Jeuzici promują jogę zamiast Ewangelii - zdjęcie
29.12.13, 20:43fot. Wikimedia Commons

Jeuzici promują jogę zamiast Ewangelii

38

Jak wskazuje Eisabetta Frezza w Corrispondenza Romana, jest to zarazem seminarium, które swego czasu nie pozwoliło na powieszenie w swoich murach plakatów zachęcających do udziału w „Marszu dla  życia”, a znalezione na ten temat ulotki natychmiast usuwało.

Kurs raja jogi odbywa się w pomieszczeniu należącym do jezuitów; w ich biurze można też zgłosić swój udział. Tymczasem, jak wskazuje Frezza, joga nie jest niegroźną metodą osiągania rozluźnienia fizycznego. Jest przecież przesiąknięta elementami wschodniej duchowości, których nie da się w żaden sposób pogodzić z wiarą chrześcijańską.

Jezuici z Padwy firmują swój kurs hasłem: „Droga do równowagi duchowej poprzez pojednanie ciała i ducha”. Na ulotce zachęcającej do wzięcia udziału w lekcjach raja jogi czytamy: „Jogin jest tym, kto wewnątrz największej ciszy potrafi odnaleźć aktywność, a wewnątrz aktywności ciszę i samotność pustyni”.

Zacytowany ustęp nie pochodzi zresztą z jakiegoś neutralnego źródła, ale z samego serca hinduizmu, od Swamiego Vivekanandy (zm. 1902), wielkiego propagatora religii hinduistycznej i relatywizmu religijnego. W 1893 roku Vivekananda założył organizację, która starała się scalić w sztuczny sposób hinduizm i chrześcijaństwo.

Ulotka jezuitów głosi poza tym, że joga jest kompleksem praktyk, który „prowadzi praktykującego do jedności ciała z duchem i do jedności indywidualnego ducha z Nieskończonym”. Czy to jest język Kościoła katolickiego? Nie, to język mętny, świadomie używający takich pojęć, pod które można podłożyć zarówno prawdziwego Boga, jak i rozmaite pogańskie i heretyckie wyobrażenia na temat bóstwa.

W jezuickim seminarium zamiast Ewangelii proponuje się  pogańskie praktyki duchowe, które najwyraźniej zostały uznane za skuteczniej prowadzące do Boga od chrześcijańskiej modlitwy. Takie całkowite pomieszanie pojęć może mieć tymczasem katastrofalne skutki dla duszy nieświadomych zagrożenia wiernych.

Pac/katholisches

Komentarze (38):

anonim2013.12.29 20:52
Autor depeszy (ani jej tłumacz) nie rozumie terminu "ekumenizm".
anonim2013.12.29 20:53
Utulony: Dopókiś milczał, mogłeś uchodzić na mądrego człowieka, a jakeś się odezwał, to... rozwiałeś wszelkie złudzenia.
anonim2013.12.29 20:55
Jasne, skoro redaktor(ka) mówi o zmierzchu jezuitów, to kiedy i czyimi rękoma odwoła papieża Franciszka, SJ?
anonim2013.12.29 21:24
Coś się braciszkom poprzestawiało. Może zbyt dużo telewizji a zbyt mało modlitwy. Niestety w Polsce też mamy przykłady przeintelektualizowanych Jezuitów i Dominikanów. Mniej własnych pomysłów więcej pokory i modlitwy. Wiem to trudne.
anonim2013.12.29 21:26
@AnnaMS Pełna zgoda. Gdzie kończy się posłuszeństwo Chrystusowi i pokora zaczyna się upadek.
anonim2013.12.29 21:31
Jezuici już od dawna dryfują coraz dalej od "Łodzi św. Piotra".
anonim2013.12.29 21:51
Twórcą Jogi jest Siwa Sziwa -.Niszczyciel (Ap. 9,11) ponieważ on zatwierdził 84 podstawowe asany ( wprawdzie wykonuje się ich ok 20) Samo przyjęcie postawy medytacyjnej Padmasana lotosu - jest już kultem dla niego a pozycja natarajasana bo nata= tancerz raja=króla całość boga króla zniszczenia i śmierci bo nataraja imię boga Siwy który jest królem tańca w pierwszym rzędzie kultycznego. A więc jezuici z Padwy zaczeli czcić tańcem Anioła śmierci - który swoich czcieli zabierze napewno w odmęty wiecznej śmierci. Należy modlić za nich, powinni współbracia OO jezuici wyprosić im łaskę zmądrzenia i nawrócenia się, bo już wkrótce mogą ujrzeć tańczących razem z nimi bogów-demonów hinduizmu
anonim2013.12.29 21:53
Niech zakonnicy zmienią nazwę na jogoici. Tak deptać po imieniu Jezus i to jeszcze przez zakonników. To się w głowie nie mieści.
anonim2013.12.29 22:08
Joga pozbawiona wątków duchowych a nawet duchownych, jest równie niebezpieczna jak kompletna praktyka asan, pranajamy i innych wynalazków osadzonych w pogańskiej kulturze hinduizmu. Dlaczego? Otóż ciało i psyche (duch, umysł itp.) są ze sobą ściśle związane, zaś ich odrębność to tylko gra językowa. To wiemy i przyjmujemy jako oczywistość: moje ciało moim domem. Niedoskonałości fizjonomii i fizjologii wpływają na ducha, na codzienne wybory i zachowanie, usankcjonowane wtórnie etyką, światopoglądem i w końcu - wiarą. W drugą stronę podobnie: sztywne, skostniałe poglądy, kompleksy, wieloletnia nawarstwiona złość i brak samoakceptacji manifestują się w ciele - uważny obserwator zauważy to w postawie, mowie, gestykulacji. Joga może od tego uwolnić niczym psychoterapia. Elastyczność ciała wpływa na elastyczność ducha i umysłu! W miarę praktyki luzują się pętające kręgosłup, ramiona, miednicę nawyki; za tym postępuje otwartość na zmianę w codziennym życiu i uzasadniających nasze postępowanie poglądach. I tu właśnie jest pies pogrzebany, aż mu całkiem zdechłe raciczki wystają: bycie chrześcijaninem, okrzepłym, refleksyjnym, odpornym na redefinicję to najwyższy stopień duchowego rozwoju. Dalej już nic nie ma - należy w tym stanie trwać jako skała, nie bacząc na pokusy, podszepty, rzeczywistości marnej skrzek. To wielka misja, życiowa misja, łaska i gotowość, by dawać świadectwo. Joga to więc taki kamień wrzucony między żarna, to mętny zaczyn zmiany, jaka poprzez niewinne wygibasy może zasiać w duszy chrześcijanina ferment. Może on zacząć stawiać sobie od nowa ważne pytania i dość do innych odpowiedzi niż wcześniej. Trwający niczym skała chrześcijanin nie może sobie na to pozwolić i tak jak pewne książki, jogę winien omijać szerokim łukiem. Ze stratą dla ciała, ale z korzyścią dla ducha i przyszłego zbawienia.
anonim2013.12.29 22:13
Już od dawna omijam szerokim łukiem Jezuitów i Dominikanów, bo sieją zgorszenie!
anonim2013.12.29 22:39
Nie jest to całkiem niezgodne z tym co twierdzą naukowcy. Joga ułatwia kontrolę na prymitywnymi ośrodkami mózgu, które odziedziczyliśmy po naszych przodkach, np nad mózgiem ssaczym - odpowiedzialnym za emocje i pociągi. O zbawiennym wpływie jogi patrz profesor Włodzisław Duch z Torunia.
anonim2013.12.29 23:38
Jak można się tak pogubić. Przez praktyki niby niewinne łamie się przykazanie "Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną".
anonim2013.12.30 7:17
„Co do mistycyzmu, kontemplacji, i medytacji to poczytaj troche historii chrzescijanstwa to Cie moze troche oswieci ze Kosciol Rzymski skutecznie wytepil praktykujacych owe praktyki...” powyższy cytat właściwie wystarcza za komentarz co do kolegi wiedzy o katolicyzmie. p.s. Zawiadomcie kamedułów że wyginęli
anonim2013.12.30 8:02
@Tsumiageta Hinduski jogin był zawsze uważany za "Mahasiddha" kogoś kto posiada okultystyczne moce (złe, diabelskie moce) Owe nadprzyrodzone moce "Sadhhis" stanowią ponętną pokusę, przynętę, dla zaawansowanych uczniów jogi. Którzy medytując stają się ludzmi opętanymi, przez których owe bogi - demony Hinduizmu i Buddyzmu działają w świecie. Czy myślisz że arcykapłani jakim są mnisi buddyjscy nie uprawiali jogi lub nie szkolili się w sztukach walki które w odróżnieniu od statycznej jogi jest jogą w ruchu, lub jak uprawia się kultyczny taniec to co może nie oddaje sią czci owym demonom tj. diabłom - ktorzy są bardzo spragnieni takiej czczi Podobnie jak i ofiar z ludzi. (do dnia dzisiejszego składane są takowe w świątyniach) a co aborcja to także taka sama krwawa ofiara składana ku czci tychże bogów,-bogiń, demonów śmierci Czy myślisz że niema kapłanek uprawiający sex kultyczny przy świątyniach! A co przysłowia ono mówi " zdrowy duch w zdrowym ciele" a nie jak napisałeś!
anonim2013.12.30 8:15
Ja byłem ostatnio na jodze we Wrocławiu jaką prowadził ojciec Pereira SJ z Indii. Opowiadał, że w Indiach to normalne, nawet Matka Teresa pozwalała swoim zakonnicom ćwiczyć joge, i wiele z nich robi to do dziś (w dobrym stanie utryzmuje ich ciało, dzięki czemu jeszcze lepiej mogą pomagać biednym). Ogólnie nie wydarzyło się nic co byłoby sprzeczne z chrześcijaństwem. Ja nie praktyuje jogi na codzień, tylko medytacje chrześcijańską - i tu zgadzam się z przedmówcami, że należy odkryć nasze własne tradycje na nowo i przypomnieć. A co do tych jeuzitów z Padwy - to byłoby to ok, gdyby jednoczesnie na tych zajęciach podkreślali prymat Chrystusa oraz to, że dla nas katolików Chrystus jest Bogiem, a także omówili perspektywe z jaką do takich praktyk powinien podejść chrześcijanin. Dobre byłby też wykłady porównwacze obu tradycji i filozofii.
anonim2013.12.30 8:43
@ Grund Jedną z praktyk jest wparywanie sią w namalowany malutki czarny punkt na białej ścianie (mówi się adeptom Medytacji wschodnich - że jest to ćwiczenie na ostrość wzroku, pomaga w koncentrracji) Ale niech Adept postawi w umyśle Chrystusa lub NMP a nie bądzie mófgł sią skoncentrować, skupić, medytować ect. Bo medytacja to nie spotkanie z Bogiem Osobą - tylko samohipnoza i magia, zatapianie się w narcyzmie i egoiźmie. łączenie sią z osobowym złem w buNcie przeciwko Bogu Miłości Nieskończonej - prowadzi do zatracenia osoby w otchłanich piekła. Tylko miłość może nawiązać kontakt osobowy z "Miłością" Egoizm, Pycha - nigdy!
anonim2013.12.30 8:50
@LazarzPrawdziwy Widze, że masz zjoginizowaną mentalność umysłową. Tym samym nic dziwnego, że Twoje rozważania na temat rozwoju duchowego chrześcijanina są taką parodią tegoż rozwoju.
anonim2013.12.30 8:54
@Radzi Szacunek dla Twojej wiedzy w temacie. Rzeczywiście religia (czy raczej system filozoficzny) dalekowschodnia stoi w zupełnej sprzeczności z naszą religią. W szczegółach jest tak, jak to pokazujesz.
anonim2013.12.30 9:24
Radzi: W medytacji chrześcijańskiej w centrum stawiamy Chrystusa. Podobnie nawet kiedy chrześcijański mnich ćwiczy joge - to w centrum stawia Chrystusa. No chyba, że zajmuje się ćwiczeniem ciała - areobikiem, ćwiczeniem na siłowni, czy jogą ciała fizycznego. Ale i wtedy gorliwy chrześcijanin potrafi myslec o Jezusie, tka jak podczas każdej innej czynności - zmywania garów, sprzątania czy ćwiczenia.
anonim2013.12.30 9:38
o. Joseph-Marie Verlinde: Jak widzicie, nie jestem przychylnie nastawiony do używania technik wschodnich w życiu chrześcijańskim. Weźmy przykład jogi, którą w Europie usiłuje się traktować jako gimnastykę. Kiedyś powtarzałem jednemu guru to stwierdzenie, a on mnie wyśmiał. Powiedział: "Wy na Zachodzie jesteście naprawdę dziwaczni, joga przecież nie jest żadną gimnastyką! Jeśli chcecie ją używać jako gimnastykę, to proszę bardzo, ale to nie przeszkodzi jej, by dokonała swego". Co jest dla nas szkodliwe? Jaki jest skutek jogi? Jest to ćwiczenie cielesne, które ma za zadanie uwolnienie ziemskiej energii, z którą jesteśmy w kontakcie przez stawianie stóp na ziemi czy też przez podstawę kręgosłupa - jeśli siedzimy na ziemi, i poprowadzenie jej aż do czubka czaszki. Tam powinna się ona spotkać z energią niebieską. W momencie spotkania zaniknie iluzja osobowego "ja". To wszystko jest zrozumiałe wyłącznie w kontekście panteistycznym. Wszystko jest bogiem i we wnętrzu boskiej energii oddzielają się dwa bieguny: energia ziemska i energia niebieska, a cały świat jest tylko konsekwencją tego oddzielenia. Iluzja, że istniejemy jako byty osobowe, jest jedną z konsekwencji oddzielenia tych dwóch energii. Po to, aby uświadomić sobie, że jesteśmy bogami, wystarczy połączyć te dwie energie, i moment ich zetknięcia jest właśnie iluminacją. Zanika wtedy świadomość osobowa i pozostaje tylko świadomość istnienia. Oto prosty schemat mistyki naturalnej, która stara się spowodować wycofanie świadomości osobowej. Freud porównywał to doświadczenie z doświadczeniem przedosobowym, jakie przeżywa dziecko w łonie swej matki. Nie jest ono jeszcze świadome na sposób osobowy, ale żyje w fuzji ze swoją matką. W mistyce naturalnej żyje się w fuzji, w stopieniu z całą naturą, a ponieważ natura jest uważana za boską, jest się w "bogu" i jest się "bogiem". Taka droga prowadzi nas dokładnie w odwrotnym kierunku niż modlitwa chrześcijańska. Modlitwa chrześcijańska jest przede wszystkim dialogiem międzyosobowym. "Ja" zwracam się do Bożego "Ty". Mój Ojcze, nasz Ojcze. Modlitwa chrześcijańska zakłada odrębność osób. Jeśli ćwiczę jogę, moje "ja" osobowe się rozpływa, coraz mniej jestem w stanie się modlić. Owszem, mogę wprawdzie odczuwać naturalną pogodę ducha, uspokojenie, ale nie ma to nic wspólnego z pokojem nadprzyrodzonym, który może nam dać wyłącznie Duch Święty. Pokój Ducha Świętego jest wspólnotą, komunią z Ojcem i Synem w osobowej relacji zaufania i miłości. Nie można przygotowywać się do modlitwy, ćwicząc jogę czy zen. Modlitwa chrześcijańska jest historią miłości. W mistyce naturalistycznej miłość nie ma najmniejszego sensu. By kochać trzeba być we dwoje. Natomiast w mistyce naturalnej wszystko ogranicza się do nieosobowego, boskiego "ja". Jedyną definicję Boga w Biblii znajdujemy u św. Jana: Bóg jest miłością (1 J), a buddyzm mówi o miłości jako o niebezpiecznej iluzji. Trzeba więc dokonać radykalnego wyboru. Zobaczcie, w jaki sposób umarł Budda - odszedł w pozycji lotosu. Wszystkie energie są wtedy skoncentrowane na pępku i w ten sposób on wycofał się w głąb siebie, do wnętrza. Tymczasem Jezus jest całkowicie rozciągnięty na krzyżu w geście ukazującym pragnienie przyciągnięcia wszystkich do siebie. Jezus to człowiek całkowicie oddany, który błaga Ojca, by przebaczył Jego oprawcom, daje Ducha Świętego przed odejściem do Ojca. Z jednej strony Budda, skoncentrowany na samym sobie, z drugiej strony Chrystus, który pokazuje nam drogę daru z siebie. Musimy wybrać. Kiedy poprzez praktykę jogi energia podnosi się w górę wzdłuż kręgosłupa, otwiera pewne centra energetyczne, które nazywamy czakramami. Czakramy otwierają nas na moce okultystyczne. Te energie ziemskie i niebieskie nazywamy energiami okultystycznymi, czyli nieznanymi, tajemnymi*, a więc takimi, o których nauka nie jest w stanie nic powiedzieć. Nie można ich zmierzyć ani ich opisać, objawiają się jedynie przez skutek. Każdy z czakramów otwiera nas na kolejny poziom energii okultystycznej. W systemach naturalistycznych bóg jest energią, istnieje więc szerokie spektrum energii okultystycznych, poczynając od najwyższego poziomu duchowego aż po materię, a czakramy otwierają nas na różne poziomy tych energii. Teraz chcę wam pokazać, jaki jest związek między praktykami wschodnimi a okultyzmem. Praktyki jogi otwierają czakramy i powodują fuzję z energiami. Jeżeli macie dostęp do technik, umożliwiających współpracę z tymi energiami, to wchodzicie w okultyzm. Magia jest używaniem energii okultystycznych, ale duchowość wschodnia zabrania posługiwania się tymi energiami. Ważny autor wschodni, Patandżali, który zebrał wszystkie teksty dotyczące jogi, bardzo surowo przestrzega przed używaniem tych energii, które są do dyspozycji człowieka w miarę otwierania się konkretnych czakramów. Mówi tak: "żeby używać tych energii, musicie współpracować z duchami, które zarządzają danymi poziomami tych energii". Tutaj pojawiają się duchy. Zachód nie posłuchał ostrzeżenia mędrców Wschodu. Zachód używa technik wschodnich, aby otworzyć czakramy, i natychmiast chce używać tych energii, a więc zajmować się magią. Nie można jednak uzyskać rezultatów w świecie okultystycznym bez współpracy z duchami, które rządzą tym światem. Wszyscy, którzy podejmują działania w świecie okultystycznym, współpracują z duchami. To, co wam mówię, jest owocem mojego osobistego doświadczenia oraz długiego doświadczenia duszpasterskiego w tej dziedzinie i długich studiów nad dokumentami literatury okultystycznej, które ujawniają fakt współpracy z duchami. Oczywiście autorzy ci mówią nam, że te duchy są dobre, ale nie należy w to wierzyć.
anonim2013.12.30 9:54
o. Joseph Pereira: Są tacy wierzący, którzy postrzegają wszystko, co przychodzi ze Wschodu, jako narzędzie szatana. Pamiętam jak jeden ze znajomych księży powiedział mi: „Joe, ćwiczysz jogę? Widzę diabły na twoich ramionach!”. Nasze ciało jest świątynią Ducha Świętego. Wielu z nas tak naprawdę nie używało swojego ciała. Niektórzy używali go w niewłaściwy sposób, a jeszcze inni, jak np. moi podopieczni narkomani i alkoholicy, znieważali swe ciała. Niezależnie od tego jak postępujemy z naszym ciałem, to nie zmienia to faktu, że jesteśmy stworzeniami Boga. Ze względu na to, że system filozoficzny, który przejęliśmy od św. Tomasza z Akwinu wywodził się od systemu arystotelesowskiego, zwykliśmy uważać, że duch jest najważniejszy. Tak pojęta duchowość w pewien sposób nie uznaje ciała. Z mojego doświadczenia leczenia różnych chorób i uzależnień wynika, że musimy wniknąć w myśl psalmu 46: „Zatrzymajcie się, a we Mnie Boga uznajcie”. Jeśli zrozumiemy, co znaczy „zatrzymać się”, to nasze ciało, które było „poplątane” i pokomplikowane, stanie się proste i dostępne dla Boga. Chodzimy do kościoła, żeby rozmawiać z Bogiem za pomocą ust, a tymczasem możemy się z Nim komunikować, być wobec Niego obecni całym naszym ciałem. Kiedy odprawiałem rekolekcje dla sióstr w Kalkucie zauważyłem, że chociaż wstawały o 4.30 rano i w kaplicy były już o piątej, to dalej drzemały sobie w niej na chwałę Pana! Matka Teresa zagadnęła mnie kiedyś mówiąc: „Ojcze Joe, słyszałam, że ojciec uczy moje siostry jogi”. Potwierdziłem, że tak, bo rzeczywiście to robiłem. Na to Matka Teresa rzekła: „To wspaniale! To je obudzi i nauczy czujności”. Z reguły czekamy na nadejście kryzysu, a potem udajemy się na leczenie. Nasza strategia jest inna. Zamiast czekać na kryzys, mówimy o codziennej medytacji jako ciągłej komunikacji z Bogiem. To nieustający proces i ponosimy zań osobistą odpowiedzialność. Jeśli żyjemy w Chrystusie, możemy sprostać wszystkiemu, co pojawia się w naszym życiu. Są tacy, którzy medytują w celu zachowania dobrego zdrowia fizycznego i psychicznego. My także tak czynimy, jednak nie tylko dlatego. W medytacji chrześcijańskiej patrzymy na nasze ciało jako na najbardziej efektywne narzędzie łączności z Bogiem. Wszystko, co dał nam Pan, należy do niego – nasz umysł, duch, ciało, nasze relacje – wszystko to należy do Boga. Nie wolno nam zabronić niczemu w naszym życiu spotkania z Nim.
anonim2013.12.30 10:05
@Grund W Kościele nie uprawia prawdziwy chrzecijanin Medytacji tylko, Kontempluje -Rozmyślanie modlitwę myślną, o tajemnicach wiary wg określonej metody (Terazjańskiej Ignocjańskiej Suplicjańskiej de Foucauld Franciszkańskiej Franciszka Salezego) Medytacja to inaczej mówiąc "zaklinanie" czy nie napisał Wergiliusz, że "jadowite przez czary padają węże" (por 1 Krl 18,26-28) Duchowe Intelekty przed opętaniem są na zewnątrz mnie, ale jak ja powiem BOGU nie - a je zaproszę, to mnie zniewolą, opętają gdzie wtedy będę w piekle z nimi na zawsze!
anonim2013.12.30 10:07
Czyż prawdziwa duchowość nie powinna właśnie opierać się na kontemplacji, zamiast ślepym pilnowaniu dogmatów?
anonim2013.12.30 10:08
Radzi - mylisz się bardzo. W Kościele od samego początku jest i medytacja i kontemplacja. Myślałem, że pisząc iż "należy sięgać do własnych tradycji" rozumiesz to.
anonim2013.12.30 10:10
krusoe - W rzeczy samej. W zasadzie powinna to być równowaga między: dogmatami, litrugią i modlitwą osobistą (kontemplacją, medytacją)
anonim2013.12.30 10:35
Moje podsumowanie do dyskusji: Niech podusmowaniem będą słowa użytkownika Cezar: "Chrześcijaństwo zawsze było pełne mistycyzmu i kontenplacji. Należy wrócić do tradycji". Czyli w chrześcijaństwie, w Kościele, mamy własne tradycje kontemplacji i medytacji, nie ma potrzeby sięgać po obce tradycje, należy zrozumieć i poznać swoje. Co więcej, gdyby kaotolicy znali swoje własne tradycje, to wielu z nich nigdy by nie odeszło w strone religii Wschodu. Jednocześnie ja nie demonizuje Wschodu jak Cezra, Radzi czy Verlinde. Bliższe jest mi podejście Matki Teresy z Kalkuty czy o. Pereiry. To nie jest tak, że wszystko co wschodnie jest zagrożeniem. A o rónowadze między wiarą, dogamatami, modlitwą litrugiczną i modlitwą osobistą (kontemplacja, medytacja) fajnie pisał o. Thomas Merton OCSO w książce "Modlitwa kontemplacyjna". Książka zawiera nie tylko opinie o. Mertona, ale także solidny rys historyczny - zachęcam każdego kto jeszcze nie wie czym w Kościele katolickim była i jest kontemplacja i medytacja.
anonim2013.12.30 10:44
krusoe, grund No właśnie, gdyby ci jezuici wgłębili się w myśl św. Ignacego to znaleźli by powiązanie i równowagę obydwu. W końcu Ćwiczenia Duchowne są skuteczną szkołą medytacji i kontemplacji od kilkuset lat a np. "Reguły o trzymaniu z Kościołem" równoważą i obiektywizują osobiste doświadczenie Ćwiczeń zakorzeniając je w Kościele.
anonim2013.12.30 10:48
kard. Henri de Lubac SJ (1896 - 1991): „Religie i ludzkie mądrości nie są wcale jakimiś ścieżkami, które w różnych miejscach wspinają się na ten sam, jedyny szczyt. Należałoby je raczej porównać, we właściwych im ideałach, do różnych szczytów, oddzielonych od siebie nawzajem przepaściami, a pielgrzym, który zagubił się gdzieś poza właściwą ścieżką, na jednym z najwyższych szczytów, ponosi ryzyko największego oddalenia się od celu. W końcu, pomiędzy najwyższymi wierzchołkami pojawia się błyskawica wielkich sporów” „Za każdym razem, gdy słabnie świadomość chrześcijańska, gdy Kościół zostaje zanegowany (...)wierni szukają instynktownie jakiegoś substytutu, by zapełnić pustkę. Stąd na przykład ów miraż Indii, który tyle ofiar zebrał wśród młodzieży; stąd zalew najróżniejszych religii wschodnich,(...) stąd pleniące się sekty, niekiedy ściśle zamknięte (...);stąd sięgające nawet klasztorów (pragnę wierzyć, że są to rzadkie przypadki), i to pomimo tylu nie całkiem bezowocnych wysiłków, pewne zapomnienie naszej jakże płodnej Tradycji duchowej, tak Zachodu jak i Wschodu (chrześcijańskiego), niekontrolowany zwrot ku psychoanalizie lub też innym metodom, z których najpoważniejsze nie są w żaden sposób zgodne z przeżytą wiarą.” ------------------------------------------------------------------------------------ kard. Hans Urs von Balthasar (1905 – 1988): „Nie można by zadać Kościołowi bardziej wewnętrznej i śmiertelnej rany, niż gdyby zakony opuściły eksponowane miejsce swojej chrześcijańskiej medytacji, którą sprawują zastępczo dla całego Kościoła i świata, aby wycofać się za parawan medytacji niechrześcijańskiej […] Nie można by nazwać tego inaczej, jak zdradą ukrzyżowanej miłości Bożej..."
anonim2013.12.30 10:58
@grund A propos napięcia na linii chrześcijaństwo a tradycje leczenia na Wschodzie faktycznie da się zaobserwować ciekawy dualizm. Akupresura, akupunktura, refleksologia, nawet traktowane wyłącznie w wymiarze fizjologicznym, są czymś wysoce podejrzanym, nawet diabelskim a z drugiej strony faszerowanie się tabletkami niszczącymi organizm (to jest świątynię Ducha Świętego") nie spotyka się z reguły z negatywnymi reakcjami wielu "pobożnych" ludzi.
anonim2013.12.30 12:26
Wprowadzić im syndyka masy upadłościowej o przepraszam komisarza. Potraktować ich jak Franciszkanów .
anonim2013.12.30 16:51
D. T. Suzuki: "Ilekroć spojrzę na wizerunek ukrzyżowanego Chrystusa, myślę o głębokiej różnicy dzielącej chrześcijaństwo od buddyzmu. Na Zachodzie podkreśla się silnie osobowe Ja. Na Wschodzie nie ma żadnego Ja […] W buddyzmie potrzebujemy jedynie oświecenia, a nie Ukrzyżowanego […] Buddyzm wyjaśnia, że od samego początku nie ma żadnego Ja, które miałoby być ukrzyżowane”
anonim2013.12.30 20:10
@tnn Ludzie na różne sposoby niszczą swoje ciała, ale tabletki, nikotyna i alkohol to już stałe i okrzepłe elementy zachodniej kultury. Można wyrazić troskę i pouczać, ale z tak powszechną praktyką ani tzw. pobożni, ani czynniki oficjalne otwartego konfliktu toczyć nie powinni. Elementy jogi zawarte są w wielu formach aktywności ruchowej w naszej kulturze, podciągi i trakcje powszechnie stosują rehabilitanci, wiele starszych i pobożnych osób korzysta z dobrodziejstwa ćwiczeń na niestabilnym podłożu po raz pierwszy w życiu świadomie angażując głębokie struktury mięśniowe. Trochę to zapewne czasu zajmie, może nie setki lat, ale choćby dziesiątki (doceńmy otwartość i postęp w rozpatrywaniu spraw budzących zasadne duchowe rozterki) i zaniepokojeni uznają, że nie ma w jodze nic złego. Że nie ma nic szatańskiego w tym, że stary, schorowany człowiek może bez bólu w krzyżu samemu zasznurować buty a 30-latka po dwóch porodach może wciąż fajnie się czuć i nieźle wyglądać. Dla swojego męża, oczywiście :)
anonim2013.12.30 23:57
tsumiageta : I to dla mnie jest najwspanialsza nauka Chrystusa cokolwiek się wydarza nie reaguj gniewem. " doczytaj sobie jak wypędził handlarzy ze Świątyni Jerozolimskiej- nie był to gniew-Jezus z biczem; i na drugi raz nie rozmydlaj wizerunku Boga , którego nie znasz!!!
anonim2013.12.31 9:54
http://www.youtube.com/watch?v=nwuxVWT3M78
anonim2014.01.3 13:42
In post dostarczył przesyłkę sąsiadowi - za zwrotnym potwierdzeniem oczywiście podpisaną moim nazwiskiem ...przesyłka " ze śladami naruszenia" dotarła po 8 dniach ... dopiero groźba skierowania sprawy nie tylko o fałszywy podpis ale udostępnienie niepowołanemuu informacji - pismo z kancelarii prawnej --ostudziła urzędasów ....
anonim2014.01.3 13:42
Ot republiczjka bananowa ....
anonim2014.01.3 13:46
sorry nie ten wątek ....
anonim2014.01.3 14:11
grund - Musisz najpierw złożyć ofiarę z sześciu kwiatów (symb. życia), trzech owoców (symb, nasienie życia) białej chustki (smbol. oczyszczenia) potem zdjąć buty i zostaniesz wprowadzony do małego pokoju wypełnionego dymem z kadzidełek, oświetlonego świecami, gdzie jest obraz nauczyciela (sekty). jego osobisty nauczyciel spiewa w trakcie tej ceremoni kultycznej na cześć bogów-demonów puja w sankrycie /nowicjusz nie wie, że to jest hymn na cześć bóstw -demonów/ gdy wymoieniane są ich imiona każdemu oddaje sią cześć. po tej ceremonii mistrz nauczyciel i uczeń klękają i uczeń otrzymuje swoją tzw. indywidualną mantre, tajemne łowo które ma nieustannie powtarzać! - Gdzie jest tu modlitwa, rozmyślanie, kontemplacja Boga Osobowego spotkanie mojego ja i "Ja" Boga Ojca? Mantra jest imieniem hindistycznego (pogańskiego) bóstwa i nie myśl że tych mantr jest niezliczona liczba , bo jest ich 16. Ale ty o tym się nie dowiesz, ponieważ obowiązuje cię zachowanie tajemnicy. Bądziesz więc wzywał np bogini Kali, by do ciebie przyszło i ciebie opętała a gdy to siął stanie będziesz Kainem, mordercą kapłanem ofiarnikiem tej bogini jak nimi są lekarze aborterzy!