Odwaga Ewy Błaszczyk. Nie oddam swoich organów do przeszczepu - zdjęcie
10.12.14, 21:05Ewa Błaszczyk (fot. za TV Republika)

Odwaga Ewy Błaszczyk. Nie oddam swoich organów do przeszczepu

39

Dziś trzeba mieć odwagę by publicznie stwierdzić, że nie odda się swoich narządów po śmierci do transplantacji. A wszystko przez PRowe, wręcz w niektórych momentach barbarzyńskie propagowanie oddawania swoich narządów po śmierci. Problem pojawia się już na początku, czyli w określeniu momentu śmierci człowieka. W Polsce, jak wspominał ostatnio prof. Talar coraz więcej jest przypadków, że transplantolodzy pobierają narządy do przeszczepu od ... jeszcze żyjących ludzi, Winna temu jest tzw. śmierć mózgu, czyli coś co jest obecnie omawiane i rozpatrywane przez wielu naukowców. Czy rzeczywiście można określić w 100 procentach, że śmierć mózgu to śmierć człowieka? Tu pojawia się problem, gdyż np. Jan Talar prowadzi klinikę w której wybudza się ludzi, u których zdefiniowano śmierć mózgu. Coraz pewniejsze jest to, że śmierć mózgu nie może być przyczyną do uśmiercenia człowieka. 

Mocno podkreśla to pani Błaszczyk, która w wywiadzie dla "WPROST" mówi: "Nie jestem lekarzem, neurologiem, neurochirurgiem. Wiem tylko, że na świecie istnieje problem określenia śmierci mózgowej. Na ten temat się rozmawia. To bardzo trudne, bo niejednoznaczne. Najwięksi specjaliści zastanawiają się nad tym, gdzie to jest, gdzie jest świadomość. A mam doświadczenia związane z moim dzieckiem. Nie byłabym w stanie podjąć takiej decyzji, że ktoś, że ona nie żyje. I tyle. Mam też przeczucie, intuicję, wiarę, mam też sygnały i mam za sobą rozmowy z lekarzami, którzy nigdy nie stwierdzili śmierci mózgu. Raczej mam sygnały, że coś tam jest, że jest jakaś świadomość. Nie wiem, jakbym się zachowała, gdyby ktoś mnie zaczął przekonywać, udowadniać, że nic w mózgu mojej córki nie ma. (..) Natomiast wiem, i mówię to tylko za siebie, że choćby nie wiadomo kto mi udowadniał śmierć mózgu mojego dziecka, to siedziałabym 28 godzin na dobę przy dziecku i wypatrywałabym sygnałów. Musiałabym wtedy zrobić wszystkie badania jakie są na świecie dostępne, a i tak nie miałabym pewności. Nie posunęłabym się na milimetr w swoich decyzjach, jeśli nie byłabym w stu procentach przekonana. Ponieważ nie mam do czynienia z takim zjawiskiem, bo ja z Olą mam kontakt, wiem że mam, to nie myślę, nie chcę nawet o tym myśleć, nie chcę sobie tego wyobrażać… Zapyta pani: a gdyby… To się zaczyna nowe opowiadanie. A gdyby było widać wszędzie totalny brak reakcji: sztywne źrenice, totalnie płaskie EEG… ". Po czym mocno podkreśla: "Nie jestem za eutanazją. Nie chciałabym, żeby człowiek zajmował miejsce Pana Boga. Nie ma Boga, to znaczy wszystko wolno. A ja takiego świata nie chcę".

Ewa Błaszczyk nie podpisała deklaracji, że po śmierci odda swoje narządy do przeszczepu. Polskie prawodawstwo w tym zakresie jest ułomne. W momencie gdy nie wypełni się deklaracji że nie oddaje się swoich narządów do przeszczepu, to lekarze mogą je pobrać. "Zgodnie z ustawą z dnia 01 lipca  2005 pobrania komórek, tkanek i narządów ze zwłok ludzkich można dokonać, jeżeli osoba zmarła nie wyraziła za życia  sprzeciwu. Sprzeciw należy zgłosić osobiście lub listownie w Centralnym Rejestrze Sprzeciwów w Centrum Organizacyjno- Koordynacyjnym ds. Transplantacji w Warszawie na formularzu, który można otrzymać w zakładach opieki zdrowotnej lub na stronie internetowej www.poltransplant.org.pl". Cały problem znowu dotyczy śmierci mózgowej, która stała się coraz powszechniejszą praktyką wśród lekarzy orzekających czyjąś śmierć. Dlaczego? Biznes transplantacyjny! "Przecież, jeśli nie podpisuję zgody na to, by oddać swoje organy, to znaczy, że nie wyrażam na to zgody - mówi Błaszczyk - Jeśli jest inaczej, to znaczy, że coś jest nie tak. Dlaczego coś takiego mam podpisywać? Nie zgadzam się też, by ktoś decydował za mnie. Nie myślę tak dobrze o ludziach. Nie ufam, że ktoś podejmie właściwą decyzję. (…) Nie będę się zgadzać z takimi uregulowaniami prawnymi, które stwarzają możliwość do manipulacji w majestacie prawa. To jest niebezpieczne" - mówi Błaszczyk. Po czym dodaje, że całą rodzinę wpisze na tę listę ludzi, którzy się nie zgadzają na oddawanie swoich narządów po śmierci.

Osobiście uważam, że śmierć mózgowa to żadna podstawa do określenia, że człowiek nie żyje. Wystarczą mi dowody empiryczne, że tak nie jest. A znajdziemy je choćby w klinice prof. Jana Talara, w których wiele ludzi zostaje wybudzonych ze stanu śmierci mózgowej.  A odnośnie transplantacji: orzekanie śmierci mózgowej służy jedynie temu, by pobrać organy od człowieka, który jeszcze żyje. Bo jakby faktycznie umarł, wiele organów  nie nadawałaby się do przeszczepu. 

Sebastian Moryń

Komentarze (39):

anonim2014.12.10 21:42
Paweł.nn - Pan jest bezwstydny głupkiem, jednym z wielu. Ale jako potencjalny dawca na pewno ok, poza mózgiem.
anonim2014.12.10 21:56
To kłamstwa. Nie przywraca się do życia ludzi u których stwierdzono śmierć mózgową. I nie pobiera się organów od osób będących w stanie śpiączki. Mózg jest jedynym narządem, który może odpowiadać za świadomość. Nawet serce jest tylko zwykłym mięśniem, który można zastąpić urządzeniem.
anonim2014.12.10 22:20
Tak, na marginesie. W tekście jest zdecydowany błąd merytoryczny. "....Jan Talar prowadzi klinikę w której wybudza się ludzi z tzw. śmierci klinicznej (śmierci mózgu)..." Definicja śmierci klinicznej to: stan zaniku widocznych oznak życia organizmu, takich jak bicie serca, akcja oddechowa czy krążenie krwi. Od stanu śmierci biologicznej różni się nieprzerwanym występowaniem aktywności mózgu, możliwej do stwierdzenia za pomocą badania elektroencefalograficznego (EEG). W niektórych sytuacjach u pacjenta znajdującego się w stanie śmierci klinicznej mogą zostać przywrócone oznaki życia. Na skutek zatrzymania akcji układu krążenia i oddechowego zostaje zatrzymany dopływ tlenu do układu nerwowego, który jest najbardziej wrażliwy na jego niedobór. W takiej sytuacji już po upływie 3-5 minut zaczynają obumierać komórki kory mózgowej. Tak więc dopóki bije serce można wegetować mając uszkodzone (w różnym stopniu) komórki mózgowe i czekać na cud (a Bóg czyni cuda jeśli taka jest jego wola) gdyż uszkodzone komórki mózgowe nie mają wpływu na niezależną pracę serca natomiast nigdy na odwrót gdyż konsekwencją braku akcji serca są nieodwracalne zmiany w mózgu i jego całkowita śmierć. Śmierć kliniczna i śmierć mózgowa to są dwie różne sprawy panie redaktorze.
anonim2014.12.10 22:32
@pawel.n.n "....A nie prościej zamiast pisać takie poematy napisać: Nie zgadzam się aby po mojej śmierci moje organy służyły innym ludzi do ratowania ich życia...." Myślę że niesprawiedliwie oceniasz panią Ewę w kontekście jej walki o życie córki. Ktoś kto nie przeżył podobnej sytuacji w rodzinie nie wyobraża sobie nawet co wtedy czuje najbliższa osoba a to że pani Ewa tak bezwzględnie deklaruje swoją niechęć do oddawania komuś swoich organów wynika z: 1) niedostatecznego rozwoju współczesnej medycyny (przecież nie ma jednoznacznej definicji śmierci mózgowej o ile ona istnieje i nie jest blefem, nie mówiąc już że w każdym kraju jest inaczej interpretowana) - no chyba nikt nie chciałby wydać wyroku śmierci na własne dziecko 2) zdarzają się przypadki braku respektowania prawa przez lekarzy (różne nadużycia) i nikt nie chciałby paść ich ofiarą Lekarz powinien stosować zasadę "Primum non nocere" = "Po pierwsze nie szkodzić" i w przypadku zagrożenia życia dwóch pacjentów tj. potencjalnego dawcy narządów i potencjalnego biorcy narządów, zawsze życie tego pierwszego powinno być dla lekarza sprawą priorytetową i ratowane do końca (ale przecież transplantologia to niezły biznes i to dochodowy, natomiast ratowanie tego pierwszego może i przynosi mniejsze profity, nie wiem bo nie pracuję w NFZ co się bardziej kalkuluje) gdyż widzę że teraz pojmujemy nasze miłosierdzie wobec biorcy naszych narządów w sposób fałszywy. Nie jest obowiązkiem żadnego chrześcijanina by w sposób bezmyślny oddać swoje życie za drugiego człowieka bo nam się już odechciało żyć (chrześcijaństwo nie popiera ani samobójstwa ani eutanazji) tylko jego dobrą wolą w imię wyższych celów, inaczej byłaby to głupia śmierć. Nie można tego porównać do faktycznie bohaterskiej śmierci matki która stawia na szalę swoje życie w przypadku zagrożonej ciąży stawiając na pierwszym miejscu życie dziecka ryzykując własnym, natomiast fakt że w sali obok leży sobie jakiś krwiopijca który tylko czyha na części zamienne wycięte z naszego ciała? to już inna sprawa. Każdy ma życiu jakąś misję czy zadanie do wykonania i tylko Bóg może stwierdzić czy jest już na nas pora czy...wykonało się. Dość zdecydowana postawa pani Ewy wynika z faktu niedostatecznego respektowana prawa przez służbę zdrowia, niedostatecznego postępu medycyny w tej kwestii (braku jednoznacznej definicji) i sądzę iż kieruje się ona strachem przed popełnieniem nieodwracalnego błędu którego nie będzie już można odwrócić.
anonim2014.12.10 22:33
Ja też nie godzę się na oddanie organów po stwierdzeniu przez lekarzy śmierci mózgowej. Niech sobie zacni inni celebryci deklarują co chcą i inni miłosierni deklarują co chcą. Po sprawie przebudzenia się 91-letniej babci w chłodni zakładu pogrzebowego nie ufam lekarzom, niestety, a tym bardziej nie ufam, bo pacjenci coraz częściej wygrywają w sądach odszkodowania za błędy lekarskie. Lekarze to nie nieomylni bogowie, nie godzę się, aby decydowali o moich organach. Jak decyduję o zarobionych przez siebie pieniądzach, tym bardziej będę decydował o własnych organach.
anonim2014.12.10 22:50
@chii "....I nie pobiera się organów od osób będących w stanie śpiączki..." Stan śpiączki nie musi być jednoznaczny ze śmiercią mózgową. Znane są przypadki osób po wylewie krwi do mózgu które choć nie były w stanie nawiązać kontaktu z otoczeniem (były w bezruchu) to miały świadomość toczących się nad nimi rozmów. Jeden z pacjentów pamięta muzykę którą mu odtwarzano z odbiornika stojącego przy łóżku. Tak więc tym samym może i usłyszeć bezwzględny wyrok lekarza prowadzącego że już czas na pobranie narządów....
anonim2014.12.10 22:55
@chii "....Nie przywraca się do życia ludzi u których stwierdzono śmierć mózgową...." Śmierć mózgowa? A cóż to takiego? Skłaniasz się do definicji brytyjskiej, amerykańskiej, polskiej czy japońskiej? DEFINICJA ŚMIERCI MÓZGOWEJ W ZALEŻNOŚCI OD KRAJU: W tzw. Raporcie harwardzkim przyjęto definicję śmierci mózgowej bez uzasadnienia i bez badań na grupach pacjentów 1) W Stanach Zjednoczonych śmierć musi dotyczyć ustania stałych funkcji całego mózgu, a nie tylko jego części. 2) W Wielkiej Brytanii, za śmierć mózgową, nie uznaje się zaprzestanie funkcjonowania całego mózgu, lecz trwałą dysfunkcję pnia mózgowego. 3) Polskie prawo jest ujednolicone z prawem brytyjskim. 4) W Japonii zaś, rodzina pacjenta może wybrać sobie dowolną definicję śmierci, z którą się utożsamia Według doktora medycyny dominikanina Jacka Maria Norkowskiego OP autora książki "Człowiek umiera tylko raz" przyspieszanie śmierci jednych dla ratowania zdrowia drugich jest wprowadzaniem eutanazji tylnymi drzwiami. Sama hipoteza śmierci mózgowej wprowadza niebezpieczeństwo eutanazji eugenicznej i faktycznej redystrybucji życia od chorych niepełnowartościowych do chorych lepiej rokujących.
anonim2014.12.10 22:57
Ciekawe, czy p. Ewa Blaszczyk podzielilaby sie tymi samymi refleksjami , gdyby jej dziecko nie bylo w spiaczce, tylko czekalo na przeszczep nerki lub serca...
anonim2014.12.10 23:09
@Aniasz Myślę że tak. Z pewnością oddałaby mu WŁASNĄ (narządy od członków rodziny podobno lepiej się przyjmują, zbliżony DNA czy coś w tym rodzaju) bo widać że dla dziecka jest w stanie zrobić WSZYSTKO
anonim2014.12.10 23:16
Nieznajoma_200 "Stan śpiączki nie musi być jednoznaczny ze śmiercią mózgową" Nie jest. Z mojej wypowiedzi pośrednio właśnie to wynika. Z uwagi na pełnione przez pień mózgu funkcje definicję brytyjską uważam za najrozsądniej sformułowaną.
anonim2014.12.10 23:31
Takiej matki jak pani Ewa można życzyć każdemu bo jest niewątpliwie matką z prawdziwego zdarzenia, która walczy do końca o życie własnego dziecka i nie załamuje się a cóż złego jest w tym że nie straciła jeszcze nadziei? Z pewnością już wiele dni i lat przemodliła pokładając całą ufność w Bogu (bo na medycynę to w przypadku jej córki już raczej liczyć nie można) cierpliwie czeka ....na poprawę, tak samo jak Jezus cierpliwie czeka....na nawrócenie grzeszników. Jedynie ta właśnie nadzieja daje jej energię do życia (inaczej już dawno by się załamała) i jest siłą napędową aby działać w Fundacji "Budzik" i pomagać również innym dzieciom pozyskując sponsorów na ich kosztowne leczenie. Czy to jeszcze za mało???
anonim2014.12.10 23:53
Brak jednoznacznej definicji śmierci mózgowej (medycyna XXI wieku w tej kwestii jest jeszcze w powijakach) stwarza ryzyko pochopnych decyzji lekarskich w związku z zakwalifikowaniem pacjenta jako dawcy narządów . Znane są liczne przypadki mylnego zdiagnozowania śmierci (na podstawie książki J.Norkowskiego "Człowiek umiera tylko raz" ) Pomyłki w diagnozie lekarskiej: 1) Młoda matka. Obrzęk mózgu po naturalnym porodzie. Problemy z wybudzeniem. Rodzina wyraża zgodę na pobranie organów. W dniu wyznaczonej operacji anestezjolog stwierdza, że źrenice reagują, chora ma odruchy wymiotne. Po podaniu leków, pacjentka nagle zaczyna kaszleć i poruszać kończynami. Chora wybudza się. Zabieg zostaje odwołany. 2) Kate Adamson. Stan wegetatywny. Zostaje poddana operacji brzusznej… bez znieczulenia. Następnie lekarze decydują o zaprzestaniu pojenia i karmienia. Jest skazana na wielki ból i powolne umieranie. Mąż zauważa że żona ma czucie. Gdyby nie on umarłaby z wycieńczenia. Nawiązuje kontakt z chorą, czując, że go słyszy. Swoje fizyczne i psychiczne cierpienia, sama chora dokładnie opisała po wyjściu ze szpitala. Doświadczone cierpienia dotyczyły nie tylko ciała lecz były to cierpienia moralne, ponieważ nie czuła się traktowana jak osoba ludzka. 3) 30-letni mężczyzna zostaje przyjęty z bardzo poważnym urazem głowy. Zdiagnozowana zostaje śmierć mózgowa. Jednakże anestezjolog zauważał, że pacjent oddycha samodzielnie. Odmawia z związku z tym pobrania narządów natomiast lekarz prowadzący postawił już wcześniej na niego wyrok śmierci. Obok czeka pacjent na przeszczep wątroby. Anestezjolog musi podać leki zwiotczające mięśnie, bo chory cały czas daje oznaki życia. Po wycięciu narządów....potencjalny biorca umiera. Wywiad z o.dr. Jackiem Norkowskim autorem książki „Człowiek umiera tylko raz” https://www.youtube.com/watch?v=0Er92QILUjY
anonim2014.12.10 23:57
Brak jednoznacznej definicji śmierci mózgowej (medycyna XXI wieku w tej kwestii jest jeszcze w powijakach) stwarza ryzyko pochopnych decyzji lekarskich w związku z zakwalifikowaniem pacjenta jako dawcy narządów . Znane są liczne przypadki mylnego zdiagnozowania śmierci (na podstawie książki J.Norkowskiego "Człowiek umiera tylko raz" ) Pomyłki w diagnozie lekarskiej: 1) Młoda matka. Obrzęk mózgu po naturalnym porodzie. Problemy z wybudzeniem. Rodzina wyraża zgodę na pobranie organów. W dniu wyznaczonej operacji anestezjolog stwierdza, że źrenice reagują, chora ma odruchy wymiotne. Po podaniu leków, pacjentka nagle zaczyna kaszleć i poruszać kończynami. Chora wybudza się. Zabieg zostaje odwołany. 2) Kate Adamson. Stan wegetatywny. Zostaje poddana operacji brzusznej… bez znieczulenia. Następnie lekarze decydują o zaprzestaniu pojenia i karmienia. Jest skazana na wielki ból i powolne umieranie. Mąż zauważa że żona ma czucie. Gdyby nie on umarłaby z wycieńczenia. Nawiązuje kontakt z chorą, czując, że go słyszy. Swoje fizyczne i psychiczne cierpienia, same chora dokładnie opisała po wyjściu ze szpitala. Doświadczone cierpienia dotyczyły nie tylko ciała lecz były to cierpienia moralne, ponieważ nie czuła się traktowana jak osoba ludzka. 3) 30-letni mężczyzna zostaje przyjęty z bardzo poważnym urazem głowy. Zdiagnozowana zostaje śmierć mózgowa. Jednakże anestezjolog zauważał, że pacjent oddycha samodzielnie. Odmawia z związku z tym pobrania narządów natomiast lekarz prowadzący postawił już wcześniej na niego wyrok śmierci. Obok czeka pacjent na przeszczep wątroby. Anestezjolog musi podać leki zwiotczające mięśnie, bo chory cały czas daje oznaki życia. Po wycięciu narządów....potencjalny biorca umiera. Wywiad z o.dr. Jackiem Norkowskim autorem książki „Człowiek umiera tylko raz” https://www.youtube.com/watch?v=0Er92QILUjY
anonim2014.12.11 5:48
Ma baba jaja ! I do tego mówi prawdę. Wielki szacunek dla Ewy.
anonim2014.12.11 6:01
@pawel.nn i inni Znałem w latach 90tych pielęgniarkę która asystowala przy przeszczepach. Mówiła o pacjentach to których można było ratować, ale nikt tego nie robił bo na stole obok czekał ktoś na organy. Nie radziła sobie z zabijaniem (i trzeba to tak nazwac! ) ludzi. Nie chodzi o to by ludzie byli się lekarzy - ale o to by robili wszystko świadomie. Jeśli komuś odpowiada ze organy odda za życia innej osobie to jego wybór. Jeleni nie sieją - obecnie większość popierających transplantacje to elektorat PO czy czytelnicy Gazetki . Wśród katolików to środowisko katolickiego dodatku do wybiórczej ... zero mózgu, świadomość ukształtowana przez telewizor. Za to bardzo dobrzy konsumenci ;)
anonim2014.12.11 6:39
@Max Śmierć mózgowa to fikcja terminologiczna - definicja ukuta przez lobby transplantologiczne aby przekonać szarą masę do oddawania organów. To o czym nie mówi definicja to fakt ze organy oddajesz za życia ... i nawet jeśli jest szansa na uratowanie Ciebie, to nikt tego nie zrobi - bo gdzieś tam (albo w sali obok) juz ktoś czeka na Twoja wątrobę, płuca czy nerki. Bardzo zakłamane i nieuczciwe jest zadanie pytania : ciekawe czy Ewa by byla przeciwna gdyby jej dziecko czekało, albo ciekawe czy oddałbyś organ dzięki któremu Twoje dziecko żyje? Na to pytanie każdy empatyczny człowiek odpowie: ratowałbym siebie lub rodzinę, albo - ciesze się ze moje dziecko żyje. Ale jakby pytanie zadać w formie prawdziwej: czy cieszysz się ze dzięki temu że ktoś tam został zabity, albo poddany eutanazji (bo ty czekałes w kolejce a grupa krwi się zhadzala) żyjesz ty lub Twoje dziecko ? Odpowiedzi mogą być różne - bo prawda o transplantologii nie jest miła i przyjemna. Za to jest bardzo często ukrywana i przemilczana.
anonim2014.12.11 7:53
Już dawno złożyłem taki sprzeciw i jestem dumny z tej decyzji! Nie pobiera się narządów od zmarłych, zawsze od żywych!!! Nie łudźcie się, ludzie, poczytajcie na ten temat i zobaczycie, jakie są realia! Zycie za wszelką cenę - to herezja współczesności. Najważniejsze jest zbawienie!
anonim2014.12.11 8:17
A ja wolałabym oddać organy nawet gdybym jeszcze żyła, ale moje życie miałoby być już tylko życiem roślinki.
anonim2014.12.11 10:34
Jak zwykle, autor Frondy - podobnie jak Kaziuk z "Konopielki" uważa, że "kiedy się pisze to się nie czyta. Proszę uważnie przeczytać ten fragment: "Ewa Błaszczyk nie podpisała deklaracji, że po śmierci odda swoje narządy do przeszczepu. Polskie prawodawstwo w tym zakresie jest ułomne. W momencie gdy nie wypełni się deklaracji że nie oddaje się swoich narządów do przeszczepu, to lekarze mogą je pobrać." Wynika z tego, że pani Błaszczyk GODZI SIĘ na pobranie narządów, ponieważ nie wyraziła sprzeciwu. I tyle. Ja się domyślam, że nie o to chodziło, tylko, że autor, nie czyta tego co pisze, a jeśli czyta to nie rozumie.
anonim2014.12.11 13:02
Mam mieszane uczucia co do pobierania organów,mnie się wydaje, że ze względu na organy może im się po prostu nie chcieć mnie ratować. A jeśli będzie mój sprzeciw w bazie danych , to wtedy raczej skupią się na ratowaniu a nie wyjmowaniu mi organów.
anonim2014.12.11 13:07
Wszystko polega na ZAUFANIU lekarzom a wobec tego co mnie otacza, to niestety w tej delikatnej kwestii jak organy to ja ufam tylko Bogu oraz samej sobie. Ile to ludzi, którzy byli uznani za zmarłych obudzili się po jakimś czasie, gdyby rodzina wyraziła wcześniej zgodę na oddanie organów, to chodziłaby teraz tylko na grób. Ja mam dla kogo żyć i na tamten świat mi się nie spieszy, ufam, że Bóg nie dopuści do takiej skrajnej sytuacji w moim życiu i modlę się o to.
anonim2014.12.11 13:22
Wojciech Polak, Sebastian Moron Człowiek, który wyraża zgodę na pobranie swoich organów i uratowanie życia komus innemu akceptuje zapewne takie, znikome z resztą, ryzyko pomyłki. Poświęca się dla kogoś innego. W rozumieniu Frondy taki Maksymilain Kolbe to musi być gięty frajer, gimbus ilewak, bo ten się dopiero poświęcił. Napiszcie mi proszę, skąd w katolikach taki paniczny lęk przed spotkaniem ze swoim Stwórcą i takie kurczowe trzymanie się życia?
anonim2014.12.11 13:48
@agnieszka10 "...A jeśli będzie mój sprzeciw w bazie danych , to wtedy raczej skupią się na ratowaniu a nie wyjmowaniu mi organów...." Popieram w 100%. Inaczej lekarze nie mieliby motywacji do leczenia. Z innej strony jeden lekarz prowadzący będzie reprezentował interesy niedoszłego dawcy a drugi biorcy. I co? Mają się pobić? Kto podejmie ostateczną decyzję a niekiedy postawi wyrok śmierci na żyjącym jeszcze dawcy? Ordynator? To właśnie pacjent ma się opowiedzieć aby potem ułatwić lekarzom podjęcie decyzji. W każdym razie w przypadku braku jakiejkolwiek deklaracji pacjenta odnośnie własnych organów tą deklaracją domyślną powinna być "brak zgody" a nie domniemane jedynie wyrażenie zgody bo to stwarza nadużycia.
anonim2014.12.11 13:55
@pawel.n.n "....Z jakiegos powodu podejrzewa Pan lekarzy zajmujacych sie transplantologia za członków jakiegos spisku którzy zabijaja żyjacych ludzi dla ich organów..." Z tego co widać film "Coma" z 1978 roku z Michaelem Douglasem w roli głównej był filmem....proroczym. Fantazja zmieniła się w rzeczywistość. Trailer: https://www.youtube.com/watch?v=Dhm4w-6JqUQ ;)
anonim2014.12.11 13:57
JAK WYMIGAĆ SIĘ OD POBRANIA NARZĄDÓW bez wcześniej podpisanej deklaracji: Najlepiej nie być zupełnie zdrowym. Pomocne w tym będą: 1) wiek powyżej 70 2) nienajlepszy stan biologiczny narządów 3) rozległa miażdżyca 4) przebyte/trwające wirusowe zapalenie wątroby typu B/C 5) długotrwałe przyjmowanie leków antydepresyjnych 6) występowanie nowotworu złośliwego w przeszłości 7) choroby autoimmunologiczne 8) osoby leczone immunosupresyjnie
anonim2014.12.11 14:11
@AirWof "...Zastanawia mnie jaki interes ma fronda, w tak kretyńskim i bezmyślnym podkopywaniu zaufania do lekarzy..." Zadziwia mnie Twoja beztroska i bezgraniczne zaufanie do lekarza prowadzącego. Lekarz to nie papież, w medycynie nie ma dogmatu o nieomylności ;) i zawsze jest jakaś granica błędu. Co do zaufania, to chyba minie sporo lat zanim mieszkańcy Łodzi będą się wyrażać w samych superlatywach o swoim pogotowiu i puszczą w niepamięć niechlubną aferę. Rozumiem że na tym forum 99% to sami twardziele którzy daliby się pokrajać dla kogokolwiek, nawet dla ofermy która bezmyślnie przeszła na czerwonym świetle, lub cwaniaczka w którego żyłach zamiast krwi płynie alkohol .....Czy nasze życie jest aż tak mało warte? A najśmieszniej będzie gdy pójdziemy pod nóż całkiem pomyłkowo, z bijącym sercem (dosłownie i w przenośni) gdy lekarz rozkroi pana Piekarskiego zamiast Piekarczaka lub Piekarczyka (jeśli na oddziale będzie więcej Piekaropodobnych). Diabeł ...oups..tkwi w szczegółach. Nikt z Was nie ma pietra? że może stać się ofiarą, jakimś procentem dopuszczalnego błędu w diagnozie lub lekarz po prostu popełni czeski błąd? Jeśli już faktycznie nie żyję, to pobranie narządów jakoś przeżyję (tzn. nie bo już nie żyję). Gorzej jeśli faktycznie żyję, bo pokrają mnie żywcem bez znieczulenia (redukcja kosztów bo kto by znieczulał domniemanego nieboszczyka?) Jan Kochanowski umiał docenić to co miał Szlachetne zdrowie, Nikt się nie dowie, Jako smakujesz, Aż się zepsujesz. Tam człowiek prawie Widzi na jawie I sam to powie, Że nic nad zdrowie Ani lepszego, Ani droższego; Bo dobre mienie, Perły, kamienie, Także wiek młody I dar urody, Miejsca wysokie Władze szerokie Dobre są, ale — Gdy zdrowie w cale. Gdzie niemasz siły, I świat niemiły. Klejnocie drogi, Mój dom ubogi, Oddany tobie, Ulubuj sobie!
anonim2014.12.11 16:09
@Nieznajoma_200 A propos Twojego wpisu skierowanego do mnie: Serce wlasne tez by oddala? Obawiam sie, ze to niemozliwe. Punkt widzenia zalezy od sytuacji w jakiej sie znajdujemy, wiec obawiam sie, ze poglady p. ewy moglyby ulec pewnej weryfikacji w warunkach, jakie opisalam. Hawk.
anonim2014.12.11 16:42
@Piotr.nn i inni fanboje transplantacji id żywych osób Z tym zgłaszaniem do odpowiednich organów to kpisz? W pseudo państwie które istnieje tylko teoretycznie, gdzie ręka rękę myje a sędziowie SN i NSA umaczani są w afery korupcyjne - zgłaszać cokolwiek? Żartujesz chyba? Oczywiście możesz wierzyć w bzdury jak i w to że organy są pobierane od zmarłych. Ja jednak i członkowie mojej rodziny dawno zglosilismy brak zgody na przeszczep organów. Pytasz co myślę o Tobie ? To nie istotne. Jak ktoś chce to może robić co chce. Mam to gdzieś. cytując klasyka o bydle: Goli się bydło, doi się bydło, strzyże się bydło ... a jak padnie to robi się mydło.
anonim2014.12.11 16:51
@jadamcz Problem w tym że zdecydowana większość osób wyrażających zgodę (lub nie wyrażających sprzeciwu) nie ma zielonego pojęcia ze organy pobierane są od żywego dawcy i może zaistnieć sytuacja ze można byłoby taka osobę uratować tylko się tego nie robi. Jest jakiś taki paniczny skowyt demona (oraz innych ludzi przez których on działa) przed ujawnieniem prawdy. Jeśli ludzie się dowiedzą to będą mogli podjąć świadomą decyzję. Zakładanie ze się godzą na to jest po prostu zwykłym kłamstwem. A tylko prawda wyzwala - tego nie może demon scierpiec (no i ludzie umoczeni). A teraz odpowiedz czy chrześcijanie chcą żyć - bo wierzymy ze nasze życie jest darem od Boga. Najcenniejszym. I tylko Bóg może je odebrać. Jesteśmy też przeciwni każdej formie mordowania - od aborcji przez eutanazję. A z pewnością nie stawiamy życia innej osoby - chorej , nad naszym życiem jeśli trwa.
anonim2014.12.11 17:40
a ja oddam bo ktoś może dzięki temu żyć
anonim2014.12.11 18:15
@ufam Rob co chcesz. Możesz nawet wybrać eutanazję czy samobójstwo. Ani Kościół ani Jezus, ani Biblia Ci tego nie zabroni. Powodzenia.
anonim2014.12.11 18:48
@Aniasz "...A propos Twojego wpisu skierowanego do mnie: Serce wlasne tez by oddala? Obawiam sie, ze to niemozliwe...." Najbardziej etyczną moim zdaniem formą pomocy byłoby wykorzystanie substytutów naszych organów bez ingerencji w życie innego człowieka. W Paryżu po raz pierwszy na świecie wszczepiono pacjentowi SZTUCZNE SERCE, które może działać nawet pięć lat. Według firmy Carmat -konstruktora aparatu – podobne operacje będą mogły odbywać się wkrótce także w Polsce. Udana operacja wszczepienia sztucznego serca odbyła się pod koniec grudnia 2013 w szpitalu Georges Pompidou w Paryżu. Jednak nie jest to tak naprawdę “całkowicie normalne życie", ponieważ istnieją pewne ograniczenia, np. związane z zasilaniem elektrycznym aparatu” – sprecyzował prof. Fabiani. Jest wysoce prawdopodobne, że w najbliższych tygodniach kolejne podobne operacje zostaną przeprowadzone w innych szpitalach Paryża i Nantes. Możliwe także, że serca Carmat będą wszczepiane w Polsce. Polska jest na razie jednym z czterech krajów poza Francją, które wytypowano do tych pionierskich transplantacji. Poza Centrum Chorób Serca w Zabrzu mają być one przeprowadzone w Belgii, Słowenii i Arabii Saudyjskiej. Takie sztuczne serce, które naśladuje całkowicie ludzki organ, przeznaczone jest przede wszystkim dla pacjentów z ciężkimi schorzeniami kardiologicznymi i dla osób w podeszłym wieku. Producent szacuje liczbę potencjalnych odbiorców protezy serca w Europie i USA na 100 tys. Jednak nie wszyscy potrzebujący będą mogli korzystać z nowego sztucznego serca. Urządzanie to waży 900 g – jest cięższe od ludzkiego serca (300 g) – może być zatem wszczepione tylko pacjentom z nadwagą; z powodu rozmiarów protezy częściej jej beneficjentami będą mężczyźni niż kobiety. Barierą w korzystaniu z nowego sztucznego serca jest jego cena – kosztuje około 160 tys. euro. Głównym konstruktorem nowego sztucznego serca jest prof. Alain Carpentier, francuski kardiochirurg, laureat nagrody Laskera, uznawanej za największe osiągnięcie w medycynie zaraz po Noblu.
anonim2014.12.12 17:13
Pani Błaszczyk niepotrzebnie epatuje swoją "odwagą'-od niej niestety nie można już pobrać narządów,z racji wieku.
anonim2014.12.12 23:03
Pani Ewa ma całkowitą rację, nie ma czegoś takiego jak smierc mózgowa, to wymyslono na potrzebę szybkiego i sprawnego pabrania organów. Na ten temat pRzy odrobinie dobrej woli i uczciwości w szukaniu prawdy, można znaleźć mnóstwo informacyjnych faktów, ludzie rzeczywiście wybudzali sie po orzeczeniu tzw.śmierci mózgowej, co wiecej po rehabilitacji / kosztownej niestety/, wrócili do pelnej aktywności. Takie są fakty, natomiast cały proceder nakrecony został na potrzeby dobrze prosperujacego biznesu.
anonim2014.12.15 12:08
Pani Ewa ma rację. Lekarze bardzo często nie ratują osoby rannej w wypadku, zwłaszcza młodą , którą można by uratować, gdyż mają nadzieje na uzyskanie z niej narządów do transplantacji. Gdyby wszyscy lekarze byli uczciwi, mielibyśmy do nich zaufanie. Sama byłam w sytuacji, gdy lekarze w szpitalu po porodzie chcieli doprowadzić do mojej śmierci, gdyż potrzebne były im moje nerki do przeszczepu dla pewnego bogatego prominenta. Żyję tylko dzięki uczciwej pielęgniarce, która mnie o tym poinformowała i poradziła, bym jak najszybciej opuściła ten szpital. Chciano upozorować moją śmierć lub samobójstwo z powodu stresu poporodowego ( synek zmarł, nie podano powodu jego śmierci).
anonim2014.12.16 17:59
Pani Błaszczyk, jak rozumiem, odmówi też przyjęcia przeszczepu? Rzeczywiście jest odważna, przecież przeszczep to jedyna metoda leczenia wielu chorób, a nie ma gwarancji, że nigdy na nie nie zapadnie.
anonim2014.12.16 22:48
Konkep To nie wyobraźnia, to fakty, konkrety w formie dokumentów. Było przeprowadzone śledztwo w tej sprawie. Nie życzę ci znaleźć się w takiej sytuacji.
anonim2014.12.17 14:54
ja się zgadzam niech wytną wszystko co ma jakakolwiek wartosc na szczescie nie mam w rodzinie nawiedzonych babć moherowatych ciotek zastanawiajacych się czy czegos tam ktos nie zabrał zycie ludzkiej jest arcyważne i niech bedzie chronione
anonim2015.01.20 22:36
Ewa Błaszczyk twierdzi, że jest przeciwna pobieraniu organów... Dopóki jednak nie podpisze deklaracji- stawia się w takiej samej sytuacji jak wielu Polaków, którzy pewnie nawet nie wiedzą o istnieniu ustawy z 2005r. i są przekonani,że organy zostaną pobrane tylko wówczas gdy wyrażą na to zgodę lub zrobi to ktoś z rodziny.