Kurdyjski dziennikarz poprosił o azyl na Białorusi. Natychmiastowa deportacja i rażenie paralizatorem - zdjęcie
16.11.21, 09:32Fot. via Pixabay

Kurdyjski dziennikarz poprosił o azyl na Białorusi. Natychmiastowa deportacja i rażenie paralizatorem

8

29-letni kurdyjski dziennikarz przyjechał na Białoruś, a następnie podjął próbę uzyskania azylu. Został natychmiast deportowany. Jego historię opowiedział białoruski portal zekalo.io.

Rebin Sirwan Madżid przybył na Białoruś z Irbilu. Bezskutecznie próbował przekroczyć granicę z Polską. Następnie udał się do Mińska do Biura Wysokiego Komisarza ds. Uchodźców (UNHCR), gdzie zwrócił się o azyl z powodu prześladować politycznych w jego ojczyźnie.

Skierowano go do białoruskiego Departamentu MSW ds. obywatelstwa i migracji, który natychmiast go deportował, stosując przy tym przemoc fizyczną.

Kurd opowiedział portalowi Zerkalo, że pracował dla jednego z niewielu wolnych mediów w Kurdystanie, gdzie zajmował się polityką i dziennikarstwem śledczym. Jako dziennikarz śledczy "nadepnął na odcisk" wielu wpływowym osobom, w związku z czym był narażony na represje.

- Mieszkańcy irackiego Kurdystanu są zmęczeni obecnym systemem. Nie ma tam wolności, gospodarka leży w gruzach - cytuje jego słowa portal Zerkalo.

- W rzeczywistości cała gospodarka regionu zamieszkałego przez sześć milionów ludzi jest podporządkowana dwóm rodzinom, które całkowicie ją kontrolują i czerpią z tego powodu ogromne zyski. Większość ludzi żyje w ubóstwie, a wielu specjalistów z wyższym wykształceniem nie może znaleźć godnej pracy. Myślę, że Kurdystan mógłby żyć lepiej, ale obecna sytuacja jest bardzo zła - mówił.

Wskazał, że Kurdom bardzo ciężko jest uzyskać europejskie wizy, wobec czego wielu z nich decyduje się na nielegalną migrację.

- Aby móc wyjechać sprzedajemy wszystko, co posiadamy – domy, samochody, firmy - wskazał.

Poinformował także, że jego próba przekroczenia granicy z Polską została zorganizowana przez syryjskie biuro podróży, za którym stała "rodzina Baszara al-Asada" (prezydenta Syrii - red.). Podróż kosztowała 4 tys. euro. Po przybyciu do Mińska Madżid zorientował się, że jego szanse na dostanie się na terytorium UE są bardzo małe. Podjął wówczas próbę uzyskania azylu na Białorusi.

- Jak tylko przyszedłem do nich i powiedziałem, że chcę prosić o ochronę międzynarodową, powiedzieli, że zostanę deportowany. Nikt mnie nie słuchał, kiedy mówiłem, że jestem dziennikarzem i mogę zginąć w Iraku. Kiedy zacząłem się z nimi kłócić, natychmiast dostałem paralizatorem - mówił.

- Nie pozwolili mi się spakować ani zrobić testu na koronawirusa – zabrali mnie na lotnisko i kazali wsiąść do pierwszego samolotu do Damaszku. Cała procedura „deportacji” trwała około dwóch godzin - dodał.

jkg/biełsat

Komentarze (8):

Jan2021.11.16 12:15
Można? można!
Hania z pomorskiego2021.11.16 11:30
sprzedają swoje samochody, domy, firmy. 2/3 społeczeństwa polskiego nie posiada takiego majątku, 4 tys. dolarów, chciałabym mieć taka gotówkę
Yarosław2021.11.16 10:48
nie wierzę w ani jedno zdanie jakie publikuje też anty polski pro pisowski portal, gdyby Stalin miał taką Frondę to komunizm panowałby na świecie a tak tylko wspiera lokalną pisowską bolszewie
Zych2021.11.16 11:14
A co tam w Moskwie w KGB, Wania?
Zych2021.11.16 11:16
A co tam w Moskwie w KGB, Wania?
katolicka deratyzacja Polski2021.11.16 14:27
PO to partia faszystowska
Karol2021.11.17 16:57
Ruki pa szwam i paszol won, ruski kretynie !
Niby powinno być to2021.11.16 10:39
oczywiste dla tych migrantów jak "im pomoże białoruski system przyjaznego transportu na zachód" ale chyba praktyczne okazanie najlepiej klaruje warunki przyjaźni z "migrantami" w tym typowo "białoruskim wykonaniu " ? Szkoda, że naiwni zanim zapłacili dobrze nie sprawdzili "przyjaciela" - powinni być szerzej przed wyjazdem zapoznawani z kim i czym będą mieli praktycznie ( i jak boleśnie ) do czynienia.