19.11.19, 19:30

Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski dla Frondy: Oby Bóg uchronił Kościół przed schizmą

Eryk Łażewski, Fronda.pl: 26 października zakończył się Nadzwyczajny Synod dla Amazonii. Na Synodzie mówiono o wielu sprawach. Między innymi o nowej kategorii grzechu, czyli o „grzechu ekologicznym”, a także o dowartościowaniu kultury, religii tak zwanych „ludów pierwotnych”. I chciałbym zwrócić uwagę na dwa tego aspekty: religijny i polityczny. Do tej pory bowiem, ekologia i docenienie ludów tubylczych było specjalnością światowej Lewicy walczącej z „opresyjną cywilizacją białego człowieka”. A więc – oczywiście - z cywilizacją chrześcijańską. Czy teraz, po Synodzie Amazońskim, Kościół katolicki stanie się sprzymierzeńcem Lewicy w tej walce? Walce – dodajmy - z cywilizacją, którą ten właśnie Kościół budował.

 

Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski: Przede wszystkim muszę stwierdzić, że Kościół jest wspólnotą ludzi ochrzczonych, założoną przez Jezusa Chrystusa. Jej podstawowym celem jest zbawienie ludzi oraz głoszenie ewangelicznej Dobrej Nowiny. Oczywiście, chrześcijanie zawsze doceniali wiele innych rzeczy, na przykład: troskę o środowisko. Niemniej jednak Kościół nie jest organizacją ekologiczną jako taką. Wspomnianą troskę mogą realizować ludzie świeccy: w szeregu różnych stowarzyszeń, organizacji, ruchów społecznych. To jest zrozumiałe. Natomiast przełożenie akcentów w Kościele ze zbawienia osób na troskę o środowisko, jest - moim zdaniem – daleko idącym ukłonem w stronę środowisk lewicowych.

Jest pytanie, czy wtedy Kościół nie straci swojej tożsamości: zamiast zajmować się udzielaniem sakramentów i głoszeniem Ewangelii, również tym ludziom, którzy dotąd Chrystusa nie znały, zajmie się sprawami ekologicznymi. To bardzo duże niebezpieczeństwo. Oczywiście czekam na posynodalną adhortację papieską. Najważniejsze przecież będzie to, co znajdzie się w tym dokumencie. Niemniej bardzo liczne punkty propozycji, którą już sformułował Synod Amazoński, budzą wielki niepokój.

Jeżeli chodzi o docenienie ludów pierwotnych, to oczywiście zawsze chrześcijaństwo wiązało się z szacunkiem dla każdego człowieka. Także dla tych, którzy nie wierzą w Chrystusa, bądź są związani z innymi religiami. Nie zwalnia to jednak nikogo z głoszenia Ewangelii. Co więcej nie można elementów chrześcijańskich zastępować elementami, które są przeniesione z innych religii. Bo wtedy powstaje taka mieszanina, gdzie nie wiadomo, co jest chrześcijańskie, a co niechrześcijańskie. I znowu Kościół traci swoją tożsamość. W Ewangelii jest bardzo jasno napisane: „jeżeli sól straci swój smak, to czym posolimy tę potrawę?” Jeżeli więc chrześcijaństwo straci swój charakter, jeżeli będzie całkowicie rozmyte, to w jaki sposób będzie zmieniało świat? Oczywiście, to takie pytanie retoryczne, bo wiadomo, że trzeba dążyć do tego, żeby sól była solą.

 

Wyprzedził ksiądz trochę moje następne pytanie. Chciałbym bowiem przypomnieć, że na omawianym Synodzie pojawili się szamani i posążek nagiej kobiety, tak zwanej „Pachamamy”. Konserwatywni katolicy wskazują na fakt, że jest to posążek pogańskiej bogini czczonej w Peru. Przedstawiciele Watykanu natomiast, twierdzą, że to „tubylcza kobieta reprezentująca życie”. A ksiądz Giacomo Costa - Sekretarz Komisji do spraw Informacji – dodał: „To figura o naturze kobiecej, nie sakralnej, a tym bardziej pogańskiej”. I co w tym wszystkim chodzi? Jak zinterpretować to zamieszanie?

No więc właśnie: jest zamieszanie. Doprowadzają do niego osoby, które są odpowiedzialne za wierność Ewangelii; za to, żeby nauka Jezusa Chrystusa była głoszona zgodnie z wszystkimi zasadami. Bo statystyczny, zwykły chrześcijanin, jeżeli widzi takie rzeczy, to ma masę wątpliwości. On przecież nie jest teologiem, nie jest znawcą kultury południowoamerykańskiej. Jeżeli obce elementy są wprowadzane do kościoła, bądź nawet na teren Ogrodów Watykańskich - w czasie sadzenia tego drzewka [dębu posadzonego na dzień przed rozpoczęciem Synodu – red.], to słusznie chrześcijanie się przeciwko temu buntują. Ja sam uważam, że takie pomieszanie pojęć jest szkodliwe dla chrześcijaństwa. Nie daje nam nic dobrego. Nie powoduje, że jest więcej wyznawców Chrystusa; że więcej ludzi ma szacunek dla religii chrześcijańskiej. Figurki Pachamama zostały – moim zdaniem – słusznie skrytykowane. Opublikowano niedawno list biskupów, księży i osób świeckich, protestujących przeciwko temu wszystkiemu. I ja się zgadzam z treścią owego oświadczenia, że zamęt jest czymś sprzecznym z zasadami Ewangelii. To Kościół, czyli papież i biskupi, mają być przewodnikami, mają pokazywać jasny kierunek, a nie dodawać jeszcze elementy, które wywołują chaos. Zresztą stanowisko Ojca Świętego, który przeprosił za wrzucenie tych figurek do Tybru, pokazuje, że on jednak uważa je za posążki pogańskie. No więc, jest tu straszne zgorszenie. Trzeba użyć tego słowa! To jest zgorszenie dla wielu wiernych, którzy chcą czytelnego chrześcijaństwa, a nie pomieszanego z innymi religiami.

 

A co ksiądz sądzi o pomyśle święcenia na księży diakonów stałych? To miałoby rozwiązać problem braku księży w wielu miejscach.

Przede wszystkim to nie rozwiąże problemu braku księży. Dlatego, że wielu księży pochodzących z Amazonii i wyświęconych w normalnych seminariach, ucieka z tego terenu i wyjeżdża. Zwłaszcza do Ameryki Północnej. A wiec braki nie są spowodowane tym, czy ktoś jest żonaty, czy bezdzietny, ale właśnie tym, że nie ma jakiegoś jasnego świadectwa zachęcającego do tego, żeby ci księża zostawali na swoich terenach. Natomiast święcenie żonatych to będzie kolejny powód do ucieczki z tych terenów, bo oni powiedzą: „Mam żonę i dzieci. Chcę je utrzymać i będę tym bardziej wyjeżdżał za granicę”.

Jeżeli chodzi o problem księży żonatych w ogóle, to oczywiście w obrządkach wschodnich się ich dopuszcza. Ale to jest wielowiekowa tradycja Kościołów Wschodnich, które przyjęły unię z Kościołem rzymskim, zachowując swoją liturgię i dobrowolny celibat. Niemniej w tradycji zachodniej jest całkiem inaczej. Myślę, że do święcenia na kapłanów żonatych, już działających diakonów stałych, dążą inne kraje: Niemcy czy Austria. Amazonia jest tylko takim „wytrychem”, po prostu pretekstem.

Uważam, że problem, czy dopuścić żonatych kandydatów do kapłaństwa, czy nie, to jest sprawa na tyle poważna, że trzeba ją uznać za sprawę całego Kościoła. Dlatego powinien się odbyć Synod Powszechny, a więc Synod, na którym są przedstawiciele wszystkich rejonów Kościoła, nie tylko Amazonii. I wtedy dopiero powinna odbyć się dyskusja na ten temat. A tu jakby „boczną bramką” przeprowadza się święcenia żonatych. Co – moim zdaniem – będzie dotyczyło nie Amazonii, lecz wielu innych rejonów, zwłaszcza Europy.

 

Właśnie, czy rzeczywiście te kontrowersyjne ustalenia Synodu mogą dotyczyć nie tylko Amazonii, ale także reszty Kościoła?

Ależ tak! Oczywiście! Amazonia jest tylko – jak wspomniałem – „furtką” do tego. Przecież w dobie powszechnej komunikacji, w dobie Internetu i powszechności mediów i podróży, jeżeli w jakimś rejonie świata wprowadzi się – na przykład – żonatych księży, to momentalnie to będzie - za rok, za dwa – na terenie całej kuli ziemskiej. Więc nie można mówić, że to będzie tylko na terenie Amazonii. Dlatego myślę, że pewna nieuczciwość niektórych Ojców Synodalnych polega na tym, że oni mówią o Amazonii, a w rzeczywistości chcą to przeprowadzić w swoich krajach. Są to zwłaszcza kraje języka niemieckiego, czyli Niemcy, Austria i Szwajcaria.

 

Czyli to będzie – można powiedzieć - cofnięcie się w czasy przed reformą gregoriańską, kiedy to byli żonaci księża.

Ja mam pewną taką swoją osobistą trudność. Bo akurat część mojej rodziny była obrządku greckokatolickiego i ormiańsko-katolickiego, i tam byli księża żonaci. Moi prapradziadkowie, bardzo odlegli, byli księżmi żonatymi, mieli swoje dzieci. I niektóre z tych dzieci, niektórzy synowie – nie wszyscy oczywiście – też zostawali księżmi greckokatolickimi. Ale to jest stara tradycja Kościołów Wschodnich, która przez wieki była – powiedziałbym – pewnym doświadczeniem, ujawniając swoje plusy i minusy. A tu za jednym pociągnięciem pióra chce się wprowadzić księży żonatych, co „wywróci do góry nogami” dotychczasowy sposób przygotowywania kandydatów do kapłaństwa. A także pojęcie kapłaństwa. Myślę, że to jest takie otwarcie „puszki Pandory”, gdzie nie za bardzo wiemy, jakie będą tego efekty, ale mimo wszystko się ją otwiera.

O ile jestem zwolennikiem – z racji tradycji – kapłaństwa księży żonatych w tradycji wschodniej, gdzie to jest ugruntowane przez wieki wieloma doświadczeniami licznych pokoleń, o tyle takie jednorazowe szerokie otwarcie, że każdy żonaty może być wyświęcony doprowadzi - moim zdaniem - do patologii, bo Kościół obecnie nie jest na to przygotowany.

 

Ksiądz jest historykiem Kościoła. Czy mógłby ksiądz przypomnieć, dlaczego właściwie wprowadzono celibat na teren Kościoła Zachodniego?

Celibat wprowadzono zasadniczo z dwóch powodów. Po pierwsze dlatego, że księża nieżonaci są o wiele bardziej dyspozycyjni, jeżeli chodzi o przenoszenie się z jednego miejsca w drugie. Trzeba pamiętać, że wtedy – tysiąc lat temu, chrześcijaństwo gwałtownie się rozwijało. Misjonarze wyjeżdżali do różnych krajów i państw, także do Polski. Ważne były też względy majątkowe, czyli dziedziczenie.

Kościół zachodni wypracował moim zdaniem bardzo słuszne zasady, w których docenił kapłaństwo jako całkowite oddanie się Chrystusowi. I nawet jeżeli na początku istotne były raczej elementy organizacyjne czy materialne, tak teraz tysiąc lat tradycji celibatu jest bardzo mocno zakorzenione i ma wiele pozytywnych przesłanek.

W Kościele wtedy dopuszczano żonatych kapłanów, gdy oni przyjmowali unię z Rzymem: czy to była unia ormiańskich wyznawców, czy grekokatolików, którzy przeszli z prawosławia, czy ostatnio także Anglikanie, którzy jako żonaci kapłani przeszli z rodzinami do Kościoła katolickiego. Więc tą „furtkę” robiono dla tych, którzy łączyli się z Kościołem katolickim, a wcześniej byli w innych wyznaniach.

W takich wypadkach to w mojej ocenie decyzja uzasadniona. Natomiast dzisiaj mamy do czynienia nie z ewolucją, ale z gwałtowną rewolucją, czyli z przewróceniem pewnych zasad w Kościele zachodnim. A jak wiadomo każda rewolucja niesie elementy negatywne.

Chcę jeszcze raz podkreślić: decyzja o święceniu żonatych nie powinna być podejmowana na Synodzie regionalnym, takim jak Amazoński; może zapaść jedynie wówczas, gdy dyskutować będzie cały Kościół, a papież przyjmie lub nie wnioski z tej dyskusji.

 

Ale zdaje się, że metoda działania papieża Franciszka jest właśnie taka, że ważne zmiany wprowadzane są bez takiej powszechnej debaty.

No tak! Muszę powiedzieć, że mimo tego, iż uważam się za wiernego syna Kościoła, to ja się z taką metodą nie zgadzam. Właśnie dlatego, że historia nas uczy, jak powinny się tego typu rzeczy odbyć. Łatwe powiedzenie, że zrobimy wyjątek dla jednego kraju, to jest „wywalenie drzwi”, bo ten wyjątek stanie się regułą. Momentalnie! Moim zdaniem: prędzej w Niemczech wyświęcą księży żonatych, niż w Amazonii. [Niemcy] przecież, już mają przygotowanych do tego diakonów stałych.

 

Kiedy ukaże się posynodalna adhortacja apostolska?

Papież zapowiedział, że przed Bożym Narodzeniem. To jest zaledwie miesiąc, czyli bardzo niedługi okres. Czekam na nią z nadzieją, ale też z obawami. I rozumiem bardzo dobrze list tych stu wspomnianych teologów: i świeckich i księży. Zresztą coraz więcej ludzi to podpisuje [uważając], że to jest bardzo niebezpieczne: wprowadzenie czegoś, co może doprowadzić do schizmy. A głos wielu ludzi, oddolny – księży, biskupów, czy świeckich, jest bardzo ważny, bo jednak będzie miał też wpływ na decyzje papieskie.

 

A kto w tej ewentualnej schizmie by uczestniczył?

A tu jest właśnie pewien paradoks historyczny: bo przedtem schizma to byli ci, co się odrywali od papieża, a tu jest dokładnie odwrotnie. Mówię teoretycznie, bo zakładam, że schizmy nie będzie, że Pan Bóg nas uratuje przed tą schizmą. Ale gdyby dzisiaj była schizma, to papież będzie po stronie schizmatyków. Bo wtedy ci, którzy będą bronić Tradycji i prawowierności, nie będą w łączności z papieżem. Ale mam nadzieję, że na tak bolesne doświadczenia Pan Bóg jednak Kościoła nie wystawi; że dojdzie do jakiegoś wyraźnego wyhamowania tych różnych pomysłów, które pod przykrywką Synodu Amazońskiego de facto są „rozwalaniem” Kościoła od wewnątrz.

Komentarze

mrowiec2019.11.20 16:10
Schizma została wykreowana przez niemieckie media i zawsze jej przychylnych ścierw luterańskich Korzysta z niej Szlonzky Zaitung etc Niech ksiądz się tak nie daje prowokować-owieczny wróg ,nic więcej...
andrzejhahn32019.11.20 15:55
a ktociebie zaleski uchroni przed nierobstwem i pasozytniczym zyciem
Wies2019.11.20 13:39
Po pierwsze celibat był Kościele Katolickim od początku bo tak zalecał Pan Jezus a nie był wynikiem jakiejś "refleksji" Kościoła. Od 11 wieku był obowiązkowy w całym Kościele a nie tylko w zachodniej części, wschodnia się temu nie podporządkowała jak zresztą wielu innym nakazom Papieży. Nie jest to żadna wielowiekowa tradycja tylko jest to wielowiekowe odstępstwo od posłuszeństwa papieżom które z konieczności zostało zaakceptowane aby unia z schizmatyckim kościołem wschodnim mogła dojść do skutku. Z tego względu poziom kapłanów będących w małżeństwie odbiegał daleko od tych którzy żyli w celibacie. Święty Paweł to wyraził prosto i jasno , każdy może znaleźć w Piśmie świętym odpowiedni fragment. Nie wiem jak człowiek mający na głowie żonę i dajmy na to 6 dzieci będzie miał czas na parafię. Ksiądz ma być do dyspozycji parafian 24 godziny na dobę zgodnie z tym co powiedział Pan Jezus że "nie ma miejsca, gdzie by głowę mógł oprzeć"
andrzejhahn32019.11.20 7:58
SRAM NA OBRZYDLIWY ZBRODNICZY kosciol katolicki
Paweł2019.11.20 18:24
Jędruś pomodlę się o zastopowanie twojej biegunki, mózgowej też.
andrzejhahn32019.11.20 7:57
oby was koscielne nieroby czyli pasozyty spoleczne zezarla zaraza
Durczykiewicz2019.11.20 6:51
JanPawełTrzeci Niestety Bóg jest, czy tego chcesz, czy nie...
Laura2019.11.20 8:50
A jakiś dowód może? Rozmawiamy o faktach, nie o twoich uczuciach
az2019.11.20 13:16
@Laura - Czy wiesz, że Albert Einstein powiedział, że w prawach natury: "objawia się rozum tak genialny, że cała racjonalność myśli i rozumowania ludzkiego jest przy nim absolutnie nieznaczącym odblaskiem". Powiedział również: „Każdy człowiek zaangażowany poważnie w badania naukowe przekonuje się, że poprzez prawa przyrody objawia się duch, który nieskończenie przewyższa ducha ludzkiego i w obliczu którego człowiek, świadom, jak skromne ma możliwości, musi odczuwać pokorę. Znajdujemy się w sytuacji małego dziecka, które wchodzi do ogromnej biblioteki wypełnionej książkami w wielu językach. Dziecko wie, że ktoś musiał te książki napisać. Nie wie jak. Nie zna języków, w których napisano te książki. Dziecko podejrzewa, że książki ustawiono zgodnie z pewnym tajemniczym porządkiem, ale go nie rozumie. Myślę, że właśnie w takiej sytuacji znajduje się nawet najbardziej inteligentny człowiek wobec Boga. Widzimy wszechświat cudownie urządzony i podlegający pewnym prawom, ale prawa te rozumiemy tylko mgliście. Nasze ograniczone umysły zdają sobie sprawę z istnienia tajemniczej siły, która porusza konstelacjami”. POMYŚL - jak wielki jest człowiek, który z wielką odwagą i uczciwością intelektualną szuka Boga, i jak tragiczny staje się świat, który Boga odrzuca. Czy nie jest przypadkiem tak, że pracowaliśmy nad udoskonaleniem silników, a dopuściliśmy do tego, że nasze życie wewnętrzne stało się wrakiem! Wyśmiewaliśmy przesądy, aż utraciliśmy zdolność wiary. Wymieniliśmy świętość na wygodę, wierność na sukces, miłość na władzę, mądrość na informację, tradycję na modę. Żyjemy w świecie, z którego Bóg został wypędzony, a człowiek zabił swoje życie wewnętrzne i utracił z Nim kontakt, przez co zaczął piętrzyć różne okropności. Gdyby znaleziono w jakimś odludnym miejscu najnowocześniejszy komputer, czy byłby ktoś, kto ośmieliłby się stwierdzić, że urządzenie to powstało tam wskutek działania czynników naturalnych? A przecież istota ludzka jest bytem fizyczno-intelektualnym nieskończenie bardziej wyrafinowanym i złożonym niż jakikolwiek istniejący komputer. Jednak nie uważa się za absurd twierdzenia, że ten perfekcyjny organizm został opracowany i utworzony przez przypadek. Czy wierzyłaś i przestałaś, czy wierzysz, lecz masz wątpliwości, czy też uznajesz, że Bóg nie jest ci do niczego potrzebny? A może zarzuciłaś poszukiwania, dochodząc do konkluzji, że tam i tak nic nie ma? Dlaczego odrzucasz Kogoś, kogo nie poznałaś? POMYŚL !
az2019.11.20 13:17
@Laura – i jeszcze jedno – jeden z największych filozofów w dziejach ludzkości - Św. Tomasz z Akwinu był zdania, że rozum mamy po to, by takich dowodów szukać i sam wskazywał pięć argumentów mających przekonać do istnienia Boga: * Jeśli istnieje ruch, to istnieje Pierwszy Poruszyciel. * Jeśli każda rzecz ma swą przyczynę, istnieje pierwsza przyczyna sprawcza. * Jeśli byty przygodne nie istnieją w sposób konieczny (pojawiają się na świecie i przemijają), musi istnieć byt konieczny. * Jeśli rzeczy wykazują różną doskonałość, to istnieje byt najdoskonalszy. * Jeśli celowe działanie jest oznaką rozumności, to ład i porządek w działaniu bytów nieożywionych, lub pozbawionych poznania, świadczą o istnieniu Boga, kierującego światem nieożywionym.
jimi2019.11.19 23:08
i nastanie jedna owczarnia i jeden pasterz- narazie jest wielu osłów i kilka owczarni pasterze jeszcze się nie urodzili a wilcy czarni w każdej parafii stado
Lol2019.11.19 22:50
Przyjdą takie czasy, że kapłani broniący prawdy i prawdziwej doktryny będą usuwani ze stanu kapłańskiego ...
aaa_kotki_dwa2019.11.19 21:51
oby kościół rozpadł się na tysiąc dwieście trzydzieści drobnych, nienawidzących się wzajemnie kawałków.
Bez żadnego trybu2019.11.20 13:03
Mnie w niedzielę rano żona zawsze budzi wspaniałym lodzikiem, a później jest tylko lepiej.... 😁😁😁😁😁😁
5672019.11.19 20:44
Schizma musi nadejść ! To będzie bolesne oczyszczenie z brudu syfu który nagromadził się w kościele ! Jeba. ne pedały w sułtannach !
JONASIK2019.11.19 20:28
Schizma? A kogo to obchodzi? Oby Bóg uchronił Kościół przed zaczeską!!!
Katolicka Kretynizacja Polski2019.11.19 20:17
Jak Bóg ogłosi tą schizmę dla kościoła! ktoś coś???
Zorrro2019.11.19 19:42
Nie wiadomo co gorsze: schizma czy staczanie się poprzez herezje i modernizm w czeluść piekielną... Dzuma czy cholera? Wybieram wierność Chrystusowi i jego wikariuszowi BXVI ! Franciszek sam jest już w stanie exkomuniki - to on jest źródłem schizmy.
zerrO2019.11.19 20:10
Wikariusz BXVI nie przewodzi Kościołowi to była pomyłka dziejowa jego wybór.
Bebik2019.11.20 10:01
Pomyłką była abdykacja.
Zorrro2019.11.20 18:07
Abdykacja była nielegalna bo wymuszona a jej tekst po łacinie posiada więcej jak 2 błędy ort. co wg prawa czyni ją nieważną
KATOLIK2019.11.19 19:40
Schizma już jest, przynajmniej od czasu amorowej adhortacji. Wówczas Franciszek pozwolił na komunię świętą dla rozwodników w nowych związkach i w teraz w niektórych krajach dopuszcza się cudzołożników do Komunii świętej, a w innych nie. Czyli jest podział w Kościele w tej sprawie, czyli schizma. Synod amazoński tylko tę schizmę przypieczętuje.
JanPapierzTrzeci2019.11.19 19:36
BOGA NIE MA!
Ewa2019.11.19 21:01
Udowodnij.IIIIIIII
JanPapierzTrzeci2019.11.19 21:08
Holokaust już to udowodnił
Laura2019.11.20 8:50
dowód musi przestawić ten, kto coś twierdzi pozytywnie - czyli miliony religijnych ludzi, twierdzących, że ich urojenia są prawdziwe
Grzegorz z Domaradza2019.11.19 21:33
Po co prowokujesz idioto. A może masz jakieś problemy psychiczne.
Paweł2019.11.20 18:20
Gdzie nie ma Boga tam pojawia się Diabeł- książę zatracenia oraz holokaust, komunizm, faszyzm itp. Czasem ze zdziwieniem mówimy, diabeł wcielony bo człowiekiem który nie ma Boga w sercu właśnie diabeł powoduje. Człowiek ma jednak sumienie przez które przemawia Duch Święty- tak że nawet ten zły, wie co jakie jest. Jeśli natomiast nie słuchamy Parakleta i zamykamy sumienie to ten grzech nie będzie nam odpuszczony. Mamy jednak wolną wolę i możemy się zmienić- również na dobre.