Rocznica śmierci 'Lalka'- ostatniego z Wyklętych - zdjęcie
21.10.18, 15:36zdj. domena publiczna, Wikimedia Commons

Rocznica śmierci 'Lalka'- ostatniego z Wyklętych

Dziś mija dokładnie 55 lat od śmierci ostatniego żołnierza antykomunistycznego podziemia niepodległościowego. Lalek, czyli Józef Franczak zginął we wsi Majdan Kozic Górnych na Lubelszczyźnie. Wcześniej niejednokrotnie wymykał się ubekom, jednak w październiku 1963 r. poległ w bolu z oddziałami SB i ZOMO. Zdradził go stryjeczny brat narzeczonej. 

Franczak urodził się 17 marca 1918 r. w Kozicach Górnych, niedaleko miejscowości Piaski w okolicach Lublina. Miał czworo rodzeństwa, był synem rolnika. Ukończył szkołę podoficerską w Grudziądzu i w 1939 rozpoczął służbę w garnizonie w Równem. 

Po agresji sowieckiej na Polskę brał udział w walkach i trafił do niewoli, jednak zbiegł w czasie marszu na wschód. Następnie, pieszo, udało mu się dotrzeć na Lubelszczyznę. Służył w konspiracji: w Związku Walki Zbrojnej oraz w Armii Krajowej. Po wkroczeniu Sowietów został wcielony do II Armii „ludowego” Wojska Polskiego, a jego oddział skierowano do Kąkolewnicy, gdzie działał sąd polowy skazujący na śmierć innych żołnierzy Armii Krajowej i Narodowych Sił Zbrojnych. Wówczas zdezerterował.

Krótko przed końcem II wojny światowej, w marcu 1945 r. trafił do Zduńskiej Woli. Rok później powrócił w rodzinne strony. Na Lubelszczyźnie walczyło wówczas ok. tysiąca partyzantów podziemia niepodległościowego- m.in. oddziały "Orlika" i "Zapory". "Lalek" znów zgłosił się w konspiracji. W walkach z funkcjonariuszami MBP kilkakrotnie odnosił rany. Aresztowano go latem 1946 r. wraz z innymi partyzantami. Żołnierzom Podziemia udało się podczas transportu unieszkodliwić eskortę i zbiec.

Walczył z komunistami w oddziale Zrzeszenia WiN kpt. Zdzisława Brońskiego, „Uskoka”. Ostatnich towarzyszy broni stracił w 1953 r., później przez 10 lat ukrywał się w pojedynkę. Wspierało go ponad 200 osób, dlatego też był w stanie ukrywać się tak długo.

Józefa Franczaka wydał Stanisław Mazur, stryjeczny brat Danuty, narzeczonej "Lalka" i matki jego syna. 21 października 1963 zagrodę Wacława Becia, gdzie ukrywał się żołnierz, otoczyło 35 zomowców. 

„Z chwilą okrążenia zabudowań b. [bandyta] Franczak wyszedł ze stodoły, pozorując gospodarza rozważał możliwość wyjścia z obstawy, a gdy został wezwany do (nieczytelne) chwycił za broń – pistolet, z którego oddał kilka strzałów. W tej sytuacji grupa likwidacyjna ZOMO przystąpiła do likwidacji. Franczak mimo wzywania go do zdania [broni] podjął obronę i wykorzystując słabe punkty obstawy pod osłoną zabudowań wycofał się około 300 m od meliny, gdzie podczas wymiany strzałów został śmiertelnie ranny i po kilku minutach zmarł”- w ten sposób opisano w esbeckim raporcie śmierć ostatniego z Wyklętych. 

Rodzinie "Lalka" nie dawano spokoju nawet po śmierci partyzanta. Józef Franczak osierocił pięcioletniego wówczas syna, Marka Franczaka. Mężczyzna jeden jedyny raz widział się z ojcem, krótko przed jego śmiercią. W dodatku nie mogli nawet ze sobą porozmawiać. Ubecy nieustannie nękali rodzinę rewizjami, inwigilowali, robili zdjęcia z ukrycia. Marka Franczaka nie przyjęto do liceum, ponieważ dla władz był "synem bandyty". Jeszcze wcześniej, w szkole podstawowej, syn "Lalka" zademonstrował sprzeciw wobec systemu. Nauczyciel historii przekonywał bowiem podczas lekcji, że 17 września 1939 r. Armia Czerwona przybyła do Polski z "bratnią pomocą". Franczak odpowiedział, że był to raczej "nóż w plecy". Jak wspominał w rozmowie z TVP Info, po tej lekcji "długo bolały go uszy". Syn Józefa Franczaka wspominał również, że wielokrotnie był np. podejrzewany o coś, czego nie zrobił, tylko dlatego, że miał "bandyckie" pochodzenie. 

Widzimy więc, jak wiele dramatów ludzkich spowodowała ta "bratnia" pomoc, a później "ludowa" władza. 

yenn/TVP Info, Fronda.pl