Dokładnie 78 lat temu Witold Pilecki uciekł z Auschwitz, by ujawnić prawdę o niemieckim obozie zagłady  - zdjęcie
26.04.21, 12:00Fot. via Wikipedia, CC 0

Dokładnie 78 lat temu Witold Pilecki uciekł z Auschwitz, by ujawnić prawdę o niemieckim obozie zagłady

9

78 lat, nocą z 26 na 27 kwietnia 1943 z niemieckiego nazistowskiego obozu zagłady Auschwitz, w którym mordowani byli przez Niemców Polacy, uciekł rotmistrz Witold Pilecki. Witold Pilecki na ochotnika dał się złapać Niemcom by trafić do Auschwitz i móc ujawnić w swoim raporcie prawdę o niemieckich zbrodniach. Po wojnie, jak wielu innych polskich patriotów, Pilecki został zamordowany przez komunistycznego okupanta.

Witold Pilecki urodził się w 1901 roku w Rosji, jego rodzice byli potomkami polskich patriotów wywiezionych na Sybir za udział w powstaniach. Po przeprowadzce do Wilna Witold Pilecki działał w nielegalnym polskim harcerstwie. Od 1918 do 1921 służył w Wojsku Polskim. Walczył z Rosją bolszewicką w czasie wojny 1920 roku. W II RP Witold Pilecki ożenił się i miał dwójkę dzieci. Mieszkał na wsi. W 1939 walczył w kampanii wrześniowej i rozpoczął działalność konspiracyjną.

W 1940 roku Witold Pilecki, pod fałszywymi dokumentami, w ramach tajnej misji dał się złapać Niemcom i został wysłany do Auschwitz. W obozie stworzył obozową konspirację i zdobył informacje o zbrodniach niemieckich na więźniach obozu koncentracyjnego.

Wraz z Witoldem Pileckim z obozu zbiegli więźniowie Tadeusz Redzej i Edward Ciesielski. Rotmistrz Pilecki przebywał w obozie pod nazwiskiem Tomasz Serafiński. Uciekł, bo został zagrożony konspiracją i by przekazać informacje o sytuacje w Auschwitz. Ucieczkę umożliwili mu koledzy z obozowej konspiracji, na której czele stał.

Historyk Adam Cyra, cytowany przez portal Dzieje pl. wskazał na swoim blogu, że „Witold Pilecki pracował w paczkarni obozowej, Edward Ciesielski w szpitalu więziennym, a Jan Redzej w magazynie żywnościowym przy kuchni obozowej. Wykorzystując kontakty konspiracyjne, Pilecki umożliwił dwóm pozostałym śmiałkom dostanie się do komanda zatrudnionego na nocnej zmianie w piekarni w Oświęcimiu na Niwie, poza terenem KL Auschwitz". Nocą zamkniętych w piekarni pracujących więźniów nadzorowało dwu esesmanów. Uciekinierzy dzięki zdobytemu kluczowi wydostali się z piekarni i uciekli.

Ucieczkę umożliwiło to, że w 1943 26 kwietnia była Wielkanoc i część załogi obozu była na urlopach. Ucieczkę umożliwiło też to, że mieli pod obozowymi pasiakami cywilne ubrania, a esesmani byli zajęci jedzeniem i pisaniem listów. Cudem jest to, że za ucieczkę Pileckiego nie było odwetu Niemców na innych więźniach.

Z obozu uciekali w kierunku wschodnim. Wykorzystali łódź do przepłynięcia Wisły. Schronili się w lesie. Po drodze pomógł mi ksiądz z Alwerni, który zorganizował im żywność i przewodnika. Uciekali przez Tyniec, Wieliczkę i Puszczę Niepołomicką, gdzie trafili na oddział Niemców – pomimo że Pilecki został ranny, uciekinierom udało się uciec. W Bochni pomogła im rodzina Oborów. Pilecki nawiązał kontakt z AK. Akowcy przyprowadzili Pileckiego do Nowego Wiśnicza – tam okazało się, że zastępca dowódcy AK nosi nazwisko, pod jakim Pilecki występował w Auschwitz – Tomasz Serafiński. W Serafińskiego Pilecki ukrywał się w posiadłości zwanej Koryznówką. Pileckiemu nie udało się namówić AK do ataku na obóz – siły AK były za małe. 23 sierpnia 1943 Pilecki dotarł do Warszawy.

Warto przypomnieć, że w będąc w okupowanej przez Niemców Warszawie, Pilecki walczył w Powstaniu Warszawskim. Jak informuje poświęcony Witoldowi Pileckiemu portal Instytutu Pamięci Narodowej pilecki.ipn.gov.pl, Witold Pilecki „początkowo walczył jako szeregowy żołnierz w [związanym z NSZ] Zgrupowaniu »Chrobry II« starając się zachować anonimowość. Jednak w miarę upływu czasu, gdy coraz bardziej potrzebni byli oficerowie ujawnił swój stopień wojskowy. W pierwszych dniach powstania walczył w 1 kompanii „Warszawianka” w budynku Wojskowego Instytutu Geograficznego. W miarę toczonych walk powstańczych został zastępcą, a następnie dowódcą 2 kompanii I batalionu broniącej rejonu ulic Towarowej i Srebrnej ze składami Hartwiga. Podczas walk nawiązał przyjaźń z kapelanem Zgrupowania „Chrobry II” ks. kpt. Antonim Czajkowskim ps. „Badur”. Spotkał też towarzysza ucieczki z Auschwitz – Edwarda Ciesielskiego ps. „Beton”. Od niego dowiedział się o śmierci Jana Redzeja przy zdobywaniu WIG”.

Gdy „po 63 dniach walki Powstanie Warszawskie upadło. Powstańcy musieli złożyć broń i udać się do niewoli. 5 października 1944 r. rtm. Witold Pilecki wraz z żołnierzami Zgrupowania „Chrobry II” wyruszył do Ożarowa, skąd po kilku dniach pojechał do Lamsdorf, a 19 października skierowano go do Murnau. Tam przebywał do wyzwolenia, opiekując się młodymi powstańcami, za co otrzymał wdzięczne miano „Taty”. 9 lipca 1945 roku Witold Pilecki wyjechał z obozu w Murnau do II Korpusu Polskich Sił Zbrojnych we Włoszech”.

Po wojnie po powrocie do kraju Witold Pilecki brał udział w politycznej (nie wojskowej) konspiracji antykomunistycznej. W 1947 roku Witold Pilecki został pojmany przez oprawców z UB i poddany przez komunistów sadystycznym torturom. 25 maja 1948 roku komuniści zamordowali rotmistrza w więzieniu na Rakowieckiej. Do dziś jego zwłoki, prawdopodobnie zakopane wraz ze zwłokami innych pomordowanych polskich patriotów na Powązkach, nie zostały zidentyfikowane.

Na stronie Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL ukazał się przeprowadzony przez Jarosława Wróblewskiego wywiad z wiceprezesem Instytutu Pamięci Narodowej i p.o. dyrektora Biura Poszukiwań i Identyfikacji IPN profesorem Krzysztofem Szwagrzykiem, w którym historyk stwierdził, że ma „głębokie przekonanie, że szczątki generała Fieldorfa, pułkownika Cieplińskiego czy rotmistrza Pileckiego zostały już odnalezione podczas prac poszukiwawczych na Łączce” i pomimo tego „do tej pory nie ma ich identyfikacji” - co może oznaczać, że ktoś wpływowy ukrywa ten fakt.

Rotmistrz Witold Pilecki jest niewygodną postacią dla środowisk żydowskich. Jego walka podczas II wojny światowej zaprzecza inspirowanej przez Żydów, Niemców i Rosjan, antypolskiej kampanii nienawiści kreującej polskich katolików na zbrodniarzy odpowiedzialnych za holocaust. Dodatkowo oprawcami, którzy torturowali, torturowali i zamordowali Witolda Pileckiego za czasów, gdy Polska była pod okupacją Moskwy byli Żydzi.

Jan Bodakowski

Komentarze (9):

Ani jeden kacap2021.04.26 15:49
nie uciekł.
KonikGarbusekBySięUśmiałJakRotmistrzUciekał2021.04.26 14:50
W tej bajce brakuje wątku, jak to obozowa Szydłowa ułatwiła rotmistrzowi Pileckiemu ucieczkę. Najpierw, przebrana za esesmana z Hagen, przeniknęła do obozu tak sprytnie, że Niemcy się nie zorientowali. Także dlatego, że Szydło upozowała swojego pudla na owczarka niemieckiego. Kiedy rotmistrz Pilecki skończył prasować galowy mundur i wypucował konia, zadzwonił do obozowej Szydłowej. Umówionym kodem wystukiwanym sygnetem o menażkę. Po odebraniu informacji, że rotmistrz jest gotowy do wyjazdu z obozu, Szydłowa odwróciła uwagę swojego owczarka kością udową podwędzaną i dodatkowo zaczęła głośno powtarzać poznane niedawno niemieckie słówka jak rałs, kom, szfajne, chendechoch i parę innych. To nie budziło podejrzeń, bo ostentacyjnie pilnie uczyła się niemieckiego, żeby kierownictwo obozu chwaliło ją i mogło mianować do nagrody Esesmana Roku. Doskonale zaplanowana akcja udała się i rotmistrz Pilecki wyjechał za bramę kłusem, wycinając szablą znak R na drewnie bramy. Innym razem opowiem wam, jak obozowa Szydłowa opuściła obóz w Auschwitz w przebraniu premiera rządu Gwatemali.
Alojzy Cedzidło2021.04.26 17:28
Ej " Koniku . " ., " koniku " ,albo koniu ... Tacy jak Ty stworzyli Łączkę .'Katyń , Smoleńsk ''... ..... Apotem tańczyli na grobach . .
Grizzly2021.04.26 13:26
Frąda znów dała zarobić bezrobotnemu Bodakowskiemu.
­2021.04.26 12:25
7 listopada 1939 r. – czarny, odkryty mercedes sunie ulicami Krakowa, które toną w morzu flag ze swastykami. Limuzyną podróżuje Hans Frank, wyznaczony przez Hitlera na generalnego gubernatora części okupowanych ziem polskich. Mijając szpalery żołnierzy Wehrmachtu i policji, kieruje się na Wawel – na ponad cztery lata dawna siedziba polskich królów stanie się bowiem kwaterą główną tego hitlerowskiego zbrodniarza. Na zamku witają go niemieccy oficerowie i urzędnicy, ale uwagę Franka zwraca przede wszystkim... delegacja podhalańskich górali, która na tle jednolicie ubranych Niemców wyróżnia się wielobarwnymi strojami. Mężczyźni zarzucili na ramię haftowane cuchy, w rękach trzymają kapelusze z muszelkami i ciupagi; kobiety założyły wielobarwne gorsety i spódnice z tybetu. Pięcioosobowej grupie przewodzi przedstawiciel znanego góralskiego rodu, Wacław Krzeptowski, wraz z nim do Krakowa przyjechała Karolina Gąsienica-Rój, Maria Siuty-Szwab, Stefan Krzeptowski i Józef Cukier. Górale są uśmiechnięci, a ich obecność podczas powitania Hansa Franka i odświętne stroje nie są przypadkowe. Zjawili się tu z własnej woli w celu przypieczętowania zawartego nieco wcześniej sojuszu góralsko-niemieckiego. Krzeptowski wyciąga kartkę i nieco niepewnym głosem odczytuje po niemiecku peany na cześć gubernatora. Na koniec wręcza mu w prezencie złotą ciupagę. Wydarzenie szeroko komentuje prasa „gadzinowa". Polacy z oburzeniem oglądają zdjęcia przedstawiające górali kłaniających się w pas Frankowi, a wiernopoddańczą postawę Krzeptowskiego i jego towarzyszy nazywają pogardliwie „hołdem krakowskim". Szok jest tym większy, że ledwie dzień wcześniej Gestapo aresztowało profesorów krakowskich uczelni w ramach akcji znanej pod nazwą Sonderaktion Krakau.
Alojzy Cedzidło2021.04.26 17:59
O góralach czytałem . O Krakowie wierzę na słowo . Przykro wspominać ale trzeba . Lata niewoli ,okupacji zrobiły swoje . Rozbiory niewola okupacja oduczyły Polaków czucia prawdziwego patriotyzm . Stąd i kapusie i konfidenci . Dziś nie jest inaczej .Bo jak zrozumieć słowa Szefa Rzadu POLSKIEGO " p a t r y j o t y z m to przeżytek ".Pileckiego zabili Polacy , albo ci co Polaków udawali A gdzie myśmy wtedy byli . Na Łączce nie tylko Jego zakopali a na ich grobach swoje grobowce postawili Też bym zapytał , a gdzie my jesteśmy . Czytam Frondę i nie wiem gdzie szukać ......
O BYŁYM niemieckim obozie, Bodakowski.2021.04.26 12:15
BYŁYM.
Dell2021.04.26 18:57
W chwili kiedy rotmistrz Pilecki uciekał ten obóz funkcjonował, nie był BYŁYM obozem. "Dokładnie 78 lat temu Witold Pilecki uciekł z Auschwitz, by ujawnić prawdę o niemieckim obozie zagłady"
Anonim2021.04.26 12:06
7 listopada 1939 r. – czarny, odkryty mercedes sunie ulicami Krakowa, które toną w morzu flag ze swastykami. Limuzyną podróżuje Hans Frank, wyznaczony przez Hitlera na generalnego gubernatora części okupowanych ziem polskich. Mijając szpalery żołnierzy Wehrmachtu i policji, kieruje się na Wawel – na ponad cztery lata dawna siedziba polskich królów stanie się bowiem kwaterą główną tego hitlerowskiego zbrodniarza. Na zamku witają go niemieccy oficerowie i urzędnicy, ale uwagę Franka zwraca przede wszystkim... delegacja podhalańskich górali, która na tle jednolicie ubranych Niemców wyróżnia się wielobarwnymi strojami. Mężczyźni zarzucili na ramię haftowane cuchy, w rękach trzymają kapelusze z muszelkami i ciupagi; kobiety założyły wielobarwne gorsety i spódnice z tybetu. Pięcioosobowej grupie przewodzi przedstawiciel znanego góralskiego rodu, Wacław Krzeptowski, wraz z nim do Krakowa przyjechała Karolina Gąsienica-Rój, Maria Siuty-Szwab, Stefan Krzeptowski i Józef Cukier. Górale są uśmiechnięci, a ich obecność podczas powitania Hansa Franka i odświętne stroje nie są przypadkowe. Zjawili się tu z własnej woli w celu przypieczętowania zawartego nieco wcześniej sojuszu góralsko-niemieckiego. Krzeptowski wyciąga kartkę i nieco niepewnym głosem odczytuje po niemiecku peany na cześć gubernatora. Na koniec wręcza mu w prezencie złotą ciupagę. Wydarzenie szeroko komentuje prasa „gadzinowa". Polacy z oburzeniem oglądają zdjęcia przedstawiające górali kłaniających się w pas Frankowi, a wiernopoddańczą postawę Krzeptowskiego i jego towarzyszy nazywają pogardliwie „hołdem krakowskim". Szok jest tym większy, że ledwie dzień wcześniej Gestapo aresztowało profesorów krakowskich uczelni w ramach akcji znanej pod nazwą Sonderaktion Krakau.