Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski zapowiedział "olbrzymie" cięcia wydaktów stolicy. W rozmowie z "Gazetą Wyborczą" stwierdził, że w związku z koronawirusem oraz działaniami rządu PiS wpływy miasta spadają, więc - będą cięcia.

 

"Mamy ponad 60 mln zł rezerwy kryzysowej, ale od podległych miastu służb i instytucji już dostajemy sygnały świadczące, że to za mało. Niemniej zawsze apelujemy, aby jednostki zgłaszające się po dodatkowe pieniądze szukały ich najpierw we własnych budżetach. Miasto funkcjonuje na zwolnionych obrotach, więc gdzieniegdzie muszą także pojawić się oszczędności, które wydajemy na walkę z koronawirusem" - powiedział Trzaskowski.


"Wpływy z opłat parkingowych spadły do 40 proc., spadła sprzedaż biletów komunikacji miejskiej. Straty dla budżetu oznaczać też będą obniżki czynszów w wyniku naszej akcji pomocy przedsiębiorcom. Ale największego ubytku wpływów do budżetu miasta spodziewamy się z podatków. Szacujemy, że wpływy z podatku PIT zmniejszą się o około 10 proc., a z podatku CIT o ok. 30 proc., ale dokładnie będzie można to oszacować dopiero po fakcie" - dodał.


Trzaskowski ubolewał też na rosnące koszty rządowe, odbywające się, jak twierdzi, ze stratą dla samorządów.


"Warszawa pod koniec roku może mieć nawet problemy z płynnością finansową. Podobnie jak inne miasta i gminy" - stwierdził Trzaskowski.


"Wiadomo, że teraz wszyscy skupiamy się na walce z koronawirusem, ale powoli trzeba też zacząć mówić o tym, że najbliższe miesiące, a może i lata, będą niesłychanie trudne dla warszawskiego budżetu" - dodał.


"Musimy się przygotować na olbrzymie cięcia nie tylko w inwestycjach, ale też w wydatkach bieżących. Przez lata przyzwyczailiśmy się do tego, że Warszawa rozszerzała wszystkie miejskie programy, że zwiększano obciążenie budżetu kosztami bieżącymi i wreszcie, że inwestycji było coraz więcej. Natomiast teraz idą lata bardzo chude i trzeba o tym głośno mówić już teraz" - stwierdził dalej Trzaskowski.

bsw/wyborcza.pl