Cud Pawła VI uznany przez teologów. Będzie beatyfikacja? - zdjęcie
22.02.14, 12:37Papież Paweł VI (fot.Wikipedia)

Cud Pawła VI uznany przez teologów. Będzie beatyfikacja?

11

W ten sposób rychła beatyfikacja Pawła VI stała się możliwa. Na początku tego tygodnia doradcy Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych jednogłośnie uznali, że uzdrowienie było cudowne. Już wcześniej doradzające Kongregacji grono lekarskie stwierdziło, że nie da się go wytłumaczyć w sposób naukowy.

Teraz sama Kongregacja będzie musiała zdecydować, czy i kiedy papieżowi Franciszkowi zostanie przedłożony akt zatwierdzający beatyfikację. Jeżeli do tego dojdzie i papież podpisze ów akt, beatyfikacja będzie mogła mieć miejsce w ciągu kilku najbliższych miesięcy.

Przypadek cudownego uzdrowienia wydarzył się na początku lat 90. w Kalifornii i dotyczył nienarodzonego jeszcze dziecka. Lekarze uznali, że jego mózg jest uszkodzony i proponowali matce aborcję. Rodzice zdecydowali jednak, że dziecko zostanie urodzone i powierzyli je opiece papieża Pawła VI. Lekarze byli jednak przekonani, że dziecko urodzi się z bardzo ciężkimi defektami rozwojowymi i będzie miało niewielkie szanse na przeżycie.

Dziecko urodziło się tymczasem całkowicie zdrowe. Nawet po kilkunastu latach nie wystąpiły żadne skutki defektu, który w ciąży stwierdzili lekarze.

pac/katholisches.info

Komentarze (11):

anonim2014.02.22 13:26
Posoborowiki przyspieszają?
anonim2014.02.22 13:51
święci posoborowi produkcja trwa
anonim2014.02.22 13:52
co mają teologowie do medycyny?
anonim2014.02.22 14:04
Re:Polipid3 A co mają pederaści do małżeństwa?
anonim2014.02.22 15:47
@Lyszczynski68 Powiadasz, że "cuda" to jedynie "zjawiska niewyjaśnione tylko chwilowo"... Hmm... Czyżby?? Jesteś więc tego złudnego jakże przekonania, iż nauka doprawdy jest w stanie i może w swej mocy WSZYSTKO, wszelkie zjawiska wyjaśnić?? Dać pełnię poznania?? Jesteś aż tak naiwny, czy zwyczajnie nie sprecyzowałeś swego stanowiska?? Dla mnie jasnym jest, że człowiek nie został powołanym do pewności, to, iż nie jesteśmy w stanie poznać, zgłębić absolutnie WSZYSTKIEGO... I jest to raczej twierdzeniem natury głęboko filozoficznej, nie zaś teologicznej, czy jakiejkolwiek innej. Wielokrotnie dzieliłem się w płaszczyźnie tegoż portalu zasłyszaną anegdotą z życia A. Einsteina. Otóż, pewnego dnia, gdy ten spacerował, zagadnęła go dziewczynka z zapytaniem o pomoc przy "prostym" zadaniu matematycznym... Kiedy uczony niemalże natychmiast podał rozwiązanie, dziecko zapytało, czy jest pewien. Einstein miał zaś na to odpowiedzieć w zamyśleniu: "O ile w życiu czegokolwiek można być pewnym..." I ja taki stosunek zachowuje również wobec samej nauki... Wszakże ile spośród teorii naukowych zostało już obalonych, iluż nie dowiedziono, ile wątpliwości wciąż pozostaje... Skąd pewność (tak, kluczowe, mam wrażenie, sformułowanie), że za powiedzmy np. 100, 200, 5000 lat nie przyjdą nowi, inni, kolejne pokolenia i zupełnie nie podważą tego, co nam dotychczas udało się "naukowo" przecież ustalić?? Potrzeba więc potężnej pokory i spojrzenia w szerszej perspektywie, mój drogi... ;) ;) Serdecznie Cię pozdrawiam. ;)
anonim2014.02.22 16:40
Do tej pory grupa lekarzy wypowiadała się o tym czy choroba została wyleczona w sposób dla nich niepojęty ... a ty czytam o teologach ...dziwne.
anonim2014.02.22 16:42
Paweł VI Jan XXIII, JPII ... wszyscy święci i wszyscy krzewicielami ducha SVII ...jak tu nie krzyknąć cuda niewidy.
anonim2014.02.22 17:36
@Lyszczyński68 W takim razie, jedynym co pozostaje mi dodać, jest to, że doprawdy Ci współczuje tej naiwności. Cóż... Bywaj ;) @AirWolf Jestem niezmiernie uradowany, mój drogi, że pozostawiłeś mi jeszcze tą możliwość wypowiedzi, doprecyzowania pewnych faktów, posługując się w swym wpisie sformułowaniem: "zdaje się". W odpowiedzi przekazuję, iż w istocie ŹLE Ci się "zdaje"... Wcale tak nie twierdzę, Ty zaś dotykasz sedna, generalizujesz bowiem, uogólniasz, upraszczasz, i szufladkujesz... Niczego takiego wszakże nie napisałem. Odniosłem się do konkretnego aspektu wypowiedzi Lyszczyńskiego, przedstawiłem pewne stanowisko, które swe podłoże znajduje również, jak zaznaczyłem, przede wszystkim w sferze filozoficznej, stąd nie wiem, dlaczego takie pochopne wnioski wyciągasz... Pozdrawiam serdecznie. ;)
anonim2014.02.22 18:42
@AirWolf Pytanie dosyć interesujące... Nie mnie osądzać ani też wyrokować, jakie pobudki kierują dostojnikami kościelnymi. W moim przekonaniu, ogromna większość spośród obecnie wynoszonych do chwały ołtarzy, to ludzie, którym postawom i życiorysom warto zwrócić się ze szczególną uwagą. Osobiście cieszę się, że świętymi zostaną ogłoszeni Jan Paweł II i Jan XXIII... Jeśli idzie o Papieża Polaka to wiemy na jego temat dużo. Natomiast postać Jana XXIII zdaje się (wymowne ;) ) być zapomnianą, nieznaną... A przecież to był naprawdę kapitalny człowiek!! O ogromnym poczuciu humoru i dystansie wobec siebie samego!! Słyszałem anegdoty, które przekazywały, że przebierał się on w nocy dla niepoznaki i wychodził z pałaców by spotkać się z ubogimi, by móc z nimi obcować, tak potrzebny mu był ten kontakt. Znamienne są jego zabawne wypowiedzi i zachowania. Dla mnie z kolei niezwykle poruszającym, budującym, i świadczącym o rzeczywistym usposobieniu i wartości tego człowieka jest tak naprawdę moment jego śmierci i słowa jakie skierował do swego najbliższego współpracownika na chwilę przed odejściem: "Uśmiech jest jak słońce, które wschodzi na ustach. Pamiętaj!" I jeśli osoby o tak pięknym charakterze, postawie życia dostąpią tego zaszczytu, godności ołtarzy, to ja nie mam nic przeciwko, ponieważ wiem, że wzorować się na nich, czerpać pewne pozytywne schematy zachowań mogą osoby zarówno wierzące, jak i niewierzące... I to jest piękne, i to jest budujące. Pozdrawiam Cię serdecznie ;)
anonim2014.02.22 19:18
@AirWolf To już jest rzeczywiście istotne zagadnienie natury teologicznej... Warte przemyśleń, rozważań, dyskusji, również z przedstawicielami duchowieństwa. Nie wiem, czy jest to dobry czas i właściwa przestrzeń, by wdawać się w dyskusje na ten temat. Ja natomiast wychodzę z założenia, że warto utrzymywać ten kontakt w płaszczyźnie duchowej również z tymi, których Kościół nie wyniósł do godności ołtarzy, ale my sami uznajemy za wyjątkowych, prawych... Oczywiście prośby kierowane do świętych uznanych przez Kościół nie są według mnie pozbawione sensu, przeciwnie, myślę, że warto... ;) Ponadto wychodzę z założenia, że tak naprawdę nie jesteśmy w stanie z całą pewnością stwierdzić, czy też odrzucić prawdy o ewentualnym cudzie. W swoim krótkim życiu widziałem i słyszałem już wiele, stąd pozostaję raczej wierny zasadzie: "nil admirari" ("niczemu się nie dziwić")... ;) ;) W każdym razie, warto czerpać, przyjmować pewne pozytywne schematy działań... Mamy bowiem do czynienia bardzo często naprawdę z ludźmi absolutnie wyjątkowymi, których zachowania są godne naśladowania. A jeśli mamy takie osobiste, mocne przeświadczenie, że za przyczyną wstawiennictwa konkretnego świętego doznaliśmy szczególnej łaski, to pozostaje temu zawierzyć, mimo, iż pewności nie posiądziemy, bowiem człowiek nie został powołanym do pewności. (przynajmniej w wymiarze doczesnym). ;) ;) ;) Pozdrawiam ;) Bywaj zdrów!! ;)
anonim2014.02.22 19:59
cieszy mnie ten fakt