Pijacy nie wejdą do Królestwa Bożego. Na sierpień - miesiąc trzeźwości - dobra lektura - zdjęcie
01.08.21, 13:41Fot. via Pixabay

Pijacy nie wejdą do Królestwa Bożego. Na sierpień - miesiąc trzeźwości - dobra lektura

40

"Pismo Święte obarcza pijaków winą i wskazuje na ich odpowiedzialność za swe czyny. Tym samym wskazuje na możliwość ich nawrócenia i wzywa do niego. Sankcja za pijaństwo jest tak wielka (wykluczenie z królestwa Bożego) dlatego, że upicie się odbiera człowiekowi rozum i wolę, które stanowią istotę człowieczeństwa. Człowiek sam pozbawia się tego, co decyduje o jego wielkości. W czasie snu dzieje się coś podobnego, ale człowiek się do niego układa i zaprzestaje działania. Natomiast człowiek pod wpływem alkoholu podejmuje bezrozumne działania i upojony pada, gdzie popadnie. Wystawia się na pośmiewisko, staje się niebezpieczny dla siebie i otoczenia, powoduje straty materialne, czasem ogromne. Jest to upokarzająca degradacja człowieka, stworzonego na obraz Boży (Rdz 1,26-27), będącego członkiem Chrystusa i świątynią Ducha Świętego (1 Kor 6,15.19)" - mówił w rozmowie z portalem Fronda.pl ks. prof. Stanisław Wronka.

 

***

 

Pan Jezus pił wino, bo przyszedł do nas jako Oblubieniec. O abstynencie Janie Chrzcicielu wyrażał się jednak z wielkim uznaniem. Stary Testament wielokrotnie przestrzega przed nadużywaniem alkoholu, Nowy Testament wychwala abstynencję. Dziś, gdy odbywa się w Polsce Narodowy Kongres Trzeźwości, niech każdy zada sobie pytanie: czy z mojego używania alkoholu wypływa dobro, czy może zło? Jeżeli zło, dlaczego nie miałbym wyrzec się tego nawyku, idąc za przykładem wielu świętych? Pamiętajmy: Pijacy ,,nie osiągną Królestwa Bożego''.

 

PYTANIE: Należę do tych żon, które bardzo dużo już wycierpiały z powodu pijaństwa męża. Przekonałam się, że alkohol to jest doprawdy coś bardzo złego. I tak od dłuższego czasu wciąż chodzi mi po głowie: dlaczego Pan Jezus w Kanie Galilejskiej uczynił z wody wino. Przecież ono na pewno też zawierało alkohol, a przecież to niemożliwe, żeby Pan Jezus uczynił coś złego. Dokonanie przez Niego tego właśnie cudu stawia przede mną pytania, z którymi nie umiem sobie poradzić.

ODPOWIADA JACEK SALIJ OP

Zanim podejmę zadany mi przez Panią temat, powiem parę słów na temat, jak mi się wydaje, znacznie ważniejszy, jaki przed Panią stoi. Ludzie, którzy poświęcili się ratowaniu alkoholików, bardzo zwracają uwagę na to, jak istotnie żona może pomóc swemu pijącemu mężowi w powrocie do normalnego życia. Niestety, niektóre żony alkoholików wzmacniają jeszcze w swoich mężach pogardę dla samego siebie i brak wiary w przezwyciężenie tego nałogu -- i w ten sposób, potępiając nałóg i cierpiąc z jego powodu, same przyczyniają się bezwiednie do pogłębiania tego nieszczęścia.

Toteż ogromnie namawiałbym Panią do nawiązania kontaktu z ruchem anonimowych alkoholików. W wydanej przez Wydawnictwo "Pax" książce D. Selviga i D. Rileya Nie piję, czy w antologii pt. Sami o sobie, wydanej przez Księgarnię Świętego Wojciecha, znajdzie Pani adresy wspólnot Al-Anon, w których spotykają się ludzie, którzy mają alkoholika w swojej rodzinie i sami nie potrafią mu pomóc. Z pewnością taka wspólnota istnieje również w Pani mieście albo gdzieś w pobliżu. Bardzo radziłbym Pani nawiązać z nią kontakt.

Żeby zaś bezpośrednio podjąć Pani pytanie, chciałbym nieco poszerzyć obszar refleksji. Mianowicie starożytni chrześcijanie byli niekiedy niepokojeni przez manichejczyków zarzutem, że wystarczy sobie uświadomić, ile zła wynika z wina, żeby dojść do wniosku, że z pewnością winną latorośl stworzył nie Bóg, ale diabeł. Argument ten był elementem sprytnie pomyślanej taktyki, której celem było udowodnienie tezy, jakoby diabeł był stwórcą całej w ogóle materii, nie wyłączając ciała ludzkiego. Otóż manichejczycy zwracali uwagę na istnienie różnych groźnych lub dokuczliwych dla człowieka stworzeń -- takich jak drapieżne i jadowite zwierzęta, niekorzystne zjawiska klimatyczne, trujące rośliny, różne gryzonie i insekty, które mogą być utrapieniem naszego codziennego życia -- i starali się doprowadzić swoich słuchaczy do zwątpienia, czy wszystko to może pochodzić z ręki dobrego Boga. Po zbombardowaniu słuchacza tego rodzaju przykładami -- wśród których nie zabrakło oczywiście również winnej latorośli -- łatwiej im było zasiać zwątpienie co do tego, czy w ogóle Bóg jest stwórcą świata materialnego.

Zmagając się z tą argumentacją, Ojcowie Kościoła sformułowali wiele wspaniałych intuicji na temat obecności Boga w tym świecie widzialnym oraz podatności materii na służbę temu, co duchowe. Bezpośrednio zaś odpowiadając na wspomniane zarzuty poczynili ważne rozróżnienie między naszym dobrem cząstkowym a dobrem powszechnym wszechstworzenia, ale nie tu miejsce, żeby omawiać tę problematykę szczegółowo. Ograniczę się tylko do przykładowego zacytowania odpowiedzi na zarzut związany z naszym tematem. "Niektórzy -- mówił św. Jan Złotousty -- zobaczywszy zachowujących się nieprzyzwoicie pijaków, nie ganią ich, lecz owoc dany przez Boga. Mówią: Niech nie będzie wina! Powiedzmy im raczej: Niech nie będzie pijaństwa! Wino bowiem jest dziełem Boga, pijaństwo dziełem diabła. Nie wino stwarza pijaństwo, lecz niepowściągliwość. Nie oczerniaj tworu Boga, lecz oskarżaj o szaleństwo swego współsługę. (...) Wino zostało nam dane, aby leczyło słabość ciała, nie żeby niszczyło siłę duszy" (Homilia na słowa: "Wina po trosze używaj").

Ostatnie zdanie łatwiej zrozumieć, jeśli wie się o tym, że Jan Złotousty wypowiedział powyższe słowa w ramach wyjaśniania 1 Tm 5,23: "Samej wody już nie pij, używaj natomiast po trosze wina ze względu na żołądek i częste twe słabości". Nawiasem mówiąc, cytowana homilia świadczy o tym, jak głęboko zarzuty manichejskie weszły w ówczesną świadomość chrześcijan. Złotousty kaznodzieja nie podejmuje bynajmniej w tej homilii polemiki z manichejczykami, nie jest też jego celem uodparnianie słuchaczy na manichejskie zarzuty. Zarzuty te zostały przez wielu ówczesnych chrześcijan na tyle zinternalizowane, że stanowiły już ich własny problem religijny. Tak w każdym razie wynika z tekstu homilii.

Wydaje mi się, że podobnie jest z problemem postawionym przez Panią. On chyba również nie jest dla Pani problemem pierwotnym. Zapewne jego początkiem było pijackie powoływanie się na samego Pana Jezusa i Jego cud w Kanie Galilejskiej. Przypuszczam, że dopiero kiedy Pani nie umiała sobie poradzić z tym argumentem, problem ten stał się dla Pani własnym problemem.

Jest jeszcze drugi tekst Pisma Świętego, bezczelnie przytaczany przez pijaków dla usprawiedliwienia swojego grzechu. Chodzi o wypowiedź Psalmu 104, który wśród różnych darów, jakich Bóg nam udziela, wymienia "wino, co rozwesela serce człowieka". Wielu z tych, którzy powołują się na te słowa, może nawet nigdy w życiu Pisma Świętego w ręku nie miało, a wypowiedź ta jest jedynym zdaniem, jakie potrafią z niego zacytować. Niestety, próby posłużenia się Panem Bogiem, aby był adwokatem mojego grzechu, dowodzą tylko tego, że pijaństwo prowadzi również do utraty przytomności duchowej.

Nasze wyjaśnienie rozpocznijmy może od zastanowienia się nad tym, jaki Boży sens zawiera się w słowach, że Bóg daje nam "wino, co rozwesela serce człowieka". Nawet nie da się przytoczyć wszystkich wypowiedzi Pisma Świętego, w których potępia się pijaństwo. Przypomnijmy tylko przykładowo: "Wino i moszcz odbierają rozum" (Oz 4,11); "Nie patrz na wino, jak się czerwieni, jak pięknie błyszczy w kielichu, jak łatwo się je połyka. Bo w końcu kąsa jak żmija, swój jad niby wąż wypuszcza" (Prz 23,31); "Biada tym, którzy wstając wczesnym rankiem, szukają wódki, i zostają do późna w noc, bo wino ich rozgrzewa (...) Biada tym, którzy są bohaterami w piciu wina i dzielni w mieszaniu wódki" (Iz 5,11 i 22); "Wino i kobiety wykolejają mądrych" (Syr 19,2); "Przy piciu wina nie bądź zbyt odważny, albowiem ono zgubiło wielu" (Syr 31,25); Nie upijajcie się winem, bo to jest przyczyną rozwiązłości" (Ef 5,18).

Dwie grupy tekstów zasługują na przypomnienie szczególne. Po pierwsze, w Pawłowych katalogach grzechów, które wykluczają człowieka z Królestwa Bożego, niezmiennie wymieniane jest również pijaństwo: "Nie łudźcie się! Ani rozpustnicy (...) ani pijacy (...) nie posiądą Królestwa Bożego" (1 Kor 6,10; por. Ga 5,21; Ef 5,5). Można zatem się zastanawiać, czy my na serio wierzymy w życie wieczne, jeśli tak niewiele czynimy dla stworzenia atmosfery społecznej, która skutecznie blokowałaby rozwój alkoholizmu. Przecież tu chodzi już nie tylko o to, że alkoholizm wprowadza wielki chaos w życie społeczne i jest źródłem nieszczęścia wielu rodzin; tutaj już chodzi wręcz o życie wieczne wielu spośród nas!

Druga grupa tekstów znajduje się w Księdze Jeremiasza oraz w Apokalipsie. Mianowicie wszelkie oddanie grzechowi jest tam porównane do pijaństwa: grzech często pociąga człowieka niby wódka, jego czynienie może być równie atrakcyjne jak przyłączenie się do pijackiej kompanii, ale też jego skutki są równie żałosne: "To powiedział do mnie Pan, Bóg Izraela: (...) Niech piją, zataczają się i szaleją! (...) Pijcie i upijajcie się, wymiotujcie i padajcie, nie mogąc powstać wobec miecza, który poślę między was. Jeżeli zaś się zdarzy, że nie będą chcieli wziąć kubka z twej ręki, by pić, powiesz im: To mówi Pan Zastępów: Musicie wypić!" (Jr 25,15n.27n; por. 51,7). Kielicha grzechu nie da się bowiem oddzielić od kielicha kary Bożej. Według Apokalipsy całe narody mogą w ten sposób upić się grzechem i leżeć nieprzytomnie we własnych wymiotach (Ap 14,8; 17,2).

Powyższe teksty rozstrzygają sens wypowiedzi Psalmu 104, że od Boga otrzymaliśmy "wino, co rozwesela serce człowieka". Mianowicie nie można mieć wątpliwości co do tego, że jeśli skutkiem używania alkoholu jest osobiste upodlenie, krzywda najbliższych, demoralizacja młodszych, wówczas dopuszczamy się ciężkiego nadużycia daru Bożego i obrazy Stwórcy. Wino zostało nam dane, aby być znakiem radości życia, a nie narzędziem grzechu, którego kresem jest zawsze rozpacz.

I właśnie na znak Bożej radości życia uraczył Pan Jezus winem uczestników wesela w Kanie Galilejskiej. Ojcowie Kościoła jednomyślnie odczytywali w tamtym wydarzeniu głęboki sens mesjański: wesele ubogiej pary z Kany Galilejskiej było zapowiedzią innego wesela, wesela, które jest celem i sensem całych ludzkich dziejów. Mianowicie Syn Boży przyszedł na tę ziemię, aby poślubić Kościół, czyli odkupioną ludzkość. Jest to Oblubieniec niezwykły, On ma moc uwalniać swoją Oblubienicę od grzechów i czynić ją piękną od wewnątrz. Przychodzi On do swojej Oblubienicy jako Dawca pokoju Bożego i radości. Czy mogło więc na tym weselu zabraknąć wina, skoro jest ono znakiem radości? Z tego też powodu wino zostało wybrane przez Chrystusa Pana jako materia eucharystyczna -- mianowicie pod postacią wina uobecnia się podczas mszy świętej Jego Krew.

Ojcowie Kościoła lubili wskazywać na różne sytuacje, w których również dzisiaj powtarza się cud przemiany wody w wino. "Pismo Święte naprawdę było wodą, lecz dzięki Jezusowi stało się winem" -- powiada Orygenes, a chodziło mu o to, że Stary Testament, jeśli go czytać w wierze Chrystusa, odsłania sensy dotychczas w nim nie dostrzegane oraz ma moc upajać Duchem Świętym. Podobnie Pan Jezus cudownie przemienia sens życia małżeńskiego: Samo z siebie dobre małżeństwo jest tylko wspólną drogą przez życie, której owocem są dzieci wychowane na porządnych ludzi; ale mocą sakramentu małżeństwa wszystko, co w życiu małżonków dobre i zgodne z wolą Bożą, doznaje cudownej przemiany i dostępuje uczestnictwa w wiekuistym małżeństwie Chrystusa Pana z odkupioną ludzkością, dzieci zaś swoje małżonkowie wychowują już nie tylko na porządnych ludzi, ale przygotowują je do życia wiecznego. Ostatecznie zaś, jak powiada św. Augustyn, "my sami byliśmy wodą, a Chrystus winem nas uczynił" -- bo przecież to tylko Jego mocą nasze życie może stać się zasługiwaniem na życie wieczne.

W starożytności Kościół przeżył aż dwie pokusy, żeby zrezygnować z wina podczas odprawiania mszy świętej. Najpierw niektórzy ebionici, zamiast konsekrować chleb i wino, jak to ustanowił Pan Jezus, wprowadzili chleb i wodę, a motywowali to względami ascetycznymi. Druga pokusa przyszła w momencie, kiedy władze prześladowcze nauczyły się rozpoznawać chrześcijan po tym, że rankiem można było poczuć od nich zapach wina (Komunię świętą przyjmowali oni bowiem na czczo). Wówczas niektóre wspólnoty chrześcijańskie -- nazwane później akwarianami -- zaczęły odprawiać poranną Eucharystię na chlebie i wodzie, ograniczając konsekrowanie chleba i wina tylko do Eucharystii odprawianych wieczorem, kiedy to, że się pachniało winem, nie budziło już niczyich podejrzeń.

Na innowację tę stanowczo zareagował św. Cyprian. "Zanikłaby wszelka religijna i prawdziwa dyscyplina -- pisał w połowie III wieku -- gdybyśmy przestali wiernie zachowywać to, co nakazuje Duch Święty: gdyby ktoś przy porannych ofiarach lękał się, aby zapachem wina nie zdradzić, że wypił krew Chrystusa. Gdyby przy składaniu Ofiary wierni nauczyli się wstydzić krwi Chrystusa, świadczyłoby o tym, że w czasie prześladowań wycofują się z udziału w Jego męce" (List 63 15).

W obszernym Liście 63 św. Cyprian sformułował szereg głębokich argumentów, dlaczego jest rzeczą niezwykle istotną, aby do mszy świętej było używane właśnie wino. Przede wszystkim "ani Apostoł, ani anioł z nieba nie może nic innego głosić lub nauczać, niż to, co sam Chrystus nauczał i co głosili Jego apostołowie" (List 63 11).

Panią zapewne najbardziej zainteresują sformułowania św. Cypriana, które sugerują, że działanie kielicha Pańskiego jest dokładnie odwrotne niż kielicha pijackiego. Kielich pijacki paraliżuje umysł i ogłupia człowieka, czyni go niewolnikiem tego świata, odciąga od Boga i pogrąża w smutku. Natomiast "kielich Pański w taki sposób upaja, że czyni nas trzeźwymi i podnosi umysły do duchowej mądrości, a każdy, kto go zakosztuje, odwróci się od świata i skieruje się do poznawania Boga".

Ale, rzecz jasna, również zwykłe wino jest darem Bożym, a przeklęte jest jedynie jego nadużywanie, toteż zaraz w następnym zdaniu Cyprian pisze tak: "I podobnie jak zwykłe wino odpręża umysł, rozwesela ducha i uwalnia go od smutku, tak też przez picie Krwi Pańskiej i zbawiennego kielicha zatraca się wspomnienie o dawnym człowieku, zapomina się o poprzednim światowym postępowaniu, a smutne, zbolałe serce, przygniecione przedtem ciężarem dręczących grzechów, raduje się teraz otrzymanym od Boga przebaczeniem".

Skoro już tak długo zatrzymujemy się przy Liście 63 św. Cypriana, warto przy okazji przedstawić głęboką symbolikę, jaką dostrzegł on w zwyczaju dolewania do kielicha mszalnego odrobiny wody: "Woda oznacza lud, wino zaś jest krwią Chrystusa. Gdy więc w kielichu miesza się wino z wodą, to lud staje się jednym z Chrystusem i wspólnota wiernych jednoczy się i łączy z Tym, w którego uwierzyła. To zjednoczenie i złączenie wody i wina w kielichu Pana przez zmieszanie tak się dokonuje, że owej mieszaniny już nie można od siebie oddzielić. Dlatego też nic nie zdoła Kościoła, czyli będącego w Kościele ludu, jeśli wiernie i mocno trzyma się tego, w co uwierzył, odłączyć od Chrystusa; będzie się Go stale trzymać i jego miłość będzie nierozerwalna. Nie można więc przy święceniu kielicha Pana ofiarowywać tylko samej wody ani też samego wina. Jeśli bowiem ktoś ofiarowuje samo wino, to krew Chrystusa pozostaje bez nas; jeżeli zaś ofiarowuje się samą tylko wodę, to lud jest bez Chrystusa. Skoro zaś oba się zmiesza i przez to wzajemnie się złączy, dopełnia się duchowa i niebiańska tajemnica".

Jak Pani widzi, nie tylko nie ma nic żenującego w tym, że Pan Jezus przemienił wodę w wino oraz że właśnie pod postacią wina daje nam swoją Krew, ale kryją się za tym bardzo bogate treści duchowe. To zaś, że pijacy potrafią nawet w Ewangelii szukać błogosławieństwa dla swojego grzechu, jest zwykłym nadużyciem, które powinno budzić w nas niepokój nie co do treści zawartych w Ewangelii, ale z powodu zaślepienia, które nie waha się powoływać samego Boga na fałszywego świadka, jakoby zło nie było złem.

Nie chciałbym swoim listem sprawiać wrażenia, jakoby całkowita abstynencja od napojów alkoholowych była w świetle wiary chrześcijańskiej czymś podejrzanym. Na pewno czymś podejrzanym byłoby przymuszanie do powszechnej abstynencji (eksperyment taki podjęto w Stanach Zjednoczonych w latach dwudziestych naszego wieku). Jednakże ludzie, którzy dobrowolnie postanowili na jakiś czas lub do końca życia powstrzymać się całkowicie od napojów alkoholowych, spełniają w społeczeństwie ważną misję, zwłaszcza w społeczeństwie tak zagrożonym przez alkoholizm jak nasze.

Wykład o sensie abstynencji zacznijmy jednak od podstaw. Jak wiadomo, Pan Jezus nie był abstynentem, wyrażał się jednak z wielkim szacunkiem o abstynencji Jana Chrzciciela: "Przyszedł Jan Chrzciciel, nie jadł chleba i nie pił wina, a wy mówicie: Zły duch go opętał. Przyszedł Syn Człowieczy, je i pije, a wy mówicie: Oto żarłok i pijak, przyjaciel celników i grzeszników" (Łk 7,33n). Pan Jezus jest jednak Synem Bożym i swoim stylem życia wyrażał niepowtarzalny sens swojego przyjścia do nas. Przyszedł bowiem do nas jako Oblubieniec, a na weselu przecież się nie pości. Wyraźnie jednak powiedział, że po odejściu Pana Młodego Jego uczniowie będą pościć (Łk 5,34n). Że dotyczyło to również używania napojów alkoholowych, świadczy o tym choćby wspomniany już przypadek Tymoteusza, którego Apostoł Paweł zachęca do tego, aby w związku z problemami żołądkowymi rozluźnił nieco rygor swojej abstynencji (1 Tm 5,23).

Najpełniejsze wytyczne na temat właściwego stosunku do abstynencji znajdują się w czternastym rozdziale Listu do Rzymian: "Królestwo Boże to nie sprawa tego, co się je i pije, ale to sprawiedliwość, pokój i radość w Duchu Świętym" (w. 17). Można się jednak znaleźć w sytuacji, kiedy człowiek poczuje się do abstynencji przymuszony moralnie: "Wprawdzie każda rzecz jest czysta, stałaby się jednak zła, jeśliby człowiek spożywając ją, dawał przez to zgorszenie. Dobrą jest rzeczą nie jeść mięsa i nie pić wina, i nie czynić niczego, co twego brata rani" (Rz 14,20n).

W czasach dzisiejszych decyzję o całkowitej abstynencji różni ludzie podejmują najczęściej z dwóch powodów: żeby bardziej skutecznie przyczynić się do zmiany naszej obyczajowości, która niestety bardzo sprzyja rozwojowi pijaństwa, albo też żeby pomóc w ten sposób swemu bliskiemu w jego trudnej drodze wychodzenia z nałogu. I chwała Bogu, coraz więcej jest u nas takich ideowych abstynentów. Oby tylko nie wynosili się nad tych, którzy postanowili na razie nie rezygnować z rozumnego używania alkoholu.

Komentarze (40):

Trurl2021.08.2 14:44
To co ma zrobić abp. Głódź? On będzie potraktowany wyjątkowo?
smakosz2021.08.2 9:58
Umarł pijak i stanął przed Św Piotrem i pyta gdzie dusza pójdzie po śmierci. Św. Piotr odpowiada pytaniem , A CZYM-KIM BYŁEŚ ZA ŻYCIA , pijakiem - odpowiada , na to Św Piotr , TO PÓJDZIESZ DO NIEBA BO I TAK ŻEŚ SIĘ NACIERPIAŁ.
robaczek2021.08.2 7:59
80% katolików na powiatach................................................ TO ALKOHOLICY ;] ............ pińć stuf gurom!!!!!!!!
Anonim2021.08.2 6:23
Oj to biskupów typu Głódź w raju nie będzie :D
Torchwood2021.08.2 5:45
"Pijacy nie wejdą do Królestwa Bożego". Trzeźwi też nie - nie da się wejść do miejsca, które nie istnieje.
Po 11...2021.08.2 4:47
Uwielbiam ten katolicki bełkot: "Pan Jezus pił wino, bo przyszedł do nas jako Oblubieniec". Zatem pytam z całej głębi tego tysiąclecia ... czy jest na sali teolog? Teolog który wytłumaczy dlaczego to, że starotestamentowa relacja Żydów do Jezusa opisana jest jako relacja narzeczeńsko/małżeńska wpływa na to, że Jezus pił wino? No?
czekista2021.08.2 4:08
PIESN FILARETOW......Hej, uzyjmy zywota!.....Wszak zyjem tylko raz; .....Niechaj ta czara zlota..... Nie prozno wabi nas. Autor, Adam Mickiewicz.
mp2021.08.1 21:10
Czy sugerujecie, że Lech Kaczyński skończył w piekle?
Księża na Księżyc2021.08.1 20:33
Z okazji miesiąca trzeźwości będę kupował o 3 flaszki piwa mniej na tydzień.
czekista2021.08.2 3:58
.................. chyba na dzien...................... Przejezyczyles sie.
katolik2021.08.1 20:20
POLSCY KSIĘŻA PROBOSZCZOWIE, jak volksdojcze, jak wam nie wstyd przed Bogiem i ludzmi, że z ambon nawołujecie do szczepień i pozwalacie na tworzenie przy Domu Boga- działań samego szatana, morderstwa wiernych chemią genetyczną
judek2021.08.2 2:46
ŻYDOSTWO TAK SAMO I NAWET BARDZIEJ WYŁO U SIEBIE I NA CAŁYM ŚWIECIE BY SZC ZEPIC , W IZRAELKU NAJWIĘCEJ PROCENT Z POPULACJI SWEJ JUZ ZASZCZEPILI JAK BYDŁO!
Anonim2021.08.1 19:19
„Pijacy nie wejdą do królestwa niebieskiego” - co na to flaszka glódź?
LEON2021.08.1 19:10
Kto był taki mądry że wymyślił Sierpień miesiącem bez alkoholu. Wielki post to rozumiem, sam bez niczyjego namawiania nie piję alkoholu, ale sierpień człowiek powinien być szczęśliwy.
Anonim2021.08.2 10:00
Myślę że wymyślili to za pierwszej komuny, za PRL. Towarzysze co chwilę robili jakieś miesiące czegoś, plany 5 letnie, 3 letnie, co chwilę coś. To i księża wyczuli że coś warto zrobić dla utrzymania owieczek przy sobie.
Mietek2021.08.1 18:46
Przepadam za dobrą wódeczką. Dwie setki z wieczora działają jak dobry afrodyzjak i dlatego moja kobieta z codziennie poi mnie tym pysznym trunkiem.
m2021.08.1 18:33
Sławoj "Flaszka" w takim razie ma problem
LEON2021.08.1 19:14
Sławoj teraz żyje, jest sołtysem.
piotr2021.08.1 18:18
Nikt tak dawnymi czasy nie rozpijał pospólstwa , jak plebanki. No i tak szło , szło aż zaszło. A dzisiaj straszą że nie pójdę w niebiesiech.
Taka prawda2021.08.1 17:55
To żaden policjant nie znajdzie sie w niebie... alkoholicy narkomani złodzieje sadyści oszuści mordercy
rebeliant-precz_z komunia-Hertrich-Woleński2021.08.1 16:56
pisze CYT.: "Nie wiadomo kto był większym zwyrolem :-)....Ten Wyszyński co był prokuratorem czy ten co był pedoskupem :-)" - - - - - - - - - "Ciało pedagogiczne"; UJ Jan Hertrich-Woleński oraz Jan Hartman. Obie te k urwy żydowskie, nienawistne parchy ŻYJĄ z moich podatków!
rebeliant2021.08.1 15:43
Należy po prostu wpisać do lektur motywy, że gdy twoi przyjaciele chcą cię zrobić w wała to zapraszają cię na wódkę.
rebeliant2021.08.1 15:41
A ku.r.wy "właściciele" podludzi, którzy spychali tych ludzi do pijaństwa lub krzywdziciele przez których ofiary popadały w nałogi będą wiecznie yebani przez tych alkoholików poza tym qrestwem niebieskim.
­2021.08.1 15:35
Pijmy piwo póki żyjem, po śmierci się nie napijem.
A porzeczkówkę można?2021.08.1 15:34
https://www.fronda.pl/a/porzeczkowka-przygotuj-latem-i-ciesz-sie-jej-dobrodziejstwem-cala-zime,164841.html
Anonim2021.08.1 15:19
wcale nie pijemy więcej od innych,dośc tej ściemy lepiej policzcie ile macie alkoholików katabasów i odpier/do/cie się wreszcie od nas ludkowie watykańscy na dobre ,to już q-rwa nudne z tym piciem ,zaraz was miłośnicy z meczet was wyrżną i dopiero bedziecie mieli problem
Anonim2021.08.1 15:10
https://wiesci24.pl/2020/02/04/ojciec-szefa-gazety-polskiej-sluzyl-moskwie-ujawniamy-akta-ipn/
A piwo można?2021.08.1 15:05
https://www.fronda.pl/a/nie-pijesz-piwa-to-blad-poznaj-jego-sekrety,93466.html
Zgorszenie2021.08.1 14:48
"Wprawdzie każda rzecz jest czysta, stałaby się jednak zła, jeśliby człowiek spożywając ją, dawał przez to zgorszenie. Dobrą jest rzeczą nie jeść mięsa i nie pić wina, i nie czynić niczego, co twego brata rani" - Mnie rani np głupota ludzi którzy okłamują się że wierzą w takie prawdy że nie należ rozsądzać kto jest bogaty a kto biedny, a bardziej ich obchodzi cierpienie jakiegoś faceta torturowanego 2000 lat temu niż to że jutro kolejna nastolatka na imprezie będzie musiała bo nie będzie sobą, doświadczyć się z 2 razy starszym i złamie tym swojego chłopaka w swoim wieku. Nastolatka zajdzie w ciąże, będzie wspaniałą mamą a chłopak żeby być sprawiedliwy i nie być rozpustnikiem jak jego rodzice zostanie żulem. I te śmieci z ludu bożego razem ze śmieciem św. Pawłem , tą dziwką Jezusem i innymi bałwanami będą optować że należy wpuścić i wstawiać się za dziwką a nie za odmóżdżonym żulem.
Polak2021.08.1 14:37
Naprawdę? To by znaczyło że wasi szamani sami nie wierzą w bajki które głoszą.
Skrzypek na dachu2021.08.1 14:11
Od wodki to rozum krotki .
piotr2021.08.1 14:11
No to mam przeje...ne. Powyższy artykuł powinienem przeczytać jakieś 65 lat temu.
antoni.s-precz_z komunia-Hertrich-Woleński2021.08.1 14:11
pisze CYT.: "Nie wiadomo kto był większym zwyrolem :-)....Ten Wyszyński co był prokuratorem czy ten co był pedoskupem :-)" - - - - - - - - - "Ciało pedagogiczne"; UJ Jan Hertrich-Woleński oraz Jan Hartman. Obie te k urwy żydowskie, nienawistne parchy ŻYJĄ z moich podatków!
antoni.s-precz_z komunia-Hertrich-Woleński2021.08.1 14:10
pisze CYT.: "Nie wiadomo kto był większym zwyrolem :-)....Ten Wyszyński co był prokuratorem czy ten co był pedoskupem :-)" - - - - - - - - - "Ciało pedagogiczne"; UJ Jan Hertrich-Woleński oraz Jan Hartman. Obie te k urwy żydowskie, nienawistne parchy ŻYJĄ z moich podatków!
antoni.s2021.08.1 14:03
I po co te jątrzenie ? nie dość że trwa lewacki atak na epebep. sławoja leszka głódzia to jeszcze i wy!?, poświęcony portal?... przeciwko temu wielkiemu kapłanowi!?, wstydźcie sie!!
JoJo2021.08.1 14:01
Yebać pislamistów czyli nieudaczników życiowych, sfrustrowanych biedaków. TFU!
Anonim2021.08.1 13:58
To więcej niż połowa kleru tam nie wejdzie . Opisywałam kiedyś we Frondzie jak to koleżanka szkolna mojej córki pracowała w małym sklepie monopolowym w mieści powiatowym na małej uliczce . A proboszcz , który grzmiał ciągle na alkoholików co tydzień tam kupował cały neseser drogich alkoholi . I nie było to wino mszalne . Nie wiedział , że to parafianka gdyż nie chodziła do kościoła .
ksiądz pedał2021.08.1 13:57
Yebać pis Yebać pis Yebać Pis Yebac pis Yebać pis Yebać pis Yebać Pis Yebac pis Yebać pis Yebać pis Yebać Pis Yebac pis Yebać pis Yebać pis Yebać Pis Yebac pis Yebać pis Yebać pis Yebać Pis Yebac pis Yebać pis Yebać pis Yebać Pis Yebac pis Yebać pis Yebać pis Yebać Pis Yebac pis
Hipokryzja frondy2021.08.1 13:53
O kurcze, to zayebiście, pełno księży i pijackich pislamistów nie wejdzie do urojonego nieba. Gitara, siema cwele.
Zimny lech.2021.08.1 13:52
Yebac pis i kościół.