18.02.17, 20:35Fot: Wikipedia/2tm21/CC BY-SA 3.0

Paweł Kowal dla Frondy: Zachód boi się wojny, a Rosja to wykorzystuje

Fronda.pl: Rzecznik Białego Domu Sean Spicer powiedział ostatnio, że prezydent Donald Trump oczekuje od Rosji zwrotu Krymu. To ważne oświadczenie?

Paweł Kowal, Szef Rady Krajowej Polski Razem: To oświadczenie polityczne, które podtrzymuje tradycyjne stanowisko Ameryki i zachodniego świata, że nie można zmieniać granic siłowo. Konkretnie odnosi się to do wydarzeń z 2014 roku. Natomiast, faktycznie wyciąganie wniosków z tego oświadczenia o zmianie polityki amerykańskiej jest w pewnym sensie nieuprawnione. W tym mianowicie, że powtarzanie tych oświadczeń w różnych kontekstach to tylko jeden z elementów w skomplikowanej rozgrywce amerykańsko-rosyjskiej, która dopiero się zaczęła. Mamy na ten temat za mało wiedzy, by na podstawie tego skądinąd ważnego oświadczenia, wyciągać jakieś głębokie wnioski na temat tanu negocjacji rosyjsko-amerykańskich.

Rzecznik Władimira Putina skomentował z kolei, że Rosja Krymu nie odda, ponieważ nie dyskutuje na temat swojego terytorium z innymi państwami. Co Pan sądzi o tym oświadczeniu?

To oczywiście rytuał w polityce rosyjskiej. Bez słuchania tego oświadczenia, wiedzielibyśmy co powiedział rzecznik Putina i co Rosjanie myślą na ten temat. To co ciekawe w tym wszystkim to fakt, że część osób bierze jedno oświadczenie za zmianę doktryny. Oczywiście tak nie jest. Myślę, że Trump negocjuje jak przywódca, ale mający doświadczenie handlowe, co powoduje, że możemy spodziewać się również innych oświadczeń, może ostrzejszych, w każdym razie pewnych zwrotów akcji. Po stronie rosyjskiej natomiast istnieje jak sądzę przeświadczenie, że negocjacje z Trumpem, to negocjacje z businessmanem. Przygotowując się do negocjacji z nim i wchodząc w ich wstępną fazę, starają się w taki sposób je prowadzić, by rozpoznać jego sposób negocjacji i to jak się do tego ustosunkować.

Sprawa Krymu może być zatem elementem negocjacji?

Tak, jest to element negocjacji. Po prostu musimy zrozumieć, że negocjacje w polityce zagranicznej nie zaczynają się wtedy, kiedy obie strony siadają do stołu, ale mają też swoją fazę poprzedzającą. W tej fazie strony wysyłają sobie różne sygnały, na przykład, aby się postraszyć, szantażować, itd. To już ta faza i z tymi elementami mamy do czynienia.

W ramach negocjacji, o których Pan mówił, Trump będzie nadal chciał w pewnych sprawach dogadać się z Rosją? Putin póki co twierdzi, że NATO dąży do konfrontacji z Rosją i ją prowokuje.

Z całą pewnością tak będzie. Co więcej, także Rosja będzie chciała porozumieć się z Trumpem. Ten proces jak sądzę, nadejdzie jednak dopiero za kilka miesięcy. Na razie jak wspomniałem, to dopiero początek negocjacji, ich wstępna faza. Co do propagandy, którą uprawia Putin, to jest to element zastraszania krajów należących do NATO z jednej strony, a z drugiej słowa na użytek wewnętrznej propagandy w samej Rosji. Taka propaganda jest skuteczna na pewno w Rosji. Na Zachodzie zresztą po części też, ponieważ społeczeństwa zachodnie boją się wojny i można dużo zyskać strasząc wojną.

Dziękujemy za rozmowę.