Ks. prof. Paweł Bortkiewicz dla Frondy o nierozerwalnej obecności Maryi w dziejach Polski - zdjęcie
03.05.17, 19:45Fot. Domena Publiczna

Ks. prof. Paweł Bortkiewicz dla Frondy o nierozerwalnej obecności Maryi w dziejach Polski

Łukasz Gut, Fronda.pl: 3 maja to szczególny dzień. Tego dnia przypada zarówno rocznica uchwalenia Konstytucji 3 maja jak i święto Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski. Czy to symboliczne w naszych dziejach połączenie, pokazujące, że dzieje Polski nieodmiennie łączą się z Kościołem?

Ks. prof. Paweł Bortkiewicz: Zdecydowanie tak. Zauważmy, że pobożność i duchowość maryjna wpisane są w nasze dzieje od zarania. Pierwsza polska pieśń i zarazem pierwszy pomnik naszej kultury - "Bogurodzica" - to pieśń ku chwale Matki Bożej. Ona zresztą, w swej teologicznej treści od zarania pokazuje kim jest Maryja – jest Tą, która wskazuje nam na Syna, ukierunkowuje na Chrystusa. Z pieśnią "Bogurodzica" polskie rycerstwo szło do boju. I warto zauważyć, że najbardziej znaczącą bitwę oręża polskiego, nasze wojsko stoczyło w uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Te przykłady obecności Maryi można oczywiście mnożyć. Ale przede wszystkim trzeba dostrzec tę organiczną obecność Matki Boga w naszych dziejach, obecność, która została przez naród polski odczytana i ujęta w formule szczególnego zawierzenia, w formule oddania Polski we władanie Maryi, jako naszej Królowej.

Święto Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski powinno przypominać nam, że w naszej przeszłości niejednokrotnie w trudnych momentach odwoływano się do Matki Bożej?

Jak wspomniałem przed chwilą, istotnie takich chwil było wiele. Maryja miała i ma szczególne znaczenie w dziejach Polski i Polaków. Do Niej odwoływali się święci, tacy jak św. Kazimierz czy św. Jan Paweł II, do Niej odwoływali się królowie jak Jan Kazimierz, do Niej zwracali się tak zwani zwykli ludzie, czyli każdy konkretny człowiek ze swoją historią życiową, ze swoimi problemami. Jan Lechoń napisał o Niej genialnie pięknie i prosto:

O Ty, której obraz widać w każdej polskiej chacie
I w kościele i w sklepiku i w pysznej komnacie
W ręku tego, co umiera, nad kołyską dzieci,
I przed którą dniem i nocą wciąż się światło świeci.
Która perły masz od królów, złoto od rycerzy,
W którą wierzy nawet taki, który w nic nie wierzy,
Która widzisz z nas każdego cudnymi oczami,
Matko Boska Częstochowska, zmiłuj się nad nami!

Szczególnie zastanawiają słowa: W którą wierzy nawet taki, który w nic nie wierzy…
Chciałbym jednak zwrócić uwagę na inny nieco wymiar tej naszej pobożności. W liturgiczną uroczystość 3 Maja Maryi Królowej Polski odczytujemy Ewangelię o Maryi stojącej pod krzyżem. To scena odkupienia, a więc ostatecznego wyzwolenia człowieka przez Jezusa. W jednej z naszych pieśni patriotycznych śpiewamy – bo wolność krzyżami się mierzy…
Maryja stojąca pod krzyżem jest Matką naszej wolności i pomaga nam przez wieki rozumieć wolność, uczyć się jej, zdobywać ją na nowo, cenić…

Święto przypada w maju – miesiącu szczególnie poświęconym Matce Bożej. Nabożeństwa majowe to też element naszej historii i tradycji, który należy kontynuować i charakterystyczny właśnie dla Polski?

Oczywiście tak. Musimy wręcz doceniać tę tradycję, bo jest ona podwójnie cenna – z racji kultury i z racji wiary. Właściwie to pokazuje nam jak bardzo silna jest symbioza kultury i wiary, jak bardzo wiara wypowiada się przez język kultury. Nabożeństwa majowe mają swój bezcenny walor – gromadzą nas na wspólnocie wokół Tej, która wyraża sobą wszystko to, co może być najpiękniejsze w Kobiecie i Matce. Te nabożeństwa domagają się z naszej strony jakiejś próby odpowiedzi na miłość, piękno, wrażliwość, czułość, to wszystko, co Maryja nam daje.

Bezwzględnie należy to pielęgnować, tak zresztą, jak i całą polską tradycję pobożności maryjnej. To dzięki tej pobożności, ukształtował się w etosie polskim głębokim szacunek dla kobiety. Szacunek, o którym – przepraszam za odrobinę złośliwości – nasze feministki mogą sobie śnić, zmęczone lekturą opasłych tomisk z feminoteki. Zapewniam, że przeżycie jednego nabożeństwa Litanii Loretańskiej może dać więcej niż ta lektura.

W Litanii Loretańskiej mamy wezwanie „Królowo Polski”. Czy szczególnie maj to dobry okres, by odmawiając Litanię, modlić się w intencji pomyślności naszej Ojczyzny?

Każdy miesiąc jest ku temu bezwzględnie dobry, Maj rozpoczyna się niejako bardzo mocnym akordem – właśnie uroczystością ku czci Maryi Królowej Polski i państwowym świętem celebracji rocznicy Konstytucji 3 Maja. Nie można zapominać, że ten akt polityczny był aktem zarazem religijnym i dlatego okazał się trwalszy niż słabości struktur politycznych. Ale maj to także uroczystości ku czci św. Stanisława ze Szczepanowa, patrona Polski. Człowieka, który jasno i na zawsze wyznaczył granice między prawem moralnym a stanowionym, między Kościołem a państwem. Pokazał swoim życiem kompetencje Kościoła w sferze politycznej.

16 maja to uroczystość św. Andrzeja Boboli, innego z wielkich polskich patronów – człowieka, który miał odwagę głoszenia Chrystusa, nastając w porę i nie w porę, który był bezkompromisowy w swoim chrześcijaństwie.
Maj to także czas choćby pierwszych komunii świętych – które kierują nasz wzrok w stronę przyszłości naszego narodu.
Bezwzględnie, to bardzo dobry miesiąc do modlitwy za naszą Ojczyznę.

Bóg zapłać za rozmowę.