Niektórzy nauczyciele to prawdziwi wrogowie ucznia! - zdjęcie
30.06.14, 17:35fot. sxc hu

Niektórzy nauczyciele to prawdziwi wrogowie ucznia!

11

Mira Suchodolska, dziennikarka „Dziennika Gazety Prawnej” w bardzo ciekawym artykule pt. „Już ja cię nauczę, czyli cała prawda o polskich nauczycielach” rozprawia się z postacią polskiego nauczyciela. Tegoroczne, bardzo słae wyniki matur sprowokowały do analizy polskiej kadry nauczycielskiej. I niestety, z tekstu pani Suchodolskiej wyłania się dość pesymistyczny obraz.

Wielu jest w polskich szkołach nauczycieli bez powołania. Ale to nie nowość, każdy z nas chyba pamięta jednego/dwóch takich nauczycieli, których do dziś wspominamy ze strachem na twarzy. „Jak to się stało, że zwrot, który powinien być obietnicą odkrywania niepoznanych lądów, odbierany jest jako zawoalowana groźba. Słysząc frazę „ja cię nauczę”, nie spodziewamy się pożytecznej lekcji, ale ataku, choćby za pomocą ostrego słowa. Myśląc o byciu uczonym przez kogoś, mamy w podświadomości agresję. Upokorzenie. Ból – zastanawia się dziennikarka.

„Takie będą Rzeczypospolite jakie ich młodzieży chowanie – te słowa wielkiego hetmana koronnego Rzeczypospolitej Jana Sariusza Zamoyskiego liczą już 420 lat. Czy dziś w polskiej szkole obowiązują one polskich nauczycieli? Suchodolska nie ma złudzeń: „Tak jak dobry nauczyciel jest w stanie z przeciętnych pod względem intelektualnym dzieciaków zrobić szczęśliwych, żyjących pełnią życia ludzi, tak zły belfer przemieni potencjalnych geniuszy w wykolejeńców i frustratów”. I niestety, coraz to nowe fakty pokazują, że złych belfrów mamy dość sporo w naszych polskich szkołach.

A oto przykłady, jakie podaje dziennikarka w swoim artykule, postawy niektórych nauczycieli: „Wy małpy w rajtuzach. Idiotki. Miejsce tylko zajmujecie w klasie, lepiej idźcie dzieci rodzić i obiady gotować... – krzyczała na nas rusycystka, zapluwając się ze świętego oburzenia”;

Ty krowo głupia i tłusta, nawet fikołka nie umiesz zrobić. Spójrz na siebie, jak ty wyglądasz. Żaden chłopak nawet kijem cię nie dotknie – tak perswadowała zalety sportu i zdrowego trybu życia nauczycielka wychowania fizycznego swojej nieco otyłej uczennicy”.

„Jesteście debilami, do niczego się nie nadajecie. Będziecie żebrać o zasiłki w mops-ie jak wasi rodzice – to była ulubiona fraza pana od fizyki, który w ten sposób zagrzewał nas do nauki”.

„Matematyczka nienawidziła chłopców. Miała jakieś osobiste złe doświadczenia, ponoć mąż ją zostawił. I tę niechęć przeniosła na wszystkich samców, nie zależnie od wieku. Dla dziewczynek była czuła, miła, tłumaczyła, pomagała. My mieliśmy przewalone. Uważała, że każdy chłopiec to potencjalny bandyta. Wrzeszczała na nas, zastraszała, przerywała przy odpowiedzi. Kiedyś podczas wywiadówki zirytowana pretensjami rodziców zabarykadowała się w klasie, biorąc dwoje zakładników wśród uczniów. Groziła, że zrobi sobie albo im coś złego...”.

No cóż, „takie będą Rzeczypospolite jakie ich młodzieży chowanie

Philo/Dziennik Gazeta Prawna

Komentarze (11):

anonim2014.06.30 17:45
"Kiedyś podczas wywiadówki zirytowana pretensjami rodziców zabarykadowała się w klasie, biorąc dwoje zakładników wśród uczniów. Groziła, że zrobi sobie albo im coś złego...”. Czyli moi nauczyciele wcale nie byli hardkorowi. :)
anonim2014.06.30 18:02
Tak debilnego tekstu na Frondzie już dawno nie było.
anonim2014.06.30 19:30
@Max49 "Katecheta także jest nauczycielem. Napiszcie coś również o ich wybrykach dla równowagi." W tekście wspomniano ledwie czworo nauczycieli czterech przedmiotów spośród wielu, więc dla jakiej równowagi ma być katecheta ?
anonim2014.06.30 19:37
Zdarzyło mi się tylko raz powiedzieć do ucznia "ty gówniarzu". Potem już nikt mnie tak nie zdołał zirytować. Co nie zmienia faktu, że w szkołach bywa wielu takich mądrych jak ten, na którego się zdenerwowałam. Myślę, że szkoła to nie miejsce od dyscyplinowania uczniów, wychowywania, od tego są rodzice. Niestety moje doświadczenie pokazuje, że niemądrzy rodzice zamiast wspierać autorytet nauczycieli często występują przeciwko nim. jeśli są ku temu powody, to jak najbardziej popieram, ale uczeń ewidentnie zawinił rodzic powinien być pierwszym, który dyscyplinuje dziecko. W polskiej szkole generalnie brakuje atmosfery pozytywnej dla obu stron - uczniowie nie chcą się uczyć, a n-le nie chcą się użerać z tymi, którzy są zniechęceni do nauki. Czasem takie jedno negatywne doświadczenie z n-lem sprawia, że uczeń zaczyna bać się szkoły do tego stopnia, że przekazuje ten lęk swoim dzieciom. Oczywiście w dużej mierze to także zasługa wrogo nastawionych nauczycieli. Można by tu dużo pisać, tylko co to zmieni...?
anonim2014.06.30 20:05
"Darmowa" szkoła, więc czego wymagać. Moja Babcia mówił "darowanemu koniowi nie patrzy się w zęby". :) Jak w każdym zawodzie zdarzają się ludzie wybitni, dobrzy, średni i cieniasy. Jednak w prywatnej firmie dosyć szybko następuje weryfikacja i właściciel (szef) pozbywa się tych, na których nie może liczyć. W państwowych szkołach w większości nie ma weryfikacji i cieniasy zostają "przez zasiedzenie". Nie będą opowiadał o moich nauczycielach było to dawno i większość dobrze wspominam. Natomiast u moich dzieci jest różnie. Są naprawdę dobrzy nauczyciele i też tacy ..., których będąc derektorem szkoły nigdy bym nie zatrudnił. Ale co ważne (to co napisał @Hamaczek) nigdy dzieciom nie należy dać do zrozumienia, że któryś nauczyciel jest cieniasem. Dziecko musi mieć szacunek i respekt do nauczycieli, nawet tych gorszych. I jeszcze jedna sprawa, duża część rodziców chce ze swoich dzieci za wszelką cenę zrobić geniuszy. A nie wszyscy się do tego nadają (wystarczy przejść się po ulicy i zapytać czym się różni sinus od cosinusa, bez zaglądania w googla :) ), czego rodzice nie potrafią zrozumieć. Więc może te 30 procent młodzieży, która nie zdała matury, najzwyczajniej w świecie nie powinno jej zdać. Przecież, nie wszyscy muszą być profesorami i magistrami. Przecież jest niemożliwe żeby cała populacja (w danym regionie) była super inteligentna.
anonim2014.06.30 20:27
Niestety tekst ten należy uznać za bardzo nieobiektywny i krzywdzący w stosunku do całego środowiska nauczycielskiego. Tytuł, jak i cała treść, jest, aby nie napisać ostrzej, beznadziejny. Mam pewność, że Fronda skrytykowałaby artykuł zatytułowany "Niektórzy księża to wrogowie wiernych". Takie prowokacyjne zdania niczego dobrego nie wnoszą w obydwu przypadku (choć może i są prawdą). Porównuje tu te nauczycieli z księżmi, gdyż zawody obu grup, wydaje się odmiennych, tak na prawdę mają bardzo wiele wspólnego: wymagają niezwykłej odpowiedzialności, mają olbrzymi wpływ na osobę ucznia/wiernego, a także prowadzona jest na nie olbrzymia, wroga propaganda (przykłady zła wśród wykonujących te zawody są ponadprzeciętnie piętnowane co prowadzi do powstania nieuzasadnionych stereotypów). Jestem przeciwnikiem nagonki na nauczycieli i zarówno na księży. Bolą mnie podobne teksty w stosunku do duchownych, ale boli mnie i ten tekst, zamieszczony na portalu katolickim, tak dotąd przeze mnie cenionym. Frondo, po prostu wstyd!
anonim2014.06.30 20:37
P.S. Zaznaczam, że nie jestem nauczycielem.
anonim2014.06.30 20:39
Autor PRZEGINA!
anonim2014.06.30 21:20
@petrus Musze przyznac racje choc ja bym kilka rownie "udanych" znalazl. Wypowiedz kilku niestabilnych emocjonalnie "pedagogow" to ma byc obraz polskich nauczycieli ? Jak bym przytoczyl wypowiedzi moich katechetow ... to by bylo. Ale spotkalem tez swietnych ludzi w osobach ksiezy choc byla to mniejszosc. Gdybym chcial byc tendencyjny bez problemu napisalbym tekst o katechetach ktorzy sa sadystami (w 6 klasie jeden rzucal w nas pekiem kluczy kolezance o malo nie wybil oka).
anonim2014.06.30 22:29
Jest bowiem różnica między: "udzielić komuś lekcji" a "dać komuś szkołę"
anonim2014.06.30 23:25
Uczęszczałem do szkół w czasach realnego socjalizmu. Poziom nauczania był wyższy, uczniowie szanowali nauczycieli, którzy potrafili sobie poradzić z czterdziestoosobowymi klasami. Efektem uwag nauczyciela na wywiadówce nie była kłótnia z rodzicem tylko czerwony pasek na siedzeniu krnąbrnej pociechy. I gdyby nie tematy tabu w starszych klasach na lekcjach historii to nie miałbym do tamtej PRLowskiej szkoły żadnych zastrzeżeń - teraz to zupełnie co innego, ale bardzo krzywdzące jest obwinianie o upadek szkolnictwa w III RP tylko nauczycieli.