,,Dodatkowe opłaty’’ w Orange. Operator naciągał klientów?   - zdjęcie
14.06.21, 16:37Fot. Henryk Borawski via: CC 4.0

,,Dodatkowe opłaty’’ w Orange. Operator naciągał klientów?

2

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów zarzuca firmie Orange Polska naruszenie zbiorowych interesów konsumentów. Chodzi o nieprawidłowości w aktywacji płatnych usług.

Postępowanie UOKiK dot. naliczania dodatkowych opłat na rachunku bez wiedzy klienta za usługi takie jak „Gdzie jest Dziecko”, „Chroń dzieci w sieci”, „Nawigacja Orange” czy „Zabezpiecz PESEL. Usługi te, wedle konsumentów, aktywują się m.in. przez kliknięcie linku zamieszczonego na stronie internetowej czy w reklamie w grze mobilnej.

- „Przedsiębiorcy, zgodnie z prawem, powinni od konsumentów uzyskać jednoznaczne potwierdzenie wskazujące, iż są oni świadomi odpłatnego charakteru zamawianej usługi”

- podkreśla prezes UOKiK Tomasz Chróstny.

Ze zgłoszeń konsumentów wynika tymczasem, jak dodaje, że mechanizm zamawiania usług premium w Orange Polska mógł wprowadzać w błąd.

Za naruszenie zbiorowych interesów konsumentów UOKiK może nałożyć karę w wysokości do 10 proc. ubiegłorocznego obrotu.

kak/money.pl

Komentarze (2):

katolik2021.06.14 17:17
Mordercy ostrzegają-- pseudoszczepionki, czyli chemia genetyczna + słońce= dostaniesz raka!! Tajemnica mordu pseudoszczepionkowego Polaków przez SSPIS nazistów. Depopulacja gwarantowana, bez możliwosci zwrotu produktu.
Czym Oryndż naraził się Nowogrodzkiej?2021.06.14 17:04
Przecież pan kocha tę pracę. - No właśnie. A tu było: "Tego nie pisz, kogo to w Polsce interesuje". Bez przerwy to słyszałem. Na przykład był naprawdę interesujący, w międzynarodowej obsadzie, turniej rycerski, taka rekonstrukcja turniejów rycerskich w ciekawym zamku, to usłyszałem: "Ale my w Polsce mamy lepsze turnieje rycerskie". To samo było z kulturą. „Jeśli dotyczy to spraw polskich, to tak” - słyszałem. - „A tak to kogo interesuje Matisse czy Monet?”. Chodziło o „ciężką politykę”. Lżejsze tematy nie przechodziły, „bo my nie jesteśmy bulwarówką” - usłyszałem kiedyś. - „My jesteśmy poważnym radiem od poważnych spraw”. Na nic się zdały tłumaczenia, że słuchaczka i słuchacz chcą też korespondencji o lżejszych tematach. I tu nie chodziło o jakieś tanie sensacje, morderstwa czy spektakularne napady. Tak - jeśli w to byli zaangażowani Polacy. Nad Wisłą chcą poznać, jak żyją ludzie we Francji. Ale tego dyrekcja bała się jak ognia. Tak jakby obawiali się pokazać, że nad Sekwaną ludzie się uśmiechają, kochają, cieszą. Bo takie uczucia są zarezerwowane tylko dla jednego sprawiedliwego kraju, w którym ludziom się żyje dobrze. Jeśli już miałem opowiedzieć coś, to raczej o tragediach, katastrofach, manifestacjach, rozróbach „żółtych kamizelek”, no i oczywiście jacy to „fuj i be” są imigranci. Jakie roznoszą zarazki i choroby w swoich koczowiskach. Chętnie przyjmowano korespondencje o likwidowaniu obozów dla uchodźców. Jeszcze chętniej, gdy dochodziło tam do przemocy i agresji. Niechętnie, gdy imigrant ratował dziecko na czwartym, piątym piętrze bloku skacząc po balkonach, lub gdy wioska w Alpach wbrew prawu przyjmowała imigrantów i pomagała imigrantom na bosaka przedzierającym się przez zaśnieżone góry. To były niewygodne tematy. Nie dla mnie, rzecz jasna. https://wyborcza.pl/7,75398,27043801,dyrekcja-polskiego-radia-okreslila-jaka-francje-mozna-pokazac.html