Makłowicz drwi z pielgrzymek na Jasną Górę i 'pozdrawia emigrantów' - zdjęcie
19.10.17, 18:45zdj. screen Youtube

Makłowicz drwi z pielgrzymek na Jasną Górę i 'pozdrawia emigrantów'

Robert Makłowicz, kucharz i były gwiazdor Telewizji Polskiej (dosłownie i w przenośni, sądząc po jego zachowaniu na planie programów TVP) zaskoczył internautów wpisem na Facebooku o drzewie powalonym przez orkan Ksawery.

Wichura, która przeszła niedawno przez Polskę dokonała ogromnych zniszczeń. Makłowicz stwierdził, że lipa, która rosła w Cielętnikach nieopodal Częstochowy od siedmiuset lat, została powalona przez wicher wskutek osłabienia. Wytłumaczenie kucharza było dość osobliwe. 

„W miejscowości Cielętniki niedaleko Częstochowy od siedmiuset lat rosła lipa. Powalił ją ostatnio wicher Ksawery, gdyż dendrologiczny Matuzalem był wielce osłabiony systematycznym podgryzaniem."- napisał Makłowicz, twierdząc, że drzewo było regularnie podgryzane przez... Pielgrzymów na Jasną Górę, którzy w drodze do Matki przechodzili przez Cielętniki i "zapamiętale gryźli drzewo wierząc, że jego kora uśmierza ból zębów i generalnie poprawia stan zdrowotny jamy ustnej".

Jak dodał, drzewo było smołowane, a ostatecznie zostało ogrodzone, jednak "każdego roku tłumy wpijały swe zęby w pień, kąsając go w uniesieniu i odmawiając przy tym modlitwy do św. Apolonii, niegdyś patronki cyrulików i balwierzy, dziś dentystów".

"To nie wydarzyło się pięćset, trzysta ani sto lat temu. To wydarzyło się w XXI wieku. W Polsce"- konstatuje autor wpisu. Internauci pospieszyli z wyjaśnieniami. 

"Znam doskonale to miejsce, bo moja mama stąd pochodzi. Nie Panie Robercie, to nie wydarzyło się w XXI wieku. Na drzewie dotychczas nie było nienaturalnych ubytków w korze i śladów smoły. Zapisy kronik z ok. połowy XX wieku mówią o smarowaniu smołą.
Dzisiaj podgryzanie to wyłącznie ciekawostka. Szkoda, że nie wszyscy to wiedzą i przedstawia się ludzi jak ciemnogród."- napisał jeden z użytkowników Facebooka. Inny przypomniał, że również szedł z pielgrzymką przez tę miejscowość i nikt nie podgryzał lipy, ba, nawet nie słyszał o takim "zwyczaju". Jeden z komentujących napisał, że obwód wspomnianego drzewa wynosi 11 metrów, trudno, by podgryzanie mogło spowodować jego powalenie. Inny natomiast stwierdził, że drzewo połamało się na wysokości ok. 3 metrów, a lipa zawsze jest w środku pusta. Jaki był więc cel wpisu znanego kucharza i podróżnika? Być może chciał przedstawić katolików jako "ciemnogród" i ośmieszyć pielgrzymki. W ostateczności ośmieszył sam siebie. Na końcu wpisu umieścił serdeczne pozdrowienia, "szczególnie ciepło naszych emigrantów”.

yenn/Facebook, Fronda.pl