05.11.18, 08:35

Jak rozmawiać z innowiercą? Wyjaśnia s. Michaela Pawlik

Czy misją katolika jest nawracanie?

Misją katolika nie jest nawracanie, lecz ewangelizowanie. Pan Jezus nie powiedział: „Idźcie i nawracajcie”, lecz: „Idźcie i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego, uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem” (Mt 28, 19-20). A wcześniej, jeszcze przed swoją śmiercią, wysyłał swoich uczniów do zaginionych Izraelitów, by do nich szli i głosili: „Bliskie już jest królestwo niebieskie (…) Gdyby was gdzie nie chciano przyjąć i nie chciano słuchać słów waszych, wychodząc z takiego domu albo miasta, strząśnijcie proch z nóg waszych. Zaprawdę powiadam wam: Ziemi sodomskiej i gomorejskiej lżej będzie w dzień sądu niż temu miastu” (Mt 10 7; 14-15). A więc Pan Jezus nie mówi o nawracaniu, lecz o głoszeniu Jego orędzia. Przy tym opornych nie nakazał zmuszać do przyjęcia tego orędzia lecz pozostawić ich i odejść, bo oni sami za to poniosą odpowiedzialność. Później, gdy świat był już odkupiony, Pan Jezus po swym zmartwychwstaniu, zanim wstąpił do nieba, jeszcze dobitniej mówi do Apostołów: „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu. Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony” (Mk 16, 15-16). Więc misją Kościoła jest wypełnianie nakazu naszego Zbawiciela i Mistrza, niezależnie od tego czy ktoś się do ich nauki dostosuje, czy nie, dlatego św. Paweł Apostoł mówi: „Biada mi, gdybym nie głosił Ewangelii” (1Kor 9, 16). Natomiast sprawa nawrócenia człowieka z błędnej religii, to dzieło Ducha Świętego i Bożej łaski oraz woli człowieka, który może ją przyjąć lub odrzucić. Jednak za swój wybór on sam przed Bogiem będzie odpowiadał. Czytając Dzieje Apostolskie czy listy Apostołów widzimy, że faktycznie wszędzie głosili oni i nauczali Ewangelii jako „Dobrej Nowiny” o zbawieniu, bez przekupstwa czy używania siły lub podstępu.

Zdarza się za to tak, że to nas ktoś próbuje pozyskać dla swojej wiary. Jakie sygnały powinny budzić podejrzenia?

Podejrzany jest taki rozmówca, który zachowuje się „zalotnie” np.: udaje przyjaciela, stara się wykazać, że wyznawcy jego religii są lepsi, uczciwsi, lub próbuje zaimponować, jakoby jego religia prowadziła do głębszej duchowości czy wyższej filozofii, a nawet kusi, opłacalnością finansową.

Za pomocą jakich "sztuczek" takie osoby będą próbowały nami manipulować?

Jeżeli to jest „uwodziciel”, nie człowiek autentycznie szukający prawdy, to pierwszą jego „sztuczką” będzie podstęp, który polega na tym, że ów rozmówca będzie miał dwa oblicza: jedno – atrakcyjnie reklamujące swoją religię; drugie – nieoficjalne lecz realne, zdolne odpowiednimi metodami psychicznej manipulacji i fałszywą indoktrynacją ujarzmić swoje „wybrane” ofiary. Odpowiednio wykształceni „mistrzowie” propagujący obce religie, nie ujawniają swych podstępnych dążeń ani ideologii, której służą, ale mają zdolność podbijania uczuć swego rozmówcy. Zakłamane materiały propagandowe zwykle łatwo zdobywają zaufanie ich mało krytycznych odbiorców. Bywa też, że bardziej naiwni dają się nabrać na wegetariańskie poczęstunki, miłą zabawę i muzykę – podobnie jak to czynią wyznawcy Kriszny na Woodstocku. Niestety, większość katolików nie zdaje sobie sprawy, że w niechrześcijańskich religiach i sektach na nich opartych, nie ma motywacji do miłości Boga i bliźniego, ani drogi do zbawienia, dlatego wielu z nich beztrosko je przyjmuje.

Czy religie nastawione na ekspansywne pozyskiwanie wyznawców mają jakieś wspólne sposoby "werbowania"?

Wyznawcy tradycyjnych religii, jak: anglikanie, luteranie i inni protestanci czy prawosławni nie szukają dialogów z pojedynczymi katolikami nawet wtedy, gdy spotykają się przy okazji jakichś imprez czy spotkań politycznych lub gospodarczych. Natomiast dialogi lubią prowadzić propagatorzy tzw. „nowych religii”, jak: świadkowie Jehowy, zielonoświątkowcy, muzułmanie z ruchu Ahmadiya, zwolennicy Maitrei, wyznawcy różnych odłamów teozofii, hinduizmu czy buddyzmu, które niekiedy bywają raczej sektami, niż obiektywnymi religiami. Ich werbownicy są bardzo starannie przygotowani. Werbujący może okazać się znajomym czy krewnym, który nie ujawnia, że od pewnego czasu stał się członkiem kontrowersyjnej organizacji. Nawet jeżeli werbownikiem jest osoba nieznana, zawsze zachowuje się przyjaźnie i nawiązuje „przyjacielski dialog”, starając się utrzymać z werbowanym stały kontakt. Dopiero później werbowanemu podważa tradycyjne poglądy, a dalszą powolną indoktrynacją doprowadza go do zakwestionowania autorytetów i kryteriów, w oparciu o które miał ukształtowany swój własny światopogląd. Wówczas werbowany traci naturalną zdolność odrzucania poglądów, które godzą w jego poglądy oraz religijne przekonania i stopniowo poddaje się sugestii werbownika, przyjmując jego światopogląd. Zmiana światopoglądu prowadzi z kolei do zmiany poczucia własnej tożsamości - innego modelu zachowań, sposobu myślenia i zainteresowań, które werbowanemu zastępują tożsamość dotychczasową.

Które grupy zbierają najbardziej dramatyczne żniwo?

Szczególnie niebezpieczne są religie, które mają demoniczne praktyki, a także te, które wyznają wiarę w reinkarnację, jak hinduizm, buddyzm, teozofia czy antropozofia, bo nie tylko narażają katolickich apostatów na potępienie, ale także są destrukcyjne dla europejskiej kultury i naruszają podstawowe zasady Deklaracji Praw Człowieka. Na wierze w reinkarnację opiera się mistyczny rasizm, w którym występuje segregacja ludności na warstwy społeczne rzekomo posiadające dusze wędrujące od ciał zwierzęcych do coraz doskonalszych, aż osiągną stan super doskonały i wcielą się w najwyższe warstwy, którym przysługują wszelkie przywileje. Więc tu jest niebezpieczeństwo wskrzeszenia idei „nadczłowieka”.

Na jakie elementy przekazu kulturowo-religijnego powinniśmy być szczególnie wyczuleni w wakacje, które służą podróżowaniu i zawieraniu nowych znajomości?

Ostrożnie należy traktować przede wszystkim różne niekonwencjonalne metody leczenia, różne rodzaje niechrześcijańskich medytacji, jak transcendentalna medytacja, joga, zen, a także niektóre wschodnie sztuki walki. Należy też unikać muzyki heavy metal oraz satanistycznych zabaw czy gier i nie brać udziału w okultystycznych praktykach. Niebezpieczeństwo polega na tym, że w okultystycznych seansach, różnych niekonwencjonalnych metodach leczenia czy sposobach zdobywania „wiedzy tajemnej” uaktywniają się siły demoniczne, od których później ciężko się uwolnić. Przeciwieństwem do okultyzmu jest prawdziwa medycyna, która nie korzysta z żadnych form magii. Również obiektywna wiedza o rzeczywistości duchowej objawiona została przez Boga i w całości zachowana jest Kościele Katolickim - ona nie jest tajemna dostępna dla wszystkich.

Kiedy dialog między katolikiem a innowiercą będzie konstruktywny?

Uważam, że każdy katolik powinien poczuwać się do obowiązku głoszenia Ewangelii tak przykładem, jak i słowem. Dlatego powinniśmy rozmawiać z wyznawcami innych religii, nie tyle w celu ich nawrócenia, ile po to, by ich wyprowadzić z błędu. Dialog będzie pożyteczny, jeżeli obydwie strony chcą dojść do prawdy. Na tym nastawieniu opiera się ewangelizacja i misyjna działalność Kościoła. Dlatego nie powinien unikać rozmów na tematy religijne ten, kto dobrze zna treść Bożego Objawienia i poprawną jego interpretację, jaką podaje Kościół Katolicki. Natomiast jeżeli ktoś pełnej nauki katolickiej nie zna, to lepiej, by nie podejmował dialogu z wyznawcami innych religii. Jeżeli jednak ktoś się znajdzie w takiej sytuacji, to w razie pojawienia się wątpliwości, niech szuka w Kościele odpowiedzi na postawione mu zarzuty, na które w danej chwili nie miał odpowiedzi, a nie sądzi pochopnie, że tamten drugi ma rację. Czymś innym zaś jest ekumeniczny dialog międzywyznaniowy, prowadzony z ramienia Kościoła przez odpowiednie komisje.

Rozmawiała Emilia Drożdż


Rozmowa ukazała się pierwotnie na portalu Fronda 27 VII 2014