Ks. Isakowicz-Zaleski dla Fronda.pl: Franciszek nie owija w bawełnę   - zdjęcie
19.03.13, 13:34Cezary Piwowarski (Wikimedia Commons)

Ks. Isakowicz-Zaleski dla Fronda.pl: Franciszek nie owija w bawełnę

6

Aleksander Majewski (Fronda.pl): Jakie refleksje nasuwają się Księdzu po homilii papieża Franciszka na inaugurację pontyfikatu?

Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski: Homilia Ojca Świętego dokładnie zarysowała program, jakiego mogliśmy się spodziewać: papież będzie praktykował pobożność franciszkańską. Musimy pamiętać, że dziś pięknie łączy się uroczystość św. Józefa właśnie z postacią św. Franciszka. Warto wspomnieć o ważnych słowach Ojca Świętego: „Prawdziwa władza jest służbą”. Jest to podkreślenie starej zasady, że papież jest „sługą sług Chrystusowych”. Myślę jednak, że Franciszkowi nie chodziło tylko o władzę papieską, ale również władzę innych hierarchów, a także jurysdykcję świecką. Była to bardzo dobrze przemyślana homilia. Nie dziwiłem się jej treści. Trzeba oddać papieżowi Franciszkowi ogromny szacunek. Papież wyraża swoje myśli w bardzo zrozumiały, niezwykle ciepły, sposób. Należy pochylić czoło przed trzeźwością umysłu, jaką prezentuje. To bardzo piękne! Nie ukrywam, że wzruszyłem się, słuchając tej homilii.

Mówi Ksiądz o pięknych, ważnych słowach. Ale czy te słowa znajdą posłuch wśród hierarchów i rządzących?

Tu na pewno papież nie będzie miał drogi usłanej różami. To całkowicie odrębna sprawa. Niestety już pierwszego dnia pontyfikatu byliśmy świadkami wulgarnych ataków na Ojca Świętego. Przykro mi to mówić, ale również w Polsce.

O jakie ataki Księdzu chodzi? Internetowe wyzwiska?

Mam na myśli wypowiedzi różnych polityków, których nazwisk nie warto wymieniać, a także wpisy z wyzwiskami na „ch”. To pokazuje niezwykłą wściekłość. Gdyby wybór padł na jakiegoś nieporadnego papieża, który nie potrafiłby się odnaleźć, to wówczas byłby wygodny dla środowisk lewackich i antykatolickich. Natomiast, gdy przychodzi bardzo wyrazisty papież, ujmujący ludzi swoją osobowością, uczciwy, szczery, a przy tym mądry, to - mówiąc słowami Karola Wojtyły, wypowiedzianymi w nieco innym kontekście – jest to znak, któremu sprzeciwiać się będą. Papież wypowiada się bardzo łagodnie, ciepło, z niezwykłą empatią, ale jego przesłanie jest bardzo radykalne – nie owija w bawełnę. Wystarczy wspomnieć jego słowa, że „kto nie modli się do Boga, modli się do diabła”.

Może ta stanowczość jest owocem duchowośći jezuickiej?

To prawda. Jestem ujęty tym, że Franciszek – dzięki Duchowi Świętemu - połączył dwie ważne w Kościele tradycje: ignacjańską i franciszkańską. Niektórzy teolodzy i historycy Kościoły próbowali przeciwstawiać sobie te duchowości czy wykazywać ich różnice. Tymczasem Ojciec Święty pokazuje, że można to łączyć. To piękne! Papież przeszedł całą formację w zakonie jezuitów, a przyjął imię Franciszek. Jesteśmy świadkami działalności Ducha Świętego, który bardzo pomaga Kościołowi. Franciszkowi będzie bardzo ciężko - to nie ulega żadnej wątpliwości - i właśnie dlatego powinniśmy jeszcze więcej się za niego modlić. To, że w pierwszym wystąpieniu właśnie o to prosił, nie jest przypadkiem czy elementem jakiejś kurtuazji.

Podczas dzisiejszej uroczystości można było zauważyć obecność przedstawicieli prawosławia. Jak ocenia Ksiądz to wydarzenie jako kapłan obrządku wschodniego?

Bardzo mocno zaakcentowano obecność Kościoła Wschodniego, który nie pozostaje w łączności z Rzymem – wystarczy wymienić obecność: katolikosa Ormiańskiego Kościoła Apostolskiego Karekina II, patriarchy Bartłomiej z Konstantynopola – duchowego zwierznika prawosławia, ale również hierarchów i patriarchów obrządku wschodniego, pełniących posługę w Kościele katolickim.

Jak należy odczytywać obecność patriarchy Bartłomieja? W relacjach medialnych często powtarzano słowo „hołd”...

Myślę, że przybycie patriarchy Konstantynopola to pokłosie działań wcześniejszych papieży – Jana Pawła II i Benedykta XVI. Szczególnie należy podkreślić rolę tego pierwszego, który odwiedzał wspólnoty ormiańskie, zarówno katolickie, jak i niekatolickie. Np. w 2001 roku podczas wizyty w Armenii, Ojciec Święty zamieszkał w pałacu katolikosa Karekina II, co było pierwszym takim przypadkiem w historii! Myślę, że papież Franciszek będzie kontynuatorem tej linii.

Czy zatem patriarcha Konstantynopola oddał hołd papieżowi?

Kościół katolicki cały czas wyciąga ręce do Kościółów wschodnich. Obecność patriarchów podczas inauguracji pontyfikatu Franciszka, to odpowiedź na tę otwartość. Być może jeszcze nie doczekamy tego, że „będzie jedna owczarnia i jeden Pasterz”, ale dzisiejsza uroczystość jest bardzo pozytywnym symbolem dla całego świata. Daje nadzieję na to, że chrześcijanie zaczną się w końcu jednoczyć.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Aleksander Majewski

Komentarze (6):

anonim2013.03.19 15:31
Nie znamy jeszcze owoców, a już oceniamy drzewo.
anonim2013.03.19 15:58
Jak ja to lubię: gdyby coś tam, to byłoby coś tam. Gdyby babcia miała wąsy, to byłaby dziadkiem. Bicie piany i zachwyt, że najwyższy duchowny katolicki przypomniał parę ewnagelicznych prawd. No doprawdy, epokowe wydarzenie. Ludzie chyba już zapomnieli, na czym polega normalność.
anonim2013.03.19 17:27
Niektórzy z tego forum żyją w w jakiejś urojonej rzeczywistości, w której zwykły komentarz księdza oparty na faktach jawi im się jako kadzenie, ironicznie pouczają mądrzejszych od siebie, a wyrażanie wiary w dobrego człowieka widzą jako podlizywanie się - zupełnie jakby śnili jakiś sen o sobie
anonim2013.03.19 19:25
MÓWIC PROSTO O SPRAWACH OCZYWISTYCH..to problem swiata...ludzie potrzebuja takich wprost okresleń WŁADZA JEST SLUZBĄ i juz wija sie ci,którzy maja zupełnie inne mniemanie o władzy a jest SPORO..
anonim2013.03.20 0:19
Rozwalił mnie jeden z komentarzy do pięknego gestu ucałowania przez Pp. Franciszka niepełnosprawnego człowieka w trakcie inauguracji - "Co tak cmokacie z zachwytu - gościu za niepełnosprawnym ma słuchawkę w uchu - po prostu Franciszek ma niezłych speców od PR". http://wiadomosci.onet.pl/wideo/niezwykly-gest-papieza,123300,w.html Oglądnąłem jeszcze raz i trochę się zdziwiłem, bo podobnie przypadkowo na spotkaniu z dziennikarzami na auli spośród 4000 ludzi "wyłowiono" tego niewidomego z psem, któremu też Papież pobłogosławił. Na Placu Św. Piotra nie błogosławł tylko mówił sympatycznie: "ciao" i podnosił kciuk w geście "OK".
anonim2013.03.20 9:30
do anonim21 dokladnie smutne to... "Milosc we wszystkim poklada nadzieje"