Patynowska do Pytla: katolik w Polsce nie może być Amiszem - zdjęcie
10.07.13, 11:55Maria Patynowska (Fot.Fronda)

Patynowska do Pytla: katolik w Polsce nie może być Amiszem

17

Wiele środowisk, za co Chwała Panu, dostrzega że nasz Naród, oraz katolicyzm, ma się nie najlepiej, pewne problemy mamy nasze, rodzime, ale też posiadamy bolączki typowe dla całego świata. Choć łączy nas pesymizm diagnozy, każde środowisko, czy poszczególni badacze, nieco inaczej definiują rodzaj tego niebezpieczeństwa. Na wstępie dodam, że bardzo szanuję i z zainteresowaniem zawsze obserwuję stanowisko tradycji katolickiej, które również nie jest jednolite, lecz jest bogactwem, a jego zasługi są liczne.

Odpowiadam na krytykę Jakuba Pytla podkreślając, że moja indywidualna metoda interpretacji symboli z przestrzeni publicznej ma szeroki charakter. Moim zdaniem walka obecnie odbywa się o fundamentalną obecność katolików w tej publicznej przestrzeni. Uważam, że nieraz nie zauważamy pewnych dotyczących tego zależności, ponieważ siedzimy z nosem w szczegółach, podczas gdy potrzeba nieco dystansu, aby zobaczyć o co chodzi. Obserwujmy zatem jakiego typu linie kreślone są na tej mapie znaczeń, nie zaś tkwijmy ze wzrokiem wpatrzonym w jeden punkt. Jakub Pytel bardzo jest wpatrzony w szczegóły, od których niewątpliwie specjalistami są środowiska tradycjonalistów.  

Po skrytykowaniu pewnych szczegółów mojego artykułu autor dodał własną hipotezę o miejscu modlitwy pierwszych chrześcijan. Znałam ją i nie wykluczone że Jakub Pytel ma tu rację, niemniej jest niesprawdzalne jak było w istocie i hipotezy pozostaną tylko hipotezami. Następnie krytykujący mnie autor, przechodząc do meritum dyskusji dotyczącej niedawnych rekolekcji na Stadionie Narodowym, dodał szczegół od siebie, że on, cytując wypowiedź ks. Węcławskiego „z konferencji naukowej”, lokuje problem w używaniu nagłośnienia „sztuczne wzmocnienie dźwięku jest przeciw duchowi liturgii – tak samo jak poszerzanie przestrzeni zgromadzenia poza zasięg ludzkiego głosu.”     

Nie ukrywam, że jest to ważna wypowiedź. Dziękuję za nią, oszczędzi mi ona masę wysiłków. Dotychczas myślałam, że może gdybym postarała się i namówiła Ojca Johna Bashoborę 1. aby na przyszłość nie podskakiwał i nie machał rękoma, 2. głosił konferencje w sutannie, 3. aby śpiewane pieśni były tradycyjne dla Polaków, 4. aby nie było w okolicy odprawiania Mszy Świętej hotdogów i 5. aby choć troszkę było w języku łacińskim, 6. aby uczestnicy nabożeństwa mieli długie spodnie i stali nieruchomo, to wówczas może osiągniemy porozumienie z tradycjonalistami katolickimi, a przynajmniej ustrzeżemy się przed ich niszczącą drwiną. Cóż jednak usłyszałam? Problem naszego „ducha liturgii” tkwi w używaniu nagłośnienia i w tym, że za duża ilość nas jednocześnie chce się wspólnie pomodlić przez co zgromadzenie dużo przekracza „zasięg ludzkiego głosu”… Ale… Ale ja się przecież cieszę, że jest nas na rekolekcjach 60 000, a pomagają nam w służbie Panu Bogu zdobycze techniki jak na przykład nagłośnienie !

Chwilę muszę się oswoić narzucanym stanowiskiem, ponieważ pierwsze moje skojarzenie jest takie, iż oczekuje się, iż katolicy będą odpowiednikiem amerykańskich protestantów Amiszów, którzy negują wszelkie zdobycze cywilizacji prowadząc ich zdaniem szczęśliwe życie w odizolowanych mikro-środowiskach uważanych przez „normalne osoby” za dziwactwo marginesu społeczeństwa.

Czy takie ma być miejsce katolika i jego modlitwy w przestrzeni publicznej? Nie uważam tak. Uważam, że nasze miejsce nadal jest w centrum, a symbolem centrum, chwilowo, jest ta fajna i praktyczna duża budowla funkcjonalnego Stadionu Narodowego. Właśnie z tego względu to miejsce moim zdaniem „nadaje się” na miejsce modlitwy dla nas, katolików. Raz na jakiś czas, my to miejsce sobie „uzdatnimy” dla naszych potrzeb. Wniesiemy tam duży krzyż, postawimy ołtarz, figurę Matki Bożej i wniesiemy Najświętszy Sakrament. Zorganizuje nam to nasz Arcybiskup, przyjdą tam nasi kapłani, oni znają się na wymogach liturgii, a my im ufamy …

Jesteśmy Narodem który narodził się w chrzcielnicy, nasza ziemia poświęcona jest Bogu i dla tego mamy prawo pomodlić się w każdym miejscu. Zaś chęć modlenia się razem z Biskupem to stricte katolicka sprawa. Z tego powodu robienie przez środowisko tradycjonalistów ograniczeń typu: „nie módl się na stadionie, stadion się nie nadaje, ponieważ na stadionie modlą się protestanci” jest jakby zalecaniem opuszczenia tego terenu i zostawianiem go na imprezy przy których nabożeństwo protestanckie jest jeszcze stosunkowo niezłe. Zostawili byśmy to miejsce hedonizmowi, czy niekiedy nawet satanizmowi, sami, krok po kroku, marginalizując się.

Moje zdanie jest następujące „nie wycofujmy się.”

Dziś do nas apelują „nie módl się na stadionie”, a jutro będą przestrzegać „nie chodź w procesji eucharystycznej po ulicy, bo po niej chodzą pochody gejów, nie postępuj jak geje, nie chodź po ulicy”, a następnie „nie módl się w dużym kościele parafialnym, bo tam jest sztuczne nagłośnienie”. Czy też w końcu, konsekwentni w swoim wycofywaniu się i narzucaniu kolejnych ograniczeń, sami wystąpimy z Kościoła jak cytowany eks-ksiądz Węcławski, który ograniczał, ograniczał, aż nie widział swojego miejsca w Kościele.

A na samym końcu może się zdarzyć, nawet na pewnej Mszy, co prawda według przedsoborowego rytuału odprawionej niemal konspiracyjnej i bez mikrofonu, Mszy oczywiście bez biskupa, z którym już dawno pokłóciliśmy się, ale jednak Mszy „niedoskonałej”. „Niedoskonałej” na przykład dla tego, że ksiądz miał sklerozę i wadę wymowy, pomylił się w łacinie, ornat miał jednak za długi, a mszał miał nieładną okładkę, lichtarze miały przepisową liczbę, lecz niestety nierówną wysokość i były obdrapane. Wówczas zrozpaczeni popełnimy „seppuku” wspominanym ostatnim pionowym cięciem … 

Maria Patynowska

Polemika odnosi się do artykułu: „Pytel odpowiada Patynowskiej, stadiony nie nadają się na liturgię

Komentarze (17):

anonim2013.07.10 18:03
Dobry katolik, to taki katolik, który jest zawodowo wątpiący, wstydzi się z powodu bycia Polakiem, miewa moczenie nocne z powodu strachu przed byciem obciachowym i ogólnie zastanawia się nad apostazją i wstąpieniem do Cyrku Palikmiota. Każdy inny powinien poruszać się kanałami i popełnić samobójstwo. Oto logika "tolerancji". Ciekawe, co będą myśleć tuzy "postępu", gdy za kilkanaście lat, jak już się pozbędą złych katoli, będą walić pięć razy dziennie dyńką o dywanik? Kto wówczas będzie winny?
anonim2013.07.10 18:05
ps. wątpiacym postępowcom polecam filmiki o islamskich patrolach w Londynie i Paryżu. Pouczające.
anonim2013.07.10 18:17
To nie pierwsze charyzmatyczne spotkanie na stadionie. Uczestniczyłem w II Kongresie Odnowy w Duchu Świętym na stadionie w Gnieźnie. To dopiero zgorszenie. 11 tysięcy ludzi tańczy na stadionie w obecności śp. Kardynała Józefa Glempa. PS Dar języków otrzymałem na przystanku autobusowy. Tfu...ech ten wymykający się naszym wyobrażeniom Duch Święty. Co do Stadionu Narodowego - pełen profesjonalizm! Widać jak ewangelizacja podąża z duchem czasów.
anonim2013.07.10 18:33
Co do używanego nagłośnienia - w czasach współczesnych stało się to koniecznością i ma miejsce w wielu świątyniach, a już szczególnie, w katedrach. Podczas święceń kapłańskich w katedrze Spayer nawaliło nagłośnienie, prawie nic nie słyszałam z tego co działo się przy ołtarzu, pomimo tego, że siedziałam w pierwszych rzędach. I niby co - mielibyśmy zaniechać Mszy św. celebrowanej przez papieża podczas jego pielgrzymek? Prowadzenia rekolekcji charyzmatycznych, w których na Eucharystii bierze udział dużo ludzi? Nagłośnienie nie jest potrzebne podczas spotkań prowadzonych dla małych wspólnot.
anonim2013.07.10 19:30
Brawo pani Mario. Czasem mam wrażenie, że większość zarzutów podszyta jest jednak nutą zazdrości, że samemu się nie potrafi ani spontanicznie modlić ani zarazić tą spontanicznością innych. Niektórym po prostu daleko do "dziecięctwa".
anonim2013.07.10 19:44
Jeśli ci umilkną, kamienie wołać będą (Łk 19, 40). Warto to przypomnieć, bo Jezusowym uczniom już wtedy próbowano zamknąć usta...
anonim2013.07.10 20:30
+++ Chwała Panu!
anonim2013.07.10 20:49
Pani Mario - to jakieś pier...enie chorych psychopatów. po co się przed nimi w ogóle tłumaczyć? z czego? Katolicy zaprosili o. Boshoborę na stadion i ch... komukolwiek do tego. proste
anonim2013.07.10 21:10
Niektórzy nam zarzucają że szukamy emocji i sensacji. Proszę sobie przypomnieć jak Matka Boska Fatimska obiecała trojce dzieci cud. Na spotkanie z MB wierzących nie wierzących przyszło 70 tyś. Czy mamy ganić MB że wywołała sensację i emocję. Podałem ten przykład pod rozwagę dla nierozważnych Katolików. Trzeba iść w kierunku celu a nie rozchodzić się na boki. Nie wywołujcie zamętu, należy prosić Boga o zrozumienie.
anonim2013.07.10 22:30
@Globos Ja wierzę w cuda Pana Jezusa, a ty prawdopodobnie w cuda Marxa i Engelsa, życzę powodzenia.
anonim2013.07.11 0:05
@autorka "ta fajna i praktyczna duża budowla funkcjonalnego Stadionu Narodowego. Właśnie z tego względu to miejsce moim zdaniem „nadaje się” na miejsce modlitwy dla nas, katolików". Nie w tym rzecz czy "się nadaje" lecz czy miejsce przeznaczone do igrzysk w którym prężą swoje nędzne ciała różne "madonny" i "gladiatorzy" ogólnoświatowej religii zwanej FOOTBALL naprawdę jest miejscem godnym aby sprawować Najświętszy Sakrament? Czy to aby dobra tendencja (płynąca zza oceanu) która wprowadza i miesza elementy heppeningu i show z elementami sakralnymi sprowadzając Kościół do rangi przedsiębiorstwa świadczącego usługi realizując "przedstawienie" na stadionach czy gdziekolwiek- oby zgodnie z "wymaganiami rynku"? Czy zawsze "więcej" (ludzi) znaczy "lepiej"? Cóż- w kulturze masowej, globalnej chyba tak...Takie czasy- co robić… Bóg staje się elementem popkultury, wkracza na T-shirty, koncerty rockowe, stadiony piłkarskie… Potrzebujemy firewerków i efektów specjalnych, bezpośrednich doznań transcendentalnych, wielkich charyzmatycznych sygnałów obecności Boga aby zwrócić się w jego stronę. Ma być fajnie- bo inaczej tego nie kupię… Tylko gdzie w tym OFIARA?... Czy naprawdę to właściwa droga? gwoli przykładu: https://www.youtube.com/watch?v=RwS9umpEkvs Ja ze smutkiem to oglądam. Kapłan (obecny papież) jest zmuszony konkurować z przebierańcami, (2,50 min) kukłami i czirliderkami i innymi "atrakcjami przedstawienia". Liturgia Mszy Św. jest tu w moim odczuciu sprofanowana, ludzie wchodzą- wychodzą nawet podczas najważniejszych części liturgii. Czy Msza Św. nie jest sprowadzona tutaj do kategorii show które opatrzone w konferansjerów z przyklejonym uśmiechem ma "rozgrzać" zgromadzonych aby w ten sposób zyskało na atrakcyjności? Czy Chrystusowi który daje się nam jako pokarm nie powinniśmy oddać należnej czci i szacunku w Świątyni a nie na jakimś wielofunkcyjnym basenie narodowym lub - co bardzo modne w krajach "rozwiniętych" w centrum handlowym (aby strudzony zakupami "katolik" mógł sobie skosztować Najświętsze Ciało Chrystusa jako przystawkę pomiędzy hamburgerem a frytkami)...? Cóż- chyba tyle ode mnie... Na temat "praktyczna duża budowla funkcjonalnego Stadionu Narodowego" z historykiem sztuki polemizował nie będę bo się na tym nie znam... Mam tylko nadzieję że ktoś (zgodnie z obecnymi trendami ECO) nie wpadnie kiedyś na pomysł docieplania gotyckich świątyń styropianem kierując się chęcią ograniczenia emisji CO2 i względami ekonomicznymi aby było bardziej "praktycznie" lub nie zburzy ich do parteru z uwagi na ich niefunkcjonalną bryłę... Z tą drobną złośliwością i kilkoma pytaniami pozwalam sobie zamilknąć... TT
anonim2013.07.11 2:14
Pani Mario Brawo!!!
anonim2013.07.11 2:15
Pomyśleć, że kiedyś 30 milionów mogłoby stanąć na jednej mszy, w jednym czasie w różnych miastach i po wsiach, by byli Jedno. Wygląda, że głównym celem oponentów, jest to, by nigdy do tego nie doszło. Oni czemuś boją się Mocy, żyją rozłamem, z niego czerpią siłkę.
anonim2013.07.11 2:17
@borzobohata //4. Msza święta nie może być na bilety - w żadnych okolicznościach, pod żadnym pozorem!!! // A kto sfinansuje wynajęcie stadionu i organizację? Pan Bóg? Kościół nie wypłukuje pieniędzy z powietrza, jak nasz rząd.
anonim2013.07.11 12:08
@...eee - "A kto sfinansuje wynajęcie stadionu i organizację? Pan Bóg?" a cóż to za argument? A kto finansuje utrzymanie kościoła? Pan Bóg? A ja tam chodzę co najmniej co niedzielę, czasem w dzień powszedni i nikt nigdy nie żądał ode mnie wykupienia biletów wstępu, wchodzę i przebywam całkowicie za darmo, ba! więcej, nierzadko jeszcze jestem karmiony Ciałem Pana i też całkowicie za darmo. W dodatku mogę w każdej chwili wyjść i w każdej chwili wrócić ile razy tylko jest tak potrzeba czy chcę. To po co mam gdzieś się wybierać i płacić za coś, co mam i bliżej, i wygodniej, i za darmo?
anonim2013.07.11 14:03
Nabi do Patynowskiej - skoro "katolik w Polsce nie może być Amiszem" to tym bardziej nie powinien być Zielonoświątkowcem czy jeszcze innym bardziej oddzielonym rozłamowcem protestanckim. Katolik ma być...Katolikiem i tyle.
anonim2013.07.11 14:27
Wiesz @Nabi, bardziej chyba prawdopodobne są konszachty z muzułmanami niż poszanowanie własnej tradycji... Ludzie czekają na Kościół w wersji LIGHT- otwarty na kompromisy w sprawach światopoglądowych (jak IN VITRO) i doktrynalnych, z uniwersalnym podejściem do spraw sumienia, grzechu etc... i taki otrzymują... Mimo wszystko ufam że to co się teraz dzieje w KK to część Boskiego Planu- że tak ma być- nie wiem czemu ale jestem jakoś wewnętrznie spokojny... zresztą jest to przecież opisane w proroctwach... Być może dopiero gdy padną jawne herezje to część się opamięta i wróci... a tymczasem niech tańczą swoje chochole tango- mi do śmiechu nie jest...