18.01.19, 09:45

Prof. Grzegorz Górski dla Frondy: Za dwa lata Wielka Brytania udowodni, że brexit był konieczny

Luiza Dołęgowska, Fronda.pl: W brytyjskim parlamencie odrzucono umowę opracowywaną przez premier Theresę May i coraz bardziej realna staje się perspektywa wyjścia Wielkiej Brytanii z UE bez żadnych warunków. Czy taki sposób zerwania związków z Unii byłby dobry dla Wielkiej Brytanii?

Prof. Grzegorz Górski, prawnik, historyk, rektor Kolegium Jagiellońskiego: „Hard Brexit” staje się na naszych oczach rzeczywistością. Nieskromnie powiem, że przewidziałem to już ponad półtora roku temu, kiedy wszyscy sądzili, iż będzie to „modelowe rozstanie”. Dziś widać wyraźnie, że próba tzw. oszukańczego brexitu, czyli rozwiązania, które dla Brytyjczyków oznaczałoby sprowadzenie ich kraju do pozycji gorszej, niż poziom relacji jaki z UE ma Norwegia, nie powiodła się.

Tu ważna uwaga historyczna. Patrząc z tej perspektywy należy pamiętać, że to Brytyjczycy w sposób - można powiedzieć - wzorcowy, zdemontowali swoje imperium kolonialne zastępując je Brytyjską Wspólnotą Narodów. Ta ciągle trwa, obejmując nawet te obszary, które bardzo dawno zrywały więzy z metropolią. Można zatem powiedzieć, że Brytyjczycy mają wielkie doświadczenie w negocjowaniu rozwodów.

Co teraz będzie się działo, gdy wiadomo już, że premier May dalej stoi na czele rządu?

Po wczorajszym votum zaufania dla Theresy May widać wyraźnie, że Partia Konserwatywna rozgrywa i przywództwo europejskie i wewnętrzną opozycję, aby postawić UE nowe, trudne warunki, a jednocześnie utrzymać dominującą pozycję polityczną swojej partii i zrealizować brexit. Jednak tak naprawdę, wbrew wszystkim zaklęciom zwłaszcza na kontynencie, to właśnie Brytyjczykom opłaca się bardziej twardy brexit niż deal.

Dlaczego Pan tak uważa? Przecież zewsząd płyną ostrzeżenia dla Brytyjczyków…

Po pierwsze jest tak dlatego, że bilans handlowy między Wielką Brytanią a krajami UE wykazuje saldo dodatnie na rzecz UE w wysokości ponad 90 mld Euro. Kto więc straci na ewentualności powstania barier celnych? To UE, a zwłaszcza Niemcy i Holendrzy którzy mają łącznie ponad 50 mld Euro tej nadwyżki, stracą najwięcej i to oni mają największy interes w deal’u, który gwarantował im zachowanie takich parametrów handlowych. Ergo: Anglicy uzyskają tu o wiele większe możliwości manewru, zwłaszcza w powrocie do nieograniczanej europejskimi barierami wymiany ze swoimi tradycyjnymi partnerami handlowymi.

Do tego na stole leży umowa handlowa z USA, która otworzy im olbrzymie możliwości uprzywilejowanej pozycji na tym najważniejszym rynku światowym. O tym w ramach Unii nie mogli przecież marzyć. Pośrednio uzyskają też nowe możliwości wynikające z podpisanego niedawno porozumienia handlowego USA z Kanadą i Meksykiem. Wreszcie uzyskają pełną swobodę na Dalekim Wschodzie oraz w relacjach z Australią i Indiami. To wszystko zrekompensuje im z nawiązką ewentualne straty na rynku europejskim. Natomiast UE nie jest w stanie szybko zrekompensować sobie strat na rynku brytyjskim i z tego punktu widzenia przegrany tej rozgrywki może być tylko jeden.

To bardzo ciekawy aspekt sprawy, rzadko omawiany. Co jeszcze?

Po drugie - twardy brexit powoduje od razu olbrzymie problemy budżetowe UE. Nie jest to tylko kwestia „domknięcia” przyszłej perspektywy finansowej, która i tak, nawet z brytyjskim wkładem była trudna do sfinalizowania. Ale problem jest poważniejszy, bo będą poważne kłopoty z ostatnimi budżetami rocznymi obecnej perspektywy. To będzie bolesne także i dla nas. Tak więc i tutaj to Unia staje wobec bardzo poważnych problemów.

I po trzecie: ta podwójna klęska obecnego unijnego establishmentu będzie rzutować na zbliżające się wybory do Europarlamentu. Po 29 marca, kiedy jasnym się stanie jakie są już problemy po stronie Unii, promotorzy wypychania Brytyjczyków ze wspólnoty będą musieli się mocno się tłumaczyć. A przecież wiadomo, że tymi promotorami są idący ręka w rękę nie tylko w instytucjach unijnych pseudochadecy, socjaliści, liberałowie, zieloni i komuniści. To ten ponadpartyjny i ponadnarodowy sojusz robił na zlecenie A. Merkel i przywództwa niemieckiego wszystko, by Brytyjczyków z UE wypchnąć, jednocześnie obiecując Europejczykom, że rzucą dumny Albion na kolana.

Czyli miała być nauczka za niepoprawność i wybryki, miał być pokaz siły, a co wyjdzie w efekcie?

Europa miała wyjść z tej awantury bardziej spójna, bardziej poddana dyktatowi niemieckiemu, ale przy zachowaniu wszystkich swoich profitów wyciąganych z Albionu. Teraz w obliczu sprowokowanych w ten sposób kłopotów, trzeba będzie odpowiadać na trudne pytania i tłumaczyć się ze skutków ściągniętych na UE.

Czy presja ze strony Unii, a przede wszystkim Niemiec, aby Brytyjczycy rozmyślili się w sprawie brexitu ma jeszcze inne tło?

Tak jak wskazałem wyżej, Niemcy konsekwentnie realizując swój plan, będący notabene niemal dokładną kalką polityki pruskiej z XIX wieku zakończonej powstaniem tzw. II Rzeszy, postanowili usunąć z Unii Brytyjczyków. Był to bowiem jedyny ośrodek, nad którym nigdy nie byliby w stanie przejąć kontroli. Mniejsza na tym miejscu o powody tej niemożności - po prostu uznali tę rzeczywistość, więc postanowili się ich pozbyć. Przy okazji Wielka Brytania miała zostać przykładnie upokorzona po to, by wybić z głowy państwom kontynentalnym jakikolwiek opór wobec Niemiec. Uwerturą do tych ćwiczeń, pokazem brutalnego podporządkowywania sobie członków wspólnoty, było wieloletnie upokarzanie i wasalizowanie Grecji. Kolejnym krokiem miało być grillowanie Polski, która nieoczekiwanie wyłamała się spod niemieckiego buta i stawiających się Węgier.

Czyli jednak jest to w znacznej mierze porażka niemieckiej strategii?

Można powiedzieć, że oglądamy właśnie po raz trzeci na przestrzeni ostatnich stu lat zawalanie się niemieckich planów dominacji światowej. I wojna światowa obaliła wilhelmiński plan światowej dominacji, a stało się to wskutek absolutnej niemieckiej buty. Kiedy bowiem mieli praktycznie wygraną wojnę, postanowili zrobić wszystko by zmusić neutralne Stany Zjednoczone do wystąpienia przeciw sobie. Powtórzyli to podczas II wojny światowej, kiedy to adolfiński plan światowej dominacji zawalił się dokładnie z tych samych powodów, a więc sprowokowania Ameryki do reakcji.

I nadal nie wyciągnęli wniosków. Co tym razem ,,zafundują'' nam w takim razie?

Dzisiaj, na szczęście bez wielkiej wojny, obserwujemy po raz trzeci spektakularną klęskę niemieckiej buty. Plan Merkel był prosty. Unia stała się licząc jej łączny potencjał, pierwszą gospodarką świata. To oznaczało osiągnięcie celu, którego Niemcy samodzielnie nie byliby w stanie osiągnąć nigdy. Trzeba było zatem przeprowadzić takie działania, które z Unii uczyniłyby narzędzie pod pełną niemiecką kontrolą. Gospodarczą kontrolę osiągnęli oni poprzez wprowadzenie Euro. Politycznie zdominowali instytucje unijne, w ramach których posługują się marionetkami w rodzaju Junckera, a rządzą poprzez takich ludzi jak Martin Selmayr (notabene wnuk hitlerowskiego „bohatera” wojennego).

Nie drgnęła im nawet powieka, by tegoż Selmayra wprowadzić na najwyższą urzędniczą pozycję w instytucjach unijnych w najbardziej aferalny w historii Unii sposób. Do tego poprzez fakty dokonane, łamiąc normy traktatowe rozpoczęto centralizować władzę w Unii w rękach rady komisarzy ludowych i unijnego trybunału ludowego. To miały być podstawowe narzędzia niemieckiej władzy w Unii, a poprzez Unię dominacji w świecie.

Niemcy jednak za szybko poczuli się zbyt pewnie, po raz kolejny rzucili wyzwanie Amerykanom nie pomni wcześniejszych doświadczeń. Jest powiedzenie „mądry Polak po szkodzie”, parafrazowane później że „i po szkodzie głupi”. Ale jak w tym kontekście ocenić Niemców?

Pycha kroczy przed upadkiem…

A jakie inne ważne aspekty przemawiają za tym, aby brexit się dokonał jak najszybciej?

Nie chcę być znowu Kasandrą, ale w moim przekonaniu Wielka Brytania po chwilowych turbulencjach, odzyska swobodę działania w konsekwencji której, szybko uzyska nowe możliwości rozwojowe. Za najpóźniej dwa lata Europejczycy przekonają się, jak można żyć i funkcjonować bez unijnej biurokracji i niemieckiego dyktatu. To będzie ostateczny cios dla Unii Europejskiej w obecnej postaci. Zatem Unia albo wróci do swoich korzeni i stanie się na powrót wspólnotą suwerennych państw, powiązanych funkcjonalnie w sposób nie naruszający tożsamości i godności każdego ze swoich członków albo będzie kurczącym się klubem niemieckich wasali. To zresztą też znamy z historii I Rzeszy.

Czy Polska powinna rozważać, w przypadku wyjątkowo niesprzyjających stosunków w UE, opuszczenie tej organizacji?

Dla Polski jest to również wyzwanie. Polska bowiem w znacznym stopniu powiązała się gospodarczo z Niemcami. Oczywiście nie jest to zależność jednostronna, bo i dla Niemiec Polska jest już kluczowym partnerem gospodarczym. Mało kto uświadamia sobie, że w rzeczywistości jesteśmy poważniejszym partnerem handlowym Niemiec niż Rosja, ale sami nie potrafimy wyciągać z tego konsekwencji. W moim przekonaniu Unia w obecnym kształcie dopiero wkracza w okres narastających lawinowo problemów. Nowych problemów. A wiemy już doskonale, że z żadnym poważnym problemem w ostatnich latach Unia nie potrafiła sobie poradzić. Oznacza to, że i z tymi nadchodzącymi - to raczej pewne - nie poradzi sobie.

Dla Polski będzie to wielkie wyzwanie, bo w obliczu twardego brexitu już niedługo będziemy płatnikiem netto do budżetu Unii. W moim przekonaniu polskie społeczeństwo nie będzie akceptowało udziału w Unii, do której ma dopłacać. Stworzy to zupełnie nową dynamikę sytuacji wewnętrznej. Warto zawczasu myśleć i działać, by rozsądnie zwiększać zdolność polskiej gospodarki do funkcjonowania i relacjonowania się również z krajami położonymi poza Unią. To może być kluczem do zachowania naszej dobrej pozycji w Europie i świecie.

Jak bardzo ,,dostaniemy rykoszetem'' po wyjściu Wielkiej Brytanii z UE, i jak powinniśmy się na tę okoliczność zabezpieczyć?

Polska ma ofertę swego rodzaju specjalnych relacji z Wielką Brytanią. Uważam że powinniśmy skorzystać z tej oferty w pełnym zakresie, niezależnie nawet od jakichś unijnych pogróżek. W dłuższej perspektywie będzie to miało fundamentalne znaczenie zwłaszcza dla gospodarczego uniezależnienia się od Niemiec.

Polacy na wyspach nie odczują brexitu, bo Albion zbyt ich potrzebuje żeby byli oni ofiarami restrykcji. Natomiast odczuje te skutki Polska, poprzez cięcia unijnych środków. Będzie ich po prostu mniej, a więc bilans naszych korzyści natychmiast się zmniejszy. Tutaj zabezpieczeniem mogłoby być jedynie zwiększenie składek, ale nie zgodzą się na to najwięksi płatnicy, a poza tym zwiększą się nasze obciążenia. W sumie więc bilans i tak będzie niekorzystny. Jednym słowem będzie krucho z częścią środków.

Jaką rolę odegrał Donald Tusk w brexicie jako przewodniczący Rady Europejskiej?

Wraz z innymi unijnymi liderami konsekwentnie niszczył autorytet ostatniego silnego przywódcy konserwatystów D. Camerona, który jako jedyny mógł utrzymać Brytanię w Unii. Dezawuowanie Camerona m. in. przez Tuska w obliczu referendum, było jednym z czynników, które przeważyły szalę. Tusk był tu oczywiście wykonawcą instrukcji niemieckich, więc specjalnie to nie może dziwić.

Tę samą linię realizował i realizuje do dziś. Przypominam, że to jego wypowiedzi w kluczowych momentach negocjacji porozumienia, prowadziły do powiększania zamieszania po brytyjskiej stronie. Z tego punktu widzenia można powiedzieć, że Tusk realizował w pełni antypolską politykę. Bowiem w najbardziej żywotnym polskim interesie leżało pozostanie Wielkiej Brytanii w Unii i jednocześnie wspieranie jej stanowiska, zakładającego zachowanie suwerenności krajów członkowskich, co zawsze było polskim oczekiwaniem. Robił dokładnie wbrew tym interesom, a wręcz wyrywał się na pierwszą linię, stając się figtherem niemieckiej sprawy. To bardzo smutne.

Dziękuję za rozmowę

Komentarze

Max Fiendlich2019.01.18 19:02
A to się zdziwi. Angole sami przyznają, że będą lizać rany z dziesięć lat i bez UE zostaną gospodarczo zmarginalizowani :-D
słowiczek poznański2019.01.18 16:17
@Urszula Lipska ... od jak dawna? Nie podoba ci się? Przenieś się Gadzinówki Wyborczej, ale jej tu nie przynoś.
pater2019.01.18 14:04
Zły tytuł artykułu. Powinno być: "Za dwa lata Unia Europejska i KE udowodni, że brexit był konieczny"
edi2019.01.18 12:30
Świetna analiza 100/100, ale my Polacy faktycznie mamy wyzwanie albo damy się Niemcom PODZIELIĆ - albo mądrzy PRZED SZKODĄ STANIEMY MUREM ZA ZJEDNOCZONĄ PRAWICĄ I DAMY RADĘ UTRZYMAĆ SUWERENNOŚĆ !
mm2019.01.18 15:00
Jakoś zjednoczona prawica nie kwapi się dotrzymywać słowa w sprawie aborcji, repolonizacji mediów, ograniczenia podatków itd. Jasne, że lepsi od Tuska i innych zdrajców, ale żeby murem ?! 2015 to chyba był ostatni raz, kiedy zaufałem Kaczyńskiemu:((
Mateusz Jegliński2019.01.18 11:55
Głupota piszącego tu lewactwa jest najzwyczajniej nieograniczona. Nie chce mi z zaczadzonymi mózgami polemizować, ale dam jeden dwa przykłady lewackiego braku umiejętności samodzielnego myślenia. Lewak totalny Domański napisał: Górski jak zwykle ściemnia bez ładu i składu. Brytania już doświadcza zamieszania i obaw choćby z tytułu powracających granic. Wzrost PKB był jednym z wyższych w grupie państw G7, ale od czasu referendum stał się najniższym. Co jest tym ściemnianiem, jakie to niby zamieszania doświadcza Anglia z tytułu powracających granic, tutaj słowo kluczowe powracających. Jest to kłamstwo samo w sobie, bo granicę są zwłaszcza z Anglią, naturalna granica morska i cały czas były, więc gdzie jest problem? A bełkot o wzroście PKB w powiązaniu z referendum bez danych, to tylko lewacki bełkot. Na dodatek oparty na lewackich wypocinach lewackich ekonomistów w lewackich pisemkach. Następny lewak janosz bredzi mniej więcej w ten sam sposób. na dodatek nie rozumie, albo nie doczytał do końca artykułu, gdzie jasno jest powiedziane, że Anglicy odbiją to sobie w samodzielnym handlu z USA i commonwealthem. Jak na razie to i tak Anglia ma tyły w handlu z junią, więc stracą szkopy. Sporo jest tu szkopskich najemników reprezentujących szkopskie interesy.
Paweł 2019.01.18 11:48
Tusk zaprzaniec Niemiecki. Wy Trole, którzy zapomnieliście, że wasi przodkami byli dumnymi Polakami - możecie się spakować i jechać za Tuskiem. W Niemczech czekają na was !!!
Urszula Lipska2019.01.18 11:47
Nie jest prawdą, że po twardym bexicie Polacy mieszkający w Anglii nie odczują wyjścia z Unii Europejskiej. Wystarczy pogadać z tymi Polakami to sie pan dowie, że już się boją. Mogą utracić sporo przywilejów. Anglia nie będzie się oglądać na Polskę i Polaków. I znowu wina Tuska - to już norma. Tymczasem to prawicowe media dopingowały WB do wyjścia z unii. Co więcej - pojawiały sie głosy o wyjściu Polski z unii. A niby skąd się wzięło nowe określenie "polexit". No cóż - PiS ma doskonale opracowaną strategię - narozrabiać i winę zwalić na przeciwnika.
Maciej2019.01.18 11:09
Jedyna nadzieją dla Europy jest całkowity zanik państw narodowych i federacja europejska. Mam nadzieję, że tego doczekam.
anonim2019.01.18 11:14
gulag juz czeka na p. Macieja
and2019.01.18 18:40
Komunistyczna międzynarodówka w formie
Jerzy_Domanski2019.01.18 10:16
Górski jak zwykle ściemnia bez ładu i składu. Brytania już doświadcza zamieszania i obaw choćby z tytułu powracających granic. Wzrost PKB był jednym z wyższych w grupie państw G7, ale od czasu referendum stał się najniższym. https://mobile.twitter.com/PJTheEconomist/status/1057022240561287168 Zapewne i jakieś cła mogą się pojawić.
anonim2019.01.18 11:49
Szanowny Panie, Niech Pan sobie poczyta moje teksty na frondzie i na blogu i spróbuje je skonfrontować z rzeczywistością, która następowała później. Nie musi Pan wypluwać z siebie jadu, tylko dlatego że ma inne zdanie. A co do PKB - tak jak napisałem, Brytyjczycy będą mieli chwilę wstrząsu, ale wyjdą z tego szybko. Szybciej niż tak podobno wspaniale rozwijające się Europa. Zresztą niech Pan odejmie w tym zestawieniu wzrost PKB w nowych krajach Unii i porówna starą Unię z WBR. Może Pan coś z tego zrozumie.
słowiczek poznański2019.01.18 16:19
How is your English "George"?
janosz2019.01.18 10:06
założenia Pana Profesora o wspaniałej przyszłości gospodarki brytyjskiej są z założenia błędne. Profesor pominął fakt, że to UE jest największym partnerem gospodarczym Anglii, a twardy Brexit oznacza dla nich utratę tego rynku. Druga rzecz to inwestycje: wiele inwestycji w UK powstało ponieważ W. Brytania miała dostęp do wspólnego rynku. Skończy się dostęp, skończą się inwestycję. To tylko 2 rzeczy, o których Profesor zapomniał powiedzieć, a jest ich znacznie więcej. Podsumowując: Pan Profesor jest nie do końca obiektywny, skoro pomija tak ważne fakty w swoich analizach.
Jazzz2019.01.18 11:37
Ale pan profesor powiedział że straty W. Brytani zrekompensuja konttakty z tradycyjnymi partnerami handlowymi, które Anglicy maja jeszcze z czasów kolonialnych. A najważniejsze że będąmogli, po zruceniu Unijnych ograniczeń, podpisać indywidualne umowy z USA, Kanadą. A gdzie Niemcy i Holandia upchną tą ogromą ilość drogich towarów które sprzedają w W. Brytanii. Przysłowiowe luksusowe Mercedesy i Porsche.
janosz2019.01.18 11:43
zapewniam Cię, że Brytole nie zrezygnują z Mercedesów i Porsche. To gadanie o tych cudownych rynkach zbytu to pisane palcem na wodzie rewelacje. Twarde fakty się liczą (utrata wspólnego rynku) a nie co tam W. Brytania ma mieć.
KO442019.01.19 2:28
Brytyjczycy przerzucę się na luksusowe Warszawy i Syrenki.
anonim2019.01.18 11:45
Szanowny Panie, nie pisałem "o wspaniałej przyszłości gospodarki brytyjskiej". Pisałem jedynie, że ma ona, wbrew unijnym wieszczom, wiele alternatywnych kierunków odbudowy, na czele z przepastnym rynkiem amerykańskim. Z którego za chwilę UE będzie się musiała cofać. Tam Brytyjczycy będą mieli o wiele większe możliwości działania niż na spętanym brukselską paranoiczną biurokracją rynku europejskim. I proszę nie zapominać o inwestycjach brytyjskich na kontynencie. Poza tym podstawowym pytaniem pozostaje, gdzie Niemcy upchną nagle setki tysięcy swoich samochodów, kiedy stracą najbardziej przecież intratny rynek brytyjski. Oczywiście Anglicy będą odczuwać jakiś czas problemy, ale wyjdą z nich szybciej niż ze swoim kolejnym kryzysem poradzi sobie niemiecka Europa.
bogdanus2019.01.18 9:59
Berlin znowu nie podporządkował sobie Londynu. Donald Trump dobrze powiedział że UE jest narzędziem Berlina.
bogdanus2019.01.18 9:53
Berlin znowu nie był w stanie podporządkować sobie Londynu. Donald Trump dobrze powiedział ze UE jest narzędziem w rękach Berlina.