Noc Czuwania z Marią Vadią w Gdańsku  - zdjęcie
18.05.13, 17:11Maria Vadia (Fot.Flickr)

Noc Czuwania z Marią Vadią w Gdańsku

23

Ta Amerykanka kubańskiego pochodzenia nie zna żadnych ograniczeń w głoszeniu Jezusa. Odwiedza kobiety w Areszcie Śledczym w Miami, ewangelizuje jeżdżąc po całym świecie, była już m.in.: w Ameryce, na Kubie, w Meksyku, w Indiach i zainicjowała fundację Chwała Boża. Ponadto jest świecką misjonarką Afryki, gdzie założyła oddział Magnificat w Ugandzie, a także wydaje liczne książki o tematyce religijnej, m.in. bestseller „Twój język ma moc”. 

- Ładnie pachniałam i dobrze wyglądałam, ale wewnątrz byłam zgniła – mówi w swoim świadectwie. Miała wszystko, o czym tylko marzy współczesny świat, a jednak w pewnym momencie życia zaczęła odczuwać dotkliwą pustkę. Jej nawrócenie zaczęło się od spotkania z Janem Pawłem II w 1987 roku, w czasie którego doświadczyła zalewającej ją fali Bożej miłości. Od tego czasu otrzymała charyzmat uzdrawiania i przez kolejne 15 lat odwiedzała ludzi bezdomnych i chorych na AIDS niosąc im Dobrą Nowinę. Po jej nawróceniu odwrócili się od niej przyjaciele, jakiś czas później straciła majątek, odszedł mąż, Maria jednak tryska radością, a głosząc Ewangelię zdradza swój sekret. – Pan dał mi radość nadprzyrodzoną. Nauczyłam się błogosławić moim nieprzyjaciołom i kochać ich – wyznaje.

- Dużo modlitwy …modlitwy i modlitwy! Ma to być czas rozlania się Ducha Św. w naszych sercach, aby rozpalić na nowo dar ewangelizacji w nas, dar dzielenia się swoją wiarą. Ważny czas, aby rozpalić swoje serce, aby obudzić się z letargu, aby iść i na nowo głosić Jezusa! – mówią o czuwaniu organizatorzy.

Natalia Podosek

Komentarze (23):

anonim2013.05.18 18:24
Może i odwrócili się od niej dotychczasowi przyjaciele, ale za to zyskała nowych, takich którym naprawdę czuje się potrzebna.
anonim2013.05.18 18:31
Ten wyraz twarzy...ehh...znowu ten pentekostalizm. Na co oni tak właściwie się otwierają? To nie jest praktyka katolicka. A tak właściwie to wolę iść na noc muzeów.
anonim2013.05.18 18:52
Hetmankozacki, Mam takie same odczucia. Spotkanie z p. Vadią można obejrzeć tutaj: http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=BaVyaVsENW4 Okrzyki (czasem a la indianin), "ściągnie" łaski, wysoki... etc. Wszystko to wygląda nieco dziwacznie. A o chorobie jako o krzyżu z którym trzeba się zmagać już nie usłyszysz. Bóg ma uzdrowić - zabrać krzyż i koniec. Ci ludzie myślą, że każda choroba jest z gruntu zła, a tymczasem nie jednemu człowiekowi uratowała życie wieczne. Rzeczywistość nie jest taka prosta jak się to "charyzmatykom" wydaje.
anonim2013.05.18 21:36
Katolicka mistyka to mistyka zwyczajności. Głębokie znaczenie, ma chleb, role społeczne, przestrzeń domu, bez dziwacznych min. Znak Krzyża na czole dziecka, na bochenku, który przedstawia Boskie dzieło Stworzenia i odsyła do Wiecznego Chleba, Zostańcie z Bogiem, Ołtarzyk skierowany na wschód słońca, piec, teologia bez słów... Mistyczna zwyczajność Tylko ktosik jąmylnie nazwał magiąi zabobonami i odrzucił. Szkoda. Trzeba odbudowywać ją, bo bez niej trudno wierzyć. Chrystus przecieżw tą prostą, ludową sumbiolikę- ziarna, chleba, wody, kamienia, Drzewa życia ze "świętych gajów" się wpisał. Jak zapomnimy o tych symbolach w które się wpisał to będziemy mieli problem ze zrozumieniem Ewangelii. Zapomnieliśmy...
anonim2013.05.18 21:38
Święty Paweł miał rację
anonim2013.05.18 22:07
Święty Paweł nie uzdrawiał? Specjalne narzędzia na specjalną misję. Owoce takiej ewangelizacji są odpowiedzią. Bóg ma więcej pomysłów na zbawienie niż się nam wszystkim wydaje.
anonim2013.05.18 23:11
A kim jak jesten, żeby odpowiadać na takie pytania? Bł. Emmerich uznawali ponad 100 lat. Po owocach ich poznacie, jak już napisałem.
anonim2013.05.19 5:24
Apologetyczny napisał(a):Maj 18, 2013, 8:20 po południu eh dobra. mam podstawowe pytanie. Czy charyzmaty tej pani (przy całym szacunku dla niej) zostały zbadane i oficjalnie uznane przez Kościół? *** Co rozumiesz przez Kościół? Stolicę Apostolską czy osoby duchowne potrafiące rozeznawać charyzmaty? Stolica Apostolska takimi drobiazgami się nie zajmuje - charyzmaty są rozeznawane we wspólnotach, w których zawsze jest jakiś ksiądz. Poza tym - omawiana charyzmatyczka ma odpowiednie kierownictwo duchowe, więc nie ma obaw. Poza tym - Jezus przecież obiecał nam, że gdy będziemy przepowiadali Dobrą Nowinę to wtedy Pan potwierdzi nasze głoszenie swoimi znakami, m.in. uzdrowienia. Poza tym - nasz Pan powiedział: Gdybyście mieli wiarę jak ziarnko gorczycy, powiedzielibyście tej morwie: „Wyrwij się z korzeniem i przesadź się w morze!”, a byłaby wam posłuszna. Zauważam, iż tzw. tradycyjny katolicyzm jest nastawiony na cierpiętnictwo, a przecież nie o to w chrześcijaństwie chodzi.
anonim2013.05.19 5:26
Raptownie napisał(a): Maj 18, 2013, 9:19 po południu "Nowa" ewangelizacja? To "stara" już jest nieaktualna? *** A co aktualna? To bez powodu papieże - od kilku już pontyfikatów - kładą nacisk na konieczność reewangelizacji Europy?
anonim2013.05.19 7:00
@Sodalitium Pianum - z jednej strony we współczesnej pieśni śpiewamy "Abyśmy byli jedno, podajmy sobie ręce" i subtelny gest podania ręki sąsiadowi w kościele może pieśń wzbogacać, ale już oklaski z podanego przez Ciebie filmiku, a zwłaszcza skakanie i tańczenie jakiejś kręcioły przed ołtarzem przypominają protestanckie nabożeństwa Murzynów z amerykańskich filmów.
anonim2013.05.19 8:21
Fałszywi charyzmatycy IV wieku utożsamili łaskę Ducha Świętego z psychologicznym doświadczeniem jej obecności w duszy. Występując przeciw nim, Ojcowie Kościoła podkreślali, że zjednoczenie modlącej się duszy z Bogiem dokonuje się w tajemnicy, a zwłaszcza przez sakramenty Kościoła. Głosili ponadto, że może ono dokonywać się nawet przez doświadczenia smutku lub głębokiego bólu. Fragment LISTU DO BISKUPÓW KOŚCIOŁA KATOLICKIEGO O NIEKTÓRYCH ASPEKTACH MEDYTACJI CHRZEŚCIJAŃSKIEJ "Orationis formas" 15 X 1989 r. JOSEPH Kard. RATZINGER Prefekt + ALBERTO BOVONE Abp tyt. Cezarei Numidyjskiej Sekretarz
anonim2013.05.19 13:03
Byłem wczoraj na czuwaniu w Gdańsku i słuchałem jej-zrobiła na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Dziwie się niektórym wypowiedziom "sztywnych" katolików- możecie dalej siedzieć "zamknięci z obawy przed...". Ciekawe co byście powiedzieli o apostołach,którzy wybiegli z Wieczernika i zaczęli głosić "wielkie działa Boże"? To dopiero oszołomy,jeszcze coś w innych językach gaworzą. Kto ich sprawdził? Takie podejście niektórych z was jest "gaszeniem Ducha" i zwyczajnym lękiem przed otwarciem się na "nowość". Polecam dzisiejsze kazanie Papieża Franciszka-coś o tym mówił. Jeśli nie wpuścimy świeżego powietrza to się skisimy we własnym sosie za zamkniętymi drzwiami z lękiem przed zmianami,otwarciem się na nowe. Można tak,ale ja wybieram wolność w Duchu i bycia otwartym jak Maria Vadia-wtedy dopiero zaczynają się dziać niespodzianki i Bóg może działać:)
anonim2013.05.19 13:17
@RadekPiotr - zdaje mi się, że te lęk przed otwarciem się na "nowość" nie jest całkiem bezpodstawny.
anonim2013.05.19 13:56
@Jack_Holborn- tak? to podaj mi podstawy tego lęku?
anonim2013.05.19 16:25
> zdaje mi się, że te lęk przed otwarciem się na "nowość" nie jest całkiem bezpodstawny. < Moim zdaniem ktoś przeżywający lęk przed otwarciem się na działanie Boga w swoim życiu nie doświadczył jeszcze osobistej relacji z Jezusem, ba - jego bierzmowanie było jedynie nic nie wnoszącym rytuałem. Pismo Swięte mówi, że Apostołowie zamknęli się w Wieczerniku w obawie przed żydami i gdy doświadczyli żywej obecności Ducha Swiętego wtedy wyzwolili się z wszelkiego lęku i poszli głosić Dobrą Nowinę światu. Chrześcijaństwo - co podkreśla Kościół od wielu dekad - musi być odważne żywą wiarą, jesteśmy powołani do tego aby świadczyć o Chrystusie, nasza wiara NIE JEST tylko naszą prywatną sprawą. Przy tym - to nie jest "otwarcie się na nowość", to jedynie zawierzenie się Jezusowi i zgoda na to, aby On, poprzez swojego Ducha mógł w nas działać.
anonim2013.05.19 16:37
@RadekPiotr - http://www.youtube.com/watch?v=4ovRwra4kzQ @Klara - ja, jak widać, aż tak daleko myślami nie wyszedłem. Chodziło mi po prostu o niebezpieczeństwo nadużyć. W końcu od niewinnych kroczków wszystko bierze swój początek.
anonim2013.05.19 17:27
Ksiądz dzisiaj na kazaniu przywoływał opinię jakichś historyków twierdzących, że po zesłaniu Ducha Świętego apostołowie nie tylko wyszli już bez obawy do tłumów, ale w ciągu jednego kazania nawrócili ok. 3.000 żydów! Pokazuje to Jego siłę, ale wydaje się, że w pogoni za nowymi formami można tę siłę i Jego obecność zwyczajnie przegapić. Do mnie bardziej trafia przekaz spokojny i wyważony, taki który pozwala się skupić.
anonim2013.05.19 17:47
@Radek Piotr "sztywnych" katolików- możecie dalej siedzieć "zamknięci z obawy przed...". To jest są słowa-etykiety, które trafiają w próżnię. BO nikt nie krytykuje różnorodności, czy otwartości. Trzeba natomiast ustalić granice otwartości, kryteria dobroci tego, co chcemy przyjąć. NIe na wszystko możęmy byćotwarci, bo zatracimy tożsamość I spór nie toczy się, jak sugerujesz powielając stary slogan-na lini otwartość-zamkniętość. Spór toczy się o pytanie: Otwartość wobec czego? Rozwój w jakim kierunku?
anonim2013.05.19 19:58
Jeśli idzie to od Boga bardzo łatwo to rozeznać. Dobro jest subtelne, nie krzyczy, robi wielkie rzeczy bez zbędnego szumu, reklamy i oczekuje od drugiej strony minimum zaangażowania. I takie cechy tu widzę. Jak oglądam relacje z np. wośp mam już inne wrażenie.
anonim2013.05.19 20:39
@Jack_Holborn- obejrzałem film z linku, który wysłałeś. Nie przekonał mnie. Wyjaśnijmy sobie coś. Po pierwsze- To,że istnieją na świecie nadużycia w liturgii jest faktem,zdarza się i będzie się niestety zdarzać i trzeba to poprawiać, bo jest to naganne i o tym mówić,dbać o szacunek do liturgii. Po drugie- film jest manipulacją, i to bardzo prostacką, żenującą. Dlaczego? Film jest złożony z kilkudziesięciu zdjęć- przeplatanych zdjęciami jakiś mapetów. Nie będę komentował każdego zdjęcia,ale w kilku punktach: 1.Zdjęcia z Eucharystii gdzie kapłan w czasie podniesienia ukazuje dużą Hostię wiernym-co w tym złego? i to ma być nadużycie? Np. w Neokatechumenacie w czasie Eucharystii kapłan posługuje się okrągłym chlebem upieczonym przez wiernych w określony sposób i to później spożywają w komunii świętej-byłem kiedyś w neo,ba sam piekłem taki chleb! Co więcej ile razy bł. Jan Paweł II używał takich dużych Hostii w czasie swoich pielgrzymek zagranicznych?!!! Totalnie głupi przykład. 2. Zdjęcia z Eucharystii np. w różnych miejscach-np. w górach itd. zacznę od siebie-do dziś pamiętam taką Mszę św. w górach z moją wspólnotą-w Tatrach- była piękna-przeżywaliśmy Przemienieni na Górze Tabor-liczni turyści dołączali się w ciszy do nas, a ci, którzy szli dalej wszyscy przyklękali. Nadużycie? nie dla mnie,pamiętam,że wszyscy byli bardzo skupieni i bardzo to przeżyli. Szkoda,że w tym zmontowanym filmiku nie zamieszczono bardzo znanego zdjęcia bł. Jana Pawła II gdy odprawiał Mszę św. na kajaku ze skrzyżowanymi wiosłami nad rzeką jak był młodym księdzem i wyjeżdżał ze studentami. 3. Zdjęcia z różnych pielgrzymek papieży m.in. Benedykta do Australii, Światowych Dni Młodzieży- gdzie pokazano ludzi z Oceani, Australii- ubranych w ich kulturowe stroje,tak jak tam żyją i się ubierają jak witają Papieża Benedykta,albo jak tańczą swój plemienny taniec-pokazując ich kulturę, którą włączają w liturgię- i to ma być nadużycie? To jakieś nieporozumienie-zdjęcia ludzi ze świata,którzy swoją wiarę przeżywają w łączności ze swoją kulturą( o tym mówił też bł. Jan Paweł II-i bardzo mu się to podobało-np. kiedy odwiedzał Afrykę i tam taniec jest bardzo ważną częścią liturgii). Pokazywanie tych zdjęć jako nadużycia w liturgii jest świadomym świństwem i chamstwem zwyczajnie. 4. Stroje liturgiczne- to że kolorowe- żenada- i to jeszcze zdjęcia ze Światowych Dni Młodziezy i roku jubileuszowego 2000, gdzie księża mieli specjalne ornaty kolorowe-które podkreślały piękno ,radość i różnorodność narodów w czasie Jubileuszu. Nadużycie-na pewno-ale ze strony twórców tego tandetnego filmu. 5. Różne spotkania w kościołach- zdjęcia z pantomin (widziałem je w kościele dziesiątki razy w czasie rekolekcji w dziesiątkach kościołów)-bardzo przemawiały do ludzi. Zdjęcia zespołu muzycznego grającego w czasie liturgii blisko ołtarza-nie bardzo mogli grać na ścianie niestety,bo nie było tam miejsca. 6. Mógłbym długo pisać o innych zdjęciach-jednym słowem- Manipulacja i to żenująca. Na szczęście wiele lat byłem poza Polską i mogłem poznać ludzi z całego świata i popatrzeć jak oni przezywają swoją wiarę-bardzo pięknie. I nie kisić się w polskich zastraszonym zaścianku, gdzie na szczęście nie wszyscy są tacy i niektórych zdarzyło się wytknąć nos ze swojego miasteczka albo chociaż obejrzeć transmisję mszy św.papieskiej i zobaczyć,że tam inaczej przeżywają swoją wiarę- nie po polsku!
anonim2013.05.19 20:54
@Chcący- nie wydaje mi się,że to są słowa-etykiety i nie trafiły w próżnię-bo odpowiedziałeś:) Ty chcesz ustalać granice? Kryteria dobroci? To ustala Duch Święty-bo o Niego tu chodzi. Zaznaczam,żeby była jasność,że wszystko musi być poddane w posłuszeństwie Kościołowi Katolickiemu i przełożeni w Kościele mają obowiązek badać i zachowywać to co dobre- i o to mi chodzi. A nie bać się i zachowawczo zamykać, bo a nuż zrobimy jeden krok za daleko. Taką postawą zamkniętej twierdzy(tak,tak wiem-słowo etykieta) nie pójdziemy dalej. Chyba się nie zrozumieliśmy-ja nie mówiłem o otwartości na wszystko ze świata, ale przede wszystkim na otwartości na wszystko od Ducha Świętego(m.in, na charyzmaty i cuda,uzdrowienia-kto ma wątpliwości-to proszę przeczytać sobie dzisiejszą modlitwę,która rozpoczynała mszę św. na całym świecie- o prośbie do Boga,by uczynił te same cuda co w początkach działalności Kościoła:) jeszcze jakaś wątpliwość?!!!). A na świat też nie należy być zamkniętym( inaczej Papież nie byłby na Twiterze ani by nie używał internetu do komunikacji z wiernymi). Udzielając Ci odpowiedzi na pytanie- A więc otwartość na Ducha Świętego i rozwój w tym ,czym Duch każdego obdarzył,by nie zakopać tych telentów ze strachu.
anonim2013.05.20 12:22
Abstrahując od p. Marii Vadii. Harris też kiedyś po kościołach uzdrawiał. Mam wrażenie, że dziś wszystko, co "nowe" w Kościele, w jakikolwiek sposób, wzbudza zachwyt. Kościół wykorzystuje to "przyciagając" ludzi trochę na zasadzie atrakcji (wszędzie trwaja "zabiegi", jak przyciagnąć młodzież do Kościoła, na zasadzie konkurowania ze światem). A współczesny człowiek wierzy emocjami, które są często jak słomiany ogień, i chętnie to przyjmuje. Ci którzy krytykują sceptyków i zarzucają im "wyznaczanie granic" Duchowi św., niech zdradzą, odrzuciwszy "zachwyty" i emocje, skąd niby wiedzą, że to On działa? Jak wspomniałem, Harrisa też kiedyś w kościołach goszczono (starsi wiedzą, o kogo chodzi, młodsi niech sobie wyguglają). Z Bogiem.
anonim2013.05.22 17:34
@Hetmankozacki I ty wiesz jaka ona jest na podstawie wyrazu jej twarzy? Może cię zatrudnią w FBI do odczytywania ludzkiej psychiki na bazie mowy ciała, co?