Protesty przeciw Orbanowi przez "podatek od internetu" - zdjęcie
27.10.14, 18:10Protesty przeciw Orbanowi przez "podatek od internetu" (fot. Wikipedia)

Protesty przeciw Orbanowi przez "podatek od internetu"

7

„Rządowy plan zakładał miesięczną stawkę w wysokości 2 złotych od jednego gigabajta dla odbiorcy prywatnego, a maksymalnie 8-9 złotych miesięcznie. A dla firm miesięczna opłata miała wynosić maksymalnie 70 złotych”- powiedział w tvn24 ambasador Polski w Budapeszcie, Roman Kowalski.

Podkreślił, że w antyrządowych protestach biorą udział przede wszystkim młodzi ludzie. Podatek nie został jeszcze wprowadzony i stąd protestujący mają nadzieję na wymuszenie zmiany na rządzie.

Roman Kowalski wskazuje, że rząd chce poprzez podatek doprowadzić do polepszenia jakości korzystania z internetu.

Jest możliwe, że w obliczu protestów zostaną do projektu wprowadzone pewne zmiany, choć nie chodzi tu o wysokość podatku.

Trzeba przyznać, że protesty to przejaw całkowicie nieracjonalnej histerii. Jest znamienne, że w manifestacjach biorą udział przede wszystkim ludzie młodzi. Bo przecież kilka złotych dodatkowego podatku to tak naprawdę kropla w morzu wszystkich obciążeń, które nowoczesne państwa nakładają na swoich obywateli. Powstaje więc pytanie, czy te protesty to rzeczywiście opór względem podatku od internetu? Wydaje się prawdopodobne, że może to być ruch kierowany przez opozycyjne, liberalne siły, które chcą instrumentalnie wykorzystać emocjonalność młodzieży do wzmocnienia antyrządowych nastrojów. 

bjad

Komentarze (7):

anonim2014.10.27 18:49
Fajna prawica, nie ma co: podatek od internetu. Jeszcze idiotycznie uzależniony od ilości ściągniętych gigabajtów, zamiast tak jak zwykle - procentowo od ceny Dla przykładu LTE w Polsce można mieć za 29 złotych miesięcznie, a oni do tego dają podatek 9 zł - to praktycznie 1/3 ceny całej usługi. Podczas, gdy w Polsce jest ulga na internet, żeby wspierać nowe technologie, lewicowy rząd Orbana (nacjonalizacja banków, zakładów chemicznych, teraz podatek od internetu), nazywany dla niepoznaki prawicowym (tak jak PiS) działa odwrotnie. Poza tym, tak jak napisał Marek22: mały podatek niewiele da, ale chodzi o precedens, który potem zostanie wykorzystany do podniesienia.
anonim2014.10.27 19:17
@CzęstochowskiPoeta Nie bądź naiwny. Budapesztu nie będzie ale podatki będą.
anonim2014.10.27 19:46
No prosze protest przeciw durnemu podatkowi nieracjonalną histerią... Już widzę taką sytuację w Polsce i artykuł na Frondzie o zamachu na wolność słowa itp. ;) Widzę, że jest przykaz bronienia Orbana
anonim2014.10.27 20:23
Gdybyśmy mieli choć czwartą część ikry Węgrów to złodziejskie państwo Tuska odleciałoby dawno w kosmos. Czy ktoś wyszedł na ulicę kiedy Tusk zniósł ulgę internetową?
anonim2014.10.27 20:38
Budapesztu może nie będzie, ale koalicja PiS-KNP tak!
anonim2014.10.28 5:34
Mam zasadniczo dwa pytania: 1. Czy autor artykułu pobiegł juz lizać dupę Putinowi tak jak robi to jego idol Orban (znane jest autorowi powiedzenie "brown tongue")? 2. Czy Fronda znowu zaczęła popierać proputinowską hołotę?
anonim2014.10.28 10:36
No i na tej sprawie Orban może sie przewieźć na taczce.