Krzysztof Kłopotowski: Oddajcie dotacje na “Wałęsę” - zdjęcie
01.01.14, 13:48"Wałęsa" (fot. materiały prasowe dystrybutora)

Krzysztof Kłopotowski: Oddajcie dotacje na “Wałęsę”

13

Co powinien zrobić honorowy producent po odrzuceniu przez Amerykańską Akademię filmu Andrzeja Wajdy i Janusza Głowackiego o Wałęsie z konkursu o Oskara dla filmu zagranicznego? Myślę, że zwrócić pieniądze przyjęte na realizację od Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej. A jest tego dwa miliony złotych, oprócz dotacji ministra kultury Bogdana Zdrojewskiego. (E-majl do rzecznika ministra o potwierdzenie tego faktu i wysokości dotacji pozostał bez odpowiedzi.) Film również dofinansowały prywatne firmy, i to jest ich prywatna sprawa. Jednak pieniądze publiczne są naszą sprawą wspólną.

PISF odmówił ujawnienia mi umowy z producentem Akson Studio na przyznanie dotacji zasłaniając się tajemnicą handlową. Na pewno zgodnie z prawem. Jednak można się domyślać, że jak w każdej umowie o dzieło jest tam klauzula o wykonaniu pracy z należytą starannością. Zaś „Wałęsa” nie został starannie wykonany w aspekcie prawdy historycznej. Scenarzysta i reżyser nie zrobili wyczerpującej dokumentacji najważniejszego tematu III Rzeczpospolitej. To jest dla PISF podstawa prawna żądania zwrotu dotacji z racji nie dotrzymania warunków umowy. Z tego samego powodu - niedotrzymania warunków - Instytut żąda zwrotu dotacji od producenta „Pokłosia”. To niech żąda także od producenta „Wałęsy”.

Film o Lechu miał wykorzystać markę „Wałęsa” do propagandy Polski za granicą, bo tam łatwiej ludzi otumanić, niż w kraju. To już się nie uda z powodu wypadnięcia z konkursu do Oskara. Wajda i Głowacki zmarnowali szekspirowski temat odrzucając wizję Wałęsy jako postaci tragikomicznej i moralnie upadłej. Gdyby podjęli rewizję jego mitu, zadziliwiliby świat. Mogliby odnieść wielki sukces artystyczny i otrzymać nagrodę amerykańskiej akademii filmowej. Tak postąpiliby wolni artyści. Jednak oni nie są wolni. Chcieli uprawiać propagandę rządową i ponieśli klęskę, marnując środki publiczne.

Po oskarowej porażce obaj twórcy filmu udzielili wywiadów. I widać, że niczego nie chcą zrozumieć. Ich wspólne dzieło jest bankructwem moralnym, klęską propagandową i marnacją artystyczną, lecz oni brną dalej w wykręty. Wajda odgraża się, że jeszcze pokaże w kinie, co myśli o przeciwnikach politycznych. Zaś Głowacki niby żartem – a naprawdę serio mówi, że może kłamać tylko za pieniądze. Owszem nakłamali, i teraz ten film jest pomocą dydaktyczną do nauczania historii w szkołach według programu Narodowego Centrum Kultury.

Oddajcie pieniądze! Nie wolno okłamywać młodzieży w wolnym kraju! Uprawiać marnej propagandy! Marnować publicznych środków! Żądanie zwrotu dotacji przez PISF i ministra kultury byłby dla cyników pożytecznym wstrząsem.

Takie mnie się trzymają żarty w naszym niepoważnym państwie...

Krzysztof Kłopotowski/Sdp.pl

Komentarze (13):

anonim2014.01.1 14:41
O sancta simplicitas! Od kiedy to pieniądze przemocą zabrane przez Państwo są „nasze”? Przecież nikt nie może „swoich” pieniędzy z budżetu wycofać… Nie ma sensu używać takich określeń. Można co najwyżej wykazywać, że te pieniądze zostały wykorzystane niezgodnie z pewnymi regułami wydawania pieniędzy publicznych.
anonim2014.01.1 14:44
szczególnie usa jest podatnym gruntem na manipulacje skoro tam nawet prezydent obama publicznie wygłasza oszczerstwa dotyczące obozów śmierci tym bardziej iż do dnia dzisiejszego są niektórzy przekonania że holocaust dotyczył wyłącznie żydów i są nawet wstanie przytoczyć przesadzoną ich liczbę uśmierconych.
anonim2014.01.1 14:50
Mówimy o nagrodzie pochodzącej z kraju, dla którego „American Beauty”czy "Titanic" to kino ambitne i z przesłaniem. ;) Jeśli polscy reżyserzy maja takie parcie na Oskara, to chyba nie do końca dobrze to o nich świadczy.
anonim2014.01.1 15:08
A ja zawsze myślałem, że nominacja do Oskara jest wyróżnieniem dla filmu, a nie jego krytyczną oceną. Tym bardziej, ze nominowanych corocznie jest tylko 5 filmów zagranicznych. No ale Kłopotowski otworzył mi oczy. Czyli PISF powinien od tej pory żądać zwrotu od wszystkich polskich filmów nie nominowanych do Oskara.
anonim2014.01.1 15:14
@genesis2 Ja mam podobne zdanie. Festiwal w Cannes jest bardziej wartościowy. Z drugiej strony polskie kino od dłuższego czasu niczego uniwersalnie wartościowego nie spłodziło. Zbyt wiele historii i martyrologii. Prawie w ogóle nie porusza współczesnych tematów. A jeśli już to są to kopie kina zagranicznego.
anonim2014.01.1 15:48
Dwa miliony na zrobienie z Wałęsy bohatera to nie tak dużo. Na usunięcie z życiorysu Bolka trzeba będzie wydać więcej.
anonim2014.01.1 15:55
kultura w wykonaniu lewicowych czerwonych przepitych ryjów zlecających wykonanie wybielającego materiału dotyczącego niegodziwego wałęsy którego zagrał więckiewicz obecnie promowany w mediach głównego ścieku.
anonim2014.01.1 17:00
@epicur5 Ostatni polski film, który mógłbym nazwać wybitnym, to "Pora umierać". Co do samego artykułu - tak, jasne, jest niezgodny z historią, bo nie po naszemu. I jeszcze w dodatku Oscara nie dostanie. Skandal!
anonim2014.01.1 19:17
w ogóle po zapoznaniu się ze scenariuszem propagandowy lewacki gniot nie powinien zostać wspierany pieniędzmi POLAKÓW skoro to przez wałęse komunistyczne oprychy sobie do woli poczynają na wolności na naszych terenach.
anonim2014.01.1 19:19
Ciekawa logika. Dotację należy oddać jeżeli dotowany film nie dostanie co najmniej nominacji do Oskara. What the hell... ?
anonim2014.01.1 21:03
A ja napiszę tak, wszyscy filmowcy oddajcie pieniądze podatników. Oddajcie je na ważniejsze cele: leczenie dzieci, pomoc ludziom ciężko chorym, po tragicznych wypadkach (tam gdzie koszty leczenia są bardzo duże i nie wszystkich stać). Co to ma być, że z pieniędzy podatników opłaca się pensje reżyserów, aktorów itd. Przecież film w łatwy sposób można zweryfikować. Jeśli będzie miał widzów chętnych na obejrzenie (bilet do kina, DVD, w TV (wpływ z reklam)), to film zarobi. Do tego są też wpływy od prywatnych sponsorów i tak powinno to wyglądać. Jak człowiek sobie pomyśli i filmowych gniotów było nakręcone w Polsce z dużym udziałem pieniędzy podatników, a wciąż się słyszy o chorych dzieciach, które nie mogą być leczone bo nie ma pieniędzy, o kalekich ludziach, którym można by mocno ułatwić życie ale nie ma pieniędzy, to szlak człowiek trafia. Rolą państwa ni powinno być finansowanie darmozjadów "artystów", ale pomoc ludziom bezbronnym (dzieciom) i w potrzebie (ciężko chorym i kalekim).
anonim2014.01.2 7:29
"Znów Polacy zgłosili film, który na pierwszy rzut oka nie zadawał się do oscarowego wyścigu. A przecież mieliśmy w zanadrzu docenione na zachodzie filmy „Ida” i „Chce się żyć”." Tak się kończy skrajny serwilizm. Wreszcie "magdalenkowa sekta" dostała po d...! Jak to przeżyje Mędrzec Europy??? Załamie się? Dostał po nosie i dobrze. Tylko szkoda innych naszych obrazów.
anonim2014.01.2 13:31
"Tak postąpiliby wolni artyści.". Wolny artysta postąpiłby tak, jak ja mówię, że by postąpił. Bajka, cudo.