Korwin-Mikke o kampanii i swoich planach - zdjęcie
27.05.14, 09:19fot. Facebook

Korwin-Mikke o kampanii i swoich planach

6

Janusz Korwin-Mikke zapewnia, że poparcie jego partii będzie cały czas wzrastało. „Proszę pamiętać, że w liceach mamy 40-70 proc. poparcia. Co miesiąc będzie nam przybywało kilka tysięcy nowych wyborców” – powiedział podczas konferencji prasowej. Skomentował też fakt, że większość jego wyborców to osoby w wieku 18 – 25 lat.

„To są ludzie niezdeprawowani przez ten ustrój. (...) Już w szkole oni (młodzi ludzie - red.) wiedzą, że trzeba dać łapówkę nauczycielce, by dostać dobry stopień. To są ludzie, którzy nie chcą żyć w korupcji” – powiedział.

Zapewnił też, że jego partia nie wejdzie w sojusz z Polską Razem Jarosława Gowina. Choć wcześniej prowadzono takie rozmowy, to PR bardzo źle potraktowała Nową Prawicę tuż przed wyborami. Nie będzie utrzymywać także stosunków z PO ani PiSem, które są „wrogimi partiami” wobec Nowej Prawicy.

Korwin-Mikke stwierdził też, że nie odebrał elektoratu Palikotowi. „Widziałem sondaże, jak my szliśmy w górę, to i Palikot szedł w górę. Co do tych, którzy chcą legalizacji palenia marihuany, bardzo chętnie głosują na nas, bo (...) chcemy, by człowiek mógł jeść, palić co chce. To jest część ogólnej strategii wolności. Zwolenników Palikota oburzało, że wrzuca się ich do jednego worka z homoseksualistami i transwestytami” – powiedział.

Ocenił także, że był atakowany przez media i inne partie. „- Wszyscy atakowali nas: pan Tusk, pan Kaczyński, pan Kurski, który chciał mnie walić po mordzie, pan Palikot, który nazywał mnie neofaszystą no i Polska Razem”  - mówił szef Nowej Prawicy. Dodał też, że media nazywały go „pachołkiem Rosji”. „Ja już przywykłem do tego. Za komuny byłem agentem imperializmu amerykańskiego, teraz jestem agentem imperializmu rosyjskiego, w końcu co za różnica” – skomentował.

Korwin-Mikke wyraził też swoją radość z sukcesu partii eurosceptycznych w innych krajach. „Zobaczymy, jak to będzie. Może stworzymy blok z panem Faragem, z panią Le Pen” – wyznał. Dodał też, że nie wyklucza swojego startu w wyborach prezydenckich.

Pac/tvn24

Komentarze (6):

anonim2014.05.27 9:42
Raul, gdybyś posługiwał się rozumem, to wiedziałbyś, że nie możesz mu w tej chwili wystawić takiej opinii. Musisz się z tą opinią wstrzymać wiele miesięcy, i wtedy za pół roku, rok ocenić.
anonim2014.05.27 9:53
Nazajutrz po przejściach Komentarz • serwis „Prawy.pl” (prawy.pl) • 27 maja 2014 Stefan Kisielewski opowiadał raz o różnicy między pielęgniarką polską i żydowską. Pielęgniarka polska rano relacjonuje lekarzowi, jak chorzy przetrwali noc i tak dalej. Pielęgniarka żydowska też - ale swoją relację rozpoczyna od okrzyku: „panie doktorze, co JA przeżyłam!” Ale jakże tu nie pójść w ślady owej żydowskiej pielęgniarki, kiedy w ostatnia niedzielę (”ta ostatnia niedziela...”) tyleśmy przeżyli? Po pierwsze - umarł generał Jaruzelski - postać reprezentatywna dla powstałej z łaski Józefa Stalina polskojęzycznej wspólnoty rozbójniczej, a którą naród polski musi dzielić terytorium państwowe. Wojciech Jaruzelski początkowo był normalnym człowiekiem, ale na skutek traumatycznych przejść podczas wojny, został człowiekiem sowieckim. Człowiek sowiecki tym różni się od normalnego człowieka, że raz na zawsze wyrzekł się wolnej woli. Zatem odkąd Wojciech Jaruzelski został człowiekiem sowieckim, zaczął pełnić wolę przywódców Kremla, zarówno jako oficer w wojsku, jak i seksot Informacji Wojskowej ps. „Wolski”. W nagrodę sowieciarze pilotowali jego błyskawiczną karierę, aż wreszcie w 1981 roku zrobili go dyktatorem Polski z ramienia Kremla. Wprawdzie generał Jaruzelski i jego klakierzy forsowali i forsują pogląd, że uratował Polaków przed masakrą, ale to oczywiście nieprawda. Gdyby było trzeba, generał Jaruzelski na czele swoich pretorianów zmasakrowałby nas nie gorzej od Sowieciarzy, byle tylko zasłużyć na „una dolce sonrisa de Tsaritsa Leonida” - czyli słodki uśmiech Carycy Leonidy. Jeśli cokolwiek nas uratowało, to nasze safandulstwo, w następstwie którego po 13 grudnia 1981 roku nie było żadnego poważnego oporu. Toteż kiedy od 1985 roku do spółki z Amerykanami Sowieciarze konstruowali nowy porządek polityczny w Europie, zadbali o to, by ich kolaboranci w poszczególnych krajach nie tylko nie utracili pozycji społecznej, ale zyskali nową jej podstawę, dzięki przechwyceniu znacznej części majątku państwowego. Generał Wojciech Jaruzelski patronował uwłaszczeniu nomenklatury, tworząc z „surowych praw stanu wojennego” parasol ochronny dla tego rozkradania państwowego majątku. Patronował również selekcji kadrowej w podziemnej „Solidarności” w następstwie której została wyeliminowana „ekstrema”, a tak zwaną „stronę społeczną” zdominowała „lewica laicka”, czyli dawni stalinowcy, którzy w 1989 roku dogadali się z komuchami co do podziału władzy nad narodem polskim. W rezultacie Polacy otrzymali namiastkę wolności, zaś tę polityczną podmiankę nazwano „upadkiem komunizmu”, czego najlepszym dowodem miało być to, że przywódca tychże upadłych komunistów został pierwszym prezydentem „wolnej Polski”. Ponieważ uroczystości pogrzebowe generała Jaruzelskiego nałożą się na obchody 25 rocznicy „odzyskania wolności”, to z tej okazji zostaniemy zalani ponownym chlustem zbrodniczej bredni, jakim to płomiennym szermierzem naszej wolności był generał Wojciech Jaruzelski ze swoimi klakierami i kolaborantami. Ale nie będzie to jedyny chlust, bo tego samego dnia na Ukrainie wybory prezydenckie wygrał Piotr Poroszenko. Ten oligarcha był - jak się okazało - „głównym sponsorem Majdanu”, co oznacza, że zwyczajnie kupił sobie przewrót polityczny, żeby teraz zostać ukraińskim prezydentem. Okoliczność, że został na to stanowisko zawczasu namaszczony przez Naszych Złotych Panów z Waszyngtonu skłania do podejrzeń, iż sponsorował Majdan nie własnym, tylko amerykańskim, a kto wie czyim jeszcze złotem - bo z ukraińskiego przewrotu nawet bardziej wymierne korzyści niż Amerykanie, odniosła Rosja. Wyborcze zwycięstwo Piotra Poroszenki pokazuje, że Ukraina po staremu pozostanie federacją udzielnych księstw tamtejszych „oligarchów”, czyli plutokratów, których ukryte korzonki sięgają grząskich pokładów KGB-owskiej zgnilizny. Nam zaś, za pośrednictwem Umiłowanych Przywódców, co to muszą teraz ćwierkać z klucza podsuniętego przez Naszych Złotych Panów z Waszyngtonu, będzie podana do wierzenia prawda, że na Ukrainie zwyciężyła demokracja, zaś każdy, kto ma co do tego jakieś wątpliwości, będzie uznany za agenta złego Putina. Wprawdzie temu złemu Putinu kreowany dzisiaj na narodowego świątka generał Jaruzelski jeszcze całkiem niedawno trzaskał obcasami, zaś pan redaktor Michnik ściskał się z nim w Klubie Wałdajskim, ale teraz są inne rozkazy i n’en parlons plus. Wreszcie odbyły się wybory do Parlamentu Europejskiego. Sam Parlament nie ma wielkiego znaczenia, więc wybory te raczej odzwierciedlają polityczne tendencje w Europie - w tym również w naszym nieszczęśliwym kraju. W słodkiej Francji niekwestionowanym zwycięzcą okazał się Front Narodowy, co oznacza, że Francuzi już są zniecierpliwieni sytuacją, w której tamtejszy rząd wykorzystuje Francję w charakterze narzędzia wypłacania haraczu Arabom i Senegalczykom w zamian za powstrzymanie się przed urządzaniem rozruchów. Co z tego wyniknie - zobaczymy, ponieważ o ile pamiętam, francuski Front Narodowy forsuje program narodowo-socjalistyczny, to znaczy - nacjonalistyczny w sferze społecznej oraz socjalistyczny w gospodarce. Tę samą strunę trąca w naszym nieszczęśliwym kraju Prawo i Sprawiedliwość, próbując blokować wtargnięcie na scenę polityczną Ruchu Narodowego, w którym ta tendencja jest również widoczna - zaś podstawową troską PiS jest właśnie blokowanie możliwości pojawienia się politycznej alternatywy z prawej strony, bo w przeciwnym razie monopol tej partii zarówno na prawicowość, jak i na patriotyzm, mógłby zostać złamany. Podobną strategię realizuje Platforma Obywatelska, która z kolei próbuje blokować możliwość pojawienia się alternatywy z drugiej strony, to znaczy - alternatywy licytującej się z PO na polu „modernizacji” Polski. Dlatego zarówno ze strony PiS, jak i PO, nie mówiąc już o ugrupowaniach drobniejszego płazu, jednym głosem atakowany był przed wyborami Kongres Nowej Prawicy. KNP, dzięki poparciu jakiego udzielili mu młodzi wyborcy, wyborcy ostatecznie rozczarowani Platformą oraz część ofiar uwodzicielskiej szarlatanerii Janusza Palikota, zdołał włożyć nogę w drzwi na polityczną scenę, do tej pory szczelnie zatrzaśnięte przed napływem zarówno świeżej krwi, jak i świeżych idei. Być może zdoła ten wyłom poszerzyć, ale nie jest wykluczone, a nawet - bardzo prawdopodobne, że okupujące nasz nieszczęśliwy kraj bezpieczniackie watahy, przy akompaniamencie okrzyków aprobaty zarówno ze strony obozu zdrady i zaprzaństwa, jak i obozu płomiennych strażników patriotycznego monopolu, będą starały się tę nogę jak najszybciej odrąbać. Stanisław Michalkiewicz
anonim2014.05.27 9:54
W mojej klasie w liceum UPR miała chyba 40% poparcia :) Po osiągnięciu wieku wyborczego większość jednak wyrosła z Korwina. Niech facet gada co chce, ale sporą część sukcesu zawdzięcza niskiej frekwencji. Zobaczymy po wyborach parlamentarnych - jeśli przekroczy próg wyborczy, to faktycznie będzie można mówić o stabilnym poparciu. Tyle, że Korwin ma już 72 lata, i nie jest coraz młodszy każdego roku. Ktokolwiek go zastąpi, raczej mu nie dorówna :)
anonim2014.05.27 10:25
Oczywiście że w pewnym momencie się dorasta i przechodzi do praktyki. Jeżeli ci młodzi ludzie dorosną do założenia własnych firm, do ciężkiej pracy która pozwoli osiągnąć sukces to ich jedyną nadzieją jest Korwin. Natomiast jeżeli "dorosną" do bycia roszczeniowym motłochem żyjącym z socjalu i dotacji to będą głosować na POPiSy i narzekać że w tym kraju nie da się wyżyć bo większość i tak marnych zarobków zagrabia państwo.
anonim2014.05.27 14:44
niewątpliwie po sukcesie w wyborach do PE JKM ma sporą chęć na start w wyborach prezydenckich i na zajęcie co najmniej 3 miejsca. Byle tylko w II turze nie poparł Bula, którego ponoć lubi co zdradził przed II turą wyborów w 2010, ale formalnie poparł J. Kaczyńskiego. Oby tym razem był podobnie.
anonim2014.05.27 16:57
jak media będą pluć na niego to słabo będzie bo ludzie leżą przed TV