23.12.16, 16:20

Oto afera większa, niż Amber Gold. Mafia lekowa

Mafia lekowa... Mówi się o niej niewiele, a w istocie jej silne związki z prokuraturą to afera znacznie większa, niż Amber Gold. O szczegółach w rozmowie z "Dziennikiem Gazetą Prawną" mówił Adam Chojnacki, lubuski wojewódzki inspektor farmaceutyczny.


"Dla mnie dobitnym przykładem powiązania prokuratury z mafią lekową jest chociażby skandal w Bydgoszczy sprzed dwóch lat. Właściciel włocławskiej apteki złożył wtedy w prokuraturze zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez inspektorów. Efekt był taki, że policja weszła do inspekcji wraz z byłym prokuratorem, ówcześnie mecenasem reprezentującym powoda" - opowiadaił Chojnacki.

Jak dodał, w tym wypadku ów były prokurator spokojnie przeglądał pounfe dokumenty, w eskorcie policji. Potem protokół całego przeszukania po prostu zaginął.

Chojnacki tłumaczał, że przestępcy z mafii lekowej wciąż wytaczają inspektorom postępowania o przekroczenie uprawnień, przestępstwo urzędnicze. "Prokuratorzy bardzo chętnie podejmują się takich spraw. Wydaje się, że mają za wielki sukces to, że złapią urzędnika państwowego, który rzekomo przekroczył granice prawa. Złapanie wywożącego leki nie robi zaś na nikim wrażenia, nie da się przecież tego rozdmuchać i nie dostaje się za to premii" - mówi rozmówca "DGP".

"Coraz mniej osób chce podejmować się tej pracy. Bo co z tego, że inspektorzy mogą nałożyć karę do pół miliona złotych za obrót pseudoefedryną, którą wykorzystuje się do wytwarzania narkotyku metamfetaminy. Inspektorzy i tak boją się nakładać tak wysokie kary na przestępców. Takie rzeczy powinien robić sąd" - dodaje rozgoryczony Chojnacki.

Jak dodaje, największym problemem są przepisy. Te uchwalone za czasów Platformy Obywatelskiej są bardzo dziwne...

"Dokonywane w ostatnich latach zmiany poczynione w prawie farmaceutycznym rodzą podejrzenie, że komuś bardzo zależało na tym, by wywóz leków był praktycznie bezkarny" - mówi Chojnacki. Rozmówca "DGP" dodaje, że dziś apteki mogą zbywać ogromne ilości leków do Niepublicznych Zakładów Opieki Zdrowotnej i tę ścieżkę trzeba zamknąć.

"Leków transportuje się tak dużo, że wywożący postanawiają wyciągać je z pudełek i chować luzem w workach na śmieci – np. leki z pseudoefedryną. Wszystko po to, żeby jak najwięcej zmieściło się ich w transporcie" - mówi Chojnacki.

bbb/Dziennik Gazeta Prawna, Forsal.pl