupów jest oskarżony, i z pytaniem, czy papież zrobi z nim porządek. Ale nic z tego. Tekst Magdaleny Rigamonti jest słabiutki, a jego istotą są zarzuty, że arcybiskup Sławoj Leszek Głódź pije i niespecjalnie sympatycznie (starałem się to określić maksymalnie łagodnie) zachowuje się wobec księży. Obie te sprawy są oczywiście złe, i co do tego nie ma wątpliwości. O braku braterskich relacji między prezbiterami i biskupami mówił mi już ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, a o tym, jak swoich księży traktuje arcybiskup Głódź krążą legendy. Picie też nie jest szczególnie godne pochwały, i jeśli plotki, na które powołuje się „Wprost” (a które dochodzą także do innych dziennikarz) są prawdziwe, to metropolita i jego diecezja mają problem, którego rozwiązania trzeba szukać, zanim stanie się coś gorszego. Ale... obie te sprawy to jednak za mało, żeby z nich robić okładkę, i by sugerować, że metropolita gdański jest „oskarżony”.

Szczególnie, że cała sprawa wygląda, jakby była szyta na zamówienie rządzącej Gdańskiej PO. Nie jest tajemnicą, że ma ona kiepskie relacje z arcybiskupem, i że chętnie wymieniłaby go na kogoś innego. Część zarzutów zresztą wprost pochodzi od urzędników, którzy kwestionują gust metropolity i domagają się, by z nimi uzgadniał on projekty kościołów. Metropolita gdański jest także solą w oku rządzącej Polską PO, którą ostro i zdecydowanie zdarza mu się krytykować, i która też chętnie widziałaby go skompromitowanym. I o tym nie sposób zapomnieć, gdy czyta się ten tekst.

Alw na koniec warto też wskazać, że poza słusznym zwróceniem uwagi na kontekst sytuacyjny i polityczny sprawy, trzeba też zastanowić się nad modelem posługi biskupiej, którą proponuje arcybiskup Głódź. Model ten był niezwykle skuteczny (choć pytania o to, na ile ewangeliczny też są ważne) w wojsku i na początku transformacji, ale zupełnie nie sprawdza się w zwyczajnych diecezjach. I zaświadczyć o tym może wielu księży, którym nie po drodze jest z tygodnikiem „Wprost”, ale którzy nie będą też bronić swojego dawnego biskupa, bo wiedzą, jak trudno się z nim współpracuje, i jak mało szanuje on swoich podwładnych. Warto także o tym pamiętać i szukać dobrego rozwiązania trudnej sytuacji. Nie dlatego, że jest to na rękę PO, ale dlatego, by budować obraz „dobrego pasterza”, jakim powinien być biskup. Tak dla wiernych, jak i dla kapłanów, którzy są mu powierzeni.

Tomasz P. Terlikowski

Komentarze

anonim2013.03.18 9:51
wiadomo, PO wszystkiemu winne :)
anonim2013.03.18 9:55
A ja abpa Głodzia lubię - jest taki sarmacki.... A w Gdańsku po arybiskupie Gocłowskim, którego bezpośredni podwładni defraudowali kasę do spółki z czerwonymi, doprowadzając archidiecezję na skraj bankructwa, każdy jest lepszy. Ma tylko nadzieję, że nie spełni się przepowiednia abpa Głodzia, że pontyfikat Franciszka jest na 15 lat, bo papiestwo nie przetrzyma tej posługi.
anonim2013.03.18 9:59
Panie Terlikowski przestań Pan! Osobiście od kolegi - księdza z diecezji praskiej słyszałem dosyć!
anonim2013.03.18 10:00
Gdyby takie teksty jakie podobno wypowiadał biskup, podobno by wyszły ze 'złotych' ust Magdaleny Śr., to Fronda piałaby oburzeniem przez kilka tygodni - i słusznie. No ale biskupa trzeba chronić, nawet jakby był skończonym sk...m. Jeżeli prawdą jest to, co pisze Wprost, to taki biskup robi 10 x gorszą robotę dla Kościoła niż Środy, Lisy czy Michniki. Takich ludzi należy eliminować - worek pokutny i do klasztoru, a nie do biskupich pałaców. Tego typu język i zachowanie niweluje wszelkie zasługi i piękne słowa. Co ma myśleć katolik słuchając w niedzielne kazanie kolejnego listu od biskupów "Umiłowani siostry i bracia, zjednoczeni w znaku Chrystusa, pełni miłości i uwielbienia do Matki... , ble ble ble...". Może "nalać k... nie potrafisz", "mój ty aktimelku..."?
anonim2013.03.18 10:12
Pomiatanie ludźmi i alkoholizm to paskudna sprawa... proszę o sygnaturę akt przeciwko biskupowi G. albo przynajmniej treść zgłoszenia do prokuratury ...
anonim2013.03.18 10:14
I tak oto pomówienie stało się FAKTEM ... jak współpraca bp. Tokarczuka ze złym okupantem ...
anonim2013.03.18 10:18
oooo nie, Panie Redaktorze, nie bądźmy tak samo tendencyjni jak lewacy, tytuł w gazecie jest oczywiście przesadzony, ale oskarżenia - jak na biskupa - sa poważne i konkretne. Więc nie ma co ich przyrównywać do zwykłych kalumni zamieszczanych w tej gazecie wcześniej. Z drugiej strony mam kolegę który jak żołnierz, był oddelegowany do pracy przy biskupie polowym. Ten człowiek stracił wiarę chociaż "przed wojskiem" przychodził na spotkania młodzieżowe do parafii - to co opowiadał było naprawdę wstrząsające. Blichtr tego świata oraz władza jako oficera i biskupa po prostu wypaczyły go jako chrześcijanina (wiem że ostro powiedziane). A że jest skuteczny jako ordynariusz - cóż z tego - nie jest to powód żeby na czarne mówić białe. Byli święci kapłani którzy zostawali papieżami - nie nadając się do kierowania taką instytucją, ponosząc porażki i były sytuacje odwrotne - papieże którzy byli kiepskimi chrześcijanami, za to nieźle rządzili kurią. Papież Franciszek powiedział kilka dni temu kardynałom - jeżeli się nie modlisz możesz być kardynałem i biskupem ale nie można Cię nazwa uczniem Jezusa. Niech Pan Redaktor nie patrzy tylko po ludzku na tę sprawę albo w tej sprawie pomilczy taktycznie.
anonim2013.03.18 10:18
Gdyby takie teksty jakie podobno wypowiadał biskup, podobno by wyszły ze 'złotych' ust Magdaleny Śr., to Fronda piałaby oburzeniem przez kilka tygodni - i słusznie. No ale biskupa trzeba chronić, nawet jakby był skończonym sk...m. Jeżeli prawdą jest to, co pisze Wprost, to taki biskup robi 10 x gorszą robotę dla Kościoła niż Środy, Lisy czy Michniki. Takich ludzi należy eliminować - worek pokutny i do klasztoru, a nie do biskupich pałaców. Tego typu język i zachowanie niweluje wszelkie zasługi i piękne słowa. Co ma myśleć katolik słuchając w niedzielne kazanie kolejnego listu od biskupów "Umiłowani siostry i bracia, zjednoczeni w znaku Chrystusa, pełni miłości i uwielbienia do Matki... , ble ble ble...". Może "nalać k... nie potrafisz", "mój ty aktimelku..."?
anonim2013.03.18 10:22
A co z tymi sygnaturami? Prokurator i sędzia w jednej osobie ....
anonim2013.03.18 10:25
Panie Redaktorze - czy po ukazaniu się szmatławca "Wprost" i przed napisaniem powyższego tekstu rozmawiał Pan z Abp. Głódziem? Tu wypadałoby ewangelicznie - audiatur et altera pars.
anonim2013.03.18 10:31
Czyżby pan pisał o legendarnym pijusie znanym z tego ze chlał z Kwaśniewskim przed jego występami na cmentarzu w Charkowie i z asystentami Komorowskiego przed ich występami z wieńcem na cmentarzu przy grobie w którym była i nie była pochowana Anna Walentynowicz?
anonim2013.03.18 11:41
Tomasz Terlikowski - papież honoris causa - podobnie jak inni przedstawiciele wiernych proponuje zamieść temat pod dywan i nie naruszać świętości kościoła oraz jego przedstawicieli. Gratuluję! Właśnie takie metody prowadzą do spadku ilości wiernych i osłabienia siły kościoła.
anonim2013.03.18 11:52
Głódź pił i pije...nie jeden raz, lecąc z prezydentem Kwaśniewskim, cierpiał na "chorobę filipińską". A jak przyjeżdżał do pewnego warszawskiego Domu Dziecka z termosem, w którym znajdowała się "wzmacniana" herbatka do własnego użytku i pilnował, aby nikt sie do termosu nie dostał...Panie Terlikowski - wystarczy popytać ludzi, którzy mieli do czynienia z byłym Biskupem Polowym, a dowie się Pan, że troche prawdy w cytowanym przez Pana artykule jest. Arcybiskup Głódź miał i ma problem z alkoholem, choć trzeba mu przyznać, że potrafi umiejętnie się z tym problemem kryć, ale jak życie wskazuje - nie do końca.
anonim2013.03.18 11:57
Tomasz Terlikowski - papież honoris causa - jak zwykle proponuje zamieść wszystko pod dywan aby nie narażać świętej matki kościoła na śmieszność. To jest działanie na szkodę kościoła niestety.
anonim2013.03.18 12:43
Terlikowski - za takie oskarzenia to powinenes isc siedziec prostaku. Czy PO jest winna takze temu, ze z Twoim mozgiem od urodzenia jest cos nie tak? Pseudokatolicki pajac.
anonim2013.03.18 12:47
A ja mam pytanie poza tematem (a może bardzo w temacie). Jak wyczytałem w Argentynie 90% ludności jest zaliczane do Rzymskich Katolików. Jeżeli (jak też wyczytałem) tylko 10% z nich uczestniczy w niedzielnej Mszy Świętej to ilu jest tak naprawdę Rzymskich Katolików w Argentynie?
anonim2013.03.18 13:21
"obie te sprawy to jednak za mało, żeby z nich robić okładkę" ?? Za mało?? To co powinien zrobić arcybiskup, żeby nadawało się na okładkę tygodnika?
anonim2013.03.18 13:21
Panie Terlikowski... Otrzeźwiej pan... obrona Głodzia w tej sytuacji to robienie kościołowi niedźwiedziej przysługi. Co jeszcze musi się stać? ktoś ma wyciagnąć kwity z przybytków zeby w końcu do wszystkich dotarło jak bawi się ksiadz arcybiskup? Biskup ma być czysty jak łza. A co mamy? Gnój moralny i redaktora który próbuje powiedzieć ze co prawda niezbyt ładnie pachnie ale wszystkiemu winna PO i dziennikarze. No ludzie... nie kpijmy z siebie. To PO zmusza Glodzia do pijaństwa i pijatyk? To Po jest winna pazernosci biskupa? To Po kazała mu zagarniac obrazy z kolekcji MNW przetrzymywane w bazylice mariackiej? w końcu to PO zmusza go do pobierania generalskiej emerytury której bynajmniej nie przeznacza na ubogich tylko na wódę i kiełbachę?
anonim2013.03.18 14:10
Nie wiem co jest gorsze.Czy kapłan, ktory lubi "zjeść , wypić i pożartować",czy też "arcypasterz", który uwielbia "dialogl, ekumenizm, starszych-braci-w-wierze", wyprowadzanie tabernakulum z głównego ołtarza do kąta, wredne zachowanie wobec podwładnych księży. Mam wątpliwości. To, że Newsweek "zajął się Głódziem" akurat w tygodniu, gdy cały świat zajmuje się "papieżem Franciszkiem" ,monteneros i teologią wyzwolenia , nie jest przypadkiem. Za wiele komplementów na ręce "ubogiego biskupa z Argentyny" może być dla polskiego wiernego "niebezpieczne" więc "pościgowy Lis" się tym "zajął". "Usterki" inaczej "wady" ks SLG są dość powszechnie znane. Lubi imprezować w dobrym towarzystwie, zwłaszcza gdy jest dobra zagrycha. Fantastycznie się "zakolegował" z generałami i pułkownikami. Podejrzewam, że został "rzucony na odcinek" głównie ze względu na te właśnie "zalety". Kto w wojsku nie pije, tego w zasadzie nie ma. Tzn. kto nie pije zapewne jest "donosicielem" i "studiował w USA". "I zna języki". Buraki w mundurach , tzn, co ja mowię, wyżsi oficerowie w krajach demoludu byli dobierani wedle określonych kryteriów i aby do nich dotrzeć, należało mówić ich językiem. Z drugiej strony, jeśli w obszar oddziaływania dostawał się młody ksiądz, z pobożnej rodziny, z wyidealizowanym obrazem kościoła i świata, to "obrazki poranne z życia SLG" mogły sprawiać wrażenie końca świata. Tymczasem znajdujący się w tej samej sytuacji posel na Sejm, aktywista LBTG, przyjaciel "Kwacha", "tona-wdzięku" Rycho K. jest w mediach przedstawiany jako fajny, inteligentny, nowoczesny polityk, człowiek sukcesu. A on też obalał kieliszeczki "z biskupem". Nie wiem , czy do zbawienia jest potrzebne oddalenie od kieliszka, wiem , ze SLG potrafi być nieprzyjemny , gdy jest nie w humorze, ale obawiam się, ze akurat te jego wady są niczym , wobec tego czego dopuścił się jego poprzednik w Gdańku. A to, ze Newsweek "grilluje" SLG, to tylko fragment kampanii w walce o "cyfrówkę". Każdy sojusznik "ojca Dyrektora"jest śmiertelnym "wrogiem demokracji, nowoczesności, postępu i wyższej kultury" i należy go niszczyć. Trafiło na "Leszka" ale to twardy zawodnik i w końcu kiedyś przestanie drinkować bo zdrowie nie pozwoli. Sursum corda.
anonim2013.03.18 14:31
Pan Terlikowski też kiedyś podeptał pewnego biskupa.
anonim2013.03.18 17:36
A sygnatur dalej nie ma... jesteście żałośni ....
anonim2013.03.18 17:44
Tonąca PO brzytwy się chwyta.
anonim2013.03.18 17:46
Nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu jest jednym z grzechów głównych. Zatem ab Sławoj Leszek Głódź grzeszył upijając się, czego, jak rozumiem, nikt specjalnie nie neguje. Należy zatem zakładać, że się z tego spowiadał (w przeciwnym razie mielibyśmy arcybiskupa - świętokradcę, w co nie chce mi się wierzyć). Jak zatem powinien się zachowywać spowiednik arcybiskupa, gdy jego penitent systematycznie deklarował szczere pragnienie poprawy, która jednak nie następowała? I dlaczego działania spowiednika były zupełnie nieskuteczne? Kiedyś zadawałem sobie to samno pytanie w sprawie abp. Paetza.
anonim2013.03.18 19:00
Nie ma co się oglądać na PO, Lisa i innych lewaków,trzeba zrobić porządek na swoim podwórku, tym razem wydaje mi się, że niestety ale to nie są mity o "Flaszce". Jako wiernemu jest mi wstyd,ale też dobrze,że znaleźli się księża,którzy nie chcą mieć takiego pasterza i zgłoszą to do Watykanu, i oby Papież Franciszek jeśli potwierdzą się zarzuty zdymisjonował arcybiskupa Głodzia. Jestem za zasadą zero tolerancji. Jeśli, biskup,ksiądz ma jakiś problem to ma się natychmiast wycofać i na leczenie. Nie może być w Kościele kolesiostwa, krycia itd. Oby Papież Franciszek oczyścił Kościół z antyświadectwa niektórych hierarchów i księży
anonim2013.03.18 19:53
Terlikowski Głódzia nie broni choć może się tak wydawać. Zawsze myślałem ,że GŁódź jest pod kloszem medialnym bo nigdy na jego temat tak nie pisano( wyjatek Nie i FiM) a od plotek o jego piciu zawsze aż huczało. Pewnie rzeczywiście komuś podpadł.
anonim2013.03.18 20:42
Jeżeli od polityków wymaga się pewnych standardów, tym bardziej od Biskupów, którzy mają prowadzić bardzo przykładne życie.
anonim2013.03.19 17:26
uważam, że oskazenia tygodnika powinny zostać wyjasnione ponad wszelką wątpliwość! Jeśli okazałyby się prawdą to byłby to skadal, że taki człowiek jest arcybiskupem... a obrona takich zachowań byłaby kpiną... Ciekawe czy pan redaktor chciałby byc na miejscu aktimelka... Z kolei jesli zarzuty tygodnika byłyby nie prawdziwe to powinien być (niejako z automatu) skierowany pozew do sądu o naruszenie dóbr osobistych... tak czy siak SPRAWA wymaga WYJAŚNIENIA!!!! Swoją drogą bawi mnie, że są ludzie którzy bronia kościoła zawsze i wszędzie nie zależnie od sytuacji! Każde naganne zachowanie powinno byc pietnowane, a nie chronione!!!! Obrona takich zachowań jest ośmieszaniem sie....
anonim2013.03.20 0:25
@Centurionmac Postulowane przez ciebie wyjaśnienie sprawy jest na pewno konieczne i wyciągnięcie konsekwencji od tych, którzy okażą się winni (albo dziennikarzy albo arcybiskupa). Pełna zgoda. Natomiast, nie znam ludzi, którzy bronią Kościoła zawsze i wszędzie. Znam natomiast takich, którzy zdroworozsądkowo nie chwytają jak pelikan propagandy mediów, które (delikatnie mówiąc) nie pałają sympatią do Kościoła. A jak widzisz chociaż ty zachowałeś umiar to niektórzy pod tym wpisem już bezkrytycznie to chwycili jak modelowe lemingi.
anonim2013.03.21 13:30
Niestety pijak i autokrata w jednym to najgorszy szef, jaki może się przydarzyć. I nieważne czy to biskup, lekarz, czy dziennikarz etc. Tylko współczuć "poddanym" tego biskupa.
anonim2013.03.25 23:45
Wiecie co, cieszę się że mamy takiego papieża. Dobry przykład idzie z góry, biskup powinien żyć skromnie. Nie biednie, bo bieda wcale szlachetności nie przystoi...ale skromnie.
anonim2013.04.11 2:57
Hop! hoooop! Panie, Panowie! Zlatuję tu do Was z donosem, bo, jak sądzę, kto jak kto, ale ludzie Frondy - s z c z e g ó l n i e reaktywnie winni "rezonować" z problemem, który niosę w dziobie. Choć sprawa nie dotyczy bezpośrednio tematu z tej strony, to jest czymś tak bulwersującym i symptomatycznym dla walki lewicowych libertynów ze "starym, chrześcijańskim światem", że spieszę, przyznaję, złożyć tu, na Frondę, donosik. Może nawet - alert! . Otóż na portalu WP (Wirtualna Polska) parę dni temu pojawiła się informacja o mrożącej krew w żyłach tragedii, która rozegrała się jakiś czas temu, teraz jednak została wydana książka, która jest, jak informuje 17-strtonicowa reklama książki na WP - literackim ŚLEDZTWEM w sprawie tejże tragedii. Książka ( „Przekleństwa niewinności, autor: Jeffrey Eugenides, Amerykanin o grecko-irlandzkim pochodzeniu) wydana po raz pierwszy w USA w 1993r, a w Polsce w 1998 okazała się rzekomo tak wielkim sukcesem, ze w r. 2000 zekranizowało ja Hollywood, angażując pierwszoligowe gwiazdy aktorskie . Ale wracając do samej historii. Otóż w okolicach Detroit w USA - w porządnym, amerykańskim, tradycyjnym, protestanckim domu - 5 córek w wieku nastoletnim, wychowywanych wg tradycyjnej, mieszczańsko-chrześcijańskiej pedagogiki. . . .popełniło Zbiorowe Samobójstwo. WP częstuje nas na 17 stronach opisywanej „story” - opowieścią o owej niewyobrażalnej tragedii (posługując się zdjęciami z filmu, które zresztą wielu czytelników bierze za autentyki). Widzimy i dostatni dom, i porządnych rodziców, i nawet - sympatycznego, uśmiechniętego ojca, i 5 atrakcyjnych nastoletnich, płowo-włosych ( jedna w jedną) Sióstr. Rodzina - z serii tych tradycjonalistycznych, trzymających się protestanckiego etosu, taka odchodząca już coraz bardziej w przeszłość, ale jeszcze w pewnych kręgach mocno się trzymająca amerykańska niegdysiejsza „podstawowa komórka społeczna” z całym bagażem tradycyjnych wartości, mieszczańsko- chrześcijańskiego światopoglądu i dość surową pedagogiką wychowawczą, zorientowaną na dyscyplinę, kontrolę, wpajanie dzieciom tych samych wartości które wyznają ich rodzice, a przedtem - wyznawały całe pokolenia przodków. Może nawet za bardzo ów dom jest tradycjonalistyczny (jak sugeruje i autor książki i jej promotorzy - redaktorzy na WP), bo reżim w domu był ostry, panny wychowywane na krótkiej smyczy, z klasyczną, dość już dziś egzotyczną dyscypliną, bez nowoczesnych "fiu, bździu", po prostu: Dom - Szkoła - Kościół - to było całe ich życie. Coś musiało jednak być nie tak, skoro któregoś dnia targnęła się na życie najmłodsza siostra, 13 letnia. Na szczęście wyratowano ją, ale WP raczy nas szczegółowym opisem owej próby i wyglądem prawie już martwej nastolatki w wannie z gorącą wodą ( dla powstrzymania krzepnięcia krwi w podciętych żyłach). Makabra. Dziecko odratowano, nawet poluzowano dziewczętom trochę reżim domowy, ale gdy zorganizowano prywatkę, dziewczynka ponownie, tym razem skutecznie targnęła się na życie, wyskoczyła oknem, nabijając się na ostrze parkanu, które przebiło serce i rozszczepiło kręgosłup. Tu następuje znów opis ran, niemożność zdjęcia dziewczynki z ostrza parkanu, rozpacz bezradnego ojca. Makabra.. Potem mamy streszczenie pozostałego dramatu i dnia, kiedy to 4 siostry dokonały zbiorowej samobójczej masakry. Niewiarygodne wręcz! Autor książki - śledztwa sugeruje, że powodem tragedii było właśnie to opresyjne wychowanie w nieprzystających już dziś do rzeczywistości wartościach. Dowiadujemy się, że siostrom nie wolno było słuchać muzyki rockowej, spotykać się z chłopcami, wychodzić na randki, przyjęcia u rówieśników, wyjeżdżać na rockowiska, uczestniczyć w wielu rozrywkach i eksperymentach - tak dostępnych innym, mniej pilnowanym dzieciom. Rozumiemy, że ta trudna do objęcia wyobraźnią tragedia stanowiła końcowy akord jakiegoś upiornego cierpienia biednych dziewcząt, wynikłego z nazbyt surowego wychowania, nazbyt surowych zasad, choć, jak dowiadujemy się, rodzice starali się jakoś odpowiedzieć na frustracje córek, pozwalając im na większy zakres wolności, ale ich (córek) pierwszy bal młodzieńczy okazał się, niestety, ostatnim dniem ich życia.. Trudno jest właściwie spokojnie doczytać owo streszczenie, patrząc w dodatku na pokazane w filmowych kadrach piękne, sympatyczne blond - nastolatki. Rodzi się w czytelnikach przejmujący smutek, żal i narastający bunt przeciw domniemanym choć na pewno - nieumyślnym sprawcom tej TRAGEDII czyli Rodzicom i przeciw owej, jak się okazało, aż - ś m i e r c i o n o ś n e j - pedagogice, tradycyjnemu chrześcijańskiemu wychowaniu , opartemu na surowych zakazach i nakazach. Nasuwająca się refleksja jest taka: „Proszę, taki porządny chrześcijański Dom, dyscyplina, niby udana rodzina a jakże w rzeczywistości toksyczna, mroczna, duszna, zakłamana, destrukcyjna, opresyjna przez brak nowoczesności i otwarcia się na współczesny świat., brak ofiarowania dzieciom wolności, autonomii, zezwolenia na eksperymenty, poszukiwania – tak konieczne przecież dla ich prawidłowego rozwoju”. Streszczenie czy może reklamę? tej książki na owych 17 str. czyta się naprawdę z ciężkim sercem, komentarze czytelników pełne są oburzenia na ów Dom - ewidentne źródło tragedii, na Rodziców, sposób wychowania, który doprowadził do tak totalnej, maksymalnej rodzicielskiej i ludzkiej klęski , inni przeprowadzają własne śledztwo, dopatrując się nawet możliwego morderstwa, jeszcze inni sugerują, że dzieci musiały paść ofiarą molestowania seksualnego ze strony ojca, bądź nawet obojga rodziców. Nierzadkie są refleksje typu: „ Tak, u świętoszkowatych i tych niby-porządnych często tak właśnie bywa: na zewnątrz święci, a w czterech ścianach domu - najprawdziwsze potwory. Rodzice - na krzesło elektryczne! etc”. Rzecz w tym, że całość jest . . . CZYSTĄ FIKCJĄ.. Uffff…. Przekonałem się o tym - d o p i e r o , gdy gnany niedowierzaniem dokonałem osobistej peregrynacji po sieci w poszukiwaniu jakichkolwiek śladów autentyczności opisywanych wydarzeń. Szczęśliwie niczego takiego nie znalazłem, a w opisie książek, już na profesjonalnych forach księgarskich, w oficjalnych fachowych recenzjach -jakiś ślad przecie tego „nawiązania do autentycznych wydarzeń” być powinien. Nigdzie nie ma najmniejszego śladu takiego stwierdzenia. Wszędzie tam, na zawodowych portalach i opisach książki jest zapis, ze jest to po prostu powieść i licentia poetica autora.. Niestety na masowym portalu Wirtualnej Polski - Autorzy ( wydawca? jakaś firma PRowska, zajmująca się może promocją książki?) w trakcie 17-stronicowej ‘story’ kreują owo Zbiorowe Samobójstwo 5-u Sióstr - j e d n o z n a c z n i e - na A U T E N T Y K , nie sygnalizują nawet przez moment! FIKCYJNOŚCI historii !!! Całość relacji prowadzona jest jako opowieść o autentycznej tragedii, która wydarzyła się w tzw. porządnej chrześcijańskiej Rodzinie, zamieszkującej tzw. porządną, biała dzielnicę pod Detroit. Do tej pory ( a postów jest już około 300) kolejne tysiące czytelników portalu WP, czytając owo 17-o stronicowe streszczenie „śledztwa”, jest przekonanych, że rzecz zdarzyła się NAPRAWDĘ. Donoszę o tym fakcie tu na Frondzie - Państwu, jako ludziom, którzy, jak mniemam, doskonale wyczuwają O CO TU CHODZI. Chodzi oczywiście o: a) nieodpowiedzialną Reklamę przez szok, ale może jeszcze bardziej chodzi tu o b) Wielką Manipulację, której celem jest nagonka na tradycyjny, chrześcijański nie tylko system wychowania, ale w ogóle - System Wartości. Jednak…ha ha … być może tak naprawdę GŁÓWNYM POWODEM całego wydarzenia, tzn PONOWNEGO WYDANIA KSIĄŻKI w Polsce (w 20 lat po premierze oryginału!) oraz jej KRYMINALNEGO SPOSOBU PROMOCJI jest (jak sugerują czytelnicy, którzy zorientowali się w owej manipulacji) - uwaga - ZAGŁUSZENIE Syndromu Samobójstwa Stasia marihuanisty z Wwy, ucznia kultowego wzorcowego Liceum Politycznej Poprawności - chłopca, który kilka miesięcy temu, w Wigilie 2012r, na skutek przedawkowania marihuany i zapewne innych jeszcze narkotyków, popełnił samobójstwo, tym razem (w przeciwieństwie do Fikcji z Detroit) niestety - NAPRAWDĘ. Śmierć ta, (dzięki postawie Matki Stasia, która, zdaje się, jest dziennikarką czy człowiekiem pióra, w każdym razie - postanowiła Nie Milczeć o złożonych przyczynach tej tragedii, również o całym kontekście kulturowo- cywilizacyjnym, w którym żyje dzisiejsza młodzież, i który promuje dostępność do narkotyków, głośne „uwolnić marihuanę”, permisywizm moralny i pedagogiczny prowadzący do nihilizmu, libertynizm mentalny , seksualny, tolerantyzm dla patologii etc. słowem Róbta Co Chceta), a więc Śmierć Staszka wywołała dyskusje o bankructwie obowiązującego polit.-poprawnościowego modelu światopoglądowo-wychowawczego, który generuje epidemie, jak się okazuje, współczesnych samobójstw młodocianych. Parę słów o nieszczęsnym Staszku samobójcy. Był uczniem kultowego I Społecznego Liceum na ul.Bednarskiej w Wwie - legendarnej w „postępowości, otwartości, tolerancji /nawet dla homoseksualizmu/ „ kuźni wojowników z ciemnogrodem, ksenofobią i antysemityzmem czyli, jak można się domyślić – tych tam „, wolnościowych indywidualistów nastawionych na ciągłe i nieograniczone poszerzanie własnej wolności, bojowników o wyzwolenie marihuany, o odważną eksplorację własnych możliwości i doznań, maksymalną kreatywność, etc.” bla bla bla . Zacytuję 2 fragmenty postów: „Matka Stasia wywołała dyskusję nad np. nadmierną dostępnością marihuany ( lekarze stwierdzili zgon na skutek depresji wywołanej nadużywaniem marihuany), nad granicami pseudo-wolności lansowanej przez media itd. No i to jest reakcja, na zasadzie: "co tam Staś, w Detroit popełniło samobójstwo az 5 Sióstr !!! i to właśnie ortodoksyjnych protestantek! blond ślicznotek, ostro wychowywanych wedle przeciwnej formuły - tradycyjnego chrześcijaństwa! To dopiero Koncert Samobójstw!, Dopiero wychowanie chrześcijańskie jest niewyobrażalnie opresyjne i doprowadza, o patrzcie sami, do Zbiorowej Orgii Samobójczej!" A teraz coś o Autorze książki: „ pan Jeffrey Eugenides, autor tego kryminału na szczególne, antychrześcijańskie zamówienie - to najwyraźniej żydowski pupil./…/ Jest stypendystą żydowskiego Stypendium Guggenheima i laureatem żydowskiej Nagrody Pulitzera. Wiedział więc chyba dobrze, jako debiutant, JAKĄ powieść napisać, żeby spodobać się owemu żydowskiemu lobby ( być może zresztą napisał ten „debiut” na konkretne wręcz z a m ó w i e n i e? - przyp mój, ariell). Książka jest jednym wielkim paszkwilem na chrześcijańską Rodzinę i tradycyjne wartości.” Formuła reklamowania i przedstawienia owej Upiornej Fikcji jako - F A K T Ó W - ociera się moim zdaniem o przestępstwo. Z dwóch powodów: 1) Owo przenicowanie FIKCJI na AUTENTYK ( w głowach i percepcji milionów czytelników) jest nieumyślnym / umyślnym ( raczej umyślnym) p o m ó w i e n i e m , mającym na celu zdeprecjonowanie w oczach tychże milionów czytelników tzw., tradycyjnej Rodziny, chrześcijańskiego modelu wychowawczego, a w konsekwencji - chrześcijańskiego systemu wartości 2) Drugim skutkiem owego przenicowania percepcji z Fikcji na Autentyk, śmiertelnie niebezpiecznym dla osób (młodych ale nie tylko) - depresyjnych, labilnych psychicznie jest: poprzez przyjęcie do wiadomości owej Orgii 5-u Samobójstw 5-u Sióstr jako Aktów Autentycznie Dokonanych, jako Prawdy - otwarcie się na stany hiper-depresyjne, destrukcyjne, a nawet swego rodzaju rozmiłowanie się w tzw. instynkcie śmierci, tak szczegółowo opisywanym przez Autora i podanym przez promotorów polskiego wydania książki jako zaistniała, autentyczna - r z e c z y w i s t o ś ć . Po prostu autorzy takiego stylu „promowania’ książki – stają się odpowiedzialni za potencjalne samobójstwa, które mogą być efektem tak wykreowanej „rzeczywistości”. Mamy tu rodzaj pośredniego, nieumyślnego/umyślnego współudziału w morderstwie, samobójstwie. Czym innym zupełnie bowiem dla labilnego psychicznie czytelnika (zwłaszcza młodego i nieświadomego mechanizmów manipulacyjnych) jest świadomość, że ta upiorna historia powstała tylko i wyłącznie w chorej (lub wręcz odwrotnie : nader merkantylnej, karierowiczowskiej i polit.-poprawnościowej) głowie jakiegoś pisarza, reżysera - profesjonalnych w końcu twórców fikcji, a co innego mroczna, duszna i dołująca (osoby przecież nie tylko depresyjne) świadomość, że takie iście demoniczne okropieństwo WYDARZYŁO SIĘ NAPRAWDĘ Uważam, że owa manipulacja z przerabianiem FIKCJI na AUTENTYK - lansjerów obecnego wydania książki ( a nawet już s a m o - wznowienie wydania książki, które jest w ogóle - w wysokim prawdopodobieństwie - Reakcją i Antysurowicą na casus Staszka Marihuanisty -Samobójcy z Wwy), a więc owa manipulacja polegająca na przedstawieniu milionom Polaków 5-u Samobójstw Sióstr z Detroit jako Prawdy - domaga się jakiejś stanowczej reakcji. Zło nie ukarane, jak wiemy, rodzi jeszcze Większe Zło. Potęgowanie się w tempie geometrycznym Zła obserwujemy na własnych oczach. Na co czekamy? Casus tej książki ( „Przekleństw niewinności” Jeffrey’a Eugenidesa), jej PONOWNE WYDANIE akurat (no, co za przypadek) w trakcie gorącej, bolesnej dyskusji nad przyczynami Samobójstwa Staszka - Warszawskiego Licealisty Marihuanisty - Ucznia Sztandarowego Liceum Politycznej Poprawności i sposób lansowania tej obecnej edycji książki daje też szansę analizy i - o b n a ż e n i a - nieczystych, moim zdaniem, socjotechnicznych intencji tak samego Autora oryginału, jak i autorów w/w skandalicznej bieżącej promocji książki kreowanej cynicznie (przynajmniej na masowo czytanym w Polsce portalu WP) - jako Świadectwo PRAWDY i literacki dokument ( śledztwo) rzekomo - autentycznego Samobójstwa 5-u Sióstr z Detroit - ofiar chrześcijańskiego wychowania. Adres strony na WP - http://ksiazki.wp.pl/gid,15473769,page,1,tytul,Dlaczego-piec-siostr-popelnilo-samobojstwo-Literackie-sledztwo-w-sprawie-wielkiego-dramatu,galeria.html Reagujmy. Nie pozwólmy Im bezkarnie wyprowadzać naszych dzieci na sznur … Nie pozwólmy Im bezkarnie obcharkiwać w najpodlejszy, najbardziej perfidny, jadowity, brudny, toksyczny, w efekcie - śmiercionośny sposób naszej tradycji, naszego pojęcia Dobra i Sprawiedliwości . Serdecznie pozdrawiam całą Frondę. Czuj Duch!